www.odwyk.com

Czy pan jesteś wierzący?

27 miesięcy temu

Jeżeli wolisz posłuchać odcinka później, pobierz plik MP3 [37.5 MB].


Do tego odcinka zainspirowały mnie występy Polaków w piłkarskim pucharze Europy. Co ma wspólnego piłka nożna z Bogiem? W jednym i drugim przypadku, żeby wygrać, trzeba wierzyć.
Krótko mówiąc odcinek jest o tym, co to znaczy być wierzącym (według Biblii, oczywiście).



Komentarze:

1. alchemic (2008-06-18)
(0)
pierwszy :)

2. Kylu (2008-06-18)
(0)
Ja tego nie uznaję Al. Ja jestem pierwszy. A co do podcastu, to nie ten sam odwyk co kiedyś. Słuchałem ostatnio tych pierwszych odcinków. jakoś tak inaczej wtedy martin brzmiał. Nie lepiej ani gorzej, tylko jakoś tak inaczej (no może ciutke bardziej mi się wtedy podobało).

3. nikt (2008-06-18)
(0)
Ja sobie Martina wezmę do łóżka(jako przed snem wysłuchania... bez dwuznaczności) i jutro skomentuje. 
 
Ale jeżeli jest tak jak to było przy krucjatach, to powiem tylko, że w merytoryczności jest "o wiele lepiej".. I właśnie taki odwyk najlepiej aby został, gdyż nie będzie tyle pytań, jak merytorycznie przedstawi się argumenty w podcaście i to jest bardzo dobrze. 
 
Ja rozumiem, że atmosfera musi być fajna i przyjemna, ale i przekazywana wiedza musi być większa niż wcześniej. Chociaż nie wiem gdzie tutaj zauważyłeś innego Martina niżeli był wcześniej.. w całej atmosferze nie widzę różnicy, tak samo mi się przyjemnie słucha jak wcześniej, tylko masz więcej przekazanej wiedzy, czyli co?.. CZYLI JESZCZE LEPIEJ JEST.

4. Kylu (2008-06-19)
(0)
Ok. Żeby było na temat. Martin powiedział, że wiara musi coś kosztować. Wczoraj kładąc się spać, doszedłem do wniosku, że jakoś średnio to pasuje do przykładów wiary z nowego testamentu. No bo jaki koszt poniósł setnik z Kafarnaum, o którym Jezus powiedział, że nie ma większej wiary w Izraelu [Mt 8:10], albo niewidomi, których Jezus uzdrowił wg ich wiary [Mt 9:29]. Chyba nie zawsze wiara wymaga jej udowodnienia w praktyce

5. Martin (2008-06-19)
(0)
Good point, Kylu. Hm. Ciekawa sprawa. Muszę się zastanowić nad tym.

6. pff (2008-06-19)
(0)
Martin znasz się na piłce? Trochę pojechałeś po tych piłkarzach. Ja się nie znam na piłce, ale tak się tylko pytam skąd wiesz o tym, czy nasi piłkarze mieli wiarę, czy jej nie mieli? Tylko pytam 
 
Aha i jeszcze jedno. Nawet gdybyśmy byli ostatnimi na tych mistrzostwach to i tak jesteśmy 16-stymi w Europie, a nie ostatnimi. Nie wszyscy się dostaja na Euro.

7. Boro (2008-06-19)
(0)
Bardzo dobry odcinek. Oby więcej takich. Tylko to porównanie do piłkarzy według mnie jest nietrafione :) A może go nie rozumiem. W takim razie proszę o wyjaśnienie.  
 
Co do tematu to w 100% się zgadzam. Chyba nigdy nie postąpiłem jakoś bardzo irracjonalnie ze względu na Boga, ale wiele razy gdy miałem jakiś problem, to nie przejmowałem się nim tylko czekałem aż rozwiąże się sam (Bóg to zrobi) i za każdym razem to działało. Może z jednym wyjątkiem ale czyje, że to też niedługo nastąpi :)  
Znam wiele osób bardzo mocno "wierzących" ale oni traktują boga zupełnie inaczej. Tak jak by to było coś odległego. Tymczasem On jest tutaj i niemal fizycznie ingeruje w nasze życie.  
 
Pozdro!

8. Rafał-72 (dawniej 108) (2008-06-20)
(0)
Kylu: Koszt nie koniecznie musi oznaczać kasiorę. Kasiora to tylko kawałki rozwałkowanej blachy. Znacznie więcej kosztuje przełamanie poglądu TO NIEMOŻLIWE.

9. Kylu (2008-06-20)
(0)
hmmm. Ok. ale co innego jest powiedzieć "wierzę panie, że możesz mnie uzdrowić", a co innego to udowodnić. Noe dał dowód wiary w potop, budując arkę. Abraham dał dowód wiary w to, że Bóg może wskrzesić jego syna, składając go w ofierze. Naaman nie jechałby do Elizeusza, gdyby nie wierzył, że ten może go uzdrowić. [2 Król. 5], ale gdy miał dać dowód tej wiary - obmyć się w Jordanie siedem razy - zwątpił. Setnik? Ok. - jego postawa świadczyła w jakiś tam sposób o wierze, ale co do niewidomych, to nie jestem przekonany.

10. Robert (2008-06-20)
(0)
Prosiłeś Martin o minimum 50% komentarzy na temat. Jest więcej, więc mogę odbiec od samego tematu odcinka a skupić się ogólnie na rozpoczynającym się drugim sezonie Odwyku. Jak wiesz dopiero co wróciłem z urlopu, dzięki czemu wysłuchałem sobie trzech pierwszych odcinków prawie w ciągłości. Pierwszy odcinek zżerała trema - dziwne nie? Ciebie? Ale to dobrze świadczy, bo oznacza, że starasz się podnieść poprzeczkę. Odcinek drugi na szczęście już bez tych emocji, lecz podobnie jak i w trzecim epizodzie troszkę daje się w znaki usilna chęć stworzenia podcastu "na żywo". Jesteś świetnym mówcą Martin. Myślę jednak, że ze względu na powagę tematu mógłbyś pozwolić sobie na montaż, by wyeliminować drobiazgi typu: podgłaśnianie muzyki celem odszukania notatek, czy zapętlanie myśli celem zebrania ich do kupy i odnalezienia wątku. Co do merytoryki poruszanych tematów się nie wypowiadam, bo nie mam tak obszernej wiedzy. Chciałbym natomiast podziękować, że robisz to, co robisz, bo dzięki temu mam możliwość zgłębiania w sposób interesujący w tajniki historyczno-biblijne bez odrywania się od własnych zajęć. Ty zebrałeś informacje, złożyłeś je w całość i dzielisz się tym z innymi. Pozostaje odsłuchać podcastu mając słuchawki na uszach :D Na koniec trzy grosze na temat wiary. Jeśli nie będziemy interpretować samego słowa WIARA, ani dzielić znaczenia wierzeń na wiarę np. w zwycięstwo lub wiarę w Boga, to pozostanie nam czysta wiara, która przecież czyni cuda. Kiedyś zadawałem sobie pytanie: "co było wcześniej?"... w pewnym momencie dochodzi się do punktu, kiedy to już nasza logika nie znajduje odpowiedzi... A przecież jednak istniejemy i gdzieś był ten początek. Podążając tym tokiem myślenia zmuszony byłem porzucić logikę na rzecz wiary. Logika pozwala mi istnieć w czasoprzestrzeni, tu i teraz, w takim ziemskim więzieniu a wiara daje nadzieję na przyszłość inną niż zakończenie żywota śmiercią fizyczną (aż prosi się o poruszenie tematu spirytyzmu, reinkarnacji). Myślę, że każdy doświadczył cudów, ale nie każdy je tak nazwie. Mnie już Bóg uratował przed śmiercią - dawno temu harowałem jak wół i zasnąłem za kierownicą. Mimo, że jechałem sam, ktoś wstrząsnął mną kilkukrotnie i wrzasnął bym się obudził. Czułem to bardzo fizycznie! - obudziłem się po drugiej stronie jezdni, wróciłem na swój pas, zatrzymałem auto i zdrzemnąłem się na poboczu. Tak więc mnie Bóg a innych może przypadek ratuje. Wierzę, że kiedyś i ci od przypadku dostrzegą, iż zbyt wiele jest zbiegów okoliczności i zaczną sami WIERZYĆ. Boga każdy odkrywa na swój sposób - zbyt "mali" jesteśmy, by Go zrozumieć. Ważne jednak, by się starać i co chyba jeszcze ważniejsze, by Go nie odrzucać. Pozdrawiam wszystkich :)

11. Martin (2008-06-20)
(0)
Dobrze powiedziane. Dzięki Robert! 
A w ogóle to teraz też się stresuję. Znowu, chociaż teraz powód jest trochę inny. Chociaż nie wiem czy słychać ten mój stres. Trudno mi sprostać oczekiwaniom, a trudno nie mieć żadnych oczekiwań, kiedy się już nie zaczyna od zera, tylko kontynuuje. 
 
A co do montażu - to ja też bym wolał montować. Efekt jest o wiele lepszy. Tylko w praktyce nie dam rady. Po prostu nie ma kiedy. Eh, żeby tak być studentem jakimś ze stypendium, żeby tak być misjonarzem, wygrać fortunę na loterii, albo żeby tak sponsora znaleźć... Wtedy to by była jakość jak trzeba! No ale takie życie też ma swoje wady - rozleniwia i korumpuje, i coraz mniej rozumie się tych, co normalnie żyją i pracują. Więc może dobrze jest, jak jest. Nawet jeżeli cierpi na tym jakość Odwyku.

12. Anonim (2008-06-21)
(0)
Nie masz powodu, aby się stresować. Najgorsze co może cie spotkać to brak słuchaczy i durne komentarze lub ich brak. 
 
Czyli w sumie nic strasznego ci nie grozi.

13. Horus (2008-06-21)
(0)
Generalnie świetny podcast oby tak dalej;)

14. Anonim (2008-06-22)
(0)
Jak sobie życzysz. Oto komentarz do tego odcinka: 
1. Dawno nie słyszałem, aby ktoś tak pięknie mówił o Bogu, wierze i tych najważniejszych dla naszej duszy sprawach. 
2. Długością podcastu się nie przejmuj. Słuchanie tego to prawdziwa przyjemność. Jak się kończy to czuję niedosyt. Dla mnie mógł by trwać 2 godziny. 
3. Dajesz wspaniałe świadectwo twojej wiary, choć nadal poszukujesz. 
4. Szkoda, że takich przemyśleń nie słyszymy w niedzielę w każdym kościele.  
5. Bardzo dobra robota i nigdy nie wątp w to czy warto to dalej robić. Warto. Słucham Cię od samego początku, od pierwszego odcinka Masy Krytycznej. Myślę jednak, że Odwyk to na prawdę coś wyjątkowego. Życzę dalszych sukcesów.

15. Papista (2008-06-22)
(0)
Dzięki za ten odcinek! Oby więcej takich Odwyków!

16. janpe (2008-06-22)
(0)
zeby nie było, że nie słuchałem, jestem i słuchałem

17. anonimek (2008-06-23)
(0)
drogi Martinie, może wypowiesz się o muzyce metalowej, a Kościele? 
death metal, black metal, subkultura metali jak jest postrzegana przez księży etc

18. Anonim (2008-06-23)
(0)
oo i możesz też dorzucić trochę o: 
dlaczego niektórzy księża czepiają się wszystkiego u młodzieży? Np. dziewczyna ma kolczyki, a ksiądz jej każe je zdjąć. Albo koleś ma dredy i go z kościoła wywala i mówi, że jak zetnie to może wrócicić. Żal w PL ;]

19. nikt (2008-06-24)
(0)
Miałem wczesniej napisać i zapewne więcej, ale czas mi nie pozwala niestety... dzisiaj równiez tak będzie i trzeba się streszczać(w kolejnych to nadrobię), bo się mialem odnieść do Jezusa(wcześniej nie było i jakoś ludzie wierzyli w Boga i go szukali, ale nie poprzez kogoś - to odnośnie Węcławskiego również) - W GIGANTYCZNYM SKRÓCIE. 
 
A teraz stricto odcinkowej formie - Martinie, przerosłeś sam siebie.. było BARDZO DOBRZE. To, że jest długie to jest właśnie jego plus. Te nowe odcinki są troszeczkę inne niż wcześniejsze, lepsze, o wiele lepsze(nie zmniejszając tamtych, ale pozostając przy porównaniach). Właśnie o takie długie odcinki chodzi, żeby tematyka odcinka była w pełni rozłożona i pokazana, w pełni to zrealizowałeś. Super odcinek, tak jak wcześniej(nowej edycji).

20. Kylu (2008-06-24)
(0)
Hmm. Może kilka słów powiesz Martin na temat tetragramu JHWH. Odnoszę wrażenie, że chrześcijanie jakoś go unikają. W oryginale Biblii jest użyte kilka tysięcy razy, w BT ta liczba jest zmniejszana z każdym nowym wydanie, w protestanckich BG i BW wytępuje raz w 2. Mojż 6:3. Martin mówiłeś kilka razy że imie Boga to "Pan". Jak to się ma do 2 Mojż 3:14 ; 6:3? Oraz do: 2. Mojż 3:15: Tak powiesz synom izraelskim: "Pan" (יהוה - JHWH), Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i tak mnie nazywać będą po wszystkie pokolenia. (BW)

21. Martin (2008-06-24)
(0)
O, w sumie ciekawą rzecz, Kylu, poruszyłeś. Może to nie jest jakoś bardzo istotne, ale sprawa jest ciekawa. Ok, dorzucam sobie do listy: TODO.

22. Rafał-72 (dawniej 108) (2008-06-25)
(0)
Wikipedia podaje: JHWH może być tłumaczone na "on powoduje że się staje" czyli po prostu STWARZA. 
lub też jako zlepek 
היה (gdzieniegdzie jako יהי) = był, 
הוה (gdzieniegdzie jako היה) = jest, 
יהיה = będzie. 
czyli wieczny, niezmienny, istniejący zawsze i od zawsze

23. nikt (2008-06-25)
(0)
Ciekawostka na temat ślubów w KK: 
 
wiadomosci.onet.pl

24. onimAn (2008-06-25)
(0)
a mimo to związek józefa i maryii został uznany za nieszonumowany. phi

25. onimAn (2008-06-25)
(0)
*nieskonsumowany

26. Tajniak (2008-06-25)
(0)
areszto.wany.pl Martin ...Jak moglemś!!

27. mikolajl (2008-06-26)
(0)
Fajny odcinek! Dobrze, że Odwyk wrócił. 
 
Ten nasz najgorszy występ na Euro w historii był zarazem najlepszym ;-) 
 
Wydaje mi się, że dobrym uzupełnieniem historii Noego, pasującym do klimatu tego podkastu jest fragment piosenki zespołu Lao Che "Hydropiekłowstąpienie": 
 
Wybrałem ciebie bo... 
Tak właściwie to nie wiem 
dlaczego ciebie wybrałem. 
Chciałem tylko, żebyś był fajny. 
I żeby ktoś kiedyś mógł powiedzieć: 
Był Noe, 
Noe, gość co się czasem spinał, 
ale uwierzył 
i gdy szedł po /gnoju/ 
smród już się go nie imał! 
 
:-) 
 
Piosenki można sobie posłuchać tutaj: youtube.com 
 
I polecam całą płytę tego zespołu - Gospel. Jest sporo fajnych odniesień do Boga. 
laoche.art.pl

28. mikolajl (2008-06-26)
(0)
A skoro miało być 50% komentarzy na temat ;) a ja dopiero nadrobiłem odwykowe zaległości to wklejam link do lubelskiego oddziału Organizacji Monarchistów Polskich. Jest tam kilka ciekawych wykładów, między innymi właśnie o krucjatach. 
 
www.omp.lublin.pl 
 
W temacie podkastu jest także niezły wykład p. Macieja Giertycha o ewolucji (co ciekawe opowiadający z naukowego punktu widzenia, a nie religijnego).

29. Link (2008-06-26)
(0)
wiadomosci.onet.pl

30. Chebur (2008-06-26)
(0)
Fajny odwyk, można się uzależnić od słuchania. Dobra robota Martin... 
A na poważnie, mam pytanie: dlaczego właśnie Biblia ma być ostateczną wyrocznią i co jest w niej takiego czego na przykład nie ma w Koranie albo w sutrach hinduskich? Czy czytałeś np. tłumaczenie koranu i czy wiara oparta na tym tekście nie jest przypadkiem równie skuteczna co wiara oparta na biblii? Co sądzisz na ten temat?

31. kylu (2008-06-26)
(0)
Koran jest tak na dobrą sprawę aneksem do Biblii. Jak ktoś nie zna Biblii, nie połapie się w Koranie. Biblia jest o tyle lepsza od tych które wymieniłeś, że nie ma w niej głupot, jest dokładniejsza, bardziej wiarygodna pod względem historycznym i zawiera mnóstwo proroctw, które się już spełniły, albo spełnią się. Tak w dużym skrócie. Nie chcę się za bardzo rozwodzić nad tematem, jako że Koran znam bardzo słabo, a pisma hinduskie - jeszcze gorzej.  
 
Ciekawy artykół: www.korespondent.pl

32. chebur (2008-06-27)
(0)
Dzięki za artykuł, mój problem niestety polega na tym że naczytałem się Dänikena zanim zacząłem studiować biblię i teraz wszystko kojarzy mi się z ufo. I Biblia i Koran i Wedy. Wszystko to nabiera innego kształtu gdy się wierzyło w kosmitów i naoglądało filmów s-f(człowiek był młody i głupi). 
 
Teraz cholernie trudno mi uwierzyć, czy inaczej, wyobrazić sobie boską moc w działaniu, zwłaszcza gdy wszystko można sobie wytłumaczyć psychiatrycznie (omamy/hipnoza/ludzka wyobraźnia/plotka itd.) 
 
Ponieważ jest już ponad 30 komentarzy, czekam na następny odwyk. Mam pytanie do Martina: 
 
Martin, jak widzisz działanie Boga we współczesnym świecie, błagam przykładami i dlaczego tylko wierzący i schizofrenicy widzą znaki a ja nie?

33. nikt (2008-06-27)
(0)
I ja coś dodam do wypowiedzi "chebur" 
 
Żeby nie zasłaniać się "bo on wierzy", to Jezus "uzdrawia" niewierzących i po tym uwierzyli. Można do dołączyć pod "znak". Także.. dlaczego zwykli ludzie nie odczuwają znaków. Też mnie to zastanawia, że w dzisiejszym świecie, świecie informatyki, nowych technologii nie ma znaków na indywidualnym człowieku(chyba, że naprawdę wyrywkowo bierze ludzi, którzy "szukają", ale w Biblii jednoznacznie jest, że nie tylko "szukającym" ukazuje). 
 
Najczęściej te błąd jest popełniany w różnorakich strukturach religijnych - "owieczko.. najpierw musisz uwierzyć, żeby to się spełniło" - tylko w Biblii mamy zgoła inne przykłady. 
 
Tak naprawdę jakby się tak mocno zastanowić.. to nie znajdzie się odpowiedzi,nie widzi się tej reguły w dzisiejszym świecie. Dlaczego tak bardzo było widać ten znak 2000 lat temu (i to na okrągło prawie, że nie wierzący zobaczy i wierzy), a teraz/dzisiaj? Znakow na indywidualnym nie ma, przypomina mi się jak powiedziałeś "w Biblii pisze, że nad Tobą jest ogien i pozniej mowi sie językami itp".. No właśnie, dzisiaj tego wszystko NIE MA. Żeby ująć to bardziej dosadnie "nie ma tych fajerwerków" . 
 
Dlaczego tak ochoczo były doznawane 2000 lat temu, a teraz nagle zanikły i bynajmniej, ale nie ma tutaj nic związanego z wiarą, co można wyczytać z Biblii, bo nie ważne, czy wierzy się czy nie.. Bóg daje znak niewierzącym na jego świadectwo. Dzisiaj nie potrzeba świadectwa ogni, przejscie przez wodę i inne fajerkowate/jaskrawe zdarzenia, do tego przyłączam rówież uzdrowienie. 
 
Tego dzisiaj brak, dzisiaj jedziemy (jak to sie mówi) na suchym chlebie, bez masła i margaryny, a tym bardziej keczapu. Suchy chleb... DLACZEGO, czy Bogowi się znudzilismy i nie widzi potrzeby? 
 
Na suchym chlebie. - Dzisiaj siła wiary, a wczoraj fajerwerki i siła wiary z naciskiem na fajerwerki(przenośnia) 
 
P.S Na razie na tym przystane.

34. nikt (2008-06-27)
(0)
Dopisek: 
 
A, może nie widzi sensu, bo i tak pójdzie ten ktos do psychiatryka?. 
 
I tu jest paradoks.. niby każdy wierzy(przenośnia), ale jakby ktoś pwoiedział, że jest uzdrowiony, to od razu "brałeś dziś pigułki?". To widać, jakby w oczy wbijać szpile, że ludzie nie wierzą, nie są przekonani, dlaczego Bóg im nie ukaże świadectwa, które ukazywał ochocze 2000 lat temu?. Dlaczego jest ta niewidzialna bariera? DLACZEGO? 
 
P.S chebur - poruszyłeś bardzo dobry temat.

35. Boro (2008-06-27)
(0)
A ja wam powiem, że aby uwierzyć potrzebujecie zobaczyć. Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli ;)

36. Martin (2008-06-27)
(0)
No chebur, żeby mieć trzeba ryzykować. Fakt, że trudno dostrzec, że Bóg coś robi, chociaż z drugiej strony czasem tylko wystarczy mieć oczy otwarte i kojarzyć fakty. 
 
Pamiętacie jak kiedyś w sejmie się modlili o deszcz, a tydzień później była powódź? Może zbieg okoliczności, każdy ma prawo tak sądzić. Ale ja w tym widzę zbyt duży i zbyt charakterystyczny zbieg okoliczności, i rozpoznaję to specyficzne poczucie humoru, w którym Bogu nikt nie dorówna. ;-)

37. nikt (2008-06-27)
(0)
Tak, ale to są dwie różne epoki cudów(żeby było religijnie). 
 
Tutaj na każdy cud miesiącami trzeba czekać na zatwierdzenie(bo może być falszywy/wymyslony przez osobę, która zapomniała wziąć pigułkę) 
 
Jaka różnica?... taka, że w tamtej(żeby wyraźniej było widać, jak bardzo jest to rożne)epoce było to "WIDAĆ" bez "DOMYSŁÓW".. To tak jakby słyszeć o tym, a to widzieć - taka jest różnica pomiędzy dzisiejszym dniem, a wczorajszym i tego widocznego znaku od setek lat "brak". 
 
Biblia opisuje to materializując niejako cud, jakby można było go dostrzec, dotknąć fizycznie.. a dzisiaj nawet nie wiemy w, którą stronę patrzeć na niego i na ślepo się strzela, a nóż widelec trawie..  
 
I o tą różnice chodzi.. Może inaczej: 
 
"Dlaczego Bóg nie ujawni się, tak jak to robił kiedyś?" (ujawnił.. chodzi o to co w/w) 
 
Dlaczego?

38. Witek S. (bodziosław) (2008-07-03)
(0)
Cześć Martin. 
Ta audycja była pierwszym Odwykiem, który słyszałem. Powiem szczerze, nie zawsze się z Tobą zgadzałem, ale jestem pod wielkim wrażeniem Twojego języka: zatem można o Biblii i o Bogu mówić zrozumiale, językiem prostym, ale nie prostackim, dostosowanym, pozbawionym teologicznego bełkotu, a treściwym, konkretnym, przeżytym, wynikającym z doświadczenia. Naprawdę, bardzo pozytywnie to odebrałem. Kierujesz Biblię pod strzechy, fajne. To kwestia gustu, ale osobiście wolę tłumaczenie Biblii Tysiąclecia, z jej Nabuchodonozorem, Szadrakiem, Meszakiem i Abednego. 
Widać, że masz to w głowie poukładane i mówisz sensownie o wierze - w moich oczach łamiesz stereotyp informatyka;) Byłby z ciebie niezły kaznodzieja;) Keep up the good work, posłucham kolejnych. 
 
Yo!

39. bodzioslaw (2008-07-03)
(0)
Tak przeczytałem komentarze i mi się jeszcze parę linijek nasunęło. Kurcze fajnie piszecie;) 
 
Koszty, pokazanie, udowodnienie, że się wierzy: 
Niewidomy (lepiej to widać w paralelnym fragmencie u Łukasza 18,35-43 czy u Marka 10,46nn; to ta sama historia tylko róznie przez nich opowiedziana/zapamiętana) po prostu musiał się wygłupić, udowodnił, że nie boi się ośmieszenia ze względu na Jezusa. Wyobraź sobie: zaczął wrzeszczeć na cały głos, ludzie go uciszali, a on nadal wołał - stał się dla nich pośmiewiskiem, mogli go wziąć za wariata. I to myślę był jego dowód, jego koszt. Wg słów "kto się mnie nie zaprze wobec ludzi, tego ja sie nie zaprę wobec mego Ojca". 
 
Mikołaj: 
Mi się Gospel Lao Che nie podoba. Owszem duużo odniesień do wiary i Boga, ale takich negatywnych, deprymujących, takich w stylu "wiara jest denna", "nie lubię Boga" itp. 
 
Chebur: 
No, fakt. Zawsze jest pokusa zracjonalizowania sobie wszystkiego (a bo mi się wydawało, a bo taki mechanizm psychiczny, a bo ja chce zobaczyć ten znak itp.). Ale na tym chyba polega wiara, że jednak nie jestem na 100% pewny, ale wierzę, że to prawda. Nie zrozum mnie źle, jest wiele rzeczy, które po prostu trzeba zbadać, czy to nie są omamy, bo tego zwyczajnie wymaga rzetelność, bo wiara bez tego byłaby ślepa. Ale wiele razy po prostu "wiele wskazuje na to, że to był znak" i tylko ode mnie zależy na końcu czy mówię sobie 'ej, faktycznie, to musiał być Bóg' czy 'mimo tej otoczki to jednak była bujda'. 
 
Nikt: 
Kiedy w Biblii Bóg ukazuje się ludziom, którzy go nie szukają? Podaj jakieś fragmenty?

40. nikt (2008-07-03)
(0)
@bodzioslaw 
 
Jak już ktoś wspomniał wyżej przyklad ze ślepcem, czy też innym, który nie potrzebował od Jezusa pomocy jako poszukiwanie w nim Boga, lecz poszukiwał adekwatnego czynu do jego stanu zdrowia jako "pokaż, a uwierze", a on potrzed, zrbił, a lud "WOW!".. Czy też jak Martin wspomniał w podcaście, uzdrowił, a raczej przywrócił do życia człowieka "zmarłego"(bo jakże innego...), który bynajmniej, ale nie szukał Boga jako "indywidualna jednostka mogąca ukazać własne nastawienie(bo niby jak?)". 
 
To tylko przykłady jedne z wielu, gdyż po zagłebieniu się w detlai, można by rzec, że Jezus ukazywał "swoją moc" mowiąc wizualnie "widzicie? a, teraz uwierzcie" pokazując to na człowieku, który nie znam go, albo na człowieku, który nie wiadomo czy go w ogóle zna(ale to już nie ważne, gdyż człowiek zmarły jest raczej niewtajemniczony, kto, co mu robi), tylko wstanie i powie "o KURW..! ja żyję?.. jakim cudem?". 
 
Słowo klucz "ŚWIADOMOŚĆ CZEGOŚ/KOGOŚ" - nie byli świadomi, tym bardziej zmarły. 
 
Idąc jeszcze niżej w hierarchii priorytetowej ważności zdarzenia poprzez pryzmat "kiedy on robi to co robi", to można zobaczyć na jego pierwsze kilka cudów. Już nawet pytając się kogoś, a ten ktoś potencjalnie móglby w ogóle ich nie znać, to stwierdziłby (jakże logicznie), że: 
 
Po 1. Jezus nie mógłby zrobić żadnego podarunku(cud, czy zdarzenie, które mogłyby powiedzieć o rzeczach "nad" przyrodzonych), jeżeli go nie znają to tym samym nie uwierzą 
 
 
Po 1: (ślepy/zabity) 
 
- cześć 
-- cześć 
- wierzysz we mnie? 
-- co? 
- zrobie cud, ale musisz we mnie uwierzyć 
-- ok, wierze (na odpierdziel) 
- czary, mary.. hokus pokus.. - ze smutną miną kiwa głową 
-- i nic nie widze 
- coś nie uwierzyłeś za mocno 
-- no przepraszam, ale dopiero co Cie poznałem 
 
Po 2: (Ci, którzy tylko patrzą, ale nie uczestniczą) 
 
Poniekąd ukazując swoja moc innej osobie, dają innym potencjalnym widzom stojącym koło nich samych, jej świadomość. To jest publika ciekawskich(a, są również i tacy ludzie). Oni nie deklarowali, że wierzą, czy też nie zostali zapytani. Oni po prostu chcą "dowodu". Czy oni, Ci ptencjalni gapie widzą ten cud, czy też nie widzą człowieka wstającego z martwych, ze względu, że przybyli do nich jako ciekawscy/publika, który chcą zobaczyć "czy, aby to prawda", albo "ee, nie uda mu się"... "to nie możliwe" - ale dalej patrzą, żeby się przekonać. 
 
Czy tacy ludzie nie widzą cuda ze względu na przekonanie obojetności, bądź negatywnej postawie "od samego początku"?, czy nie zobaczą wstającego człowieka? i czy tym samym nie uwierzą Jezusowi i "TY SAMYM" dzieki temu "uwierzą?". 
 
Tutaj nie ma jednoznaczności cudu jedynie dla "tych" ludzi, którzy uwierzyli, ale jest również świadomość cudu dla osoby stojącej koło niego jako "widz" i przez ten aspekt "uwierzy" - zobacze, a uwierze. 
 
 
 
Wcześniej wspomniałem o pierwszym ruchu Jezusa.. o pierwszych ruchach Jezusa. Jezus musiał coś zrobić "za pierwszym razem" aby Ci uwierzyli. Podchodzi do Ciebie człowiek i mówi "jestem mesjaszem", a Ty "no... jakie tabletki bierzesz?", a on "żadne.. patrz i płacz TRACH.."... "o kur.., jesteś mesjaszem" ... "i co?.. karpik?" 
 
 
 
3 Aspekty: 
 
1. Nieświadomi (nie mając wyboru(pod murem), albo w ogóle nie świadomi) 
 
2. Widz(publicznośc w około) 
 
3. Mój pierwszy raz (uwierze, jak zobacze) z nacikiem na "pierwszy", być musiał kiedyś. 
 

41. nikt (2008-07-03)
(0)
Dopisek: 
 
Pisząc "nie świadomi", jako "nie wiedzieli o nim/nie słyszeli o nim" Niejako "pierwszy ruch" dla tej osoby, albo pierwszy ruch od strony Jezusa.. dwie wersje świadomości.

42. Nafciarz (2008-07-14)
(0)
Uwaga co do pochodzenia imion: Dn.1.7 Nadzorca służby dworskiej nadał im imiona, Danielowi - Belteszassar, Chananiaszowi - Szadrak, Miszaelowi - Meszak, Azariaszowi zaś Abed-Nego.  
Pozdr

43. Nafciarz (2008-07-14)
(0)
A propos, ciekawe, gdzie w momencie wrzucania do pieca był Daniel....


 
Treść:
Podpis:
Mail:
2+2=...?


(pamiętaj - komentarz pojawi się dopiero kiedy potwierdzisz mail)

Martin poleca!

"Teoria Portali" to powieść fantastyczna Martina. Napisana żeby się pośmiać, ale nie tylko. Dowiesz się z niej o upadku Atlantydy, o tym jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy mówili prawdę i o tym dlaczego Bóg stworzył świat: z miłości czy tak dla jaj...

Odwykówki:

Don Camilo komentuje:

(+3)

To ja trochę o przeciwieństwie kłamstwa - o prawdzie. 
Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi Jan. 8:32 (BG). 
Uwielbiam przygody, w których walcząc z samym sobą odzyskuję samego siebię. Gdy mając na uwadze słowa Biblii staję przed trudną próbą. Okłamać czy nie? To jak strach przed zbliżeniem się do huczącego wodospadu. Odpowiadam prawdę i wtedy czuję się jak pod strumieniem wodospadu z czystą wodą zmywającą ze mnie brud.  
Tak prawda oczyszcza i wyzwala - w szczególności ta, którą najtrudniej wyznać. To takie proste a jakże czasami trudne.  
Być może to najlepszy papierek lakmusowy siły naszej wiary.

Piotr komentuje:

(+3)

@5 Szałot 
Skoro wierzymy w istnienie osobowego szatana, to co jest gorszącego w teoriach Davida Icke'a. Przy opętaniu (hipnozie) mogą zmienić się właściwości organizmu z takimi rzeczami jak grupa krwi. Ludzie których Icke nazywa reptilianami w zamian za władzę, bogactwa, popularność oddali się pod kontrolę siłom wyższym. Kłania się tu kuszenie Jezusa na pustyni z ewangelii Jana. A to że są bezkarni to inna sprawa. Zobacz na życiorys polityczny jednego z architektów UE Jacka Delorsa. Znajdź sobie ebook Epiphaniusa "Ukryta strona dziejów" i tam na stronie 410 jest taki przypis:  
"istniał film, na którym Dutroux gwałci jedną z dziewczynek którą następnie zabija przed niewielką publicznością w fotelach, złożoną z osobistości tak wysokiej rangi, że policja belgijska odmówiłą wszczęcia dochodzenia. Według gazety wsród tych osobistości był katolik. Zgadnijcie kto? Jacques Delors. Padło wyraźnie to nazwisko. A Jacques Delors nie zareagował. Po tym wszystkim nic się w tej sprawie nie działo i oczywiście można się domyślać dlaczego nie było policyjnego śledztwa. Natomiast odbyła się olbrzymia manifestacja: prawie połowa mieszkańców Brukseli wyszła na ulice. Byłem na nią zaproszony przez redakcję gazety. Po tym incydencie Delors wycofał się. Po prostu zabrał się i poszedł. No tacy ludzie są nietykalni. Nigdy nie stają przed obliczem sądu, są chronieni przez supertajne, niewidzialne parasole".

Burza tagów. Wybierz swój temat...

ewolucja   kościół   grzech   jezus   zmiany   sakramenty   kreacjonizm   mutacje   nauka   ogłoszenia   święta   życie   biblia   śmierć   wstęp   demon   duch   dzieci   dziecko   egzorcyzmy   historia   ludzie   przypadek   seks   szabat   wiara   apokalipsa   bierzmowanie   bóg istnieje   charakter   diabeł   kaczka   masturbacja   narkotyki   religia   reportaż   sobota   teoria   zło   alkohol   chomik   chopin   chrystus   chrzest   chrześcijanie   chrześcijanin   człowiek   dawanie   depresja   dobro   eden   faq   giertych   kara   komunia   kontrola   kulec   mity   modlitwa   nawracanie   niedziela   opowieść   palenie   picie   pieniądze   pierworodny   początek   potop   psychologia   sekta   sprawiedliwość   stworzenie   szatan   świadkowie jehowy   świat   święty   wierzący   wywiad   zmartwychwstanie   żona