Księżyc

www.odwyk.com

Odwyk chwilowo nieczynny

32 miesięcy temu

Jeżeli wolisz posłuchać odcinka później, pobierz plik MP3 [41.5 MB].


Zawieszam nagrywanie Odwyku. A to jest moja ostatnia sesja odwykowa - przynajmniej na pewien czas. Co ty na to? A może lepiej czytać niż słuchać? Posłuchaj odcinka i napisz co myślisz: w komentarzu lub mailem: martin,małpa,odwyk.com.



Komentarze:

1. Sebek (2008-02-03)
(0)
no dobra jestem pierwszy i zabieram sie za słuchanie:)

2. Słuchacz (2008-02-03)
(0)
No nie:( Mam nadzieję, że kiedy przesłucham odcinek okaże się, że to tylko taki żart albo chwyt marketingowy. Bo nie wyobrażam sobie polskiej sceny podcastingowej bez Odwyku:(  
A jeśli chodzi o pytanie w temacie, zdecydowanie słuchać. Żyjemy w epoce multimediów, czytanie jest już niemodne:P Odwyk czytany nie będzie miał takiego wpływu na ludzi, jaki ma teraz.

3. janpe (2008-02-03)
(0)
jeszcze nie słyszałem, ale jestem... bardzo smutny. 
Mam nadzieję, że Odwyk wróci. Podcast jest trendy, a ten podcast jest potrzebny!

4. tay (2008-02-03)
(0)
Jeśli czujesz się zmęczony Martinie, odpocznij chwilę, ale nie za długo, bo Odwyk to mój ulubiony podcast obok masy krytycznej :)

5. Marcusso (2008-02-03)
(0)
Szkoda mi że Odwyku może zabraknąć. Jako zwykłemu katolikowi (z wolnego wyboru) pozwoliłeś mi Martin na spojrzenie na pewne sprawy w zupełnie inny sposób. No i ta Twoja spostrzegawczość i przenikliwość, jak u mało kogo, bardzo przydatna była, bo i ją umiałeś pożytecznie wykorzystać w audycjach. Mam nadzieję, że Odwyk wróci kiedyś. Będę niecierpliwie czekał na ten 'come back', ale też rozumiem, że czasem człowiek odpocząć musi. A jeśli o formę chodzi - to książki podobno na ludzi 'starej daty', nie oglądających TV od dzieciństwa, miały wpływ równy multimedialnym przekazom, lecz raczej mało ludzi z moherowego pokolenia słuchało Odwyku, za to nieco bardziej młodych i owszem, więc koniecznie nagrywać. 
Aha, a jak z Twoimi Szabatami? W końcu skoro odwykowe są...

6. Rafał-108 (2008-02-04)
(0)
Martin, ani się waż !! Jesteś zmęczony, zrób sobie wakacje, ale nie porzucaj ODWYKu! Odwyk to... Gdyby nie ODWYK, to NIGDY do łba nie przyszedłby mi pomysł, żeby sobie kupić BIBLIĘ.

7. Michał Łabuś (2008-02-04)
(0)
1 Od dawna byłem scepytcznie nastwiony do wielu zagadnień z szeroko pojętym dowodzenim wstępowania ewolucji. Jednak dopiero po odsłuchaniu Odwyku dowiedziałem się jak wielka jest skala kłamstw, przemilczeń, naciągania faktów. Mimo, iż jestem ateistą i wierzę w ewolucję, która niekoniecznie musi odbywać się przypadkowo, tylko przez jakieś mechanizmy, których funkcjonowania jeszcze nie znamy to potrafię przyznać że dowodów na to nie ma i jest to tylko wiara, filozofia czy jak kto lubi to nazywać. Możliwe jest też, że życie nie powstało na Ziemii. 
2 Martin, skąd wiesz, że lepiej Ci wychodzi pisanie skoro jak sam przyznałeś nigdy nie słuchałeś swoich podcastów?:)

8. Krzysiek (2008-02-04)
(0)
Martin zbieraj siły na powrót! po 100 odcinku możesz całkowicie zakończyć :> wtedy to już napewno nie będzie co omawiać. Odwyk to jeden z pierwszych podcastów, które zaczełem słuchać z wielką ciekawością. Zmieniłem i utwierdziłem się w wielu poglądach, a i zmobilizowałem się do przeczytania Bibli.

9. Rafał-108 (2008-02-04)
(0)
Martin, możesz pojechać po pozostałych sakramentach, po tzw przykazaniach kościelnych, grzechach głównych i innych takich

10. Kylu12488 (2008-02-04)
(0)
Odwyk od Odwyku. Szkoda. Martin, zrobiłeś dużo dobrej roboty przez te półtora roku. Mam nadzieję, że to zawieszenie nie będzie trwać długo. Ale jeżeli odczuwasz potrzebę zrobienia przerwy, to trudno. Życzę Ci bożego błogosławieństwa i dobrze spożytkowanej przerwy. Słuchając odcinka, przypomniało mi się jak w Koczowisku Dekadencji miał być ostatni odcinek. Tydzień po tym "ostatnim" leciała już kolejna audycja. Mam nadzieję że z Odwykiem będzie tak samo.

11. bif (2008-02-04)
(0)
Chwila przerwy, spisuj pomysly na odcinki, a jak bedzie juz siedem to zacznij nagrywac :) Ja czekam...

12. vergil (2008-02-04)
(0)
Dobrze, że postanowiłeś zrobić przerwę, bo gdybyś ciągnął to dalej bez weny to powstała by... (brak mi tego słowa, ale chodzi o to, że odwyk stał by się audycją do dupy). Zrobiłeś dobrą robotę, należy więc Ci się przerwa. 
 
Wszystkich ubolewających zachęcam do przesłuchania starych odcinków Odwyku- wg mnie lepszych, bo z klimatem. Wtedy to był Odwyk od życia, codzienności, a dziś jest to godzinna audycja na podkładzie koczowiska, totalnie bez obróbki, ale za to z masą merytorycznych argumentów. Ja wolałem starsze odcinki.

13. Komis (2008-02-04)
(0)
Kto nie robi przerwy ten traci nerwy...  
Szkoda, mam nadzieję, że za jakiś czas odwyk wróci.

14. Pawlak (2008-02-05)
(0)
NAGRYWAJ

15. Boro (2008-02-05)
(0)
Myślę, że ta przerwa ci się przyda. Będziesz mógł to wszystko przemyśleć i trochę odpocząć. Dla nas (słuchaczy) też w końcu wyjdzie to na dobre. Jeśli się na coś czeka to potem jest większa radość gdy się to stanie i bardziej się coś docenia jeżeli zaczyna tego brakować :). Obyś w ogóle zaczął ponownie nagrywać.  
Zastosuj to co powiedziałeś. Całkowicie powierz sprawę odwyku Bogu. Do niczego się nie zmuszaj. Jeżeli Bóg uważa, że odwyk jest potrzebny to i motywacja i czas się znajdą.  
Ja osobiście myślę, że jest potrzebny ponieważ jeżeli przynajmniej jedna osoba dzięki tobie wróci do Boga i zmieni swoje spojrzenie na świat to już jest sukces. Jak sam mówiłeś słucha cię kilkuset ludzi, więc myślę, że jest wiele takich osób.  
 
Pozdro!

16. TOPOL (2008-02-05)
(0)
Nagrywaj

17. Maksym (2008-02-05)
(0)
Martin zrobisz co uważasz za stosowne. Jeśli czujesz się tym zmęczony i jesteś pewien że ten podkast już się nie rozwija, to skończ nagrywać. Ale musisz wiedzieć, że ludzie naprawdę chcą cię słuchać i będzie im tego brakować. Ja dalej przesłuchuje stare odcinki MK i są świetne, nowe już nie mają tego polotu. Z Odwykiem jest podobnie. Naprawdę zrobisz co uznasz za stosowne, napewno będzie to dobra decyzja. Pozdrawiam Maksym

18. Martin (2008-02-05)
(0)
Dzięki bardzo za opinie, naprawdę fajnie usłyszeć co macie do powiedzenia. Czytam wszystko, a niektóre kawałki sobie nawet drukuję. Kto jeszcze nic nie napisał? Niech napisze też.

19. Santa Faust (2008-02-05)
(0)
Miałem nie słuchać, ale ponieważ to ostatni odcinek (przynajmniej na razie) to zrobiłem wyjątek. Cóż mogę napisać? Chyba tylko to, że jak się nie czujesz już na siłach do nagrywania tego podcastu (nie masz tematu, nie chce ci się) to zrob sobie tą przerwę albo całkiem przestań nagrywać, bo będzie wychodziło badziewie.

20. Kinol (2008-02-05)
(0)
A może Martinie umieścisz czytaną wersję wybranego odcinka. Wtedy mógłbyś poznać opinie forumowiczów jaki Odwyk lepszy: czytany czy słuchany? 
Mi osobiście wydaje się, że Odwyk w wersji pisanej mógłby być co prawda bardziej składny, lepiej ułożony, poprawniejszy stylistycznie itp. ale straciłby swojego ducha. Najlepiej jednak jakbyś umieścił przy czasie swój artykuł na taki sam temat jaki był poruszany w jednym z odwykowych odcinków. Wtedy chyba można to najlepiej porównać. Pozdrawiam i liczę na powrót :)

21. stan (2008-02-05)
(0)
a ja tutaj nic nie napiszę. napiszę maila.

22. tay (2008-02-05)
(0)
Cały urok Odwyku to właśnie fakt, że jest prowadzony w formie luźnej audycji gadanej, tak więc myślę, że tekst pisany nie będzie nawet w połowie tym samym.

23. Senti (2008-02-05)
(0)
Martinie, dzięki za dotychczasowe Odwyki. Odwałiłeś kawał świetnej roboty. Dzięki Tobie lepiej poznałem Biblię i teraz trochę inaczej patrze na to wszystko (kościół, Kościoły, obrzędy itp.). Jeśli musisz odpocząć od nagrywania - ok, ale nie porzucaj Odwyku na zawsze. Szkoda by było teraz kończyć, kiedy podcast się wybił się i ma co raz większą słuchalność. Odpocznij, przemyśl wszystko, i jak Ci wróci motywacja - nagrywaj! Ja w tym czasie nadrobię inne podcastowe zaległości bo mam ich sporo ;-). 
 
Pozdrawiam.

24. Gal Anonim (2008-02-05)
(0)
przerwa dobrze robi... odswieza umysl!!!dzieje wyjda na  
u nas 2 miesiace przerwy mam na dobre. 
ale do not give up Martinez, wroc!!!! wroc!!!

25. Dwoch Galuff Anonimuff (2008-02-05)
(0)
jeszcze raz...cos sie pokielbasilo... 
 
Martinku, przerwa dobrze robi... odswieza umysl!!! 
u nas 2 miesiace przerwy mam nadzieje wyjda na dobre. 
ale do not give up Martinez, wroc!!!! wroc!!!

26. Maciej Pawlak (2008-02-06)
(0)
Tak piszecie jak by poziom Odwyku się zniżył. Odwyk moim zdaniem jest teraz na fali więc dlaczego masz to przerywać? Popatrz ilu masz słuchaczy i komentujących. Ja nadal jestem za tym abyś nagrywał.

27. Adam (2008-02-06)
(0)
Jeden odcinek w miesiącu... przemyślany, ładnie poskładany, odpowiednio pocięty:-) Taki jak był na początku (co nie znaczy, że ostatnie odcinki były do niczego)ale wydaje mi sie , że to byłoby mniej obciążające... jeden ładny składny niż cztery "na żywo". A jak już odpoczniesz to chętnie zobaczyłbym znowu cztery odcinki na miesiąc!Pozdrawiam!

28. tristan (2008-02-06)
(0)
martin, niecierpliwie będe czekał, na Twój powrót. Nie wyobrażam sobie życia bez tego podcastu, bo są to najlepsze audycje jakie słyszałem od baaardzo dawna. odpocznij i wróć nie zostawiaj nas na zbyt długo.

29. Krzysiek (2008-02-06)
(0)
Pomysł z formą pisaną jest chybiony, tak samo jak skupienie się na przemyśleniu tematu. Na "żywca" słucha się o wiele przyjemniej, a nie takie schematyczne dukanie.

30. tay (2008-02-07)
(0)
Podzielam zdanie Krzyśka.

31. Anonim (2008-02-07)
(0)
odwyk zachęca by zwrócić się ku Bogu

32. Gal Anonim (2008-02-07)
(0)
Przesluchalem odciniek drugi raz, i czasem odnosze wrazenie, ze Bog jest dla ludzi slabych, dla tych ktorzy szukaja wytlumaczenia i swoich niepowdzen jak i problemow. Jesli cos nie tak, Boze pomoz, jesli na cos czekaja, Boze pomoz... i czasem tez nie powdzenia sa zwalane ze Bog tak chcial. Moze to za ostre stwierdzenie, bo wiele normalnych silnych charakterow jest z Bogiem na ty i nie prosi go, ani nie oczekuje, ot co-egzystencja. Ale zauwazylem wlasnie takie zachowania, zwalajace wine, badz proszace. 
Penwie mozna powiedziec, jak MArtin: nie szukam mieszkania, Bog mi znajdzie, ale to mam wrazenie kwastia autosugestii i pewnego rodzaju lenistwa mornalnego... 
Ja nie jestem zbyyt wierzacy, jedynie moge dostac to co sam zrobie, czego sam dokanoam, a dziekowanie osobie trzeciej za cos mi nie przystoji. NIe to zebym negowal Boga, ale na Boga...czego sami nie zrobimy, nikt za nas tego tez nie zrobi... 
I dziekowac mozemy wg mnie tylko sobie! 
 
To apropos prosby MArtina o kommenty... 
 

33. Martin (2008-02-07)
(0)
No, widzę tu komentarz z jajami. Szkoda, że autor się nie podpisał.  
A co, ja robię wrażenie takiego nieporadnego życiowo? Nie, nie uważam się za słabego, i zachowałbym się jak kościelny świętoszek, gdybym robił z siebie ofiarę losu. Technicznie rzecz biorąc, na wszystko, co mam, sam zapracowałem, wszystko, co wiem, nauczyłem się nie czekając aż ktoś przyjdzie i mnie nauczy. Nikt mi nigdy nie szukał pracy, nie załatwiał za mnie moich spraw, ba, nawet zadań domowych za mnie nie pisał! Nigdy nie oczekiwałem niczego za darmo, w życiu nie wziąłem ani złotówki od żadnej "darmowej" państwowej instytucji. Np. zasiłku - chociaż mogłem. Nie jestem słaby psychicznie, nie miewam stanów lękowych, załamań depresyjnych, myśli samobójczych, nie płaczę, że jestem samotny itd. Więcej, uważam, że żadnemu mężczyźnie nie przystoi biadolenie, narzekanie i pławienie się we własnej słabości. Chrześcijaninowi w szczególności. 
 
Ale mimo to mówię, że żaden człowiek nic nie zrobi bez przychylności Boga. Człowiek może zapracować się na śmierć na swoim polu, ale nic nie wyrośnie, jeżeli Bóg nie da deszczu. To nie jest ani głupota ani ujma ani słabość uznać, że jest się zależnym od Boga i oddawać mu to, co mu się należy. Nawet najsilniejszy człowiek jest TYLKO człowiekiem. 
 
Bóg nie wymaga od silnych ludzi, żeby udawali słabych, od mądrych, żeby zgłupieli, od pracowitych, żeby byli leniwi, od mężczyzn, żeby zniewieścieli. Oczekuje natomiast od człowieka uznania zależności od siebie i zwierzchnictwa. 
 
W Biblii Bóg podkreśla często swoje imię: "Pan". Znaczenie proste: "Pan" to ten, który panuje, ten, od którego woli zależysz. Nawet wielcy królowie uznawali zwierzchność Boga, który robi co chce, daje komu chce, i komu chce odbiera. 
 
Czy Gal Anonim jest aż tak wielki, tak silny i tak potężne jest jego Gal-Anonimowe Imię, żeby móc powiedzieć "na wszystko zasłużyłem sobie sam, Bogu nic nie zawdzięczam i będę dziękować tylko sobie"? Mądre to tak mówić? A nuż Bóg weźmie to sobie to serca i da jakąś małą lekcję poglądową? Jedna głupia choroba, wypadeczek, ciekawy zbieg okoliczności i człowiek może odkryć, że był zdrowy, silny, piękny i bogaty tylko dlatego, że tak się Bogu spodobało, a nie dlatego, że sobie na to zasłużył. Lepiej uważać co się głośno mówi, bo jeszcze ktoś usłyszy i nam się bliżej przyjrzy. Chyba, że masz 100% pewność, że albo Boga nie ma, albo że mu wszystko jedno. Takie lekcje są co prawda bardzo pożyteczne i kształcące, ale lepiej nauczyć się tego samego w ten łatwiejszy sposób, a nie w ten trudniejszy. Nie? 
 
Ja póki co, dobrze na tym wychodzę, że z jednej strony staram się być silniejszy, mądrzejszy, zaradniejszy, bogatszy, ale z drugiej zdecydowanie uznaję, że bez Boga wszystkie moje starania i cała wiedza i siła byłyby - przepraszam za kolokwializm - gówno warte. 
 
Tak uważam ja, niżej podpisany. Podpis świadczy, że nie wstydzisz się własnych poglądów. Podpisywanie się to naprawdę dobry zwyczaj, panowie anonimowie. Chociażby jakimś nickiem.

34. Gal Anonim (2008-02-07)
(0)
Martinie drogi, ale jesli sie nie wierzy w boga, to jak mozna dostac nauczke, skoro sie...nie wierzy. Wypadeczek ot zdarza sie, i nie sadze by Bog mieszal sie w rozklad jazdy tramwajow badz autobusow... A moze jednak Bog karze tez niewiernych? 
Wierze w istnienie Boga, ale on mnie ze tak powiem nie dotyczy. Tak mi sie wydaje, ja jak niewierny Tomasz, nie uwierze, nie zobacze... choc to marny argument na niewierzenie... 
To nie moja sprawa i nie zgodze sie ze musze byc poddanym Boga. Jakiegokolwiek. 
 
Wciaz jednak mam szacunek do religi, Bogow i niektorych ludzi. M.in do kolegi! 
 

35. tay (2008-02-08)
(0)
Też czasem nie rozumiem skąd ten wizerunek chrześcijanina jako "pokornego słabeusza". Jezus miał odwagę stawić czoła przeznaczeniu, chociaż wiedział że to co go czeka to horror. Nie bał się też mówić nie wygodnych rzeczy tym, przed którymi inni drżeli ze strachu. Do tego wszystkiego cały czas głosił rzeczy raczej mało popularne w świecie gdzie liczyła się siła, potęga i kasa. Ciekawe ilu z tych, którzy dzisiaj szydzą sobie z Chrystusa miało by tyle odwagi co on.  
 
Jeszcze taka ciekawostka - przykładowa sytuacja. W obecności ziomali, laski i postronnych ludzi jakiś "leszcz" cię znieważa. Zastanawiasz się czy sklepać gościa czy nie... Kto będzie miał więcej odwagi, ten który mimo swojej siły puści zniewagę mimo uszu wiedząc, że przypuszczalnie straci wśród ziomów i dziewczyny z trudem budowany autorytet i wyjdzie na słabiaka mimo, że nim nie jest, czy ten kto puści pięści w ruch?

36. Martin (2008-02-10)
(0)
Gal, twierdzisz, że jak się w coś nie wierzy to to coś automatycznie nie istnieje? A jak ja nie wierzę w skinów, to znaczy, że skin mi nie może obić ryja, bo dla mnie on nie istnieje? Ja się jednak boję, że może... 
 
Kto wymyślił ten urągający logice pogląd, że wierzenie stwarza rzeczywistość? A może to jest pogląd, że człowiek, który w coś wierzy, nie może się mylić? Tak z definicji? A jak ja wierzę, że Bóg jest, a ty, że go nie ma, to Bóg jest czy go nie ma? Nie może jednocześnie być i nie być. 
 
Bóg (zakładając, że istnieje) stworzył i tych, co w niego wierzą i tych co w niego nie wierzą. Z tego wynika wniosek, że niewierzących fakt istnienia Boga też dotyczy, jeżeli ich stworzył. Tego, czy Bóg istnieje czy nie, się nie wybiera - to się odkrywa. No, albo zgaduje. 
 
Ja tu mówię o Bogu realnym, a nie wierzonym.

37. Santa Faust (2008-02-11)
(0)
To jest właśnie kantyzm szanowny Martinie. Śmieszny pogląd, że to nasz rozum stwarza rzeczywistość. Podstawa wszelkiego sofizmu i relatywizmu czyli głównych ideologii demokratów wszelkiego koloru. Teraz będzie historyjka. Był sobie taki oświeceniowy filozof (nie pamiętam nazwiska), którego zapytano skąd się wzięła własność prywatna. On coś odpowiedział i spytali się go jak do tego doszedł. Teraz odpowiedź normalnego człowieka by brzmiała miej więcej tak: czytałem sobie raport pana Iksińskiego, słynnego archeologa, z wykopalisk prowadzonych w Afryce (Mezopotamii, Grecji, Arabii itp.). Podczas tej lektury doszedłem do wniosku, że własność prywatna powstała tak a nie inaczej (tu sobie wstawcie jak to było). A co odpowiedział ten filozof? Wstałem sobie rano, zjadłem śniadanko, poszedłem nad rzeczkę, tam widziałem chłopa jadącego furmanką, ktoś pracował na polu, ktoś inny stawiał płot i nad tą rzeczką doszedłem do wniosków, które przedstawiłem.

38. tay (2008-02-11)
(0)
Może jedno nie wyklucza drugiego. Stwarzasz Boga w swoim umyśle, powstają nowe połączenia neuronowe itd. ale i tak to wszystko jest tylko "kluczem" do otwarcia się na Boga, który realnie istnieje :) Idealne rozwiązanie będące w zgodzie z ideą wolnej woli. 
 
Ciekawe, żę ewolucja przez tyle czasu nie pozbyła się czegoś tak "głupiego" i nie potrzebnego jak wiara i religia. Dodatkowo niektórzy dla tej dziwnej irracjonalnej rzeczy ryzykują albo tracą życie, inni bezinteresowanie pomagają. Dziwne.

39. Anonim (2008-02-12)
(0)
123

40. Anonim (2008-02-12)
(0)
456

41. Santa Faust (2008-02-12)
(0)
Czego "123", "456"?

42. Don Pedro (2008-02-12)
(0)
odwyk jest super!

43. Santa Faust (2008-02-13)
(0)
Nie jest taki super.

44. Anonim (2008-02-15)
(0)
Znalazłem ciekawy tekst w internecie. Wszystkim zwolennikom odwyku oraz samemu Martinowi gorąco polecam jego przeczytanie: 
polonus.alleluja.pl

45. Martin (2008-02-15)
(0)
A dzięki. Wszedłem, pooglądałem, poczytałem... Pierwsze co mi przychodzi do głowy to: ile ten człowiek musi mieć czasu, żeby tak potwornie długie teksty pisać! Chaos myśli strasznie utrudnia czytanie. Właśnie tego się bałem w Odwyku: że będzie za długo, że zbyt chaotycznie i że w efekcie słuchający nic z tego nie zrozumie ani nie zapamięta.

46. nikt (2008-02-15)
(0)
Do tego, co podal linka do polonus.alleluja.pl 
 
(Ludzie, podpisujcie sie chociaz nickiem, aby mozna bylo wyselekcjonować) 
 
Nie czytalem, ale sluchalem (ivonka - sentyzator mowy), nie chcialo mi sie tyle czytac (dlateg m.in slucha sie ten podcast), ale jeszcze jakby autor, ktory napisal tresc pod linkiem polonus.alleluja.pl rozumial to co sam pisze, to byloby dobrze, ale niestety tak nie jest - jest to zwykla indoktrynacja. Nie polecam czytania tego, stracicie czas, tak jak ja.. 
 
Po 1. 
Wyrwane z kontekstu, wybieranie jedynie tych, ktore moga powiedziec, ze Jezus mial na mysli zalozenie kosciola(zreszta jedynie jeden cytat z Piotrem, ktory jest skałą) i adnotacje robiacej do tego co apostolowie mowili, ale juz PO smierci Jezusa Chrystusa, i wiekszosc cytatow sa cytatami apostolow juz po ukrzyzowaniu Jezusa, ktore swoje prawa wymyslano, a Jezus tak nie nauczal. 
 
Albo cytatow innych, ktorzy sa aktorami drugiego planu, ale byli w Biblii dla autora sa adekwatne do slow Jezusa, ale sam Jezus tego nie nauczal, ale wystarczy, ze sa w Biblii.  
 
Dla autora to co jest w Biblii, a nie mowi tego Jezus, sa rownowazne z tym co Jezus mowil, dlaczego ? - Bo tak jest w Biblii, ale tylko dla cytatow, ktore mowia o kosciele, a w kolejnych slowach mowi, ze to Kosciol jest wazniejszy, a Biblia tylko slowami zapisanymi, ktore sa tylko poczatkiem, a Kosciol koncem, lecz autor zapomnial, ze ten koniec nie tak nauczal Jezus Chrystus, ale tego juz nie zacytuje, poniewaz przeczyłby sobie.  
 
Kilkakrotnie powtorzyl slowa, ktore Jezus powiedzial Piotrowi(Szymonowi) o skale i o kosciele, ale nie zacytowal juz kolejne zdanie po tym zdaniu (w tej samej rozmowie), gdy powiedzial Piotrowi, ze jest Szatanem, bo namawia Jezusa do przestrzegania tradycji(Piotr karcil Jezusa, bo zle robil).. Ale tego juz nie ma.., bo autor nie napisze nic, co mogloby zaprzepaścić ndoktrynacje. 
 
Zdanie to jest podwaliną tego dlugiego strasznie tekstu, ladnie dobrane do innych zdan, ktore bynajmniej, ale nie maja nic wspolnego z nauczaniem, lecz analitycznym odstepstwem do nauki, lecz nadal zwiazane z Biblia, bo tematyka jest o niej. 
 
Dalej nam autor pisze, daje nam do swiadomosci, nie wprost, ale grą słów, ze tak naprawde Kosciol jest wazniejszy od Biblii,analizujac dywagacje, ktore robili apostolowie juz po smerci Jezusa.. czasami mozna bylo w tym tekscie zrozumiec, ze to apostolowie sa wazniejsi od Jezusa, a kosciol najważniejszy. 
 
P.S Jak to bedziecie sluchac/czytac to polecam w skupieniu, aby zrozumiec, to co autor chce nam wpoić, gdyz meritum tych wywodow w tym linku, mowi, ze "Kosciol jest wazniejszy od Biblii" co jest oczywiscie sprzecznoscia, bo wtedy nowe prawa Biblijne bylyby nieomylnymi prawami bozymi, ktore nadal tak samo jak Jezusowi, tak nadal Kosciolowi - co z oczywistych wzgledow jest parodią sama w sobie. 
 
NIE POLECAM czytac wypocin ze strony "polonus.alleluja.pl" - Autor usiłuje nas odmóżdżyć - a jak juz staracie sie poczytac, to polecam ze zrozumieniem.

47. Josek (2008-02-17)
(0)
Martin... Dolaczam sie do tych, co pisza: "odpocznij i wroc". Nie komentuje tutaj tresci uwazam jednak "odwyk.com" za potrzebny zreszta nie istnieje jak dotad alternatywa przynajmniej nie znam (z tego co powiedziales - Ty tez nie). Szkoda. Korzystajac z okazji zapraszam wszystkich zainteresowanych "powrotem do korzeni" chrzescijanstwa i konotacji w/w z tradycja zydowska - na forum dyskusyjne BOGOBOJNI: www.dekalog.pl  
jednak ostrzegam, ze poziom dyskusji (jak to na forum) bywa rozny

48. Santa Faust (2008-02-17)
(0)
Odwyk potrzebny? Po co?

49. Josek (2008-02-17)
(0)
Santa Fauscie, od "santa" do "satan" kabalistycznie calkiem niedaleko ;-) Masz racje mowiac, ze odwyk nie jest potrzebny - jestem pewien, ze masz racje, ale tylko na swojej przestrzeni rozumowania i kreowania wlasnego zycia. To Twoja wlasna przestrzen i jak kazdy z nas masz prawo do wyrazania Swoich mysle, opinii i... tesknot. Wez pod uwage, ze ja tez, a moje pragnienia sa powaznie "rozne" od Twoich jak widac na zalaczonym obrazku. Logika? Tez, ale przede wszystkim uszanowanie "drugosci drugiego". To wolnosc. Najgorszym przejawem egoizmu jest pragnienie, aby inni zyli tak jakbysmy sobie my zyczyli. I to jest juz wkroczenie w przestrzen gowna - ot co. Wiem juz, ze nie podoba Ci sie Odwyk jednak kiedy mnie sie cos nie podoba nie slucham, ani nie ogladam, ani nie czytam tego. To istnieje poza moja wlasna przestrzenia duchowa, nad ktora mam jako takie panowanie. Wyraziles raz, drugi swoje zdanie i... juz je znam - jaki cel masz w powtarzaniu sie? Na Twoim miejscu zapomnialbym o Odwyku i nie wracal tu juz nigdy to bylby wyraz wyboru swiadomego. Tam mnie sie wydaje (dzisiaj moge sie mylic, co nie oznacza, ze jutro bedzie identyczne do dzis).

50. Boro (2008-02-17)
(0)
Santa Faust, już powiedziałeś swoje zdanie na ten temat. Nie musisz komentować wszystkich postów ludzi którzy twierdzą inaczej. 

51. Santa Faust (2008-02-17)
(0)
A jak będę komentował to co? Po jajkach się nie poliżesz?

52. 32grudnia (2008-02-17)
(0)
To nie pierwsza przerwa Martina w nagrywaniu Odwyku.. Martin wróci.. zawsze wraca.. 
... 
Prawda Martin? 
... 
Nikt Cię przecież nie zastąpi... 
No nie bądź świnia.. wróć!

53. Anonim (2008-02-18)
(0)
hej

54. Santa Faust (2008-02-18)
(0)
Wąchasz klej bo jesteś gej.

55. Sebek (2008-02-18)
(0)
spokojnie Santa Faust tylko stara sie was prowokować:)więc nie dajcie mu sie:)

56. wojtas (2008-02-19)
(0)
Pocieszam się, że może Martin będzie miał teraz czas choć na kilka nowych odcinków 'teorii'...

57. Hugo (2008-02-23)
(0)
Domagam sie odwyku.  
Ile kosztuje zamowienie odwyku?

58. rafał108 (2008-02-23)
(0)
Martin, nie po to kupiłem sobie Biblię i tego, i się zainteresowałem i w ogóle, żebyś sobie nie robił ODWYKu

59. Josek (2008-02-23)
(0)
A jeszcze do Martina w kwestii formalnej, dlaczego, po co ta menorka na stronie "odwyku"?

60. M&M (2008-02-24)
(0)
Martin. Niech Cię Pan Bóg strzeże przed wzięciem mikrofonu do ręki. Nie jestem wierzący, ale słucham odwyku prawie od samego początku... Świetna robota! Niestety coraz bardziej słychać, że "mówisz bo mówisz, i nic z tego nie wynika"... Nie wiem, czy to zmęczenie czy może brak weny. Więc: długi odwyk od odwyku! I wróć wypoczęty - fajnie się Ciebie słucha ;)

61. rafał108 (2008-02-27)
(0)
Kolejny pomysł na odwyk 
 
CIERPIENIE - czym jest, dlaczego cierpimy. Rola cierpienia w chrześcijaństwie i ew. w innych religiach

62. Kylu (2008-02-28)
(0)
wiadomosci.wp.pl

63. nikt (2008-02-28)
(0)
rafał108 - dobry pomysl + takie najbardziej banalne rzeczy jak klękanie, składanie rąk itd itd.. detale, ale czy to w ogóle potrzebne ?, co na to mowi Biblia i Jezus ? ( i te o ktoreych zapomnialem, a mozna uswiadczyc w kosciele albo poza nm jako tradycja KK, ktory zreszta przypisuje takowe zachowanie w Biblii - jakos musza usprawiedliwic to co robia )

64. vergil (2008-02-28)
(0)
pierwszego dnia wiosny będzie już pierwszy Odwyk z drugiej serii. :)

65. Martin (2008-02-28)
(0)
Vergil, niezłe masz tempo, wyrazy szacunku. Dopiero przed chwilą to powiedziałem w Radiu Orla, a ten już zdążył ogłosić. :-P No jeszcze powiem tu dokładnie wszystko...

66. Anonim (2008-02-29)
(0)
nagrywaj, bo znów zaczynam wierzyć w ewolucję :P

67. rafał108 (2008-02-29)
(0)
właśnie. Zwłaszcza to cierpienie. wśród buddystów w Polsce chrześcijaństwo na opinię religii która  
uważa je za coś szlachetnego wzniosłego , tzw kult cierpienia, że jak się cierpi na tym świecie to na tamtym będzie pocieszenie itp. buddyzm uważa cierpienie za zło, które kiedyś czyniliśmy i które do nas powróciło w postaci cierpienia.

68. KrzysieK (2008-03-01)
(0)
Jeden odcinek może być poświęcony pierwszej części dokumentu Zeitgeist. Ciekawe co o tym sądzi Martin? 
 
video.google.pl

69. nikt (2008-03-01)
(0)
@KrzysieK 
 
Było!

70. KrzysieK (2008-03-01)
(0)
Heh jak było to musiałem przeoczyć :)

71. Boro (2008-03-02)
(0)
Trochę nie na temat, ale słyszeliście o tym, że ludzkie ciało traci nagle 21gramów. Dowiadywałem się już trochę na ten temat, ale na razie nic nie napisze. Co wy o tym sądzicie?

72. Boro (2008-03-02)
(0)
Errata: 
Miało być "traci W MOMENCIE ŚMIERCI" oczywiście :)

73. nikt (2008-03-02)
(0)
Tracic moze pewne 21 gramow, czy iles, gdyz moze to byc efekt obumarciu tkanek czy jeszcze czegos.. itp. 
 
Wkoncu to tylko te 21, czy 22/23 gramow ... 
 
P.S Chociaz watpie zeby cos w ogole tracilo..

74. rafał108 (2008-03-02)
(0)
1. czy sprawdzano to w ten sposób, że koleś leży na wadze żywy wszyscy czekają aż umrze a pomiary są co powiedzmy minutę ? 
i najważniejsze: 
 
2. różnica pomiędzy masą człowieka (ca. 60 000 gramów) a tymi dwudziestoma gramami to TRZY RZĘDY WIELKOŚCI 
IMHO za duża by tak dokładnie szacować ubytek masy 
 
czyli raczej bujda na resorach

75. nikt (2008-03-02)
(0)
Dodam jeszcze pewna mysl do w/w wypowiedzi. 
 
Sławne 21 gramów: 
 
Trzeba na cos sobie odpowiedziec. Nie mozna brac odpowiedzi i tym samym wytłumaczenia najbardziej bliższego nam, tzn. najbardziej blizszego ideologicznie, czasami emocjionalnie z nami bardzo wewnatrznie scalone/związane(Myślowe priorytety). 
 
Patrzymy na kogos, widzimy, ze cos sie stalo... ktoś zważył jak czlowiek ginie i przypomnialo mu sie slawne 21 gramow.  
 
"o kurcze, ubyło mu 21 gramów" 
 
I odrazu.. automatycznie odpowiadamy sobie poprzez pryzmat emocjionalnego, najblizszego nam stanu poprzez aktualne zdarzenie, tudziez.. wlasnie smierci takowego osobnika(czlowieka). 
 
Pierwsza jego mysl.. to mysl "absoluta" skojarzona ze stanem nadprzyrodzonym, wykraczjacym (bo nigdy do niego nie wkroczyliśmy/kamery nie było i nie pokazała)po za nasz rozum(w pierwszych formach stycznosci) , czyli tak naprawde składamy sobie wszystie klocuszki. 
 
"człowiek->umarł/nie żyje->(cos mu ubylo)->(musi byc to zwiazane z moimi wierzeniami -stan dla nas niezrozumialy, odbiegajacy od formy człowieczej/osobowej)->dusza->(wiarygodnosc mojej argumentacji)->odpowiedz na moje pytanie o istote Boga, poprzez to zdarzenie, dodane do opowiesci 21 gramow. 
 
Przypisujemy sobie owe zdarzenie do konkretnej religii (zależne od osoby, która przy tej śmierci się znajduję, czyli jego wyznaniu). I każdy chrześcijanin przypisze to zdarzenie do wydarzen Biblijnych, a gdyby byl inny czlowiek przy tym zdarzeniu, to nic innego niepozostaje jak zamazac postac ideową Biblijnie, gdyz bedzie adekwatna do Chrzescijanizmu w "celu", z tym, ze bedzie inna opowiesc religijna -> Koran/Tora, wierzenia Wikingow (Walkiria)  
 
 
Ateista odpowiedzialby sobie : 
 
"Hmm .. 21 gramow ? - to zapewne efekt smierci, poprzez wlasnie obumarciu komorek/tkanek i inne synonimy medyczne" - i tyle. 
 
 
Rozbieżność jest kolosalna w "Myślowych priorytetach" . Dlatego najczestrzym problem wierzacych (nie zalezne od wiary) sa "Myslowe priorytety" , czyli odwolania do istoty najwyzszej z braku wiedzy medycznej/biologicznej/technicznej itd etc. (Przyklad Kosciola we wczesniejszych epokach/wiekach)  
 
 
Bo moze faktycznie to obumarcie tkanek/organow następuje i dlatego wazy sie mniej o iles tam gramow(Przyjmując jakas utrate) - ale meritum tego, to "Priorytet myslowy" . 
Nie wazne jaka opowiesc bedzie, bardziej miarodajna, czy mniej, lecz wykraczjaaca po za nasz radar osobowy - Zawsze bedzie problem z "Mysla priorytetów" (i nawet nie wazne w jakie skrajnosci bysmy wchodzili, to zawsze bedzie to nasza prawidłowa wiara i zawsze pierwsza mysl, to mysl wykraczajaca po za nasze racjionalne argumenty) 
 
 
P.S Ja mam tylko jedno życzenie - "Chciałbym umrzeć w dobrej wierze" (w przenośni i w dosadnym znaczeniu tego zdania), tyle by mi wystarczylo. 
 

76. M&M (2008-03-02)
(0)
Panowie, co wy właściwie chcecie mierzyć? To trochę na siłę przeliczanie czegoś niematerialnego, na materialną stratę tylko po to, żeby znaleźć jakiś "dowód". Równie dobrze można by napisać, że zapominając o jakichś zdarzeniach tracimy np. 5 gram. A z tymi 21 gramami to jest zapewne jak z zimną fuzją - ktoś to zainicjował, inni żeby nie wyjść na ignorantów powtarzają, a właściwie nie ma żadnych dowodów... A właściwie jest to dowód na to, że wszelkie media mają ogromną siłę przebicia ;)

77. Martin (2008-03-03)
(0)
No właśnie. O ile w ogóle jest to fakt, a nie powtarzana odpowiednio często plotka, to oczywistym (choć nie powiedzianym wprost) wnioskiem z tego ma być: dusza istnieje i waży 21 gramów. 
 
Wniosek raczej bezsensowny. Dusza z założenia jest niematerialna, więc waży dokładnie 0 gramów. Jeżeli waży więcej, to nie chodzi tu o duszę, tylko o kawałek czegoś, co można dotknąć, zobaczyć i zważyć: więc ciało. A co jest sensacyjnego w tym, że w momencie śmierci ubyło kawałka ciała? 
 
A nawiasem mówiąc, jak się technicznie waży takie rzeczy? Ktoś zamiast na łożu śmierci leżał na wadze laboratoryjnej? 
 
I o który dokładnie moment śmierci chodzi? Ostatnie uderzenie serca? Ostatni oddech? Śmierć mózgu? Śmierć pnia mózgu? Chodzi o śmierć kliniczną, osobniczą czy biologiczną? 
 
Ktoś wie?

78. Anonim (2008-03-03)
(0)
Fizyka zna cząstki, które masy nie posiadają np. foton. A najprawdopodobniej masa wcale nie jest naturalną cechą materii, ale wynika z tego w jaki sposób cząstki elementarne oddziałują z czymś co się nazywa polem Higgisa. Zatem to czy dusza posiada masę czy nie może wynikać z jej oddziaływania z tym polem, a nie budowy :) 
 
pl.wikipedia.org 
pl.wikipedia.org 
 
Czemu jednak się upierasz, że dusza jest z założenia niematerialna? I co to znaczy, że jest niematerialna? To czym jest? 
 
Musi przecież posiadać jakieś właściwości fizyczne, bo jeśli upierasz się, że ich nie posiada to znaczy, że nie istnieje. Bo wszystko co istnieje posiada jakieś właściwości. Nie może istnieć jeśli ich nie posiada, bo istnienie polega właśnie na posiadaniu jakichś określonych właściwości fizycznych :)

79. Boro (2008-03-03)
(0)
Tutaj jest artykuł gościa który to badał: www.ghostweb.com Niestety tylko po angielsku.

80. M&M (2008-03-03)
(0)
A jakie właściwości fizyczne ma idea, pomysł, przemyślenia nad sensem istnienia? Czy jeśli nie można ich zważyć to znaczy, że nie istnieją?

81. Anonim (2008-03-03)
(0)
Idea, pomysł, przemyślenia istotnie nie są materią ale sposobem jej konfiguracji. W związku z tym nie mogą istnieć w oderwaniu od materii (nośnika np. książka, dysk, płyta, mózg) i zniszczenie owego materialnego nośnika bezpowrotnie je niszczy. Jeśli dusza jest tym samym to znaczy, że nie może istnieć w oderwaniu od ciała i jego śmierć jest jednocześnie śmiercią duszy. 
 
Poza tym wymienione zjawiska posiadają jednak pewne określone właściwości... choćby taką jak złożoność... zawsze możemy porównując dwie idee wskazać któa jest bardziej złożona...

82. M&M (2008-03-04)
(0)
BTW tematu ewolucja... Poczytajcie sobie "Świat dysku" Pratchetta... Niekonwencjonalne, prześmiewne, ale czasem daje do myślenia ;)


 
Treść:
Podpis:
Mail:
2+2=...?


(pamiętaj - komentarz pojawi się dopiero kiedy potwierdzisz mail)

Martin poleca!

"Teoria Portali" to powieść fantastyczna Martina. Napisana żeby się pośmiać, ale nie tylko. Dowiesz się z niej o upadku Atlantydy, o tym jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy mówili prawdę i o tym dlaczego Bóg stworzył świat: z miłości czy tak dla jaj...

Odwykówki:

Don Camilo komentuje:

(+3)

To ja trochę o przeciwieństwie kłamstwa - o prawdzie. 
Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi Jan. 8:32 (BG). 
Uwielbiam przygody, w których walcząc z samym sobą odzyskuję samego siebię. Gdy mając na uwadze słowa Biblii staję przed trudną próbą. Okłamać czy nie? To jak strach przed zbliżeniem się do huczącego wodospadu. Odpowiadam prawdę i wtedy czuję się jak pod strumieniem wodospadu z czystą wodą zmywającą ze mnie brud.  
Tak prawda oczyszcza i wyzwala - w szczególności ta, którą najtrudniej wyznać. To takie proste a jakże czasami trudne.  
Być może to najlepszy papierek lakmusowy siły naszej wiary.

Piotr komentuje:

(+3)

@5 Szałot 
Skoro wierzymy w istnienie osobowego szatana, to co jest gorszącego w teoriach Davida Icke'a. Przy opętaniu (hipnozie) mogą zmienić się właściwości organizmu z takimi rzeczami jak grupa krwi. Ludzie których Icke nazywa reptilianami w zamian za władzę, bogactwa, popularność oddali się pod kontrolę siłom wyższym. Kłania się tu kuszenie Jezusa na pustyni z ewangelii Jana. A to że są bezkarni to inna sprawa. Zobacz na życiorys polityczny jednego z architektów UE Jacka Delorsa. Znajdź sobie ebook Epiphaniusa "Ukryta strona dziejów" i tam na stronie 410 jest taki przypis:  
"istniał film, na którym Dutroux gwałci jedną z dziewczynek którą następnie zabija przed niewielką publicznością w fotelach, złożoną z osobistości tak wysokiej rangi, że policja belgijska odmówiłą wszczęcia dochodzenia. Według gazety wsród tych osobistości był katolik. Zgadnijcie kto? Jacques Delors. Padło wyraźnie to nazwisko. A Jacques Delors nie zareagował. Po tym wszystkim nic się w tej sprawie nie działo i oczywiście można się domyślać dlaczego nie było policyjnego śledztwa. Natomiast odbyła się olbrzymia manifestacja: prawie połowa mieszkańców Brukseli wyszła na ulice. Byłem na nią zaproszony przez redakcję gazety. Po tym incydencie Delors wycofał się. Po prostu zabrał się i poszedł. No tacy ludzie są nietykalni. Nigdy nie stają przed obliczem sądu, są chronieni przez supertajne, niewidzialne parasole".

Burza tagów. Wybierz swój temat...

ewolucja   kościół   grzech   jezus   zmiany   sakramenty   kreacjonizm   mutacje   nauka   ogłoszenia   święta   życie   biblia   śmierć   wstęp   demon   duch   dzieci   dziecko   egzorcyzmy   historia   ludzie   przypadek   seks   szabat   wiara   apokalipsa   bierzmowanie   bóg istnieje   charakter   diabeł   kaczka   masturbacja   narkotyki   religia   reportaż   sobota   teoria   zło   alkohol   chomik   chopin   chrystus   chrzest   chrześcijanie   chrześcijanin   człowiek   dawanie   depresja   dobro   eden   faq   giertych   kara   komunia   kontrola   kulec   mity   modlitwa   nawracanie   niedziela   opowieść   palenie   picie   pieniądze   pierworodny   początek   potop   psychologia   sekta   sprawiedliwość   stworzenie   szatan   świadkowie jehowy   świat   święty   wierzący   wywiad   zmartwychwstanie   żona