Księżyc

www.odwyk.com

Sobota czyli niedziela

32 miesięcy temu

Jeżeli wolisz posłuchać odcinka później, pobierz plik MP3 [30.7 MB].


O tym, co to znaczy "dzień święty święcić" i o który właściwie dzień chodzi.



Komentarze:

1. alchemic (2008-01-24)
(+1)
pierwszy

2. ad (2008-01-24)
(+1)
no tak... to Bóg kazał człowieka zabić, bo patyki zbierał w Szabat... a zrywanie kłosów to coś tak całkowicie innego, że jak Faryzeusze chcieli za to zabić to była przesada :O 
 
no nie wiem, ale wydaje mi się że po prostu byli konsekwentni... 
 
natomiast Jezus uzdrawiając w Szabat wprowadził pewien wyjątek i uzasadnił to tak, że zawsze wolno dobrze czynić... tzn. można podjąć pracę nawet w Szabat w celu spełnienia dobrego uczynku...

3. Santa Faust (2008-01-24)
(0)
Czy autor miał na myśli Bractwo św. Piusa X? To jest katolicka ortodoksja. Czasem nazywa się ich lefebrystami (od nazwiska założyciela - abp Levebre'a) choć oni sami nie lubią tej nazwy. Kojarzy im się z luteranami, kalwinistami itp. Ogólnie tymi, którzy tworzyli coś nowego. Oni nic takiego nie tworzą.

4. bif (2008-01-24)
(0)
Genialny morał na koniec wygłosiłeś. Zrób z tego promo!

5. bif (2008-01-24)
(0)
I taka dygresja jeszcze:  
Przed napisaniem komentarza jest pytanie o to, czy jesteś człowiekiem. Dyskryminujesz... anioły, dusze, cały ten "demoniczny" świat z "demonicznego odcinka".

6. bif (2008-01-25)
(0)
Jaki byl ten fragment ktorego nie rozumiales? Ze nogi w szabat nie zmeczysz? To znaczy zeby siedziec na tylku w domu, cieszyc sie tym, co w 6 dni uzbieralismy (albo lat). Blogie lenistwo w imie Boze.

7. Rafał-108 (2008-01-25)
(0)
Jak jest z tą amnestią długową? bo tak to sobie mogę w 49 roku wziąć kuuuupę kasiory i jej po prostu nie oddać legalnie

8. Martin (2008-01-25)
(0)
No niby tak. Tylko kto by ci pożyczył?...

9. Anonim (2008-01-25)
(0)
Martin gratulacje - Korwin cię zareklamował, a konkretnie twój artykuł o żałobach: korwin

10. Anonim (2008-01-25)
(0)
Ciekawy odcinek ale nie rozumiem skąd wniosek, że szabat ma dotyczyć tylko Żydów? Może całe chrześcijaństwo też jest tylko dla Żydów, bo w końcu głównie ich Jezus nauczał...

11. janpe (2008-01-25)
(0)
@Anonim 
bo celem było wyróżnienie Żydów z Rzeszy Narodów. 
Szabat był znakiem między Bogiem a Narodem Wybranym. 
Misja Narodu Wybranego- wypełniła się w osobie Jezusa. Zadanie zostało wykonane!!! Od tego momentu jest Nowe Zadanie (to się nazywa w Biblii Nowe Przymierze). Do wypełnienia tego zadania szabaty nie są potrzebne. Jakie to zadanie. W liście do Filipian najdosadniej opisał to Paweł.

12. gibki gonzo (2008-01-27)
(0)
Drogi Martinie. Niedziela nie wzięła się od tak od dekretu cesarskiego w IV wieku. O tym, że chrześcijanie spotykali się na wspólne nabożeństwa w niedzielę, czytamy już w Nowym Testamencie. Było to zrozumiałe ponieważ niedziela byla dniem zmartwychwstania Jezusa. 
Szabat nie oznacza oczywiście odpoczynku po hebrajsku, ale bezsprzecznie związany jest z czasownikiem o tym samym rdzeniu, który oznacza zaprzestać, odpocząć. Nie wiadomo więc, czy nie było pierwotnie jakiegoś połączenia między czasownikiem a rzeczownikiem.

13. janpe (2008-01-27)
(0)
Drogi Gibki Gonzo 
to co mówisz jest faktem. Ot tak się nie wzięła. Ale dlaczego niedzielę-zmartwychwstanie mamy obchodzić co siedem dni? 
Zrób test-sondę wśród swoich drogich braci-chrześcijan i sprawdź ilu z nich sądzi, że niedziela jest siódmym dniem tygodnia.

14. Gibki Gonzo (2008-01-27)
(0)
"Ale dlaczego niedzielę-zmartwychwstanie mamy obchodzić co siedem dni?" 
 
Może dlatego, że niedziela najczęściej wypada co siedem dni? 
 
Wcale niemało wie doskonale, że niedziela jest pierwszym, nie siódmym dniem. Sformułowanie takie pada np. podczas mszy, w której nazywa się niedzielę "pierwszym dniem tygodnia". W Angliii, czy Ameryce wiedza ta jest powszechna. Zresztą nie widzę nic złego w świętowaniu soboty. Ale jeśli ktoś chce święcić niedzielę, ze względu na pamiątkę zmartwychwstania, to niech święci - doskonale to rozumiem.

15. nikt (2008-01-27)
(0)
Odcinek bardzo dobry. Co tu duzo mowic.. :) 
 
@Gibki Gonzo 
 
To bedzie Cytat: 
 
" Uważny czytelnik znajdzie w akapicie 18-tym "Dies Domini" wielce znaczący zapis 
 
" chrześcijanie, dostrzegając wyjątkowość odmienność nowej i ostatecznej epoki rozpoczętej przez Chrystusa, postanowili świętować pierwszy dzień po szabacie, to w nim bowiem dokonało się zmartwychwstanie Pana. " 
 
Podkreśliłem wyrazy by uwypuklić jeszcze raz, że to nie Jezus czy apostołowie, ale ich pseudonastępcy zmienili treść Przykazań Bożych. To nie sprawa dodania corocznego pamiątkowego Święta Wielkanocnego wzorem np. święta Purim (Est. 9,27-28) lecz świadome lekceważenie jednoznacznych Praw Bożych. Podawnie najróżniejszych ludzkich argumentów i wynajdywanie wielości znaczeń przypisywanych świętowaniu dnia niedzielnego nie zmienia fakt, że ci którzy tak postępują nie stosują apostolskiej zasady: " Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi " (Dz. Oczywiście na rynku księgarskim są prace broniące tezy, że niedziela ma początek w czasach apostolskich. Taką pracą jest "Dzień Święty" ks. Henryka Pietrasa SJ, która jest raczej, jak autor zaznacza w podtytule, antologią tekstów patrystycznych o świętowaniu niedzieli. Uważam, że warto zacytować fragment zakończenia 
 
" Wydawać by się mogło, że chrześcijańska niedziela nie jest czymś wiele różnym od żydowskiego szabatu; tyle, ze świętuje się ją o jeden dzień później. Niektórzy zdają się sugerować, że została ona wprowadzona w Kościele papieskim autorytetem, przede wszystkim na złość Żydom, należałoby więc do szabatu powrócić (por. np. książkę S. Bacchiocchi). Chyba jednak tak nie było, ani nie jest. Nowy Testament potwierdza wszystkie nakazy i zakazy zawarte w Prawie Dziesięciorga Przykazań, z wyjątkiem tego jednego, o zachowywaniu szabatu: Kazanie na górze z Ewangelii Mateusza i listy, zwłaszcza św. Pawła, są tego dowodem. W stosunku do szabatu zaś podkreśla się wolność Chrystusa, Jego panowanie nad nim i niepodporządkowywanie się związanym z nim przepisom. Oczywiście, przykazanie to, jako zawarte w Piśmie Świętym, nie zostało przez chrześcijan wykreślone, w świetle nauki Chrystusa jednak zostało zinterpretowane w znaczeniu duchowym... " . 
 
Nie rozumiem jak można czytać Słowo Boże i nie widzieć współczesnych odniesień w wypowiedzi Zbawiciela: 
 
" Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujcie a ludzkiej nauki się trzymacie. I mówił im: Chytrze uchylacie przykazania Boże, aby naukę swoją zachować. " (Mar. 7.6-9) 
 
 
Koniec

16. nikt (2008-01-27)
(0)
Jeszcze jeden Cytat: 
 
Dla mnie jednym z ważniejszych argumentów za trwaniem przy Biblijnej nauce, że sobota - siódmy dzień tygodnia - była, jest i będzie Dniem Pańskim jest pewność co do Jezusa. On, Słowo, które stało się ciałem, niegdyś przez Niego i dla Niego wszystko powstało (Jan 1,1-14), w raju stworzył w dniu siódmym święto, ustanowił sabat - jako święty czas od piątkowego do sobotniego zachodu słońca. Stworzyciel odpoczął razem z człowiekiem. Mój Zbawiciel "odpoczął" w śmierci po złożeniu ofiary z siebie. Co więcej ten dzień będzie świętowany na nowej ziemi. Jest to Boża obietnica (Iz. 66,22-23) 
 
" Bo jak nowe niebo i nową ziemia, które Ja stworzę, ostoją się przed mną - mówi Pan - tak ostoi się wasze potomstwo i wasze imię. I będzie tak, że w każdy nów i w każdy sabat przychodzić będzie każdy człowiek, aby mi oddać pokłon - mówi Pan. " 
 
Koniec 
 
Z mojej strony dodam, ze, przed zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa, nie bylo takie ponaglanie (w ogle nie bylo) i to nie tyle, ze odrazu, lecz w pozniejszym czasie aby odroznic sie od zydow. Zreszta jak sama nazwa wzskazuje "Jest to dzien swiety zmartwychwsatnia" (to czlowiek uznal, ze takowy dzien jest wazniejszy od tego co Jezus Chrystus "NIGDY" niekwestionowal. Lecz "PO" jego smierci, zaczeli wyznawac nowe swieto, na odwrot z nauczaniem Jezusa, czy ST. Bo kazdy wiedzial, ze SABAT, to jedno z "PRZYKAZAN" - czy jest to tak trudne do zrozumienia, ze kosciol chcial po prostu sie odroznic od zydow ?, dlatego przyjeli nowe swieto i tym samym "podwarzajac"( nie bojmy sie tego slowa) "PODWARZAJAC" swieto, ktore jest napisane w dekalogu, a nie ma swieta "niedzieli", ani w dekalogu, ani wtedy, gdy Jezus zyl, jedynie po tym jak umarl wymyslono to swieto.. DLACZEGO ?. Czy Jezus im powiedzial, zeby swietowali jego zmartwychwstanie ? - NIE.. nigdy nie kwesionowal Sabatu. 
 
Trzeba cos wyjasnic - Swieto niedzieli ustalone bylo "PO" smierci Jezusa Chrystusa, bo "uczniowie" stwierdzili, ze teraz lepsze swieto bedzie swieto zmartwychwstania i tym samym podwazyli swieto SABATOWE. Jak to mozna przytoczyc: 
 
"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim." 
 
 
A teraz sie zastanowcie wszyscy - CZY TO JEZUS ZMIENIL PRZYKAZANIA, CZY APOSTOLOWIE ? - za sprawa nastawiennictwa emocjionalnego, w ktorym zrodzila sie nowa idea pod postacia swietowania niedzieli, poniewaz ucznowie stracili swojego mentora/mistrza/nauczyciela, ale czy to "IM" daje prawo zmieniac to co bylo w ST, a w NT jezus Chrystus "NIGDY" nie podwarzal ? - TU JEST FUNDAMENT. 
 
Nie wolno brac abostolow jako ludzi nieomylnych, tylko dlatego, ze widzieli Jezusa, ktory zmartwychwstał i tym samym "ONI" zmienili postanowienia.. jest to "DEFINITYWNE" nastawienie "EMOCJONALNE" i tym samym zmnieszyli range nauk ST i Jezusa..  
 
Przeanalizujcie to sobie.. BO TO AZ W OCZY KOLE  
 
Kto zmienil range/waznosc swietowania SOBOTY ? -  
 
Odp. brzmi "APOSTOLOWIE", bo Jezus tego nie uczynil, on nawet mowil, ABY PRZESTRZEGAC PRZYKAZAN DEKALOGU, ktory mowi o Szabacie.  

17. Gibki Gonzo (2008-01-28)
(0)
Nie jestem w stanie ustosunkować się do dwóch powyższych postów w sposób wyczerpujący. Powiem tylko, że nie uważam, że niedziela jest jakimś zastępstwem soboty, anulowała sobotę. Sobota jest dniem Pańskim jak wynika ze Starego Testamentu i jeśli obchodzę sobotę (co mi się kilka razy udało w życiu) to właśnie z tego powodu. Jeśli nie obchodzę soboty, to z tego powodu, że w żaden sposób nie wpłynie to na moje zbawienie, moją wartość jako człowieka, czy na Bożą miłość do mnie. 
Jeśli zaś obchodzę niedzielę, to po to by uczcić zmartwychwstanie Jezusa. Jeśli jej nie obchodzę to też nie uważam, że czynię coś złego. 
Pozdrawiam wszystkich 
 

18. nikt (2008-01-28)
(0)
@Gibki Gonzo 
 
W ogole sie do niego nie ustosunkowales, Twoj post nic nie wnosi. 
 
Przeczytaj jeszcze raz, to co napisalem ( Bo to jest "lo gi czne" )

19. nikt (2008-01-28)
(0)
Aby postarac sie zrozumiec owe zagadnienie, trzeba podkreslic, pogrubic i dac najwieksza czcionka slowo "PO" smierci Jezusa Chrystusa (to co sadza apostolowie, ze warto, a czego tak naprawde Jezus Chrystus nie nauczal), w takim razie, czy brac slowa apostolow i ich "NOWE PRAWA" "PO" smierci Jezusa, za takie, jakby to sam Jezus Chrystus ustanawial ? - odp. brzmi - NIE (bo to prawa ludzkie) <-- tu jest podwalina calej tej otoczki, namiastki, ktora w pozniejszym czasie doznala rytuału w Kosciele Katolickim jak uswietowany Szabat za czasow gdy "ZYŁ" Jezus Chrystus. 
 
Odogrne w tej sprawie jest nastawiennictwo Jezusa Chrystusa i odwolania sie do ST, ktory uczyl, a w nim nie każe swietowac swojego zmartwychwstania. 
 
Gdyz w dzisiejszym czasie, niedziela, jest czyms o wiele wazniejszym, dostojniejszym, nizeli Szabat.  
 
Szabat ? <-- oni sie z tego smieja, żydki(przeslanie) cos tam mamroczal pod nosem i dlaczego w sobote ?, powinni w niedziele "JAK WSZYSCY DOOKOŁA". W dzisiejszym swiecie Szabatu nie ma, dlaczego ?, odpowiedz jest we wczesniejszych moich komentarzach. 
 
Aby to zrozumiec, trzeba postarac sie to objac rozumem. Przeanalizować na spokojnie.

20. Kylu (2008-01-28)
(0)
Nie chodzi o to czy niedziela czy sobota czy środa, ale o siedmiodniowy cykl pracy. Na wikipedii jest napisane, że szabat znaczy odpoczynek. W Biblii Gdańskiej jest w Księdze Wyjścia napisane "Pamiętaj na dzień odpocznienia(...) sześć dni robić będziesz,(...) ale dnia siódmego odpocznienie jest". Nie ma użytego słowa Szabat. (dopiero w Powtórzonego Prawa jest). Słowo "niedziela" pochodzi od słowiańskiego czasownika "dzielać". "Nie dzielaj" znaczy "nie pracuj". Tak jak w hebrajskim szabat oznaczy dzień w którym nie wolno pracować, tak w polskim dniem takim jest niedziela. 
PS. 
Czy jest gdzieś na necie stary testament po hebrajsku? Jeżeli ktoś wie, to proszę o link.

21. nikt (2008-01-28)
(0)
W moich wyzej komentarzach, nie tyle co chodzi o sobote ( to jedynie ma na celu zamiennik szabatu ), ale o range w dzisiejszym swiecie, dlaczego swietuje sie "dzien zmartwychwstania" w taki sposob jak Szabat, czyli na modlitwie. Przybralo to znaczenie doslowne i w przenosni, ze szabat, jako dzien oddania sie Bogu stal sie przeinaczony poprzez apostolow i zdjety w późniejszych cyklach Biblijnych jako swieto mniejszej rangi, a nawet moglbym rzec, ze pomijane i odrzucane, jako tylko tradycja, cos co nie ma sily przebicia poprzez "NOWE PRAWO", ustanowione przez Apostolow, a juz ustanowione "PO" Jezusie Chrystusie(ktory w ogole nie mowil, zeby oddalac sie od Szabatu, a juz napewno nie mowil, zeby czcic jego zmartwychwstanie) - jest to ewidentnie stosunek emocjionalny po utracie swojego mentora/nauczyciela, a, ze jeszcze zmartwychwstał i sieim ukazal, to emocje sięgnęły zenitu . 
 
Oczywiscie, ze na poczatku zbierali sie w dzien Szabatu, czyli uswiecili Szabat, jako poprawne uswiecenie dnia ze ST i nauk Jezusa, ale jak wspomnialem wyzej, w pozniejszych cyklach Biblijnych owa ranga podumierala z dnia na dzien, przez lobbing apostolow, ktorzy widzieli Jezusa i dlatego swietuja dzien "zmartwychwstania" (czego Jezus w ogole nie mowil i nie uczyl), a nie dzien Szabatu, ktorego powinni przestrzegac. 
 
Mozna przyjac, ze zmienili uswiecenie, ktore nalezy sie Szabatowi(czyli pod sztandarem Szabatu) na rzecz zmartwychwstania Jezusa(kttorego pozniej lobbowali). 
 
Nic innego jak emocje, ale czy to im dawalo prawo zmiane praw ? - jasne, ze NIE

22. nikt (2008-01-28)
(0)
I jeszcze jedno.  
 
A nie czasem jest w Gdanskiej : 
 
"Przestrzegaj dnia sobotniego, abyś go święcił, jakoć rozkazał Pan, Bóg twój. Przez sześć dni będziesz robił, i wykonasz wszelaką robotę twoję[...]" 
 
A poza tym, jak cytowal Martin w podcascie Biblie, ze Bog zdenerwowal sie jak w danym dniu(konkretnym) robili cos, jakas prace, to Bog ich ukaral (w dany dzien, w konkretny dzien).  
 
Pozniej argumentowal to, ze jest to dzien dla zydow, czyli narodu wybranego przez Boga, ale jednak odwoluje sie do "konkretnego dnia", dnia siodmego, a osmy to swieto "zmartwychwstania" zapoczatkowane przez apostolow juz po smerci Jezusa. W dzien przed jest Szabat(w siodmym dniu). 
Przeanalizuj to sobie.

23. Martin (2008-01-28)
(0)
Najpierw powiem, że to chyba najlepszy zestaw komentarzy od początku istnienia Odwyku. Nie dość, że prawie wszystkie są na temat, nie dość, że są merytoryczne i często poparte źródłami, to jeszcze do tego sam się z nich coś nauczyłem. 
 
A po wtóre: skąd wniosek, że szabat jest kierowany do Żydów (ad 10)? Ano stąd, że Tora, zbiór przykazań, był dany przez Boga potomkom Izraela po tym, jak Bóg wyprowadził ich z Egiptu. Ten zbiór przykazań to rodzaj umowy pomiędzy Bogiem, a narodem pochodzącym od Jakuba (Izraela). Z jednej strony Naród zobowiązuje się do przestrzegania przykazań, przestrzegania szabatu itd., a z drugiej strony Bóg zobowiązuje się do błogosławienia im ile wlezie. Karą umowną za złamanie umowy ze strony Narodu był zestaw kar, który jest wymieniony w 28 rozdziale piątej księgi Mojżeszowej (Powtórzonego Prawa). Cały ten 28 rozdział podsumowuje naturę tej umowy. 
 
Szabat był częścią tej umowy. 
 
A umowa (czyli właśnie: przymierze) obowiązywała, podkreślam, między Narodem Wybranym a Bogiem. Łatwo zauważyć czytając Biblię, że od żadnego innego narodu Bóg nie wymagał przestrzegania szabatu i żaden inny lud za jego nieprzestrzeganie nie karał, i to nierzadko w widowiskowy sposób. 
 
My (jako nie-żydzi) oczywiście możemy sobie przestrzegać niedzieli, wtorku czy czego tam chcemy. Ale nie zmieni to faktu, że ICH szabat jest częścią umowy sporządzonej przez samego Boga. I Bóg ją honoruje, bo obowiązuje go raz dane słowo. Nasz wtorek, czwartek czy inna niedziela to tylko zwykłe ludzkie ustalenie. Jak dla mnie to jest całkiem spora różnica.

24. nikt (2008-01-28)
(0)
ad.23 
 
Zmartwychwstanie to tylko tradycja zapoczatkowana przez apostolow na rzecz Jezusa Chrystusa, nauczyciela/mentora tychże osób i tyle. 
 
Zmartwychwstanie to kolejny cud, ale cudow bylo wiele,np. "chodzenie po wodzie", "uleczanie(przywracanie wzroku, czlowiek nagle moze chodzic)" itd. Ale czy tym sposobem, mamy rowniez nazwac jako swieta ?. to wtedy bysmy mieli "swieto chodzenia po wodzie", "swieto przywracania wzroku" itd - duzo by sie ich nazbieralo. 
 
Innymi slowy - jest to kolejny zwykly dzien z Jezusem Chrystusem ujety w niezwykly sposob, taki jaki on sam byl i takch zwyklych w niezwyklych dniach jego zycia bylo bardzo duzo. 
 
Dlaczego wiec w pozniejszym czasie apostolowie lobbowali wlasnie ten dzien ?. To proste - emocje siegnely zenitu (jak wczesniej w komentarzach napisalem). Umarl, ktos kto byl ich nauczycielem, kims dla nich bardzo wazny.. postanowili, ze beda w tym dniu sie spotykac, ale to pozniej bylo ustanowione, początkowo jeszcze przestrzegali Szabatu.  
 
Tak, rownie dobrze moze nie byc tej tradycji, to tylko pamiatka, ktora zapoczatkowali apostolowie ( i niestety w pozniejszym czasie lobbowali wyzej nizeli sam Szabat ) = Wygraly emocje i nic wiecej. 
 
Rownie dobrze mogloby nie byc tego dnia, dlaczego ?.. Bo to prawo ludzkie, ustanowione juz "PO" Jezusie Chrystusie. 
 
 
Czyms trzeba sie od zydow wyrozniac, rownie dobrze moglismy pozostawic tradycje Szabatu, jako klon Prawa dekalogu. Lepiej bysmy odwzorowali narod wybrany, oczywiscie, bysmy nim nie byli, ale jako chszescijanie, lepiej bysmy odwzorowali siebie w Biblii, i bysmy czcili Szabat, nawet jako dla nas tradycje. A teraz co ? - czcimy zwykly dzien, w niezwyklosci Jezusa Chrystusa, ktory tych dni mial o wiele wiecej - Emocje.. po prostu Emocje apostolow. 
 
 
 
Wiec czy bedzie cos, jezeli nie pojdziesz do kosciola, czy nie bedziesz sie w tym dniu modlil ? - kompletnie nic sie nie stanie, bo jest to dzien, jak codzien.

25. Boro (2008-01-28)
(0)
ad.24 
 
Zmartwychwstanie to nie jest cud jak każdy inny. Jezus pojawił się na ziemi właśnie po to, aby poświęcić się za nas (za ludzi) i zmartwychwstać. Bez tego jego misja na ziemi nie miałaby sensu, natomiast bez chodzenia po wodzie, uzdrowień i innych cudów owszem.  
 
Pozdro!

26. janpe (2008-01-28)
(0)
@Gibki Gonzo 
O kolejności dni tygodnia 
w języku islandzkim polski czwartek nazywa się piątek (fimmtudagur, fimm=pięć). Nie mów więc, że wiedza o kolejności dni tygodnia jest powszechna skoro polska środa jest pośrodku tygodnia. 
Nawiasem mówiąc w języku islandzkim też jest midvikudagur (środkowy dzień) ale jest to nazwa czwartku.

27. janpe (2008-01-28)
(0)
@@ kurcze 
polska środa jest OK. Pośrodku tygodnia licząc od niedzieli. Muszę jutro w pracy upewnić się co znaczy midvikudagur. No dobra, ale polski piątek to naprawdę nie piąty a szósty dzień tygodnia. Więc w samym języku zakodowana jest fałszywa kolejność. Język świadczy, że naród nie zna kolejności i nie rozumie tego co obchodzi w niedzielę- bo liczy ją jako dzień siódmy. 

28. janpe (2008-01-28)
(0)
@ o co chodzi z tym Bożym Prawem? 
Ja mam przekonanie, że Nowe Przymierze znosi wyższość żydowskiej tradycji, tak jak znosi zakaz spożywania świniny. W Jezusie jest spełnienie człowieczeństwa. Bóg nie wymaga od nas niczego więcej niż miłości.  
Czasami spotykam się z opinią, że Jezus dokonał reformy żydowstwa. To bzdura. Słynne mojżeszowe "oko za oko, ząb za ząb" to nie prawo wprowadzające granicę odwetu, a nie sankcjonujące odwet. Odwetu mogłeś zaniechać, ale w odwecie nie mogłeś wyznaczonej granicy przekroczyć. To było prawo miłości ustanowione dla... mało kochających.

29. nikt (2008-01-28)
(0)
@Boro 
 
Skrajnosc.. przeczytaj mnie ponownie, bo nie zrozumiales. Wysil sie. 
 
Mozna rowniez powiedziec, ze przyszedl i leczyl innych by dac wiare swoim czynom, w jego dzialaniu.. Aby ludzie dostrzegli. Mozna w ten sposob wszystko zinterpretowac..  
 
Nie zroumiales jedno, ze "swieto zmartwychwstania" to ludzkie prawo, nadane juz "PO" Jezusie. 
 
P.S Nie chce mi sie znowu tego tlumaczyc, czytajcie mnie uwazniej, wysilcie sie troche, aby przeanalizowac na spokojnie, to naprawde logiczne, co napisalem wyzej w komentarzach..

30. nikt (2008-01-29)
(0)
OGŁOSZENIA PARAFIALNE (ORGANIZACYJNE) 
 
Udalo sie. 
 
Wrzucilem na inny serwer dla potomnych, jest nim Rapidshare.com 
 
 
Nagrania wykładów "Uniwersum pierwszych chrześcijan – rekonstrukcja i znaczenie krytyczne" 
Cz. I: Religia i obraz świata (pojęcia podstawowe)  
 
W kolejnosci: 
 
Download-Link #1:rapidshare.com 
Download-Link #2:rapidshare.com 
Download-Link #3:rapidshare.com 
Download-Link #4:rapidshare.com 
Download-Link #5:rapidshare.com 
Download-Link #6:rapidshare.com 
Download-Link #7:rapidshare.com  
Download-Link #8:rapidshare.com 
Download-Link #9:rapidshare.com 
Download-Link #10:rapidshare.com  
Download-Link #11:rapidshare.com 
Download-Link #12:rapidshare.com 
Download-Link #13:rapidshare.com 
Download-Link #14:rapidshare.com 
 
 
Moze juz serwer glowny pytan grancznych sie poprawil, podaje link (czyli to co wyzej, to linki alternatywne) 
 
www.graniczne.amu.edu.pl 
 
Do tej pory (wszystkie nagrania z tej tematyki) - czyli jak to ujal"w tych wykladach jest odpowiedz mojego odejscia od KK" (Glosno teraz o nim)  
 
Goraco polecam wyklady profesora, jego sie slucha jakby ktos byl glodny i jadl pizze i caly czas majac niedosyt. 
Wyklady sa "mocne", najlepiej sluchac je przed snem, w spokoju.. rozklada na czynniki pierwsze, cytuje Biblie itd.. majac jeszcze wnasna wiedze, czyli jeszcze z Ewangeli napisanych greka i innymi odmianami, starszymi, nowszymi itd.. Wiedza ogromna - wciaga niesamowicie. 
 
Sugeruje ten temat na, nie ten co teraz bedzie, bo to za krotko zeby przesluchac jego, ale na jeszcze kolejny podcast, aby wszyscy sobie posluchali i pozniej majac wiedze, odniesli sie, jezeli beda jakies odmienne zdania, odniesli sie do jego wykladow. 
 
Wiele sie nauczylem, sluchajac go.. (a dopiero jestem w polowie) 
 
Pliki waza jak zwykle podcasty(20/25/30mb), nagrywane w sali wykladowej ze studentami. Wyklady trwaja zazwyczaj kolo godziny. Polecam przed snem zaposcic sobie po kolei, co noc nowy. 
 
Ma ogromna wiedze z tego tyytulu, ze byl czlonkiem elitarnej grupy(doradcow) konkregacji wiary w watykanie. Mial dostep do wielu materialow bardzo starych. 
 
Jego wyklady az sie wchlania i ma sie ten niedosyt, ze to juz koniec i sie czeka na kolejne, zeby wlaczyc. 
 
Wiele sie z niego nauczycie. 
 
W deklaracji, w której 9 marca ub.r. ks. Węcławski informował o wystąpieniu z kapłaństwa czytamy m.in.: "Po wieloletnim i gruntownym zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem już w moim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej". 
 
-------------- 
 
A teraz mozna podac zalegle, czyli np: post, czy inny temat, ktory byl wczesniej poruszany, zeby to bylo przed ta glowna, czyli to o czym mowi prof Węcławki.

31. Santa Faust (2008-01-29)
(0)
Szanuję Węcławskiego. Nie za jego wiedzę (chociaż gdy to piszę to jeszcze nie słuchałem wykładów), ale za uczciwość. Stracił poczucie misji? To dobrze zrobił, że zrzucił sutannę. Dobrze dla wszystkich (dla KK też).

32. janpe (2008-01-29)
(0)
midvikudagur po islandzku to środa i oznacza to samo - środkowy dzień tygodnia. 
pogadajmy o niedzieli....

33. RaV. (2008-01-30)
(0)
Tak apropos tego pana, który rozdawał pieczywo ubogim. www.mf.gov.pl 
Nie wiem, czy umieszczam link pod dobrym odcinkiem, bo słuchałem jednego dnia trzech i nie jestem pewien, w którym wspominałeś tego pana. Warto znać stanowisko obu stron. Zarówno gościa, który przekazywał pieczywo, żeby się nie zmarnowało, jak i urzędu skarbowego.

34. nikt (2008-01-30)
(0)
@Santa Faust 
 
Powiedzial, ze stracil poczucie misji, jezeli chodzi o dalsze nauczanie pod szyldem "Kosciola Katolickiego", poniewaz nie zgadza sie z dogmatami Kosciola. Stracic poczucie misji - jest to przez niego odebrane bardzo lagodnie dla KK, zeby nie zrobic takie szumu, generalnie chodzi Węcławskiemu o to, ze nie zgadza sie z KK, gdyz odkryl, bedac ksiedzem, bardzo waznym czlonkiem w watykanie, pozniej osoba w ogole KK, odkryl, ze KK przeinacza Biblie(i tu wielki nacisk na osobe Jezusa Chrystusa), i swoja decyzje argumentuje wlasnie w wykladach, tych co podalem. 
 
Dla KK jest to ogromny cios (Węcławski to bardzo znana osoba KK i szanowana), teraz chca go cenzurowac i wycofac jego publikacje i ksiazki, dla studentow, aby uczniowie sie z nich nie uczyli. Chociaz wczesniej to robili. 
 
Duzo glosow z KK jest, ze "ojeja, po co zrobili takiego szumu" itd.. czyli KK chcialoby aby ten incydent(ze tak go nazwe) zakopac pod ziemie i zeby nikt go nie widzial, a najlepiej zeby wycofwal sie cichaczem. 
 
Ale gdyby tak bylo to nie wiedzialbym o tym i nie sluchalbym tych wykladow, chyba wlasnie to chcial zrobic Węcłowski, aby udzie uslyszeli druga strone medalu w Biblii. A wiele sie mozna nauczyc. Jego wiedza jest ogromna. Coz mozna zrobic "polecac wyklady" 
 
===== 
 
@janpe 
 
To bedzie cytat: 
 
 
" W języku hebrajskim, zarówno biblijnym, jak i współczesnym, dni tygodnia nie mają właściwie swoich nazw. Niedziela to Riszon, czyli “pierwszy”, poniedziałek to Szeni, czyli “drugi” i tak dalej. Tak też określane są dni w historii stworzenia. Z wyjątkiem dnia pierwszego, przy którym użyty jest liczebnik główny (Jom Echad – “dzień jeden”, zob. 1 Mojż. 1:5), dni nazywane są po prostu liczebnikami porządkowymi: drugi, trzeci, czwarty, itd. (1 Mojż. 1:8,13,19,23,31; 1 Mojż. 2:2). W opisie stworzenia, również siódmy dzień określany jest liczebnikiem porządkowym. W późniejszych czasach utarł się jednak zwyczaj nazywania siódmego dnia Szabatem i stąd pojawiły się w językach europejskich takie nazwy jak romańskie “sabato” czy słowiańska “sobota”.  
 
 
Hebrajski wyraz “Szabbat” (kod Stronga 7676) nie jest nazwą własną w ścisłym znaczeniu tego słowa. Określenie “dzień Szabatu” (Jom-Ha-Szabbat) użyte w czwartym przykazaniu sugeruje, że Szabat jest czymś, co miało miejsce w siódmym dniu. Występuje też w Biblii bardziej uroczyste określenie: “Szabbat Szabbaton”, które przekładane jest jako “sabat odpoczynku” lub jeszcze lepiej “sabat uroczystego odpoczynku” czy też “sabat całkowitego odpoczynku” (zob. 2 Mojż. 31:15; 2 Mojż. 35:2; 3 Mojż. 23:3 BW). " 
 
 

35. Santa Faust (2008-01-30)
(0)
Czy szanowny Nikt myśli, że księgi biblijne były tylko w jednej wersji (z Dekalogiem włącznie)? Było czasami bardzo dużo wersji jednej historii i nie mam pewności czy ta która akurat jest w różnych Bibliach (bo też nie w każdej jest to samo) jest akurat tą prawdziwą. Luter też zmodyfikował trochę obowiązującą w jego czasach wersję PŚ. Dlatego właśnie protestancka zasada sola Scriptura jest na pierwszy rzut oka idealna, ale na drugi jest tak samo dobra jak słuchanie jakiegoś Magisterium. To czego jestem pewien to fakt istnienia Boga. A to czy akurat w Bibliach (bo tak może należałoby pisać) wszystkie księgi są dobrane prawidłowo (czyli wersja orginalna) to do tego pewności już nie mam. Węcławski przeszedł na jakieś inne wyznanie? Czy zwyczajnie stał się taki jak Martin?

36. Martin (2008-01-30)
(0)
Bez przesady, Santa. Większość ksiąg biblijnych jest bardzo wiarygodna historycznie. Do tego stopnia, że z 5000 dostępnych manuskryptów ksiąg Nowego Testamentu udało się bez większego trudu ułożyć jeden zgodny tekst (który nazwano "Textus Receptus" - tekst przyjęty). Treści oczywiście nie były identyczne co do litery, ale były zgodne w tak dużym stopniu, że można mieć praktyczną pewność, że dziś mamy ten sam tekst, który był spisany 2000 lat temu. Nie ma innego tekstu historycznego, który miałby mocniejsze dowody autentyczności niż księgi Nowego Testamentu. 
 
Więc, Santa, proszę głupot tutaj ludziom nie opowiadać, że Dekalog był w różnych wersjach. Gdzie te wersje? 
 
Co do Starego Testamentu dzięki staranności w kopiowaniu Masoretów sytuacja jest taka sama. Co widać było doskonale, kiedy znaleziono wśród "zwojów znad Morza Martwego" fragmenty Starego Testamentu (np. księgę Izajasza). Okazało się, że przez kilkanaście wieków kopiowania tekst został (poza literówkami i zmianami gramatycznymi) niezmieniony, co można samemu sprawdzić, jak ktoś nie wierzy. 
 
Natomiast całkiem możliwe, że te same historie opowiedziane i spisane przez różne osoby mogą się różnić i ewoluować. Pewnie tak. Dlatego ważne jest, żeby historia była jak najwcześniej spisana i później jak najwierniej kopiowana. Które to warunki większość ksiąg Nowego Testamentu spełnia lepiej niż większość innych, a nie kwestionowanych przez nikogo, dokumentów historycznych. 
 
Natomiast dobór tych, a nie innych ksiąg faktycznie można kwestionować. Się zgadzam. Ale do pewnego stopnia tylko, bo wybór większości z tych ksiąg jak dla mnie jest dosyć jasny. Jasny jest zwłaszcza jak się przejrzy z grubsza trochę apokryfów - w większość przypadków od razu widać, nad czym można się zastanowić, a co można odrzucić od razu jako literaturę fantastyczną, a nie historyczną. 
 
Ale zamiast kwestionować prawidłowość wyboru ksiąg do kanonu Biblii, bardziej konstruktywnym rozwiązaniem byłoby zaproponować własny. Alternatywny. Łatwo powiedzieć "to jest złe", trudniej pokazać jak wygląda to dobre. 
 
Już chyba z 3 razy proponowałem, żeby ktoś w końcu zaproponował zestaw ksiąg, które powinny wg niego wchodzić w skład Biblii. Bo tyle ludzie podważa ten, co jest teraz, ale nikt nie zaproponował nic konkretnego. A warto, chociażby jako ćwiczenie dla umysłu. Są niezłe, grube i całkiem ciekawe książki ze spisem różnych alternatywnych ewangelii i innych apokryfów. Polecam. Nie ma się czego bać. Czytać, zapoznawać się, oceniać, wybierać.

37. nikt (2008-01-30)
(0)
@Santa Faust 
 
Jak zwykle wszystko splycasz 
 
Ja napisalem, ze z tego co uslyszalem (jak narazie) na wykladach(ktore sciagnalem), to poruszal rozne versje, jak rowniez pozniejsze versje byly inspirowane tymi wczesniejszymi, rowniez w roznych jezykach. Ja o tym wiem, ze tak jest, jedynie poskreslilem, ze Więcławski majac ta wiedze, ktora ma(i dostep do dokumentow, ktore mial, badz ma dalej, chyba lepiej moza powiedziec, ze mial), moze podpierac sie ta wiedza, ktora studiowal (mozna by powiedziec) cale zycie, byl ksiedzem, pozniej zrezygnowal, a pozniej w ogole odszedl od KK(i on nie byl zwyklym ksiedzem - on sie tym specjalizowal) - o czyms to rowniez swiadczy, i ta wiedza dzieli sie na tych wykladach, ktore mozemy sciagnac. 
 
Innymi slowy chcialem powiedziec, ze ma duza wiedze bedac wczesniej na tym snatowisku, ktorym byl, a to stanowisko mu to m.in umozliwialo i tym sposobem mozna wysluchac doglebnego przeanalizowania poprzez pryzmat Wiary w Boga(majac nacisk na Jezusa Chrystusa).  
 
Najpierw przesluchaj sobie wykladow, a pozniej sie wypowiadaj, bo mowiac "a on nalezy do innego, czy jak Martin jest ?" itd etc... - po co gdybac ?. Posluchaj go, to sie dowiesz dlaczego odszedl od KK. Posluchaj jak uargumentowal swoja decyzje.  
 
A Ty porownales wyladow do jakiejs "zasady" i zapewne nie przesluchasz, bo twoim zdaniem bedzie to samo heh. Nawet nie wiesz co tam jest zawarte, a juz gdybasz, czyli usprawiedliwiasz sie i szukasz argumentow, zeby nie sluchac wykladow. Jak nie chcesz to nie musisz, twoja decyzja.  
 
Z mojej strony moge powiedziec, ze "goraco polecam przesluchania", mozna sie wiele nauczyc.

38. Santa Faust (2008-01-30)
(0)
Na złość Niktowi (Nikomu?) posłucham. Nie będzie mi tu dziad insynuował jakiś pierdół, że niby dla zasady nie będę słuchał.

39. nikt (2008-01-30)
(0)
@Santa Faust 
 
To nie sa insynuacje, sam przyrownales wyklady do jakiejs zasady, nie majac bladego pojecia co jest na wykladach .  
 
P.S Nie denerwuj sie tak, bo Ci żyłka strzeli:) ( i prosze bez wyzwisk(bo zaczne zabawe, ktora zapoczątkował Martin w masie krytycznej hihi )

40. janpe (2008-01-30)
(0)
@Santa Faust 
współczuję - tego jest dużo, ściągnąłem ale nie wiem czy dam radę wysłuchać wszystkiego. Powodzenia

41. janpe (2008-01-30)
(0)
@nikt 
moja dociekania "numeracji dni tygodnia" biorą swój początek w dowodzeniu, że "przeciętny" Polak sądzi, że niedziela to siódmy dzień tygodnia. 
A mówiąc dosłownie, że przeciętny Polak-katolik sądzi, że odpoczywając w niedzielę spełnia przykaznie dekalogu. A przecież świętowanie niedzieli to złamanie prawa dekalogu, czyż nie?

42. nikt (2008-01-30)
(0)
@janpe 
 
Pomysl nad tym, dlaczego wlasnie przecietny Polak(i nie tylko katolik, ale w ogolnym znaczeniu) mowi, ze siodmy dzien tygodnia to niedziela ? - odp jest w moich wyzej komentarzach.  
 
A pozniej lobbowane przez apostolow, konczywszy na zwyklych hierarchach KK mowiacych ze tak pisze w Biblii, a co ja przytoczylem wyzej jako emocjionalne zachwianie samych apostolow. Ale wystarczylo, ze sie powiedzialo "tak pisze w Biblii" 
 
Problem polega na tym, aby rozgraniczyc i nie nadawac odgornie pewnych rzeczy/wydarzen wymienionych w Biblii, zwlaszcza NT. I tym samym lobbowanym przez ksiezy w dalszych cyklach wlasnej incytucji (bo tak naprawde to nadalo im odroznienie od zydow.. w glownej mierze, wlasnie niesluszne swietowanie niedzieli). 
 
W rzeczy samej, nie jest to takie trudne do zrozumienia(nie zamykac umyslu), trzeba chciec to przeanalizowac. Poskladac w jedna calosc, dac pewna linie pomiedzy "PRZED", a "PO".. gdyby Apostolowie byli silni emocjionalnie, kompletnie inaczej wyglądałoby to w dziesiejszym swiecie(bo nie byloby wstawki - "ale tak pisze w Biblii").

43. bif (2008-01-31)
(0)
o ktorej pojawia sie nowy odwyk, bo nie wiem czy jeszcze czekac, czy juz wychodzic do miasta ;)

44. janpe (2008-02-01)
(0)
@nikt  
trochę się nie cierpliwię w oczekiwaniu na nowy odcinek i... poczytałem i pomyślałem. 
Ale napiszę co myślałem zanim poczytałem i pomyślałem. Nie zgadzam się z Martinem i chyba z większością was - nie sądzę, że mamy świętować jeden z dni tygodnia. To przykazanie nie wynika z zasady miłości. Odpoczynek ma związek z zasadą miłości tylko taki, że człowiek musi co jakiś czas odpocząć, ale nie wydaje się to konieczne w siedmiodniowym cyklu. Zasad soboty jako dzień święty wyczerpała się wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa. Od tego momentu jeżeli chcesz świętować we wtorek możesz to czynić. Nie ma to znaczenia. Trochę to radykalne, niestety. Jedyne co przemawia za odrzuceniem niedzieli, jest fakt, że to pozostałość po upadku chrześcijaństwa i pogrążeniu się w ciemnościach tych, którzy zabraniali czytać Biblię, mordowali katarów, spalili Husa i Hieronima z Pragi, zdradzili Michała Serweta, prześladowali mennonitów, ....

45. nikt (2008-02-01)
(0)
"Zasad soboty jako dzień święty wyczerpała się wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa" 
 
Tego nie zrozumialem. Dlaczego wyczerpala ?. Czyli wedlug Ciebie to wszystko bylo aktywne i wlaczone, gdy Jezus zyl, gdyz nie kwestionowal Szabatu, a nawet nakazywal, gdy mowil o tym radykalnie, byprzestrzegac przykazan, a on nie jest po to by zmieniac, ale zachowywac i namawiac by przestrzeane byly. 
 
Czyli wedlug Ciebie to wszystko prysnelo, to wszystko co mowil, gdy Jezus zmartwychwstal ? - dlaczego ?... Nie rozumiem. Dziwna mysl.hmm.. 
 
Rozwin swoja mysl..

46. janpe (2008-02-01)
(0)
@nikt and more... 
Okay. Paweł mówi w liście do Filipian 3,8 wobec Jezusa wszystko jest gównem. Ten wulgaryzm jest tam użyty naprawdę. Jak odwyk to odwyk. 
Wobec Miłości wszystkie inne sprawy takie jak tradycja są nieważne i bezznaczenia. Jeżeli ktoś dzieli miesiąc na idy/dekady to może to czynić nadal- nie musi przechodzić na system siódemkowy. Jeżeli jakiś neofita chce się obrzezać aby okazać szacunek żydowskiej tradycji - nie ma w tym nic złego, jeżeli chce pozbawić się napletka dla higieny tym bardziej, ale jeżeli sądzi, że tak wypada bo Jezus był obrzezany to jest w błędzie.  
Analogicznie ma się sprawa z weekendem. Nie ma znaczenia. Mamy kochać, mamy się opiekować, mamy przekazać Dobrą Nowinę, a tą nowiną jest między innymi wolność opisana w liście do Galatów.

47. janpe (2008-02-01)
(0)
PS. 
Ten podcast zaczyna być naprawdę interesujący. 

48. nikt (2008-02-02)
(0)
@janpe 
 
" I naprawdę uważam za stratę to wszystko w orównaniu z najwyższą wartością, jaką jest poznanie Chrystusa Jezusa, mojego Pana. Właśnie dla Niego wyzbyłem się tego wszystkiego i uważam to za śmieci" 
 
Nie gownem, ale "smiecmi" , albo "sterta smieci" 
 
Ale on sam powiedzial(Jezus Chrystus): 
 
"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim."  
 
NT to jest tak naprawde Chrystianizm, nauki Jezusa Chrystusa i na tym sie trzeba skupic. Czyli na tym co mowil/nauczal Jezus Chrystus, a co w pozniejszym czasie zmienili uczniowie(niestety). 
 
Problem nie chodzi o jako tradycje jako taka, ale o to, czy ta tradycja nie koliduje i nie przewyższa nauki, ktora wywodzi sie od fundamentu w ktorym centralnym punkcie jest Jezus Chrystus w NT. Badz nawet bardziej lobbowana, jakoby byla wazniejsza, a tradycja moglabyc zapoczatkowana po prostu emocjami jak to mialo miejsce ze zmartwychwstaniem, i czy dobrze, ze taka forme to przybralo ? - przez to wyparło Szabat. To dobrze, ze 80% kosciolow zapomnialo o szabacie?, a w zamian tego skupili sie na nauce "uczniow?", tak.. "uczniow".. i to najlepsze, sami uczniowie pozniej mniej cenili Szabat, na rzecz nowego prawa.. podkreslam "prawa", nie bylo to juz uwzane za tradycje, ale potoczona otoczka jakby sam aniol przemowil do nich aby czczili zmartwychwstanie, kazdy tlumaczyl to inaczej, bo ten zabieg dzial sie cyklicznie, co oczywiscie nie mialo racji bytu w zadnym calu, milimetrze.. w niczym. Zamiast tradycji nastalo "prawo" nie tyle co rowne, ale przewazajace Szabat o kilka szczebelków dosc potężnych . I co tutaj widzimy ? - widzimy, ze dla 80% Chszescijan "samozwanczych" nauki uczniow, podkreslam "uczniow", bylo wazniejsze, nizeli nauki "nauczyciela tychże uczniow". 
 
Takze, co mozna nazwac tradycja(ktora umyslnie zmienili sami uczniowie na "prawo") w tym przypadku ?.  
 
Tu jest ten paradoks. A co w ogole nie powinno sie stac.

49. janpe (2008-02-02)
(0)
@nikt -trochę nie na temat, ale w głównym nurcie odwyku- odkłamiania. Tłumaczone na słowo "śmieci" oryginalne wyrażenie w greckim oznaczało ludzkie odchody i było w tamtym czasie uznawane za wulgaryzm. Ależ ja nie znoszę prawa Mojżesza. Ale czy ty jesteś Żydem? Bo mnie nie dotyczy tamto prawo. Prawo Mojżesza zakazywało świniny, a NT (ap.Paweł) zwalczał ten zakaz. Czy ap.Paweł uczył błędnej ewangelii?

50. Anonim (2008-02-02)
(0)
A to ciekawe: wiadomosci.gazeta.pl

51. stan (2008-02-02)
(0)
bardzo fajny odcinek :D a ja mam następny pomysł na odcinek - wiem, że to pewnie głupie bo znowu na czasie(jak mój pomysł z In-vitro) - ale jestem ciekaw jak to jest z postem i tym zakończeniem karnawału. czy po karnawale nie można się już bawić? czy nie można wyjść ze znajomymi na piwo...i np. w piątek?

52. janpe (2008-02-03)
(0)
@stan 
w więzieniu w Czarnem na korytarzu była terakota dwukolorowa terakota. Zgadnij na jakiego koloru kafelek nie można było nadepnąć...

53. Santa Faust (2008-02-03)
(0)
A ja już to wszystko pierdzielę. Znudził mi się ten podcast. Do Masy (szczególnie tej starej) się nie umywa.

54. janpe (2008-02-03)
(0)
@santa faust 
szkoda..., niech zgadnę - ile masz lat?...19

55. janpe (2008-02-03)
(0)
PS. @Santa Faust 
Hebluję tego Węcławskiego już drugi wykład!!! 
1. ciągle skrzypią drzwi - ktoś wchodzi 
2. 30% to odniesienia do opinii innych badaczy 
3. nie zgadzam się z jego poglądem, że to Jezus założył Kościół chrześcijański.  
4. Jak zrozumiem coś więcej to napiszę. 
5. W. nie jest głupi, ale nie wiem czy jest chrześcijaninem (czy narodził się na nowo) 
6. szacunek do gościa mam, jest uczciwy w tym co robi i mówi.

56. Marcusso (2008-02-03)
(0)
Morał mnie powalił, ale w sumie to też racja - po prostu potrzebujemy wypoczynku, nie tylko o okresie roku (urlop, wakacje) czy doby, ale też takiego mieszczącego się między jednym, a drugim. Jak to Martin kiedyś rzekł "Biblia to bardzo praktyczna książka"

57. nikt (2008-02-04)
(0)
@janpe 
 
Juz na drugim wykladzie dajesz sobie siana ?. 
 
Jestem w polowie wykladow, pozniej coraz mniej bedzie odzwierciedlenia pod innymi psarzami, ale on sam bedzie to rozwalał na czynniki pierwsze cytujac sama Biblie, naprawde warto. Chyba, ze chciales podważyć i osmieszyc Węcławskiego. 
 
Podkreslam "to dopero wyklad Twoj drugi" On sm poznej "bardzo dobrze" analizuje to, cytuje Biblie itd itd.. . 
 
Mowisz, ze nei zhadzasz sie z nim, ale przecieez on w dalszych wykladach to bardziej rozwija.. Kurcze, no.. jak mnie to denerwuje.. posluchaj dalszych wykladow to moze wtedy zrozumiesz, bo to jest jedna całość .  
 
Swoja droga.. Jezus to zapoczatkowal, gdyby bylo jedynie ST, bez NT (bez Jezusa, ktory jest punktem centralnym w NT. chrystianizm), bo w ogole by nie bylo zadnego zalozycestwa czegokolwiek.. a ST, po prostu bylby mitem, nie redagowanym przez innych, aby to troche ujednolicić, a nie majac podstawy, czyli Jezusa, nie wierzylibyśmy w ST, a brali go jako MIT zydow i tyle, wiec mowiac, ze Jezus nie byl poczatkiem chszescijanstwa, to sie gleboko mylisz. Przyklad KK(oczywiscie religia), gdzie wzial praktycznie "wszystko" z NT, jak i rytuały.. cytaty .. po prostu odniesienie to NT.  
 
Takze, co by bylo gdyby Jezus takiego ruchu nie stworzył ?... sam nie wiem, mozna sie jedynie domyslac, ale wiem jedno napewno ST jakiego widzimy teraz, po prostu by go nie bylo, odbieralibysmy go jak MIT buddy, MIT z indi, czyli MIT i bardziej tradycjionalne podejscie (dla nich religia) żydów. Wtedy sami bysmysie zastanawiali, ktory MIT wybrac.. kazdy bylby rowny.. - wybrlibysmy ten, ktory blizej jest czloweiczenstwa (czyli zracjonalizowaniu, aby bardziej uwiezy ), w zamian tego mamy Jezusa, ktory jest bardziej realny. 
 
Tak naprawde nie tyle co nie byłoby chszescijanstwa takiego jakiego widzimy teraz, ale w ogole by go nie bylo, gdyby nie Jezus . 
 
I Więcławski ma racje, im dalej zachodzimy w kolejne cykle NT tym bardziej umacnia sie jego boskosc, a pozniej w ogole sie glubia, czy to syn bozy, czy moze bog pod postacia czlowieka.. Węcławski rowniez o tym mowi i cytuje. Z jednej strony czlowiek, z drugiej strony odebrano mu czlowiekczenstwo/cierpienie na rzecz boskosci, i nawet tak naprawde sami nie wiedza, czy to syn bozy, czy Bog, a Apokalpsa to juz w ogole, bierze go za samego Boga..  
 
Im nowsza ksiega, tym boskosc jest bardziej umacniana.. powiekszana sztucznie, dodajac slowa przez uczniow o jego Boskosci. Najpierw oczywiscie usiadl po prawicy ojca (czyli byl synem w jednym fragmencie), w kolejnym jest juz Samym Bogiem(siedzi juz sam). I w kolejnych cyklach on pozostaje juz Bogiem przez uczniow w kolejnych cyklach ich apostolowania, chociaz Jezus mowil cos innego. 
 
Tak naprawde jeszcze, to gdyby nie apostolowie i przeksztalceniu przez nich slow, bądź dodaniu nowych, bardziej wynioslych i mieniajac czlowieczenstwo i samego syna, na Boga.. nie byloby tego co teraz.  
 
Janpe - posluchaj kolejnych zanim wydasz werdykt, bo nie mozna wydac werdyktu, gdy przeczytalo sie kilka kartek, a koleje sa dokonczeniem.. dotlumaczeniem juz przez samego autora. 
 
P.S Nie potrzebnie zmniejszyles wage Więcławskiego (widocznie, chciales uargumentowac swoja niechec do samych wykladow). 
I nie wiem co piszesz.. moze slychac drzwi, ale bez przesady, gdyz jego bardzo dobrze slychac. Niepotrzebnie zmnejszasz wage. Najpierw posluchaj , a pozniej wydawaj werdykt.

58. nikt (2008-02-04)
(0)
Dodam jeszcze, ze "Jezus Chrystus" jest tym potwierdzajacym fundamentem, potwierdzajacym to co pisze w ST, jest takowym włącznikiem, a gdy sie go wlaczy, ujzy sie Boga.. Jezus to droga(sam rowniez tak mowi) do jego ojca (Bog) . 
 
Sam Jezus nie raz skarcał swoich uczniow, raz bardzo dobitnie, gdy skarcil Piotra, gdyz Piotr wzial go na boczek i tlumczyl Jezusowi, ze tak nie wolno, a Jezus powiedzial "precz szatanie" do Piotra, ktory poprawial (redagował) Jezusa.  
 
To sa uczniowie, o tym nie wolno zapominac, gdyby Jezus widzial co mowia czasami uczniowie z ich gornolotnymi slowami, ktore nie maja racji bytu w samym Jezusie chrystusie, i lobbowaniu na rzeczy, ktore "ONI" uwazaja, ze sa lepsze, niz to co mowil sam Jezus. 
 
Caly czas podkreslam, ze sa to uczniowie.. uczniowie, a ich nauczycielem jest Jezus, a dlaczego uczniowie, pozniej mieli wieksze wziecie, ich prawa wieksze nizeli prawa Jezusa ?. To proste - po prostu zyli, a Jezus nie, a ze byli uczniam jego to ich slowa byly wrecz nieomylne,ale podkreslam ponownie "byli to uczniowie" kogo ? - wlasnie Jezusa, a jednak znieksztalcili slowa, restrykcje, po prostu nauczanie slowne jak i swoim dzialaniem Jezusa, zmniekczyli dopasowujac sie do owczesnego swiata..  
 
Jezus taki nie byl z tego co mozna wyczytac(jak jeszcze zyl), jezeli sie z czyms/kims nie zgadzal to nie bylo dogadane, aby to wysrodkowac, dobrac jakis konsensus, czyli "wilk syty i owca cala" - NIE.. nie to uczyl Jezus. On bl radykalny w swoich dzialaniach, nie wolno zapominac. 
 
Nie wolno zapominac, ze Jezus byl "nauczycielem", a nie odwrotnie, a uczniowie byli ludzmi, dlatego rowniez znieksztalcili same nauczanie Jezusa, gdyz poprzez slowa uaczniow w pozniejszym czasie byly rowne z Jezusem, bo przeciez (heh) byli uczniami wlasnie Jezusa. Ale tego wtedy nikt nie rozumial, bo oni zyli, a Jezus juz nie, juz nie mogl ich skarcic, bo juz go nie bylo, jako zycie ludzkie(czlowiek), a oni zyli, byli namacalni, przyjmowani jako "SAM" Jezus.. 
 
W pozniejszych cyklach apostolskich bardziej to umacniali.. Podkreslam - byli tu ludzie tacy jak my, nauczycielem byl jednak zgoła ktoś calkowicie inny, byl nim Jezus(ale tego sie nie dostrzegało). Nie bylo juz roznicy, tego muru gdzie Jezus jeszcze im przypominal, dopinal, karcil. Po jego smierci juz nikt ich nie skarcil, bo niby kto ?, jak ten ktory mogl to zrobic juz nie zyje, odszedl z powolki cielesnej.  
 
Dlatego teraz, te rzeczy w Kosciolach, ktore sa w ogole nie wazne, staly sie wrecz undamentem wiary, co oczywiscie jest nonsensem samym w sobie, ale wlasnie w ten sposob dzisiaj buduje sie wiare w kosciolach(niestety). Zapomnieli o nauczaniu Jezusa, na rzecz nieolmylnosci jego ucznio, podkreslam "uczniow" , podkreslam to, gdyz jesy to gigantyczny paradoks.

59. Santa Faust (2008-02-04)
(0)
@janpe 
 
Po co właściwie zgadujesz ile mam lat? Nie trafiłeś! Mam więcej.

60. Bolek Noket (2008-09-09)
(0)
Martinie! Wiele by możne napisać i srogo podyskutować na zaprezentowane przez Ciebie tematy. Mam nadzieję, że przede wszystkim w intencji swojej są one zaczynem do indywidualnych przemyśleń i dyskusji.  
Przesłuchałem tylko trzy Twoje odcinki: wstępniak, ostatni (o relacjach) oraz ten o Szabacie (chyba nr 50) – dlatego dodaję swój komentarz do tylko tych trzech odcinków w tej samej wersji. Gratuluję samo-wiedzy oraz odwagi zabierania głosu na forum publicznym w tak istotnych sprawach. 
Co do wstępu: kilka drobnych uwag natury metodologicznej. Jak zapewne wiesz, cała Biblia – tak przez Ciebie szanowana – ani tym bardziej sam Nowy Testament, nie spadł pewnego dnia z nieba w całości, lecz była spisywana przez wiele, wiele lat – tzw. Stary Testament nawet przez wiele stuleci. NT zaś (tak dla ułatwienia zajmę się tu tylko NT, bo łatwiej prześledzić historię jego powstania) potrzebował co najmniej 60 lat by się uformować. Najstarsza spisana część, to oczywiście siedem autentycznych listów Pawła (i tak po kolei, według oceny rzeczoznawców: 1 Tes – około 51 r.; 1 Kor – 54 r; Pilemon – 55 r; Pilipian – 56 r.; 2 Kor – 57, oraz Gal i Rz – 58). Później zaś następują (dopiero) Marek (nie wcześniej niż 65 do 75), Mt – 80-90, Łk (mniej więcej ten sam czas, ale już po Mt) oraz – ostatnia Ewangelia Jana 95- 110 r. Piszę o tym, aby Tobie (i nie tylko Tobie) uzmysłowić, że już sam fakt spisania NT (a szczególnie Ewangelii opisujących życie Jezusa) nastąpiło co najmniej pokolenie lub nawet dwa po śmierci Jezusa. Napisane one były w zupełnie innym środowisku niż Jezus działał (żadna nie została napisana w Palestynie) oraz w zupełnie innym języku niż on mówił (możliwe, że Jezus rozumiał trochę greki). Napisany zaś został przez uczniów-uczniów-uczniów (nie wiemy nawet dokładnie ile tych kondygnacji było). A co zatem idzie Ewangelie prezentują jedynie wieści zasłyszane i przekazywane dalszym pokoleniom chrześcijan. W jednym z najstarszych świadectw jakie posiadamy w NT, w 1 Kor, Paweł pisze: paredoka gar himin en protois, ho kai parelabon... [no szkoda, że tu nie można używać greckiego alfabetu] – czyli: przekazałem wam bowiem już na wstępie to co i [sam] przyjąłem...” [tłum. własne]. Jako najstarsze świadectwo wiary zapisane w NT jest to zdanie kluczowe do zrozumienia czym jest w ogóle NT: jest to przekaz wiary pierwszych pokoleń Chrześcijan, nie są to zaś historyczne fakty per se (chociaż świadectwa te są oparte na pewnych historycznych wydarzeniach i zawierają bardzo wiele weryfikalnych elementów historii). Co zatem idzie, nie można więc odrywać Biblii od tego środowiska, które je „zamroziło” w pisanej formie. Ktoś, kto nagle bierze do ręki Biblię i mówi – „olewam Kościół i biorę pod uwagę tylko Biblię” (słynne „sola scriputra” Lutra) popełnia metodologiczny błąd, gdyż Biblia jest głosem pierwotnego Kościoła, nie zaś kroniką wypadków z życia jednego Żyda o imieniu Jezus, którą ktoś postronny i obiektywny spisał stojąc obok. Zresztą – o czym równie dobrze wiesz – nie kto inny, lecz tylko ten instytucjonalny Kościół określił w pewnym momencie swej historii (a było to ostatecznie dopiero w IV wieku) listę, które to księgi NT należy uznać za natchnione, czyli objawione przez Boga. Pomijam w tym wypadku zakres mocy interpretacyjnej Kościoła i, ewentualnie, który to Kościół może sobie rościć prawo do tamtej spuścizny po pierwotnym Kościele. Zamierzam jedynie raz jeszcze podkreślić, że element eklezjologiczny jest nie tylko istotny dla prawidłowego zrozumienia Biblii (w tym wypadku NT), ale wręcz niezbędny. Jeszcze raz zatem: czytając NT mamy do czynienia z głosem pierwotnego Kościoła, który przedstawiał swoją wiarę w oparciu o pewne wydarzenia z życia Jezusa (już jednak teologicznie przeinterpretowane z perspektywy porezurekcyjnej chrystofanii) w celu utwierdzenia w wierze tych wszystkich, którzy poszli za Jezusem. Potwierdza to zresztą bardzo wyraźnie Jan na końcu swojej Ewagnelii: „tauta de gegapti hina pisteusete hoti Iesus estin h Kristos...” – To napisane zostało abyście uwierzyli, że Jezus jest Namaszczonym [Pomazańcem]. (20:31).  
Nie można np. zinterpretować wierszy Miłosza w oderwaniu od niego samego i twierdzić: ja wiem lepiej, co Miłosz zamierzał napisać niż sam Miłosz (no, niektórzy niestety ulegają czasami takiej megalomanii). To samo dotyczy NT: jest to głos dotyczący tradycji Kościoła i nie można tego głosu zniwelować, bo wyjdzie taka małostrawna kaszana... 
Owszem, polecam całym sercem indywidualne refleksje nad tekstem biblijnym, co Ty czynisz na swoim Odwyku. Jednak twierdzenie, że akurat Twoja interpretacja jest jedyną prawidłową i olewasz przy tym wszelkie inne autorytety, jest – jak napisałem – metodologicznym błędem w podejściu do całego zagadnienia. A tak, nota bene, teologia (podobnie zresztą jak biblistyka) jest bardzo poważną dyscypliną naukową, która używa typowych naukowych metod i wymaga naprawdę bardzo solidnego przygotowania w różnych dziedzinach (rozpoczynając od bardzo solidnej filozofii, logiki i metodologii oraz lingwistyki, historii, etnologii i wielu, wielu pokrewnych dziedzin). Osobiście bałbym się (że się ośmieszę) zabierać głos np. na temat programowania komputerów, bo choć używam komputera do swoich codziennych zajęć, moja wiedza na pewno nie dorównuje Twojej pod tym względem. Moje wywody na ten temat w Twoich oczach brzmiałyby niezwykle dziecinnie. Ciekawe jednak, że ludzie (pomijam tu oczywiście Ciebie) nawet dobrze nie skończywszy szkoły średniej, nigdy nawet nie przeczytawszy Biblii (nie mówię tu nawet o oryginale!) czynią się ekspertami na temat chyba największej tajemnicy jaka istnieje: tj. Boga.  
Oczywiście można by rozpisać się o wiele więcej, ale przejdę bardzo krótko do następnych postów, które odsłuchałem. I tak o szabacie: 
(1) Po pierwsze, skoro studiowałeś trochę język hebrajski, to wiesz znakomicie, że jako język semicki bazuje on swoje słownictwo na wyjątkowo bogatej fleksji wyrazów zbudowanych na tzw. rdzeniach (najczęściej są to trzy litery). Słowo szabat, którym się zająłeś bazuje na rdzeniu szin-bet [vet]-tav, który oznacza w swej formie czasownikowej (bo trzyliterowy rdzeń najczęściej jest jednocześnie czasownikiem) „odpoczywać” „zaprzestanie działalności”. I to właśnie ów „odpoczynek” Pana Boga tłumaczy nazwę tego dnia wyjątkowego, siódmego dnia: Rdz 2:2 : „wajiszbot [haszem] bajom hasz’bi... – I odpoczął [Pan] w dniu siódmym.” Jak widzisz, jest tu użyty rdzeń czasownika szin-bet-tav w formie tzw. „waw conversive” (który nakazuje tłumaczyć formę niedokonaną czasownika, jak zapewne wiesz, jako formę dokonaną – zgodnie z zasadami hebrajskiej gramatyki) w koniugacji „qal” Inne słowa, które również bazują na tymże rdzeniu, to przede wszystkim czasownik w czasie tzw. perfect (dokonany) trzeciej osoby liczby pojedynczej rodzaju męskiego: [on] odpoczął – szabat [!]; a tak dla zabawy oto cała koniugacja tego słowa w czasie perfect: ja – szabati, ty (m.) – szabata; ty (ż.) – szabat(e); on – szabat; ona – szab’ta; my – szbatnu; wy (m.) – szebatem, wy (ż.) – szebaten, oni/one – szab’tu. Bardzo wiele wyrazów pochodzi od tego rdzenia; wszystkie mają coś do czynienia z zaprzestaniem, z zatrzymaniem (np. we współczesnym hebrajskim, husz’bat – znaczy strajk! lub utratę pracy). I by sprawdzić to, nie trzeba nawet udawać się do żadnego Żyda, lecz zajrzeć do obojętnie jakiego słownika hebrajskiego. A tak na marginesie, hebrajska liczba siedem [szeba], również – jak jasno widać – ma wyraźne konekcje z rdzeniem tego czasownika. 
(2) Po drugie, (to już z innej beczki), siódmy dzień odpoczynku, jako specjalny dzień w wielu starożytnych kulturach, nie ma nic wspólnego z pochodzeniem wszystkich ludzi od Boga (i Adama), lecz z czystą kalkulacją czasu. Ludzie żyjący w pasie śródziemnomorskim (a to oni głównie stanowią naszą wiedzę o początkach ludzkości), mierzyli – i nadal mierzą – czas wg tzw. kalendarza księżycowego, tj. obrotów księżyca wokół ziemi. Bo to jest bardzo łatwe do zaobserwowania i trwa dokładnie, zawsze 28 dni! Równy podział tychże 28 dni może być 2 x 14 dni lub 4 x 7 dni. Jak widać ta druga opcja była (i nadal jest) bardziej rozpowszechniona z czysto praktycznych względów... Cztery fazy księżyca zawsze wypadają dokładnie w te same dni miesiąca. Użycie kalendarza słonecznego miało więcej sensu w rejonie, gdzie miano do czynienia z bardzo wyraźnymi porami roku, i gdzie pory dnia nie były tak równo rozłożone jak np. w Izraelu (prawie dokładne 12/12 przez cały rok – z bardzo drobnym marginesem; pory roku zaś nie są aż tak wyraźne jak np. w Polsce, i dzielą się głównie tylko na dwie: deszczowa i sucha...). Zatem rok księżycowy był tam bardziej przydatny niż słoneczny. Dopiero później, gdy zauważono wagę kalendarza słonecznego – szczególnie dla celebrowania pewnych świąt (jak choćby Pascha) w odpowiedniej porze związanej z rzeczywistością agrarną – zaczęto dostosowywać codzienny kalendarz księżycowy do słonecznego, dodając – u Żydów – co kilka lat dodatkowy miesiąc (tzw. Av 2) by zsynchronizować te dwa kalendarze. Muzułmanie tego jednak nie czynią, i stąd ich Ramadam „biega” sobie po całym kalendarzu.  
(3) Po trzecie, pierwsi chrześcijanie byli Żydami i nadal – co bardzo słusznie zauważasz – celebrowali bardzo wiernie żydowski szabat. Jak zapewne wiesz, każdy dzień rozpoczyna się u Żydów od zachodu słońca. Co ma swoje praktyczne zastosowanie: o wiele łatwiej jest ten moment określić niż naszą północ – ot, w piątkowy wieczór pojawiają się trzy pierwsze gwiazdy na niebie, i jest już szabat. Koniec dnia następuje oczywiście również po zachodzie słońca w sobotę. Pierwsi chrześcijanie, jako bardzo wierni Żydzi świętowali ów szabat w piątek wieczór – zgodnie z wymogami prawa. W tym czasie nie mogli też – zgodnie z wymogami szabatu – opuszczać swoich domostw. Dopiero po zachodzie słońca w sobotni wieczór, czyli już po szabacie – mogli odwiedzać innych chrześcijan i tam odbywały się spotkania chrześcijan podczas uroczystości biesiadnych zwanych w NT jako Łamanie Chleba (później, już w greckim środowisku: uczty miłości – agape). Biesiady te często dochodziły aż do (niedzielnego) poranka, kiedy to wszyscy rozchodzili się do swoich zajęć. Dopiero o wiele później zinterpretowano ów „dodatkowy” dzień biesiadowania chrześcijan jako „dzień pański” (co ma sens, bo wtedy to wspominano Pana i jego Zmartwychwstanie, oczekując jego powtórnego przyjścia w chwale – i połączono go ostatecznie z momentem tegoż zmartwychwstania, które dominowało ducha owych biesiad. Co oczywiście nie ma swego historycznego uzasadnienia: doświadczenie samego Zmartwychwstałego dokonało się o wiele dni później, nie na „trzeci dzień” – który sięga tu wyłącznie do symboliki żydowskiej. Może ktoś zapytać, jak to – przecież Ewangelie piszą o trzecim dniu, kiedy to kobiety przybyły do grobu... Tylko, że doświadczenie obecności Zmartwychwstałego dokonało się w Galielii, nie w Jerozolimie! Zarówno Łk jak i J mają swoje teologiczne powody by przenieść całość akcji do Jerozolimy, chociaż również w ich opowiadaniach przewijają się wątki elementów Jeziora Galilejskiego: u Jana jest to cały dodatkowy rozdział 21, a Łukasza zdradza owa „smażona ryba” [optos ichtos], której oczywiście w Jerozolimie być nie mogło w niedzielny poranek, szczególnie wśród tak biednej klasy jaką byli apostołowie – po prostu, nie mieli wtedy chłodni by przewieść świeżą rybę z Galilei lub z Morza śródziemnego... Najstarsza Ewangelia (tj. Mk), wyraźnie mówi, że wszyscy uczniowie spieprzyli gdzie pieprz rośnie, jak tylko zaaresztowano Jezusa. No i uciekli do swoich okolic, do Galilei. Przyjmując, że Jezus został aresztowany w czwartek w nocy. Wędrówka piesza do Galilei zabiera kilka dni, bo jest to ponad 100 km! Dodatkowo, trzeba uwzględnić, że raczej nie uciekali w grupie, lecz dopiero tam powtórne zgromadzenie się (prawdopodobnie pod nadzorem Piotra, dlatego tak wyraźnie jest zawsze wymieniany jako pierwszy świadek zmartwychwstania, zob. np. 1 Kor 15). Zresztą sam Anioł, który ukazał się Kobietom, nakazał im powiadomić uczniów, że tam, tj. w Galilei się z nimi spotka... Nie jest zatem technicznie możliwe, aby uczniowie wyszli z Jerozolimy w czwartek w nocy i dotarli do Galilei w niedzielny poranek (tym bardziej, że po drodze był przecież dzień szabatu!).  
No dobra, niech tych kilka mądrości na dzisiaj wystarczy. Pozdrawiam. 


 
Treść:
Podpis:
Mail:
2+2=...?


(pamiętaj - komentarz pojawi się dopiero kiedy potwierdzisz mail)

Martin poleca!

"Teoria Portali" to powieść fantastyczna Martina. Napisana żeby się pośmiać, ale nie tylko. Dowiesz się z niej o upadku Atlantydy, o tym jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy mówili prawdę i o tym dlaczego Bóg stworzył świat: z miłości czy tak dla jaj...

Odwykówki:

Don Camilo komentuje:

(+3)

To ja trochę o przeciwieństwie kłamstwa - o prawdzie. 
Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi Jan. 8:32 (BG). 
Uwielbiam przygody, w których walcząc z samym sobą odzyskuję samego siebię. Gdy mając na uwadze słowa Biblii staję przed trudną próbą. Okłamać czy nie? To jak strach przed zbliżeniem się do huczącego wodospadu. Odpowiadam prawdę i wtedy czuję się jak pod strumieniem wodospadu z czystą wodą zmywającą ze mnie brud.  
Tak prawda oczyszcza i wyzwala - w szczególności ta, którą najtrudniej wyznać. To takie proste a jakże czasami trudne.  
Być może to najlepszy papierek lakmusowy siły naszej wiary.

Piotr komentuje:

(+3)

@5 Szałot 
Skoro wierzymy w istnienie osobowego szatana, to co jest gorszącego w teoriach Davida Icke'a. Przy opętaniu (hipnozie) mogą zmienić się właściwości organizmu z takimi rzeczami jak grupa krwi. Ludzie których Icke nazywa reptilianami w zamian za władzę, bogactwa, popularność oddali się pod kontrolę siłom wyższym. Kłania się tu kuszenie Jezusa na pustyni z ewangelii Jana. A to że są bezkarni to inna sprawa. Zobacz na życiorys polityczny jednego z architektów UE Jacka Delorsa. Znajdź sobie ebook Epiphaniusa "Ukryta strona dziejów" i tam na stronie 410 jest taki przypis:  
"istniał film, na którym Dutroux gwałci jedną z dziewczynek którą następnie zabija przed niewielką publicznością w fotelach, złożoną z osobistości tak wysokiej rangi, że policja belgijska odmówiłą wszczęcia dochodzenia. Według gazety wsród tych osobistości był katolik. Zgadnijcie kto? Jacques Delors. Padło wyraźnie to nazwisko. A Jacques Delors nie zareagował. Po tym wszystkim nic się w tej sprawie nie działo i oczywiście można się domyślać dlaczego nie było policyjnego śledztwa. Natomiast odbyła się olbrzymia manifestacja: prawie połowa mieszkańców Brukseli wyszła na ulice. Byłem na nią zaproszony przez redakcję gazety. Po tym incydencie Delors wycofał się. Po prostu zabrał się i poszedł. No tacy ludzie są nietykalni. Nigdy nie stają przed obliczem sądu, są chronieni przez supertajne, niewidzialne parasole".

Burza tagów. Wybierz swój temat...

ewolucja   kościół   grzech   jezus   zmiany   sakramenty   kreacjonizm   mutacje   nauka   ogłoszenia   święta   życie   biblia   śmierć   wstęp   demon   duch   dzieci   dziecko   egzorcyzmy   historia   ludzie   przypadek   seks   szabat   wiara   apokalipsa   bierzmowanie   bóg istnieje   charakter   diabeł   kaczka   masturbacja   narkotyki   religia   reportaż   sobota   teoria   zło   alkohol   chomik   chopin   chrystus   chrzest   chrześcijanie   chrześcijanin   człowiek   dawanie   depresja   dobro   eden   faq   giertych   kara   komunia   kontrola   kulec   mity   modlitwa   nawracanie   niedziela   opowieść   palenie   picie   pieniądze   pierworodny   początek   potop   psychologia   sekta   sprawiedliwość   stworzenie   szatan   świadkowie jehowy   świat   święty   wierzący   wywiad   zmartwychwstanie   żona