- Wywiad - Przegrał bitwę, ale wygrał wojnę! (3)30fps (wczoraj)
- Pająk szabatowyNieszpory odwykowe (przedwczoraj)
- Liderzy czy demokracja? (22)Odwyk (3 dni temu)
- Magiczne myślenie, rytuały i amisze (6)Kwadrans z Podkopem (4 dni temu)
- Wywiad - Podkop w Klatce (wiara i uzdrawianie) (38)30fps (8 dni temu)
- O wierzeniu i tłuczeniu (2)Nieszpory odwykowe (9 dni temu)
- Wiara jest dla głupich (25)Odwyk (10 dni temu)
- Wywiad - Uzdrawianie (108)30fps (2 tygodnie temu)
- Dwa wiatry (12)Nieszpory odwykowe (2 tygodnie temu)
- Lilie polne (film) (10)Odwyk (2 tygodnie temu)
- Masoni, chińskie smoki i dynia (18)Kwadrans z Podkopem (3 tygodnie temu)
- Szpital psychiatryczny (4)Nieszpory odwykowe (3 tygodnie temu)
Więcej...
- Trzecia Prawda Tischnera (19)
- Odcinek, którego nie miało być (20)
- Pierwszy dzień lata (11)
- Jak załatwić wroga (71)
- Czaszka, krzyżyk, serduszko (29)
- Dlaczego chrześcijanie cierpią? (21)
- Pierwszy dzień wiosny (5)
- Co za błąd! (23)
- Trąby jerychońskie (26)
- Rozczarowany Bogiem (36)
- Dawid i Goliat (32)
- Chrześcijanin w pracy (16)
- Kościół przez duże „K” (55)
- Bliska relacja z Bogiem (15)
- Chrześcijańskie króliki doświadczalne (20)
- Wielkanocny efekt WOW (45)
- Listy od słuchaczy (14)
- Przegląd darów duchowych (82)
- Wywiad - Cienie Przyszłości (87)
- Zacznijmy od końca (10)
- Bóg jest na Cyprze (24)
- Burza mózgów (24)
- Co mówi Stonehenge? (49)
- Wywiad z upadłym chrześcijaninem cz.2 (80)
- Ale wypas (61)
- Wywiad z upadłym chrześcijaninem cz.1 (69)
- To skandal! (87)
- Czy Jezus naprawdę jest Bogiem? (70)
- Chrześcijanie z innych krajów (47)
- Wywiad z Crzszmanem (36)
- A propos (73)
- Czerwona pigułka (22)
- Lewatywa (93)
- Wywiad z praktykującą katoliczką cz.2 (79)
- Święte obrazy (95)
- Czym wiara nie jest (160)
- Jak używać karmy (56)
- Wywiad z praktykującą katoliczką (125)
- Emigracja (49)
- Mistrzu nauczaj! (31)
- Piłat - patron porządnych ludzi (50)
- Handelek i Biblia (91)
- Po Wigilii (9)
- Stężenie Biblii w świętach (184)
- Wywiad: opowieść wigilijna (3)
- 30 klatek na sekundę (4)
- Archeologia: gdzie jest ten Babel? (65)
- Po czym poznać chrześcijanina? (57)
- Jak ma na imię Jezus? (31)
- Jak ma na imię Bóg? (10)
- Czy Jezus był pacyfistą? (33)
- Biblia a dupa (33)
- Czym mogę służyć? (33)
- Ostatnia Wieczorza (10)
- No i chwała Bogu (20)
- Teoretyzowanie (26)
- Niech żyje bieda (89)
- "Ratunku, Bóg mnie bije!" (16)
- Ewolucja: jak powstało oko? (100)
- Martin ma kryzys (30)
- Wieża Babel (25)
- Aborcja (12)
- Bierny, mierny ale wierny (39)
- Samobójcze sarny (5)
- Katolicy, protestanci i ci trzeci (68)
- Czy ochrzciłeś już kota? (25)
- Coach Jezus (23)
- Imprezy i objawienia (23)
- Chcice i zachcianki (42)
- Wyznania okultysty (119)
- Pokuta (34)
- Watykan (44)
- Watykańskie prezerwatywy (95)
- Przypowieść o orle (36)
- Tradycja kontratakuje! (42)
- Przypowieść o nauczycielu (45)
- Przypowieść o latających rybach (66)
- Kiszka czy kaszanka? (7)
- Przypowieść o mocy modlitwy (17)
- Kawały o Bogu (9)
- Przypowieść o ziarnie (17)
- Wszyscy jesteśmy anonami (18)
- Przypowieść o modelkach (32)
- Lato wypala nam mózgi (34)
- Przypowieść o pecie (28)
- Bóg zapewnia majtki! (32)
- Co jest najważniejsze? (76)
- Świadkowie (25)
- Wy niewierne Tomasze! (72)
- Przegraj z Bogiem (54)
- Biblia do obiadu (24)
- Biblia według Kwejka (63)
- Strach oglądać (20)
- Muły Pana Boga (40)
- Waldek widzi aurę (26)
- Niedzielna świętość (27)
- Żywi słuchacze, żywy czat (8)
- Proście, a kto wie... (16)
- M jak Maryja (95)
- W chrześcijańskim domu (85)
- Brelok do walki ze złem (17)
- Czyściec jest pusty! (35)
- Uzdrawianie żołądka (14)
- Bóg - wersja uproszczona (94)
- Starość i chrzest (8)
- Za stary, za młody (34)
- Historia i kościół
- Skąd się wziął Kościół? (59)
- Jak się robi paschę? (55)
- Wielkanoc i pascha (1)
- Rozmowy anielsko-demoniczne (1)
- Dotyk anioła (38)
- Ewangelia Judasza (1)
- Apokryfy (32)
- Ciało 2.0 (47)
- Teoria potopu (64)
- Jak wyglądał Jezus? (48)
- Umieralność - 100% (59)
- Pesymista Salomon (52)
- Rak duszy (34)
- Rozmowy z upadłym ewangelistą (24)
- Choroby i uzdrowienia (33)
- Wolna wola kontra Bóg (57)
- Ewolucja flaszek (79)
- Idźcie i indoktrynujcie (44)
- Wszystko albo nic (71)
- Dziewictwo konsekrowane (37)
- Pan jest adminem moim (31)
- Przestarzała Biblia (40)
- W imię zasad, bożysynu! (46)
- Największe kłamstwo wszechświata (32)
- Odcinek o waleniu (74)
- Prześladowania (35)
- Największe ludobójstwa Boga (57)
- Kościół Przenajświętszej Nauki (44)
- Prorok (30)
- Tam, gdzie kończy się teoria (39)
- Ja ci dam kapłana! (33)
- Opanuj się! (32)
- Krytyka (18)
- Wywiad z ateistą (60)
- Reinkarnacja (65)
- Archeologia: dwie wersje Boga (32)
- Wakacje z sektą (64)
- Reklamą jestem, la la! (40)
- Scenki i wykłady obozowe (28)
- Archeologia: Har-Magedon (32)
- Zawsze w ruchu (27)
- Uwaga! Zły człowiek. (53)
- Faryzeusze, bo musze (37)
- Strach (38)
- Superman Jezus i latający chrześcijanie (46)
- Czy Bóg się ukrywa? (69)
- Czy się stoi czy się klęczy... (60)
- Archeologia: powrót do Edenu (129)
- Jak narysować ewolucję (114)
- Kto dał najwięcej (46)
- Wszystko pod kontrolą (38)
- Czym się różnią Bóg i Mel Gibson (53)
- Poszukiwacze Zaginionej Księgi (55)
- Porno-odcinek (95)
- Piwo, UFO i archeologia (67)
- Czego Bóg ci nigdy nie wybaczy? (60)
- Odcinek dla mężczyzn (51)
- Odcinek dla kobiet (52)
- Bo scriptura była za sola... (107)
- Sens życia (78)
- Czy samobójstwo jest grzechem? (90)
- Odcinek osobisty (111)
- Podstawy podstaw (118)
- Eli, lema sabachtani? (109)
- Koniec świata - część 2 - jak? (53)
- Koniec świata - część 1 - kiedy? (74)
- Good Job! (42)
- Ewolucja tak na oko (61)
- Fajnie jest pomagać (39)
- Wszyscy jesteśmy Żydami (70)
- Odcinek bezkompromisowy (109)
- Zemsta do mnie należy (122)
- Z czym się je Mormona (90)
- Kiedy wyjść z kościoła (107)
- Kambridżowe dzieci (16)
- O piosenkach i śpiewaniu (73)
- Jak czytać Biblię... (152)
- Chorobliwy odcinek kobiecy (27)
- PIO czyli Pytania I Odpowiedzi (120)
- O powstawaniu gatunków (90)
- God's Vehicle (22)
- Martin miażdży Pawlukiewicza... (131)
- Przeciw bliźniemu swemu (61)
- Zacznijmy od krzyża... (85)
- Przerwa! (78)
- Władzuchna (29)
- O złych kreacjonistach (94)
- Dlaczego nie ma dziś odcinka (25)
- Wakacje i Biblia (29)
- Sennik odwykowy (18)
- Zmiennicy (25)
- Kim Jezus nie jest? (32)
- Dwa chrzty Martina (22)
- Odcinek in English (44)
- Co może jeden człowiek? (33)
- Odcinek Krawiecki (37)
- Co by palił Jezus? (44)
- Becia (47)
- Koniom wędzidła w gęby (32)
- Odwyk Narodowy (83)
- Teoria Nieprawdopodobnego Zbiegu Okoliczności (50)
- Kościół z papieru (100)
- Spisek pierwszych chrześcijan (70)
- Szatańskie interwały (116)
- Harry Potter i Odwyk Filozoficzny (167)
- Dzieciom wstęp wzbroniony (48)
- Grzechy lekkie, ciężkie i lekkopółśrednie (87)
- Odcinek smutny (108)
- Budujemy nowy kościół (29)
- Bóg, wolność i kaczka (44)
- Boga nie ma! - rzekł Dawkins (75)
- Ja chcę do nieba! (65)
- Egzorcyzmy Chopina - część 2 (93)
- Egzorcyzmy Chopina - część 1 (27)
- Odcinek specjalny - ogłoszenie! (15)
- Grzech pierworodny (38)
- Szczęśliwych Nowych Roków! (20)
- Orędzie na święta (27)
- Pierwsza Komunia Święta (48)
- Śluby pozakościelne (33)
- Chrześcijanin chrześcijaninowi wilkiem (30)
- Parę słów z Cambridge... (13)
- Trójca, Dwójca czy Jedynca (22)
- Nie kradnij (42)
- Homo-odcinek (38)
- YouTube vs archeologia (46)
- Odcinek ekumeniczny (29)
- Jak wywołać sobie ducha (20)
- Odcinek mutacyjny (47)
- Instrukcja obsługi Biblii (16)
- Skąd się wzięła Biblia (31)
- Na początku... (68)
- Odcinek Szczepana (121)
- O ojczenaszu i namolnych modlitwach (136)
- Odcinek Maryjny - prowadzi Kylu, Martin odpoczywa (62)
- Wszystko o spowiedzi (116)
- Władza Świętego Piotra (229)
- O nieczystości, zmazach i pustym grobie (146)
- Odcinek seksualny (pamięci Onana syna Judy) (124)
- Odcinek sprawiedliwy (118)
- Odcinek postny (149)
- Odcinek o chlebie i winie (217)
- Odcinek piekielny (191)
- Odcinek o świętach (54)
- Odcinek o żonach (232)
- Módlmy się... (38)
- Kiedy Bóg za dobre karze a za złe wynagradza... (33)
- Bóg, który nie zna gniewu? (136)
- Czy Bóg kazał dawać na tacę? (62)
- Ewolucja: fakty i mity (140)
- Bóg nie żyje (122)
- Relacja czy religia? (103)
- A za co ja mam ich szanować? (35)
- Przepraszam, czy tu nawracają? (41)
- Żywot Briana (50)
- Czy pan jesteś wierzący? (44)
- Wszystko o krucjatach (45)
- Bierzmowanie (27)
- Sezon 2 - teaser (31)
- Odwyk - co będzie dalej? (75)
- Odwyk chwilowo nieczynny (83)
- Sobota czyli niedziela (64)
- Kult świętych (49)
- Odcinek depresyjny (82)
- Ewolucja: z kim nie warto rozmawiać (37)
- O co chodzi w Bożym Narodzeniu (54)
- Bramy nieba płomienie piekła (69)
- Ten Bóg to lubi rozdawać (92)
- Koniec świata (96)
- Horus, Mitra, Kryszna, Jezus - czy czymś się różnią? (91)
- Kreacjonizm: czy kreacjonizm jest niebezpieczny? (58)
- Bierzmowanie (21)
- Mój idealny kościół (66)
- Chrzest (43)
- Ewolucja: przodkowie człowieka (36)
- Odcinek demoniczny (49)
- Miłość jest jak seks (36)
- Sakramencko dobry odcinek (43)
- Odcinek alkoholowy (42)
- Żona Jezusa (63)
- Ewolucja: Podejście naukowe czy wiara? (33)
- Jak wybrać kościół? (9)
- ... a mógł zabić! (6)
- Biblia - FAQ! (34)
- Przewodnik po kościołach (50)
- Ewolucja: prawdopodobieństwo (26)
- Aborcja (138)
- Potop (31)
- Opowieść o dziadku (12)
- Historia świata według Biblii (23)
- Broń, przemoc i chrześcijanin (20)
- Po co nam te święta? (34)
- Zawiść, zazdrość i depresja (4)
- Chwaściory (5)
- Dziesięć przykazań (27)
- Czy Jezus chodziłby do kościoła? (17)
- O dawaniu i braniu (13)
- Ewolucja: mutacje (26)
- Zmiany, przypadek i śmierć (14)
- Dolina Suchych Kości (24)
- Bóg, Biblia i pieniądze (13)
- Ewolucja: i z czego tu się śmiać? (82)
- Na smutną pogodę (7)
- Bóg od poniedziałku do piątku (16)
- Ewolucja: datowanie (26)
- Jezus z Zielonego Wzgórza (22)
- Co to jest chrześcijanin? (4)
- Ewolucja: jak pogodzić Boga z ewolucją? (24)
- Odwyk - początek (15)
- Bóg nie dla poezji policzył moje włosy (9)
- Wstępniak (8)
Komentarze:
Bo to działa w dwie strony. Tak jak ewolucjonista rzadko ma pojęcie o kreacjonizmie, tak jest też odwrotnie. Ty na szczęście jesteś wyjątkiem, dlatego jest sens Ciebie słuchać.
Dzisiejsza próba obalenia argumentu dotyczącego prawdopodobieństwa ocenianego z perspektywy dłuższego czasu jest sensowna przy założeniu, że Ziemia ma określony wiek. Wtedy musiałbym się zgodzić z Tobą, Martinie. Jednak ja uważam, że Ziemia nie wzięła się, ot tak, znikąd. Materiał, z którego jest zbudowana liczy sobie wg mnie dokładnie tyle lat, co cały Wszechświat - bo jest jego częścią. Z góry ostrzegam, że mogę się tu mylić, biorąc pod uwagę teorie dotyczące tzw. ciemnej materii.
Jeśli już o teoriach mowa, chodzi mi po głowie taka jedna. Otóż wydaje mi się, że kreacjonizm nie jest jedyną alternatywą dla abiogenezy. Wszyscy wychodzą z założenia, że albo życie zostało stworzone, albo powstało z materii nieożywionej. Dlaczego nikt nie spojrzy na to z drugiej strony? Może to materia nieożywiona wywiodła się od ożywionej? Tak na chłopski rozum wygląda to nawet bardziej sensownie niż abiogeneza. Jednak z chemii kiep jestem, więc w tym wypadku to tylko moje "gdybanie".
Najpierw mówisz, że "W OGÓLE" nie ma ewolucji(dobrej, czy złej - po prostu NIE MA - TY), ale później wspominasz o tej ĆMIE, która zmieniła kolor skrzydełek(i każdy z tamtych stron mówił o tym, że miła inny) i mówisz, że to za mała "EWOLUCJA", ale Z M I E N I Ł A!(i się tym pogódź), ale jak rozumiem za mało EWOLUCJI W EWOLUCJI jest dla Ciebie.
Na siłę.. PO PROSTU NA SIŁĘ starasz się zaprzeczyć pewnej tezie, chociaż SAMEMU później tą tezę potwierdzasz, ale z klei mówisz, że ONA JEST ZA MAŁA(ale jest).
I mówisz(przytoczona ĆMA w odcinku) "no dobra, jakaś tam mała ewolucja/mutacja jest, ale dajcie mi większy dowód" - Martin.. bez hipokryzji.
Później wspominasz o mutacjach "ZŁYCH".. coś komuś wyrasta itd. Nazywasz to mutacjami, bo nimi są.
To tak jakbyś na początku obarczył tą teze klamstwem, ale z drugiej strony walczysz z nią(z czymś cofaktycznie jest), ale starasz się to coś(ewolucje) UMNIEJSZYĆ, mówiąc, że:
"no są, ale kto widział dobre mutacje"
albo
"no ok, jakaś tam ewolucja/mutacja jest, ale pokażcie mi większy dowód"
ITP Twoje wypowiedzi.
NO LUDZIE... albo tak, albo SRAK.
========================
Jeżeli chodzi o zdanie:
"Ktos byc musiał, czy to Bóg, czy ufoludek..."
I tutaj bym siĘ skupił, mówiąc, że chyba UFOLUDEK(INNA CYWILIZACJA).
Był kiedyś program(audycje) w RADIU "TOK FM" - Archiwum Bernatowicza i tam wypowiadali się różni ludzie z różnych dziedzin i wspominali o zapiskach w starych manuskryptach/hieroglify, w którym można wyczytać, że przybyli do nich ludzie z kosmosu i tak samo w Biblii(chrześcijańskiej), również w starym testamencie podobno jest wzmianka i "KILKU" Tych, którzy przybyli.
Wspominali również wiedzę, którą mieli dawne(dłuuuuugo p.n.e) cywilizacje, a którzy mieli mniej wiedzy, niż my teraz, a wiedzieli to, co my nie wiedzieliśmy w połowie(wieków) n.e.
I wyczytali z nich, że ludzie ze starożytnych cywilizacji(których już nie ma), dostali TĄ WIEDZĘ od przybyszów z kosmosu.
Wiedzę, którą można dopiero "TERAZ" potwierdzić, tą NASZA APARATURĄ.
=======
Dlaczego jestem skłonny bardziej wierzyć, jeżeli już miałbym, to w "KOSMITÓW", którzy nas stworzyli, a nie Boga "chsześcińskiego?". Opisałem w poprzednich komentarzach pod poprzednim odcinkiem.
Generalnie chodzi o plan/miłosierdzie/spontaniczne zabójstwa naturalne itp. gdzie się to wyklucza nawzajem przypisując to Bogowi "Biblijnemu".
Dlatego jeżeli już miałbym wierzyć, to chyba bardziej z naciskiem na kosmitów.
I za często mówisz "no ktoś MUSIAŁ to zrobic, zaplanować". A niby dlaczego MUSIAŁ? Jakiś dowód, choćby psychologiczny na to dlaczego MUSIAŁ? i po co projekt musi być skomplikowany? Jeżeli stwórcy nie ogranicza nic, bo sam wszystko tworzy, to po co nam płuca serce mózg? Jakby człowiek był pusty w środku a mimo to widział i czuł, ooo, to byłby niezły dowód na to, że to jednak samo nie mogło powstać.
I w ten sposób można się przekomarzać w nieskończoność.
Czyli z tej Twojej wypowiedzi jakoby wynika, ze ewolucja i kreacjonizm są równie prawdopodobne. Na obie teorie nie ma dowodów, są przesłanki świadczące ZA, jest mnóstwo świadczących PRZECIW. Kto miał rację pewnie okaże się dopiero, jak będzie za późno.
Ale dzięki za odpowiedź :)
PS. będę dzisiaj słuchał live odcinku o penisach, dzwonić nie będe, bo mi kuzyn słuchawki zepsuł, ale może poczatuję, mam ten program co Hugo polecał to mi może się naplet Polchatowy wieszać nie będzie. Pozdrawiam!
masz sobie tego człowieka ze skrzelami. człowiek ze skrzelami żyjący w wodzie nie da rady aligatorowi, który już lepiej się przygotował do życia w wodzie, czy też z rekinem sobie nie poradzi, dlatego by zginął. Zwierzę z jedną noga nie mogłoby uciekać tak szybko jak to z dwiema i tak dalej i tak dalej. A to z trzema nogami też uciekałoby wolniej niż to z dwiema, bo trzecia by przesuwała środek ciężkości ciała. To wszystko jest proste i sensowne.
A dowody na kreacjonizm, tak jak pisałeś, nie ma ich. I dlatego ja w niego nie wierzę. Mówisz, ze aby w coś wierzyć potrzebny jest dowód. Jeżeli jedynym dowodem na kreacjonizm jest to, ze organizm WYGLĄDA jakby był zaplanowany, no to ja już wolę swoje spontaniczne aminokwasy i niezbyt spontaniczne DNA :P
Ostatnio na jednym z programów w TV badali krew,aby uzyskać z kodu DNA informacje na temat naszego "przodka".
Badali męski chromosom Y i mitochondrialne DNA przekazywane przez kobiety.
Plan był prosty - wykazać pierwsze ogniwo.
Krew była pobierana od różnych ras(czarna, biała, żółta i inne pokrewne, które były łączeniem tych wykazanych).
Wykazali, że każdy z osobna pochodził od jednej istoty. Później zaś natrafili na człowieka, który miał w sobie kod jeszcze starszego "praczłowieka"..
Badali dalej i dalej i dalej i każdy z badanych miał albo wcześniejszego, albo óxniejszego i za każdym razem trafiali na ostatnie ogniwo z tych dwóch(cały czas się powtarzali)
Różnica jednak Tych dwóch istot od ktorych pochodzimy różni się znacząco, a chodzi o "CZAS".
Rożnica pomiędzy tym pierwszym, a tym drugim z praprzodków jest "ponad 100 tyś lat"
Koniec końców pochodzimy od praprzodka(jak na razie wiadomego poprzez badania) pochodzenia "Afrykańskiego".
(CYTAT)
Wiadomo, że kolor skóry stał się na północy jaśniejszy, bo porzucając tropiki straciliśmy melaninę potrzebną do syntezy witaminy D. Inne cechy wynikać mogą z tego, co Darwin nazywał doborem płciowym: do kopulacji wybiera się osobniki, które wydają się atrakcyjne, a to kryterium jest zmienne. Następstwem lokalnych decyzji w tej sferze są zmiany w wyglądzie każdej populacji.
(KONIEC CYTATU)
P.S To, jeżeli chodzi o pochodzenie i tym samym kolor skóry.
(CYTAT)
Mogę być kimkolwiek, bo nie masz DOWODU na to, że w ogóle istnieję...
(KONIEC CYTATU)
To co w/w było zacytowane odnośnie jako przykład na Boga.
Ale różnica jest taka, że ja mogę pojechać do Ciebie i każdy z osobna. Wystarczy chcieć ruszyć dupę.
A, gdzie pojedziesz/pójdziesz aby zobaczyć Boga?
I TU TKWI PROBLEM.
Bo widzisz, jeżeli dotykamy jednego poziomu filozofii i podajemy go w przeplocie z rzeczywistością, to na którymś z poziomów kolejnych Ty nadal istniejesz, Bóg już nie.
Dlatego, jeżeli porównujemy na pewnym poziomie to starajmy się ukazać "TE DWIE RZECZY" na późniejszych pokrewnych poziomach, a jeden z nich "ZNIKNIE", a drugi będzie dalej.
P.S Twoje argumenty coraz bardziej na siłę.
Teraz zauważyłem co napisałeś :)
Jeżeli chodzi o ten zabawny zwrot z którego się śmiejesz, to pisałem o tym więcej pod poprzednim odcinkiem.
Wtedy zwrot "spontaniczne zabójstwa naturalne" nie będą już tak zabawne(względem Boga).
Martin, po raz kolejny: patrzysz na projektanta jak na człowieka. Ty, robiąc swoją stronę internetową masz konkretny cel i po pierwsze tworzysz ją będąc ograniczonym kodem html i php i inną javą. Bóg jako stwórca nie jest niczym ograniczony, a jednak organizmy funkcjonują tak, jakby Bóg sam siebie swoimi tworami ograniczał. To dosyć dziwne założenie, jeżeli twórca ma być wszechmocny.
Tutaj pojawia się to standardowe pytanie, czy Bóg jest w stanie stworzyć głaz, którego sam nie potrafiłby unieść? Prawdopodobnie nie, a skoro nie jest wszechmocny, to jest ograniczony. Jeżeli stwórca jest ograniczony, to nie jest Bogiem. Już prędzej ufoludkiem. W sumie to nawet niegłupie, że jakieś ufoludki zrzuciły kiedyś na ziemię parę małpiszonów, które zapamiętały jak wyglądają piramidy, a potem zaczęły je robić. I albo ufoludki wyginęły, albo o nas zapomniały, lub mają zamiar zobaczyć efekt tego zrzutu dopiero za parę tysięcy kolejnych lat.
Robert, jeżeli chcesz być czytelny, stosuj akapity. Zwłaszcza, ze niby hołdujesz teorii inteligentnego projektu, a Twoja wypowiedź jest taka .. mało zaprojektowana.
1. Można ruszyć dupę i spotkać się z projektantem strony internetowej.
1^ - Nie spotkasz się z projektantem stworzenia, jeżeli mamy na myśli Boga.
Tu jest wiara i taka pozostanie. Projektant stron internetowych - wiary nie potrzeba.
==============
@Robert
Watykan swojego czasu karcił naukowe teorie, które później się sprawdzały, żeby się nie zbłaźnić, jakoby "nie miał racji",ale jednak jej nie miał.
To tak jakby na siłę starać się utrzymać dobry wizerunek przy nawale różnych dowodów, które mówią inaczej.
Także sorry, ale wole nie ograniczać się do "jednej właściwej prawdy", która może być juz dawno nieaktualna, ale propagowana ze względu na "nie stracić reputacji, jako wyrocznia", jak to robi Watykan i inne struktury religijne.
Jedynie czym jesteśmy ograniczeni to "WIEDZĄ/INFORMACJĄ". Dlatego człowiek cały czas prze do przodu nie mając na ustach narzuconego stwierdzenia "jestem ograniczony, muszę się z tym pogodzić, wracam do jaskini.
Nauka ma to do siebie, że swoje błędy poprawia i przyznaje się do tego, inaczej dalej byśmy kopali kamieniami. Można by to nazwać - "ulepsza".
P.S Choćby dlatego.
Jeżeli mowa jest o "stworzenie na podobiznę moją/naszą".
W wielu starożytnych cywilizacji p.n.e było podobne stwierdzenie.
Ja również byłbym za koncepcją stworzyciela "ograniczonego", czyli kosmitę.
Ponieważ na wszechmocnego i miłosiernego Boga(to i to), raczej nie pasuje.
Miłosiernego - opisałem w komentarzu pod poprzednim odcinkiem.
Wszechmocnego - ładnie to ujął użytkownik @keeveek
Także, wykluczając Boga Biblijnego z dwóch jego tak naprawdę ASÓW(z rękawa), a które jego symbolizują, pozostaje KOSMITA :).
A, wtedy wizja KOSMITY i stworzenia na jego podobieństwo, ograniczonej istoty jest większa, niżeli Boga. Co nie znaczy, że eliminujemy od razu ewolucje, wręcz przeciwnie, można gdybać, że u nich to faktycznie już TROCHĘ ten proces trwa, zważywszy na ich "potencjalną" technologie.
Mając w myślach - ilość lat w którym pierwsza istota "MNIEJ WIĘCEJ" powstała. To kosmici mają za sobą "TROSZECZKĘ" lat za sobą.
Wtedy kosmici nas stworzyli i sobie odlecieli, albo patrzą, nie ingerując. A, wtedy już faktycznie można wykluczyć "wszechmoc i miłosierdzie", które ma Bóg biblijny na rzecz stworzenia przez kosmitów + mając w myślach ciwilizacje p.n.e,ktora wspominała o istotach z kosmosu, a która "ICH UCZYŁA"(może dlatego naukowcy nie mogą wyjaśnić, jak mogli miec informacje na temat na który mieć nie powinni) - z tego co naukowcy wynaleźli i wyczytali z ich hieroglifów, to właśnie oni WIEDZĘ tej ziemskiej cywilizacji UJAWNILI.
A, wtedy(powtarzam się) wszystko mogłoby się zgadzać :) . No, ale to już wizja bez Boga.
Tak samo jest z faktem, ze wszechwiedza Boga wyklucza istnienie wolnej woli człowieka. Już wszystko jest zadecydowane, kto gdzie po śmierci trafi, więc jedyne co robimy tutaj na ziemi, to odgrywamy teatrzyk. Który mógłby boga bawić w istocie, gdyby nie to, ze on już o nim wiedział miliardy lat temu. Naprawdę smutny to musi być jegomość.
Kwestia wszechmocy boga w sumie jest podważana w samej biblii. Bo skoro ów jest wszechmocny, to dlaczego siódmego dnia musiał odpoczywać po stworzeniu świata? Spocił się biedak?
- nieśmiertelna żaba nigdy nie doskoczy do księżyca, choćby skakało całą wieczność, prawda czy fałsz?
fałsz: po odpowiednio długim czasie żaba może doskoczyć do księżyca ponieważ istnieje znikome prawdopodobieństwo, że znajduje się na księżycu, a nie tam gdzie sądzimy, że jest... wyjaśnienia dostarcza mechanika kwantowa, należy szukać pod hasłem falowa natura materii www.google.pl
- może i jest jakieś znikome prawdopodobieństwo, że życie powstało przypadkiem, ale ziemia nie istnieje dostatecznie długo, aby dało o sobie znać, prawda czy fałsz?
fałsz: ziemia nie jest jedyną planetą, odpowiednich planet mogą być miliardy przez co należy pomnożyć owe miliardy lat... no i co najważniejsze nasz wszechświat wcale nie musi być jedynym, który wyłonił się z niebytu... wszechświaty mogą powstawać i znikać przez całą wieczność... a my gdybyśmy nie powstali nie moglibyśmy zastanawiać się nad tym dlaczego powstaliśmy, zatem siłą rzeczy musimy znajdować się w tym świecie, gdzie doszło do nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności, nie możemy twierdzić, że statystycznie rzecz biorąc nasza planeta czy nawet i wszechświat powinny być martwe, bo na statystycznych martwych planetach i wszechświatach nie ma nas, obserwatorów...
Przy czym, Twoja teza w/w komentarzu o ograniczeniach" w ogóle się nie broni gdy piszesz:
"Ograniczasz keeveek swoje pojmowanie świata do czasu i przestrzeni."
A, Ty za to poszerzasz ją do sfer, które muszą objąć argumentacje Twojej prawdy(po za tym co już ma), tym samym naginając konstrukcję całej tezy(niejako punktu zaczepienia).
To, że nie poszerzamy czegoś do sfer metafizycznych, tzn tylko jednemu - nie chodzi o brak wiedzy, wręcz przeciwnie, chodzi o kontrargumenty, których jest więcej na tą "poszerzaną na siłę percepcje poznawczą"
To tak jakbyśmy mówili - "wszyscy, którzy nie mogą zrozumieć mojego punktu widzenia są ograniczeni w perspektywie poznawczej, ponieważ nie biorą tego pod uwagę"
Po to jest analiza różnorakich aspektów danej tezy, aby można było to potwierdzić/odrzucić i nie brać pod uwagę.
Nawet jeżeli ten ktoś ma więcej na NIE(przeciwko Twojej tezie), to i tak ten ktoś inny powie "jesteś ograniczony, bo nie rozumiesz" - taka polemika jest BEZCELOWA. Nie podejmując rozmowy i rzuca slogan "jesteś ograniczony"(I on traktuje to jako argument sam w sobie - bezsensu).
PS. Odnośnie forum. Nikt(nie chodzi tylko o mnie) nie uznaje żadnego forum na ODWYK.COM. Sama debata na temat forum nie ma sensu, bo nikt nie będzie z niego korzystał. Nie pamiętacie? Już była o tym rozmowa.. wybraliśmy(w praktyce)komentarze. Zresztą forum już jest od pewnego czasu, a jest "jeden post", samo przez się widać wybór użytkowników.
Do rzeczy: jeżeli już ma być po ludzku, to niech będzie poprawnie. świetnym pomysłem jest definiowanie słówek, których się będzie nadużywało w godzinnej wypowiedzi. Kilku definicji jednak zabrakło. Ewolucja jest TEORIą. Nie ma mocy PRAWA fizycznego/matematycznego, nie jest jak słusznie zauważyłeś DOGMATEM. Jest teorią i spełnia wymogi teorii: opiera się na weryfikowalnych HIPOTEZACH. Ale jest tylko teorią, bo nie da się przeprowadzić eksperymentu, który ją udowadnia. A to dla tego, że człowiek za krótko żyje - taki eksperyment musiałby trwać epoki geologiczne. Dlatego wszystko co dotyczy powstania życia na ziemi będzie "tylko" teorią - bo nigdy nas tam nie było, za mało danych, możemy sobie posymulować.
Nikomu nie udało się udowodnić samorództwa. Ale prace trwają en.wikipedia.org
Co do prawdopodobieństwa: skoro jest szansa na wyrzucenie miliarda orłów w skończonym czasie, to... istnieje szansa wyrzucenia miliarda orłów za drugim razem. Może mieliśmy zwyczajnego farta?
żaba podlega trochę innym zasadom jak cząsteczki - chociażby przez ruchliwość. One zmieniają położenie/konformację kilka tysięcy razy na sekundę. W takim tempie wyrzucenie miliarda orłów przynajmniej raz (statystycznie) trwałoby (tak, policzyłem) 176 milionów lat - 34 razy w historii Ziemi ;)
Nie wiem, skąd założenie, że ogniwo"przejściowe" ma być niefunkcjonalne. Tak jakby pomiędzy ratlerkiem a nowofunlandem była czarna dziura psich pokrak. Albo, że "niedokończony" organ ma być na tyle trwałą mutacją, aby zachowały się jakieś kopalne dowody obecności użytkownika. Dziobak nie zwojował świata.
No cóż, ja mam płuca, a ryby nie wyginęły - musi być Bóg istnieje, tak? No bo skoro mam płuca, to w procesie ewolucji byłem lepszy od pierwszego lepszego śledzia, więc powinny wymrzeć z głodu, tak? Błędne rozumienie ewolucji: organizmy przystosowują się do zmian, lub adaptują się do środowiska, a silniejszy, z większymi kłami nie znaczy lepiej przystosowany (vide tygrys szablozęby). Jakoś nie konkuruję z dorszami o miejsca tarła...
Co do zmiany koloru - ależ to jest coś nowego! żeby ćma zmieniła kolor potrzebuje zupełnie nowego białka. Albo nowego sposobu jego kodowania, albo większej jego ekspresji (niestety dokładność wymusza używanie trudnych słów...) Wierzcie, lub nie, ale dla takiej ćmy zmiana koloru skrzydeł to nie jest tylko parametr...
Dużo, naprawdę dużo nieścisłości i niespójnych argumentów. Skoro ubolewasz nad zbytnim zaufaniem w naukowców, to raczej nie kreuj się na następnego eksperta. Stajesz się im podobny.
Sugestia-rada-życzenie: promuj w audycjach myślenie jako takie. Myślenie własnymi, nie cudzymi myślami. Jak pytać o rzeczywistość, jak sobie odpowiadać, jak nie dać się ogłupić. Z pierwszym radzisz sobie świetnie. Pozdrawiam.
Pozdrawiam raz jeszcze
Witek, no tak, katolik może wszystko ze wszystkim połączyć. Ale z Biblią ewolucjonizmu nie połączysz.
Wierzący: - "Czy to nie jest niesamowite że przez przypadek startuje ta niesamowita rakieta?"
Niewierzący: - " Przez jaki przypadek!?!
Włożyliśmy w to dziesiątki tysięcy roboczogodzin inżynierów i naukowców, a ty mówisz że przez przypadek?!"
Wierzący: "No jeżeli uważasz,że rakieta nie mogła powstać przez przypadek to dlaczego myślisz, że świat mógł powstać tak powstać? Znacznie więcej przemyślanego planu jest w świecie niż w rakiecie"
Później tego popołudnia idą sobie ulicą i mijają galerię z obrazami.
Niewierzący: "Zobacz jaki super obraz, ciekawe kto go namalował?"
Wierzący zażartował: "Nikt, powstał przez przypadek".
Do takich właśnie super wniosków doprowadziło nas pseudonaukowe pranie mózgu i duma człowieka.
Życzę dobrego dnia... i pomyśl dzisiaj czy jesteś przekonany do przypadku...
Kiedy widzę jak bardzo piękny jest obraz to nie zastanawiam się nad malarzem, a nad efektem końcowym, jak wiele z pozoru niepotrzebnych machnięć pędzla wyłaniać się zaczyna kształt.
Naturę także można wielbić, co robił choćby wspominany już De Sade.
Nic w przyrodzie nie dzieje się bez przyczyny, a przyczyna zawsze niesie za sobą jakąś funkcjonalność, a nei ma na celu zadziwianie człowieka "wow, to musiał ktoś zaprojektować". Takie myślenie to jak myślenie o słońcu jak o bogu, bo przecież słońce daje nam życie! ono jest dobre! a nikt nie zauważa dlaczego tak jest i że słońce ma nas wszystkich gdzieś.
I nie jestem tutaj jakimś zwolennikiem ewolucji. Uznaję argumenty przemawiające za kreacjonizmem i ewolucją i uważam, że nie jesteśmy w stanie ocenić która teoria jest prawdziwa. Po prostu zwracam ci uwagę, że w pewnych punktach zupełnie nie rozumiesz teorii ewolucji. Było coś jeszcze o czym mówiłeś, ale wyleciało mi z głowy i jak posłucham jeszcze raz to napiszę.
Człowiek w laboratorium nie jest w stanie odtworzyć wszystkich przypadków jakie były na Ziemi zanim powstało życie. Ile lat są prowadzone te eksperymenty? 100?
Zanim powstało życie mineły miliony lat. Przez te miliony lat na całej powierzchni Ziemi była ta pierwotna sadzawka. A jak nie na całej to na bardzo dużej powierzchni. Przez ten cały czas w tę sadzawkę waliły pioruny i zachodziło wiele innych procesów. Człowiek w ciągu tych 100 lat nie jest fizycznie w stanie tego wszystkiego odtworzyć.
Co do prawdopodobieńtwa to nie wiem co ty bierzesz pod uwagę licząc je. Ziemia jest naprawdę ogromna i miliony lat to naprawdę wiele czasu. Prawdopodobieństwo powstania życia w jednym zdarzeniu trzeba pomnożyć razy tą powierzchnię i razy te miliony lat. Do tego trzeba pomnożyć to wszystko razy ilość planet we wrzechświecie o podobnych warunkach. Czy to prawdopodobieństwo cały czas jest tak małe?
Nie wiem jak to prawdopodobieństwo było liczone i z tego co Ty mówiłeś to również nie masz pojęcia. Ale jesteś pewien, że to wszystko było brane pod uwagę? Poza tym wynik zależy również od tego kto go liczył.
Zakładając przypadkowość powinniśmy mieć o wiele więcej gatunków kompletnie odmiennych... być może gatunków posługujących się telepatią, może wytwarzających własną anty-grawitację, czy jakkolwiek inaczej różnych od tego, co stąpa po ziemi... czy wszystko pochodzi od jednego białka?
Jeśli na każdą ewolucyjną zmianę w postaci nowego gatunku potrzeba milionów lat, to przynajmniej okresy datowania należy między bajki włożyć. A skoro tam się naukowcy mylą, to mogą mylić się i gdzie indziej...
keeveek - jeszcze raz odnośnie ograniczeń. Piszesz: "Przed Big Bangiem nie było nic, nie istniało pojęcie czasu i przestrzeni, dlatego NIE MOŻNA stawiać pytać CO BYŁO PRZED, bo tego PRZED w ogóle nie było". Czyli coś powstało z niczego? Tak uważasz? Wybacz, ale ja uważam inaczej. Co by nie było, pisałem o ograniczeniach nas - ludzi a nie o ograniczeniach twoich, czy kogokolwiek innego personalnie. Uważam, że nie jesteśmy w stanie pojąć jak powstał ten świat a już na pewno nie jesteśmy w stanie tego pojąć stosując metody naukowe, bo one są jedynie takim "softwarem" do naszej wiedzy nabytej ale nie koniecznie wiedzy rzeczywistej.
zarówno ewolucja
jak i KREACJA to teorie czyli HIPOTEZY
bardziej prawdopodobna jest KREACJA
dlaczego - wystarczy posłuchać poprzednich podcastów
a ja dorzucam jeszcze jeden kamyczek anty-ewo
mamy tą tzw. zupę pierwotną CO2, NH3, CH4 pioruny w nią walą walą i powstają aminokwasy.
aminokwasy mają budowę CHIRALNĄ - bez wgłębiania się w szczegóły - są niby identyczne ale różne - jak prawa i lewa dłoń - odbicia lustrzane.
(prawe i lewe to kierunek załamania światła przechodzącego przez roztwór amkw)
pioruny skończyły walić i mamy z kilku% dokładnością mieszankę 50:50 prawych i lewych
natomiast organizmy żywe WSZYSTKIE jakie istnieją zawierają WYŁĄCZNIE formy lewe.
jest rzeczą nieprawdopodobną, aby wszystkie łączące się aminokwasy były lewe, że nie powstały równolegle formy prawe czy mieszane.
ponadto ze wszystkich 300 amkw-ów naturalnych użytych jest jedynie 20 ( totolotek jakiś?)
pomijając fakt,, że warunki przyjazne powstawaniu amkw-ów NATYCHMIAST wykończyłyby każde białko
Nie wiem czemu się czepiać tego, co było "przed" skoro to pytanie nie ma żadnego sensu. Nadal nie wiadomo jednak co było kilka bilionowych sekundy PO wybuchu, ale nikt tego oczywiście nie podnosi.
Rafał-72, nie wiem o czym mówisz. Pisałem już wcześniej, że jeżeli przyjąć, ze materia która pojawiłą się na Ziemi przybyła na nią z kosmosu (po wybuchu gwiazdy, lub cokolwiek takiego), to wpadając w atmosferę ziemi (czyli wtedy kiedy już mogło się na niej wykształcić życie) podwyższa swoją temperaturę - powstają aminokwasy. Potem wpada toto do oceanu i mamy warunki idealne na powstanie białek. Przecież wszystkie zywe organizmy wylazły z wody. Teoria o piorunie jest dla dzieci.
Po woli wymieraja rozne gatunki prawda ?
Niesamowite pieniadze sa przeznaczane na ochrone tyych gatonkow np Pandy i tak i tka wygina i bedzie tragedia.
A spojrzmy na dzikie pemiona jescze obecna jedyne co ludzie potrafia to wyslac tam kamere i nagrac jak zyje "dziki" , zamiast wyciagnac ich do cywilizacji ....
dlaczego ?
lukaszu - zabrzmiało conajmniej dwuznacznie, Ty nie z emobojów mam nadzieję...
Robert - "okresy datowania należy między bajki włożyć." Sprecyzuj, o to Ci chodziło pl.wikipedia.org ? Poza tym - naukowcy są ludźmi, więc się mylą. Z pewnością mylą się również gdzieś indziej. Twierdzenie, że mylą się w całej rozciągłości jest głupkowate i niepoważne.
Z innej bajki: jedni uważają, że wszechświat powstał z niczego, a inni, że bóg sam się zrodził. Co jest lepsze/mądrzejsze? I od kiedy to czyjeś"uważanie" jest kwestią moralną - jest dobre albo złe? Może być prawdziwe, albo nieprawdziwe. Lub (i jednocześnie) niesprawdzalne - i tej tezy bronię.
Rafał-72 - nie totolotek, tylko dobór. Tak samo możesz twierdzić, że życie pochodzi z kosmosu, bo stężenie pierwiastków chemicznych jest różne w organizmach i w litosferze. Nie - po prostu organizmy nie są litosferą i skoro aktywnie i powtarzalnie odtwarzają swoją budowę, to stężenie jednych pierwiastków (aminokwasów) przeważy. Czemu ze wszystkich możliwych scenariuszy życia wygrał tylko jeden i akurat nasz? A nie wiem.
i znowu keeveek - ciekawy koncept materii bez czasu. Elektrony stały w miejscu? Wróć, elektronów jeszcze nie było. Masz gdzieś jakieś źródła na ten temat? Chętnie bym się doszkolił. Bo napsikład skoro nie było czasu, to jak mogło się coś zmienić, żeby coś mogło wybuchnąć? I nie można zapytać "czemu akurat wtedy", bo nie było "wtedy". Czyli zawsze tam był?
Dobra, Martin przed tym przestrzegał, dyskusja zeszła na filozofowanie, a nie na konkrety. Nie wypowiadają się Ci, którzy zaczęli kontentować swoje życie i świat, no może poza Robertem, tylko Ci, którzy mają już własne zdanie.
Dużo kwestii sprowadza się do celowości: czy ewolucja, liście, Wielki Wybuch są celowe? Jeśli tak,to rakieta ma swojego kontruktora (tak
tomgrab?, dzięki miałem udany dzień :) pzdr) jeśli nie, to jedyne co nam zostaje to przypadek. A teraz proszę dowody. Bo to co słyszę,to przekonania, zwłaszcza w podkaście Martin świetnie gra na emocjach mówiąc "tylko idiota by się nie zgodził", "każdy głupi to widzi", "to logiczne" i tak dalej i tak dalej. Argument "bo wszyscy widzą" nie ma mocy dowodu. Jest opinią. To piękne, że niebo jest niebieskie, ale wcale nie znaczy to, że nie byłoby piękne, gdyby było fioletowe. Przemyślany plan?
Czy to ma sens? Czy ma kierunek i cel? Czy przypadek i zupa stworzyły ludzkość? I czy można taką, czy inną opinię nazwać złą/głupią czy tylko małoprawdopodobną? Ja nie wiem - ja wierzę.
Biblii nie połączysz z ewolucją dlatego, że w Biblii jest napisane, ze wszystkie zwierzęta powstały od razu, ze człowiek powstał od razu taki jaki jest, nie ma mowy o przemianach. Ba, według Biblii świat nie ma więcej prawdopodobnie niż kilkadziesiąt tysięcy lat. Ale ekspertem od biblii nie jestem.
I co do koloru nieba - ono nie jest niebieskie po to, żeby ładnie wyglądało, ono jest niebieskie ze względu na skład atmosfery, ale kreacjonista tego nie zauważy, według niego kolor nieba jest elementem Planu, który co ciekawe podobny jest do planu stworzonego przez człowieka - a więc opartego na już istniejących prawach, a nie tworzący je.
Tutaj dla mnie leży podstawowa dziura w kreacjonizmie. Że niby bóg stworzył niebo niebieskie ze względu na skład atmosfery i załamanie światła słonecznego, i po prostu nie miał innego wyjścia. To jest dla mnie ciekawe.
Drugi akapit - no tak, nie połączę Bibli z ewolucją, zgoda. Trzeci - to samo napisałem: piękno i złożoność wcale nie udowadnia celowości. Prawie się zgadzamy, piona ;p
Ale to pewnie będzie trwało stulecia.
Witek, dzięki, fajnie, że się zgadzamy :D
Nie wiem czemu ludzikom mutacje muszą się kojarzyć z wyrastaniem dodatkowych kończyn i całym tym szajsem. Za dużo filmów ludzie! Najczęstszymi mutacjami po Czarnobylu był rak tarczycy, a to co pokazywali w mediach to po części była propaganda, która do dzisiaj hamuje rozwój elektrowni atomowych na świecie, gdyż nie ma udokumentowania, ze te 'mutacje' nie powstały dlatego, że matka lubiłą sobie wziąć tabletkę i strzelić flaszkę w trakcie ciąży.
Nasza biologica cały czas mówiła, ze KAŻDY jest mutantem, u każdego zachodzą mutacje różnego rodzaju.
Dodam jeszcze, że im mniejszy organizm, tym większa dawka promieniowania jest dla niego śmiertelna. Dzięki temu w środowisku o dużej radiacji spokojnie mogą przeżyć bakterie, które jeśli spożyje lub wchłonie człowiek mogą u niego wywołać nieodwracalne zmiany.
Zresztą, mutacje pozytywne najłatwiej zaobserwować u małych organizmów lub niby-organizmów. Wirus grypy nieustannie mutuje i staje się odporny na kolejne szczepionki. Szkodniki także potrafia się z czasem uodpornić na jeden rodzaj środka który je zwalcza, przystosowują się do tych zmian. Tak samo człowiek, który nabywa odporności na choroby. No jak to nie są dowody na zmienność organizmów, to już chyba nic nie będzie.
Ale uwaga, mam ciekawy fragment - może Martin skomentuje.
To jest z 40 rozdziału księgi Hioba (Joba) - teoretycznie najstarsza w Biblii.
Nazwę zwierzęcia przetłumaczono bzdurnie jako hipopotam (w orginale bodajże behemot). Wyobraźcie sobie na podstawie opisu, co to mogło być (szczególnie ogon):
15 Oto hipopotama - -
jak wół on trawą się żywi.
16 Siłę swoją ma w biodrach,
a moc swą ma w mięśniach6 brzucha.
17 Ogonem zawija jak cedrem,
ścięgna bioder ma silnie związane,
18 jego kości jak rury miedziane,
jego nogi jak sztaby żelazne.
19 Wyborne7 to dzieło Boże,
Stwórca dał mu twardy miecz.
20 Żywność przynoszą mu góry:
zwierzyna, co tam się bawi.
21 On leży pod krzewem lotosu,
w ukryciu trzcin i trzęsawisk.
22 Lotos dostarcza mu cienia,
otoczeniem są wierzby potoku.
23 Gdy rzeka wezbrana, niespieszny,
spokojny, choć prąd sięga paszczy.
24 Czy można go złapać za oczy,
przez nozdrza przesunąć pętlicę?
NO MI TO WYGLĄDA NA DINOZAURA! co by przeczyło temu, że ludzie nie żyli w tym samym czasie. Ale ciekawe byłoby dlaczego smoki wzięłyby się w różnych kulturach na raz...
Nie ma sensu porównywanie dzieła człowieka do dzieła Stworzenia. Bo to nie wiadomo czemu tak wysoko stawia na piramidzie wartości człowieka, a jakoś deprecjonuje stworzyciela.
Dalej do Martina też nie dociera, że tworzenie muzyki opiera się na już znanych przez Ciebie prawidłach, których nijak nie przekroczysz. A jeżeli Stwórca miałby tworzyć piękną muzykę ograniczając siebie tylko podstawowymi dźwiękami, to jaki z niego stwórca, skoro nie potrafi stworzyć dźwięków zupełnie nowych? Że wszystko tworzyć musi na bazie tego, co już jest? Słaby on, słaby.
Czekam na nową masękrytyczną, a tak w ogóle to przychylam się do opinii, ze temat ewolucji jest już chyba wyczerpany w odwyku (wiele rzeczy się powtarza) i warto byłoby skupić się na Biblii.
Anonim, zgadzam się, że opis z Biblii pasuje do wszelkiego grubszego zwierza, a mnie się w pierwszej kolejności skojarzył z nosorożcem.
Poszedłem dalej tym tropem i mi wyszło: jedna rakieta - jest cel - jest stwórca; jedna piosenka - jest piękno i złożoność - jest stwórca; jedna Ziemia - ... no właśnie. Jedna taka Ziemia - zgoda. Jako planeta już nie, jako planeta zamieszkała - do tej pory, zgodnie z badaniami, tak (ale jak widzicie musiałem się obwarować dodatkowymi założeniami).
Nie wystarczy mi taka opinia. Przypomniała mi się definicja prawdy w.g marksizmu: o prawdzie decyduje praktyka społeczna. Jeśli przekonasz wszystkich ludzi do czegoś, to stworzysz prawdę. (Przykład historyczny: co z tego, ze naród głoduje, skoro w gazetach piszą, ze jesteśmy pierwszą potęgą gospodarczą na świecie...) Nie podoba mi się to. "Opinia jest jak dupa: każdy ma swoją"
Uwielbiałem Twoje pierwsze odcinki, zdystansowane
do kościoła jako instytucji i pojmujące
Biblię jako źródło na życie a nie dosłowną
książkę do biologii i etyki.
Zmieniłeś moje życie, bo m.in dzięki Tobie
przestałem chodzić do kościoła, a mimo tego
moja wiara się pogłębiła. Teraz jest moment
gdy musimy się rozstać. Dobrego tworzenia,
kiedyś posłucham trzeciego sezonu.
pzdr,
m
Ciekawi mnie, że Martin, dla którego powstanie człowieka na drodze ewolucji jest dziwne, a że według biblii ludzie żyli po 900 lat to już dziwne nie jest. Bo tak w Biblii jest, to tak było na pewno.
Nie będę Ci wszystkich błędów logicznych wytykał, ale ewolucja nie mówi o powstaniu życia per se, a o jego rozwojowi. Nie możesz też mówić, że coś nie jest nauką, odwrzucając jednocześnie wszelkie naukowe argumenty i snuć swoje quasinaukowe wywody.
Pokazałeś kiedyś że potrawisz przeprowadzić
porządny research, zebrać argumenty z obu stron i przedstawić to w fajnej formie (no chociażby ostatni podcast o wyprawach krzyżowych), ale teraz przeszedłeś samego siebie.
Zajrzałem na link(do forum - 73 komentarz) podany przez użytkownika "Anonim" i polecam "komentarze" do tego wywodu na forum(link).
Chodzi o to, żeby perspektywa poznawcza była szersza(z dwóch obozów, a nie tylko z jednego). Dlaczego o tym pisze? Już spieszę z wyjaśnieniem:
===
(CYTAT wujzboj)
I tak się składa, że Zilmer nie byl bynajmniej jedyną osobą, która oglądała te ślady (nawiasem mówiąc, znajdują się one w dobrze znanym i publicznie dostępnym parku narodowym, Dinosaur Valley State Park. Moje komentarze to podsumowanie wniosków pewnego badacza, specjalisty w temacie, który tym śladom poświęcił sporo czasu, bezdyskusyjnie więcej, niż Zilmer. To na skutek tych wyników Answers in Genesis zniechęca do używania tych znalezisk jako argumentu przeciwko ewolucji. Skoro szukałeś informacji i wyjaśnień, to niewątpliwie wiesz, kogo tu mam na myśli.
(CYTAT - Jan Lewandowski - ODPOWIEDZ) -------
Wiem, że darwiniści próbują na siłę osłabić wymowę tych znalezisk. No cóż, zagrożony jest bowiem ich chlebuś, skoro żyją z wciskania swych bajeczek ludziom, to coś chcą z tym zrobić. Nikt nie chce skończyć jako bezdomny i bezrobotny. Pisałem, że czynią to za pomocą różnych pretekstów, które poza tym, że są zabawne, to po przyłożeniu do lichych geologicznych "dowodów" na darwinizm zrujnowałyby je do reszty. Ale o tym napiszę specjalnie kiedy indziej. W każdym razie, jeśli Answers in Genesis dało się zniechęcić do tej sprawy przez różnych ściemniaczy (wszystko można ściemnić), to jest to problem tylko Answers...., i nikogo więcej.
(KONEC CYTATÓW) --------
Użytkownik @Jan Lewandowski odpowiedział w jakiś sposób(bo się odniósł i można napisać, że jest to odpowiedź dla „SAMEJ” odpowiedzi), lecz sposób ten zostawia wiele do życzenia – odpowiedź jest jakości żenująco-pogrążającej, a dlaczego?
Równie dobrze @wujzboj mógł przytoczyć jakiegokolwiek naukowca, który się tym zajmował, albo w ogóle przechodnia, który zajmuje się tym zjawiskiem od 3 dni.
Dlatego odpowiedź @Jan Lewandowski będzie miała tą samą siłę argumentacji, czyli tak naprawdę żadną, jako „nie zgadzam się z Tobą „bo.. bo NIE””.
Najśmieszniejsze jest to, że @Jan Lewandowski zrównuje właśnie w ten sposób naukowca, który badał to zjawisko o wiele dłużej niżeli ten Zelmer(autor książki na którego się powołuje „Jan Lewandowski”) do przytoczonego wyżej przeze mnie przypadkowego człowieka, który robi to „gdy ma czas”, czyli w ogóle nie rzetelnego, albo pierwszego lepszego przechodnia(taki nadaje ton wypowiedzi).
„Jednak” gdy widzimy kolejną wypowiedź(w kolejnej sytuacji mu przychylnej) @Jan Lewandowski
(CYTAT)
To jasne, że byli też fałszerze w okolicach Glen Rose(w tym miejscu jest argument), handlujący różnymi blokami z piaskowca, na których coś wyrzeźbili. Zawsze tak jest, że tam gdzie pojawi się jakieś zdarzenie i turyści, są też pieniądze i ktoś chce zarobić. (CYTAT Lewandowskiego)
(KONIEC CYTATU)
Chodzi o jego argument, w którym pisze o znalezisku, które jest w śród tych podejrzanych.
I właśnie wśród „TYCH” podejrzanych znalezisk, które były tworzone dla „kasy”, BA! Nawet było o tym głośno, tzn. że nie jest się na starcie pewny, że to co on(Zillmer)znalazł było faktycznie to oryginalne znalezisko. Jeżeli się słyszy, że w dużych ilościach fałszują tam znaleziska dla kasy, to na starcie jest pewna nutka pesymizmu(już na starcie), że myśl jest zatruta, że nie jest w miarę czysta.
Ale, @Jan Lewandowski „NIE MA” najmniejszych odczuć niepewności, a które idą razem z opinią tego miejsca, za sprawą fałszerzy, niszcząc tym samym jako taką „autentyczność”(chociażby zastanowienie nad autentycznością), ale on nie ma z tym „najmniejszych” problemów..
Dlaczego o tym pisze? - żebyście zobaczyli dwojakie zachowanie w analogicznych do siebie sytuacjach podejmowanych przez użytkownika @Jan Lewandowski.
Z jednej strony widzimy tutaj zdegradowanie naukowców przez @Jan Lewandowski, którzy się poświęcili w dłużej mierze aby to znalezisko dogłębnie zbadać, a z drugiej strony w kolejnej sytuacji widzimy jak on sam zaciekle(@Jan Lewandowski) broni zdarzenia, które jest mocno zastanawiające w swojej autentyczności, ale co zaskakujące, @Jan Lewandowski nie ma problemów z podjęciem decyzji, jako poniekąd „niepodważalny” argument, że jest to prawda, chociaż na usta ciśnie się „kompletnie coś innego”.
Wracając do naukowców, których oczernił , którzy według niego robią wszystko dla kasy(ponieważ podważają jego tezę).
Ale jedno może zastanawiać, organizacja zajmująca się argumentacją przeciwko teorii ewolucji jaką jest „Answers in Genesis”, mówi, że ten argument(który przedstawia @Jan Lewandowski powołując się na wypowiedzi Zillmer'a) nie powinien być podnoszony(argumentem przeciwko ewolucji) BA! Ja jestem przekonany, że oni mieli te badania w rękach i sami stwierdzili patrząc na to co przedstawił im ten naukowiec/naukowcy badający to zdarzenie, zdecydowali na tej podstawie, że jednak on ma racje(widząc wyniki badań). Inaczej mieliby dowód, że oni(z tej organizacji) sami ją mają, dyskredytując naukowców.
Pewnie mówili sobie „noo kurde no.. a było tak blisko(Ci przeciwko ewolucji)”.
Ale oczywiście najłatwiej powiedzieć, że ściemę tą połknęli ludzie od „Answers in Genesis”, a(o ironio) którym tak naprawdę byłoby na rękę, gdyby to naukowiec się mylił, zapewne szukali kruczków w badaniach, które powiedziałby, że się myli/mylą(naukowcy), a jednak potwierdzili wyniki badań.
Potwierdziła organizacja, która walczy z tym przekonaniem(ogólnie ewolucji).. no to halooo.. coś jest nie tak.
(CYTAT @Jan Lewandowski)
No cóż, zagrożony jest bowiem ich chlebuś, skoro żyją z wciskania swych bajeczek ludziom, to coś chcą z tym zrobić. Nikt nie chce skończyć jako bezdomny i bezrobotny.
(KONIEC CYTATU)
No cóż.. gdzieś ten argument słyszałem, wy chyba również.. heh.
Czy więc jest sens w ogóle prowadzić dyskusje z człowiekiem typu @Jan Lewandowski? Dla którego nie są istotne jakiekolwiek dowody przeciwko. Nie są istotne zdania ludzi, którzy o ironio chcieliby żeby to naukowcy się mylili, a Ci właśnie ludzie(przeciwko ewolucji) potwierdzili wyniki naukowców. No to.. HALO? Cyk cyk cyk.. komuś stanął chyba trybik w mózgu, że ktoś uwierzy w to co mówi, widząc „JEDNOCZNIE” jego dwojakie zachowanie, jakoby miał schizofrenie w podobnych do siebie sytuacjach. Broniąc zaciekle niejasnej sytuacji(bo argument się zburzy), a później stara się dyskredytować wyniki badań, które potwierdziła(o ironio) organizacja walczącą z teoria ewolucji.
Już pomijając jego zachowanie, to na chłopski rozum człowiek by się zastanowił nad w/w zdarzeniami i to zapewne odwrotnie niżeli to uczynił @Jan Lewandowski wydający lekką ręka opinię oczerniając naukowców(gdzie widać jest kompletnie odwrotnie), a z drugiej strony broni zaciekle, nie widząc uszczerbku w sytuacji, gdzie już na starcie widać zastanowienie nad autentycznością.
Nie ważne, kto mu odpowie. Jego odpowiedz będzie jasna z braku argumentów – KTOŚ WZIĄŁ KASE. TO JEST SPISEK(i on to zaliczy do argumentów – co jest przykre). Czy z takim człowiekiem można polemizować? Nie sądzę, bo co by się nie przedstawiło, za każdym razem będzie miał argument tak naprawdę oczerniający SAMEGO SIEBIE.
Ale ja mam jeszcze lepszą teorię spiskową. Może im(kreacjonistom) się przyda na argument, dla samego argumentu:
Tak naprawdę to naukowcy mieli haki na ludzi z „Answers in Genesis”, którzy tak naprawdę(zapewne :D ) mieli kontakty z dziećmi, a naukowcy nagrywali to zajście. Oczywiście nie bądźmy podli i przyrównujmy wszystkich do siebie, bo każdy człowiek jest inny. Niektórzy wzięli w łapę, inni chcieli mieć lepszy stołek(lepiej płatną pracę), a jeszcze inni(Ci ostatni, najgorsi) chcieli codziennie dostawać od naukowców klapsa, aby poczuli się dominowani(fetysz).
Jak widać, gusta są różne :) .
A, tak naprawdę, to sam Pan Bush do nich dzwonił i swym donośnym „lektorskim” głosem przekonał ich, aby potwierdzili badania naukowców... ALE Ciiiii ..tajne.. :)
A, Wy jakie macie lepsze scenariusze tego spisku? :)
P.S Przeczytałem resztę ich wymiany zdań(zwłaszcza @Jan Lewandowski), ale już tylko po to aby sobie poprawić humor przed snem.
P.S 2 Proszę o wybaczenie za dłuuugi tekst. :(
wybaczam ci długi tekst, bo przeczytałem tylko ostatnią linijkę - reszty nie dam rady :)
Dlatego większość przeczyta z tego pierwszy i ostatni akapit.
Nie w kazdej kwestki sie z Toba zgadzam, jednak fajnie posluchac twoich opinii. Szeczegolnie spodobala mi sie twoja audycja na temat krucjat. Fajnie uslyszec gdzies prawdziwe slowa w tym zaklamanym swiecie. Dobrze uslyszec z Twoich ust jakby 'obrone' Kosciola Katolickiego (nawet jesli nie do konca to bylo twoim zamiarem). Mysle, ze nie trzeba byc wierzacym, zeby znac prawde w niektorych kwestiach... jedna z nich jest wlasnie sprawa sredniowiecza i przeklamania wspolczesnej 'nauki' o nim. Fajnie by bylo gdybys w przyszlosci poruszyl temat (z serii: 'bajki ktore kazdy zna, ale nikt sie nad nimi nie zastanawia')Inkwizycjii. W internecie jest sporo materialow, jesli bys byl zainteresowany moge Ci podac kilka linkow. Fajnie jakbys uswiadomil kilka osob w sposob obiektywny jak bylo na prawde.
Kiedys spotkalem sie chyba na jakims forum z wypowiedzia ile 'milionow' ofiar pochlonela instytucja Inkwizycji... jednak jesli przyjzec sie dokladniej okazuje sie ze przez wiele lat jej dzialanosci zginela naprawde 'garstka' ludzi, a sama instytucja czesto miala charakter obronny, dajaca mozliwosc 'nawrocenia' sie heretyka w tym niesprzyjajacym im swiecie. Latwo tez natknac sie ze stereotypem bezlitosnych tortur... tak w sredniowieczu byla cala masa tortur, ale wlasnie inkwizycja z posrod wielu wybrala tylko pare ktore praktykowala (ktore wg. mnie nie sa wcale takie straszne - oczami wspolczesnego czlowieka, nie mowiac juz o ówczesnej mentalnosci), nie bylo mozna rowniez zabijac w trakcie tortur, ani trwale kaleczyc.
Nie wspominajac juz o tym, ze Inkwizycja nigdy nie dopuscila by, zeby ktos taki jak Hitler, czy Darwin glosili swoje poglady calemu swiatu... Oczywiste jest ze reformatorzy zafalszowali historie sredniowiecza...
Moglbym wymieniac wiecej, jednak jesli jestes zainteresowany tematem, to na pewno dotrzesz do zrodla i znajdziesz wiecej. Mam nadzieje ze to przeczytasz, przemyslisz i moze odpowiesz :)
Pozdrawiam,
Kam!
/* Trochę się rozpisałem. Ciekawe czy ktoś da radę przeczytać to w całości. Pewnie zrobiłem w tekście mnóstwo błędów. */
1.Trzy założenia ewolucji które podałem:
Tutaj muszę przyznać Ci częściową rację – według biologów jest ich rzeczywiście więcej – 5. Te 5 cech to:
-zmienność (ogólnie oznacza to, iż istnieją przypadkowe zmiany – mutacje)
-dziedziczność (organizmy dziedziczą cechy rodziców)
-limit zasobów (jest ich ograniczona ilość,organizmy muszą o nie konkurować)
-dostosowanie (niektóre organizmy lepiej sobie radzą w określonych warunkach od innych)
-różnicowalna przeżywalność (organizmy lepiej przystosowane mają większe szanse na przeżycie i posiadanie potomstwa)
Moje cechy ewolucji wyglądały natomiast tak:
-dzieci dziedziczą cechy po rodzicach
-organizmy lepiej przystosowane mają większe szanse na przetrwanie i posiadanie potomstwa
-istnieje coś takiego jak mutacja
A więc pominąłem podpunkty 3 i 4 – uznałem je za cechy oczywiste (chyba większość (?) osób tak uważa). A więc jednak jest 5 cech (nie 3, nie 13).
A dlaczego uważam że przy tych założeniach ewolucja będzie działać?
Wyobraźmy sobie sytuację:
Istnieje 100 osobników pewnego gatunku. 90 z nich pozostawia po sobie 1,01 potomka (osobnik typ A), 10 z nich uległo mutacji dzięki czemu są bardziej przystosowani i pozostawiają po sobie średnio 1,1 potomka (osobnik typ B) który także dziedziczy cechy i zostawia tyle samo potomków. Po pozostawieniu po sobie potomków dorośli umierają. Numeruje pokolenia:
I.A:90 B:10
II.A:90,9 B:11
III.A:91,809 B:12,1
IV.A:92,72 B:13,31
V.A:93,65 B:14,641
(...czas mija...)
C(100). A:243,43 B: 137806,...
Po stu pokoleniach gatunek B stanowi już ponad 99% populacji. Ofc to co przeprowadziłem to pewien rodzaj symulacji. Uprzejmie proszę o nienabijanie się z wartości po przecinku które powstały :). W rzeczywistości oznaczałoby to, że szansa na narodzenie się 13 osobnika w III pokoleniu to 10% - jednak nie chciałem utrudniać tej prostej symulacji :). Po drodze do 100 pokolenia liczba osobników zapewne by się zmniejszyła pod wpływem nacisku środowiskowego (ograniczona liczba zasobów w środowisku wymusiłaby konkurencje wewnątrz osobnikami jednego gatunku). Gdyby np. pojemność środowiska pozwalałaby na przeżycie 1000 osobników – na końcu zostalibyśmy np. z 2 osobnikami A i 998 osobnikami B. Po pewnym czasie osobniki A by wymarły i skończylibyśmy z gatunkiem B – mimo iż oba gatunki były przystosowane równie dobrze do przetrwania – gatunek B (wywodzący się z A) wyparł gatunek A. A więc gatunki pośrednie nie muszą być upośledzone (mówisz o tym w dalszej części).
2.Jeśli ewolucja istnieje, nie istnieje inteligentny stwórca. Jeśli nie ma ewolucji – inteligentny stwórca istnieje.
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jeśli założymy że istnieje inteligentny stwórca – jak on powstał? Kto go stworzył? Popularne jest stwierdzenie że on po prostu 'był' – a skoro takie stwierdzenie może zostać uznane za prawdziwe w stosunku do twórcy dlaczego nie może zostać zastosowane także do ludzi? Może ludzie po prostu byli i już? - (raczej) nie wierzę w tą teorię ale użyłem jej tutaj by podkreślić, iż istnieją tu więcej niż 2 teorie. Pewnie używając Google da się tych teorii znaleźć jeszcze więcej.
3.Ewolucja jest tylko teorią.
To prawda – jednak czy teoria grawitacji nie jest też teorią – wprawdzie nie jestem pewien aktualnego 'stanu naukowego' grawitacji wiem, iż niektórzy ludzie nie uznają jej za prawo. Jeśli się nie mylę (teoria/prawo) grawitacji może rzeczywiście nie działać w przypadku ciał o dużej masie (chyba 'stała' G przyjmuje w tym przypadku inną wartość, dodam że nadal są to tylko podejrzenia – szukajcie po angielsku a dowiecie się wiecej) – a więc coś tak uznawanego jak grawitacja może się nie sprawdzać. Używam tej krótkiej historyjki jako analogii – teoria ewolucji też może nie wyjaśniać dokładnie niektórych przypadków (potem wymienię jakich) – jednak w tym miejscu możliwe iż będzie trzeba używać innych teorii bądź ktoś znajdzie wyjaśnienie z pomocą oryginalnej teorii ewolucji.
4.Powstanie życia. ;p). Tutaj - pl.wikipedia.org – jest opisane wszystko co miałem na myśli w bardziej profesjonalny (ale bez przesady, w końcu to wiki) sposób.
Bardzo dużo miejsca w swojej wypowiedzi poświęcasz teoriom powstania życia. Dodam, że powstanie życia != ewolucji. Ewolucja ma całkiem sporo dowodów – natomiast o powstaniu życia wiemy niewiele. Słyszałem ciekawe zobrazowanie – szansa powstania życia jest podobna do szansy na powstanie poprzez losowe ruchy Boinga 747 na wysypisku.
A teraz uwaga – jeśli nie chcesz czytać biologicznych pewnie-bredni nie czytaj niżej (;p):
Zgadzam się – prawdopodobieństwo jest baaaaardzo niewielkie – jednak większość ludzi (w tym chyba także Ty sam) opierasz się na założeniu, iż pierwszym organizmem musiała być komórka. Ja uważam natomiast, że pierwsze 'coś' nie było nawet organizmem – był to zwyczajny replikator. Jest pewna część komórki, która potrafi tworzyć swoje 'odbicia' w aminokwasach.(kodonach (?)) - a więc powiedzmy iż jest sobie cząsteczka AUCG – stworzy ona swoje odbicie UAGC [A=U, C=G]. Jest to jakaś skomplikowana reakcja chemiczna – ta część komórki przyciąga do siebie pojedyncze kodony a następnie gdy skompletuje już wszystkie odłącza się od powstałego w ten sposób [odbicia łańcucha]. Mówię tutaj prawdopodobnie o mRNA lub tRNA [nie pamiętam dokładnie]. Według mojej mini-teorii na początku powstało właśnie coś podobnego do prostej cząsteczki będącej w stanie przyciągać inne cząsteczki i tworząc swoje odbicia. Wiem że teoria ta jest mocno nieprofesjonalna, pewnie ma sporo wad (np jak przekazywały swoje cechy?) i jest kiepsko opisana. Niemniej spodziewam się, iż właśnie coś analogicznego powstało na początku – te hipotetyczne RNA ma znacznie prostszą budowę niż komórka [Boing ;p] a więc i zwiększyłyby się szanse na powstanie życia.
Uh, zaraz po napisaniu mojej małej teorii odkryłem, że coś takiego już istnieje! (chyba już nic nie zostało do odkrycia na tym świecie
5.Symulacje komputerowe.
Jeśli dobrze rozumiem wszystko co spełnia cechy ewolucji kwalifikuje się pod prawo ewolucji. A więc oprócz organizmów żywych będą mu podlegać także virusy (komputerowe i 'zwykłe') ale i także symulatory ewolucji. To prawda, że w programach tych zastosowano wiele uproszczeń – jednak czy tak naprawdę liczy się czy cechy będą zapisywane w DNA czy w RAM'ie i czy mutacja będzie polegać na np. 'strzelaniu' cząstkami alfa w DNA czy na losowym zmienianiu zmiennych czy mieszaniu fragmentów kodu organizmu. Niektóre symulacje potrafią bardzo ładnie wyjaśnić rzeczywiste zjawiska – np. (chyba) SimLife miał ładną symulację przedstawiającą dlaczego jest tyle samic i samców (w większości przypadków, w symulacji użyto genu który symulował szanse na urodzenie samca – był na początku ustawiony na 90%, po pewnym czasie zawsze zmierzał do okolic 50%) a w innej symulacji (której nazwy oczywiście nie pamiętam) komórki były obsługiwane przez prosty kod komputerowy i doskonale było tam widać skutki negatywnych mutacji (komórka się w większości przypadkach nie ruszała, w realnym świecie można to porównać do przypadków śmierci noworodków – zwykle w taki sposób kończą się negatywne mutacje [zwykle w czasie pierwszych dni ciąży]).
6.By powstało życie potrzebujemy niesamowitej ilości czasu
Dodam iż mieliśmy sporo czasu ale w dodatku mieliśmy także olbrzymią przestrzeń co także wielokrotnie zwiększa szanse (a o tym (chyba) nie wspomniałeś).
7.Skok żaby
Mówiłeś o tym, że skacząca żaba nawet po milionach lat nie doskoczy do księżyca. By przedstawić to w sposób który by przedstawiał ewolucję wyglądałoby to inaczej.
Mamy 1000 żab.
Wszystkie skaczą.
Zabijamy wszystkie z wyjątkiem np. 10 które skoczyły najwyżej.
Rozmnażamy je do liczby 1000 sztuk.
Ćwiczenie powtarzamy :).
Imho postępując w ten sposób możliwe iż otrzymalibyśmy pozytywny rezultat :) - aczkolwiek nadal wymagałoby to dużej ilości czasu :). Dodam iż taka sztuczka była stosowana choćby przez twórców truskawek. Jak widać efekt jest smaczny i sporo większy od poziomek :).
Analogiczny przykład - evolution.berkeley.edu .
8. 5mlrd złotówek
Analogicznie. Imho to powinno wyglądać w inny sposób.
Mamy sporo monet.
Dookoła latają ptaki zbierające monety do swoich gniazd.
Ptaki zbierają połowę monet, jednak strona reszki jest np. nieco jaśniejsza i lepiej widoczna z góry dlatego ptaki zbierają ich 2x więcej niż monet które były odwrócone orłem do góry.
Następnie na każdą pozostałą monetę dodajemy taką samą odwróconą w ten sam sposób.
W końcu powinniśmy skończyć z samymi monetami-orłami.
PS. Według Twojego sposobu liczenia wyszłaby liczba chyba z ponad miliardem zer (około 1,8?) :).
9.Czas istnienia Ziemi.
Rzeczywiście – dokładnie nie wiemy ile czasu istnieje Ziemia. Datowania na podstawie badania promieniotwórczości są łatwo zakłócane w przypadku długiego czasu istnienia próbki. O problemach z ocenieniem wieku Ziemi można przeczytać w książce „Krótka historia prawie wszystkiego” - (całkiem ciekawa).
10.Teoria CD i napędu.
Zgadzam się że szansa na powstanie aktualnej, nowoczesnej komórki może być taka jak na stworzenie CD + napędu – jednak należy dodać iż na początku istniało coś o wiele prostszego, co ulegało powolnej komplikacji po dłuuugim czasie tworząc coś co teraz widzimy.
11.„Pokarz mi jak tworzysz istotę żywą”
Zastosowałeś tu chwyt retoryczny który często jest stosowany w dyskusjach o religii, ewolucji itp. Jednak chwyt ten ma dwa końce ;]. Pokaż mi jak coś tworzy świat ;p. To, że ktoś jeszcze nie wykazał że da się coś zrobić nie znaczy że nie da się tego zrobić – w końcu chyba na świecie jeszcze jest sporo rzeczy do odkrycia.
12. Sprawa ogniw pośrednich.
W pierwszym podpunkcie na przykładzie wyjaśniłem, że ogniwa pośrednie wcale nie muszą być organizmami upośledzonymi, niezdolnymi do życia (w końcu biedny gatunek A wyginął, chociaż gdyby sam istniał w tym środowisku przetrwałby!). Możliwe, iż my też jesteśmy w pewnym sensie gatunkiem pośrednim dla przyszłego Homo Sapiens Sapiens (Human 2.0 ;p) – który ma mieć większy mózg, dłuższe ręce i palce itp. - a mimo to nie czuję się jak opisany przez Ciebie gatunek pośredni (nie czuję się upośledzony, możliwe natomiast że jestem odrobinę gorszy od przyszłego człowieka) (chociaż aktualnie ludzie przeżywają upadek ewolucji, z powodu rozwiniętej medycyny przeżywają osobniki które już dawno powinni umrzeć (dla dobra ewolucji) – teraz więcej potomstwa mają zwykle ludzie mniej wykształceni – niestety przeciętna wielkość mózgu wcale się nie zwiększa).
A co do sprawy ogniw pośrednich – mówiłeś iż dla Ciebie są to zwyczajne oddzielne gatunki – naszych przodków wyznacza się m.in. na podstawie narządów szczątkowych (a właściwie głównie chyba za pomocą genów szczątkowych). [ps nie jestem pewien czy używam tutaj 'pro' słownictwa naukowego]. Czy to miałby być zbieg okoliczności iż człowiek ma np. część cech szczątkowych podobnych jakie miał np. Homo Erectus? Właściwie czy istnienie narządów szczątkowych nie wyklucza częściowo istnienia inteligentnego idealnego stwórcy? Chyba że wzgórek Darwina ma jakiś głębszy cel o którym nie wiem.
13.Sprawa zmiany koloru, wielkości itp.
Imho to przykłady ewolucji. Zauważ że większość gatunków tak naprawdę różni się od siebie niewieloma cechami. Doskonałym przykładem jest pl.wikipedia.org [wszystkie fajne przykłady ewolucji mają w sobie imię Darwina (?) ;p]. Zauważ też, że trudno by ewolucja 'wymyśliła' w dzisiejszych czasach jakiś nowy narząd – na całym świecie jest dość mało przykładów oryginalnych narządów... Ręce, nogi, skrzydła – wywodzą się od tego samego narządu (układu narządów). Polecam poczytać o narządach homologicznych – wtedy można odkryc, że cały świat organizmów składa się z tych samych 'części' tylko inaczej poustawianych. A co do rentgenu w oku – możliwe iż jest to narząd nieredukowalnie złożony i szansa na jego powstanie jest mała. W dodatku by widzieć coś dzięki temu rentgenowi musiałbyś chyba za wszystkim co chcesz zobaczyć ustawiać źródła promieniowania.
14.Przykłady ewolucji
evolution.berkeley.edu
Sporo przykładów ewolucji w dość przystępny sposób :).
Za pomocą Google można znaleźć więcej. Od siebie dodam także proste przykłady ewolucji sterowanej 'odgórnie' – koty i psy – wiele ras stworzonych przez odpowiednie krzyżowanie i dobieranie :).
15.Dlaczego akurat płuca były lepsze od skrzeli.
Wyobraźmy sobie sytuację gdy wszystkie stworzenia żyły jeszcze w morzu – a część roślin zaczęła już podbijać lądy. Organizmy które nauczyły się wychodzić z wody [może na początku wyskakiwać i łapać przybrzeżne rośliny] miały dostęp do olbrzymiego źródła pożywienia – a więc ich przetrwanie było premiowane i pojawiało się ich coraz więcej. Po pewnym czasie przybrzeżne rośliny zostały w większości wyjedzone – a więc szanse na przetrwanie większe miały stworzenia które umiały wchodzić dalej na ląd i przebywać tam dłużej (tam była mniejsza konkurencja o pożywienie) – a więc 'nacisk ewolucyjny' (przenośnia!) premiował rozwijanie się płuc i nóg [łap].
16.Dlaczego ludzie nie chodzą się napromieniowywać?
A dlaczego ludzie nie rozmnażają się bez przerwy (tzn bez zabezpieczeń). Ewolucja po prostu nie przystosowała ludzi do aktualnych warunków w których żyje. Ewolucja nie 'przewidziała' (przenośnia) że człowiek będzie używał zabezpieczeń, nie przewidziała także istnienia źródeł silnego promieniowania. Ważna jest też sprawa, że dla dobra gatunku opłaca się poświęcać pojedyncze osobniki napromieniowując je by uzyskać szybszą ewolucje i powstanie pozytywnych cech u jednego osobnika (na wiele tysięcy) – jednak w ewolucji króluje dobór osobniczy [a właściwie dobór genowy] – i w końcu w społeczeństwie byłby najwięcej osobników nie tych którzy przeszli pozytywnie napromieniowywanie ale tych którzy po prostu na nie się nie zgadzali. Przez ewolucje premiowane by było zachowanie buntownicze.
17.Dlaczego nikt nie obala teorii ewolucji?
A co robisz w tej chwili? ;p Podejrzewam, że większość naukowców jest raczej dociekliwa i dąży do wiedzy (trochę tak jak Ty ;p) a więc pewnie ewolucja została poddana wielu badaniom. Ofc mogę się mylić – społeczeństwo naukowców ma dość stabilne zdanie o wszystkim – często pojawiają się wyjątki jednak ich badania często nie mają rozgłosu. W „Krótkiej historii prawie wszystkiego” jest kilka przykładów. Należy jednak pamiętać przykłady m.in. płaskiej Ziemi, kręcenia się słońca wokół Ziemi oraz wieku Ziemi [jeśli dobrze pamiętam 'powstała' około 3k lat przed naszą erą] – religia w tych sporach zawsze prowadziła a potem kończyła na przegranej pozycji po uzyskaniu odpowiednich dowodów – a po tych odkryciach Biblię musimy czytać coraz bardziej niedosłownie.
18.Nieredukowalne narządy
Mało wspomniałeś na ten temat. Imho jest to jeden z największych argumentów przeciwko ewolucji. Trudno sobie wyobrazić jak powstało np. oko – które według wielu naukowców może pełnić swoją funkcję jedynie w pełnej, idealnej formie. Osobiście zastanawiam się jednak czy nie jest możliwe iż oko pochodzi od prostej komórki 'fotoczułej' która u ryb powodowała iż np. pierwsze 'ślepe' stworzenia mogły znajdować jasne miejsca – gdzie prawdopodobnie lepiej rozwijała się roślinność.
19.'Dążenie' ewolucji.
Dążenie ewolucji, siła ewolucyjna, ewolucja premiowała – to wszystko przenośnie i uosobienia ewolucji. Łatwiej się pisze w ten sposób – nie trzeba pisać długich potworków - „osobniki u których ta cecha pojawiła się pod wpływem mutacji miały większą szansę na przeżycie i posiadanie potomstwa dzięki czemu cecha ta pojawiała się w coraz większej części populacji, po pewnym czasie cecha ta stawała się bardziej skuteczna (większa itp.) co ułatwiało przetrwanie dla osobników posiadających tą cechę w lepszej formie przez co lepsza wersja tej cechy stawała się coraz popularniejsza wśród osobników danego gatunku”. Zamiast tego napiszę - „ewolucja premiowała rozwój płuc”. Prawdopodobnie w swojej wypowiedzi 'uosobiłem' kilka razy ewolucję – wiem, że ewolucja nie jest żywa – i mam nadzieję że wszyscy zrozumieją że użyłem to tylko w celu skrócenia tekstu.
20.Podejście kościoła
Obecne stanowisko kościóła katolickiego wyrażają słowa Jana Pawła II"Nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą".
/* Nie uważam tego za argument, podaję to bardziej jako ciekawostkę */
21.Inne dowody na nieistnienie ewolucji
W swojej wypowiedzi mówiłeś prawie tylko o dowodzie z nieprawdopodobieństwa (stosowanym b. często także przeciwko teorii inteligentnego projektu!). Niemniej istnieją inne dowody.
-'niespodzianki' archeologiczne – odciski stóp człowieka obok śladów dinozaura i podobne temu sprzeczności
-brak ogniw ewolucyjnych – nie ma 'gładkich' przejść w drzewie ewolucyjnym pomiędzy niektórymi organizmami
22.Dowody ewolucji
Hmm chyba zrezygnuję z napisania tego punktu, chyba i tak już napisałem za dużo. Kto chce ten znajdzie w Google.
PS. Wybaczcie że tak dużo.
PS2. Ciekawy temat podcastu :).
PS3. Nie jestem humanistą, nie jestem biologiem nie jestem nawet chemikiem. Wybaczcie za wszystkie zdania złożone które trudno jest zrozumieć oraz za wszystkie źle użyte terminy naukowe. Mimo że napisałem dość sporo mam wrażenie iż wiele spraw i tak zostało opisanych niedokładnie.
PS4. Polecam początkowe ksiązki R. Dawkinsa (tak, tego Dawkinsa) - „Fenotyp rozszerzony” ale zwłaszcza „Samolubny gen”. I odpowiadając na przyszłe pytania: tak możliwe, że mój aktualny pogląd na ewolucje jest oparty na tych książkach ale starałem się je czytać i tak dość krytycznie.
Pozdrawiam
Firez
Chyba, nie tylko ja przesadnie wylewam moja treść..że, nie będę pokazywał palcem >>>>>Firez<<<<< (I chyba tu już mnie pokonał, chyba sobie to przeposzczę przez ivonke)
Jaka jest różnica pomiędzy moim komentarzem od @Kam?
Jest rozdzielony.. żeby nie było oczopląsów. No dobra, trochę dłuższy niżeli ma to miejsce u @Kam, ale tylko troszeczkę.
Komentarz.. może i faktycznie komentarz powinien być trochę krótszy, ale dużo osób czasami dochodzi do momentu gdzie i ja kończę pisać.
Można by powiedzieć, że piszą 80%, a czasami 90% tego co ja. Rożnica polega jedynie na wizualnym dostrzeżeniu różnicy wielkości.
To tak jak na olimpiadzie, gdy podnosi się ciężar, to jeżeli dołożysz 3 kg do już 200(a, które podniósł) i może nie podnieść już 203.
Tak jest i tutaj, może faktycznie powinienem trochę krócej, ale rzeczą sporną jest to, czy inne komentarze są na tyle krótsze, żeby mieć argument krytykowania mnie za sprawą moich długich komentarzy.
---
(CO CHCIAŁEM PRZEDSTAWIĆ - PO KRÓTCE)
A, co chciałem przedstawić w tym długim komentarzu? - podejście kreacjonistów, kiedy starają się zdyskredytować argumenty swoimi kontrami, ale jeżeli już są faktycznie kontrargumenty(na argumenty kreacjonistów), a nawet poparte poprzez innych kreacjonistów, to ten jeden kreacjonista myśli o "spisku".
Że nawet, jeżeli podasz mu dowód, to on i tak powie, że "jest sfałszowany, że nie wierzy słowom naukowca, że przekupili innych kreacjonistów itd"
A, później i tak powie, że "znam ten przypadek na sobie samym"(jakby słyszał głosy/jakby był wybrany itp etc).. tak naprawdę nic kreacjonisty nie przekona, ale rozmowę prowadzi nadal, po co? - żeby się usprawiedliwić. Albo powie - "jesteśmy ograniczeni(odgórnie)".
To po co w ogóle prowadzi rozmowę? - przecież może się uśmiechnąć i powiedzieć "heh.. nierozumne baranki".. ale jednak traci czas(logicznie), wydaje się więc, że jednak szuka usprawiedliwienia do "przekabacenia", ale gdy sam nie potrafi wyjść, to używa stwierdzeń typu "ograniczanie".
SENS? - BEZSENS.
I przedstawiłem to na przykładzie linku, który podał Anonim w 74 komentarzu.
I tylko to chciałem zauważyć. Dlatego nie chciałem tego linku zostawić obojętnie.
P.S Swoją drogą, ciekawe forum.
Po tych wszystkich komentarzach/odcinkach i przemyśleniach, można dojść do wniosku, że jeżeli wierzyć w stworzenie, lecz nie stricto "Boskie", to jak wspomniałem we wcześniejszych komentarzach pod wczesniejszymi odcinkami - Bóg Chrześcijański nie pasuje do tej wizji i różnych "wymienionych powodów".
Można przypuszczać za sprawą wcześniejszych zapisków(w jakiejkolwiek formie) cywilizacji, a które odkłryli naukowcy i ich wiedzę, która podobno "mieć nie powinni", a którą "oni sami(dawna cywilizacja)" mówiła, że tą wiedzę ma od przybyszów z kosmosu.
A, były trafne komentarze, które mówiły że nie można stwierdzić(przychylając się nawet do wizji kreacjonistów, jeżeli chodzi o planetę ziemie - powstanie) w ten sam sposób, że ich planeta miała ten sam cykl co nasza. Szczególnie za sprawą technologii w której oni się znajdowali(uświadomić trzeba ile to miliardów lat(jak powstał człowiek), a oni już mieli taką technologię).
Nic nie można wykluczyć, zwłaszcza, jak dawne cywilizacje mówiły, że ONI przybyli i "ich(cywilizacje) uczyły". Dlatego rzeczą na pewno zastanawiającą jest autentyczność(dziwne byłoby, gdyby człowiek od razu odrzucił ten fakt odkryty przez naukowców)
Chyba, że dalej będziemy się poruszać po "TEORII SPISKÓW" - w ten sposób wszystkie przeprowadzane rozmowy, można o kant dupy obić.
mała rada -nie używaj 'modeli' i nie opowiadaj historyjek, bo tego nie idzie czytać (nie słyszymy tonu twojego głosu, więc nawet część rzeczy jest niezrozumiała z powodu braku intonacji, jak wnioskuję)
pozdr
Historyjek? - dlaczego historyjek?. Nie wiem, czy dobrze to odbieram, a chyba dobrze.. Chodzi Tobie o zdarzenia "zmyślone" - i tu Cie zdziwię. Nie, nie są zdarzeniami zmyślonymi.
Jeżeli mówie o dawnej cywilizacji, ktora nie powinna mieć jakiejś wiedzy, a która była udowodniona poprzez hierglify(pismo) w których można takową nowinke wyczytać(przez badaczy) itp etc.. To jest to udowodnione naukowo, to raz(poprzez badania, które dopiero teraz mozna byłoby potwierdzić - po prostu nie mieli prawa o tym wiedzieć). Gdzie było wyczytane przez naukowców, że to, czego wiedzie nie mogli, a co sami naukowcy się zastanawiali, odpowiedź była również w tych zapiskach, a przedstawiała źródło tej wiedzy.. źródło było od strony "PRZYBYSZÓW Z KOSMOSU"(o czym również te dawne cywilizacje pisały). Dlatego jest to takie zastanawiające i dlatego to przytaczam.
Dwa, jeżeli chodzi o "modele", to zapewne masz na mysli "przykłady", na które się opieram. Przykład ten podalem ze strony, którą podał "Anonim".
Jak najbardziej oboje(Ci, którzy się wymienili własnym zdaniem) na samym początku mieli "merytoryczne nastawienie do sprawy". Im coraz bliżej konkluzji, tym bardziej jedna ze stron musi odpuścić(logiczne), i dochodzi się do "JEDNEJ" wersji.
Nie ma takiego czegoś, że "ja pozostaje przy swoim, a Ty przy swoim".
I tam w tym przykładzie "tej" jednej wersji nie mógł przetrawić kreacjonista(chociaż jasno na to wynikało z rozmowy), którego jak najbardziej czytało się w sposób przedstawiający "merytoryczne" swoje zdanie, "ale(i tu jest zasadnicze)" później owy kreacjonista dał ciała, gdy nie mógł przyjąć do siebie tego, co było mu przedstawione.
To tak jakby pokazać z jego otoczenia i z otoczenia obozu przeciwnego "to samo zdanie na ten temat", ale on(kreacjonista) nadal nie wierzył, mając za argument "SPISEK"(I to był jego argument, tak.. właśnie ten spisek).
Najpierw myślałem, że wyraził się prześmiewczo, jako przedstawienie późniejsze tego co chciał, a SPIEK to tylko była przenośnia(nie mogłem uwierzyć), jednak później doszło do mnie, że faktycznie SPISEK był jednym z jego jak najbardziej "argumentów", co mnie przeraziło.
P.S @Martin - świetna sprawa z tym głosowaniem. Właśnie to zauważyłem.
chodzi mi o rozwijanie myśli poprzez tworzenie do tego opisów i podawanie przykładów, które są baaardzo objętościowe i po prostu nie chce się ich czytać. po prostu KONKRETNIE - to pozwoli ci też przemyśleć własne zdanie i przedstawić je w sposób skondensowany.
Z całą sympatią pozdrawiam
tomgrab
Co do Biblii ,jako podrecznika historii.
Na pewno nie jest ona podrecznikiem ,ale zawiera twierdzenia ,ktore mozna weryfikować empirycznie .
Do Wyborczej nie podchodzisz ,jak do podrecznika hitorii,a jednak zawiera ona twierdzenia z roznych dziedzin ,ktore mozna weryfikowac naukowo i które mogą byc programem badawczym dla nauki.
Nowa ksiazka dotyczaca problematyki tu dyskutowanej
credo.org.pl
brak danych obserwacyjnych.Ewolucja jest więc analogią do wiary
@tomgrab
Staram się przedstawić własne zdanie na podstawie czegoś/kogoś w sposób zrozumiały, czyli jak najbardziej "łopatologiczny".
Czy ma to związek z metafizyką, czy też z bardziej przyziemnymi zdarzeniami, staram się wtedy łączyć dwa związki w jedną całość. Jeżeli temat jest powiązany "tylko" z jedną z dziedzin, to drugiej nie ruszam.
Jak np: rozmyślanie nad stworzeniem stricto Boskim(rozumianym jako Bóg Chrześcijański) doprowadziło to wniosków, które mówią, że Bóg Chrześcijański "opisywany" w Biblii nie mógł stworzyć, dlaczego? - sprzeczne z kilkoma detalami jego Biblijnych CECH, o czym wspomniałem we wcześniejszych komentarzach pod poprzednimi odcinkami.
Oczywiście można wtedy bagatelizować do "oj, już nie rozpędzaj się w tak wybujałą fantazją" - problem jednak polega za każdym razem, że więcej magi w magi jest w Biblii niżeli w tym co napisałem we wcześniejszych komentarzach.
Ja jedynie poruszałem się po platformie owej magi, co również ładnie ujął(do innych cech, niżeli ja, tym samym dodając) użytkownik: @keeveek, niejako dodając ziarno do tego kopca co już jest.
Szukam cech, które mogłoby się ładnie i klarownie skonfrontować z wizją "stworzenia" przez Boga "ukonkretyzowanego". Problem polega na tym, że nie ma Boga ze specyficznymi "cechami", które są opisane w księgach(tzw. świętych), które wskazywałby, że "to on" stworzył nas.
Może ludzie, którzy pisali Biblie troche przesłodzili, a jeżeli tak, to autentyczność tych zapisków wskazuje na wiele do życzenia, bo jaka pewność jest, że z innymi w ten sposób nie zrobili i tym samym reguły, którymi się człowiek kieruje, a czasami ograniczające jego samego mogą być fałszywe. Bo jaka wtedy jest pewność, że tylko "ten fragment" przedobrzył - I KOŁO SIĘ KRĘCI W OKÓŁ AUTENTYCZNOŚCI.
Weźmiesz ziarenko z fundamentu, a okaże się, że to ziarenko to punkt zapalny.
Wspomniałem wcześniej o Bogu "u konkretyzowanym", to taki na którego wskażesz palcem, że to on. Problem w tym, że nie ma takiego z tymi cechami(księgi). A jak byśmy bagatelizowali jedno zdarzenie "interpretując"(w obronie), to pytanie brzmi wtem - "dlaczego interpretujesz to zdarzenie, jeżeli kolejne jest jeszcze dziwaczniejsze, a w niego wierzysz?(w potężnej większości kolejne zinterpretowane zdarzenie to ciągłość, tego niezinterpretowanego)" - wątpliwości budzą kolejne wątpliwości z którymi kreacjonista sobie nie poradzi, jeżeli będzie wskazywał na BOGA "jakiegoś" ukonkretyzowanego, z cechami to za każdym razem koło nakręci się samoczynnie, wykazując na te luki w rozumowaniu.
A, wiedząc o starych cywilizacjach i ich wiedzy, którą MIEĆ NIE POWINNI, a którą nauczyli ich "przybysze z kosmosu", co sami zapisali, to najbardziej prawdopodobnym stworzycielem NAS był właśnie "UFOK", nikt inny.
Tylko on pasuje do tej wizji.
Jeżeli zatem potwierdzimy kreacjonistyczne zapędy, ale na platformie "NAS" na ziemi, to spektrum KOSMITÓW(którzy nas stworzyli - przypuśćmy, co na to może wiele wskazywać) jest o wiele większe, żeby nie powiedzieć gigantyczne. Samo przez się można zauważyć pewne zastanowienie nad "dawnymi cywilizacjami", a kosmitami z niewyobrażalną technologią.
To tak jak porównanie kamienia do najbardziej finezyjnej broni/technologii jaką widziałeś kiedykolwiek na filmie. Jakby dzikus(dosadność) widział pierwszy raz samolot(finezyjny w technologii).
Wracając do Boga(wierzenia) - Jeżeli Twój argument będzie typu: "ktoś musiał stworzyć" i jeżeli "ktoś", nie pokazując na Boga ze swojego wierzenia(wiedząc, że będzie dyskusja, która go Obali), tym samym krytykujesz sam siebie żyjąc wedle reguł swojego Boga, a pokazujesz na innego.(hipokryzja)
P.S Ostatnio udowodnili genetycznie(o czym wspominałem), że nasz przodek pochodzi z afryki. Także, jesteś murzynem w białek skórze, jak się z tym czujesz?(ja normalnie) :)
========
@Anonim
Oczywiście, że wiem. Ale nie to chciałem ukazać. Jak wspomniałem to był przykład "postępowania", a które można zobaczyć nie tylko tam.
Jeżeli chodzi o linki:
(CYTAT)
Bóg nadał istnienie początkowo
bezkształtnemu stworzeniu, jednak wyposażył je we wszystkie zdolności do samoorganizacji i przekształcania się z czasem w różnorodne struktury i formy, jakie kiedykolwiek się pojawiły.
(KONIEC CYTATU)
Zabawne.. To tak jakby mówić o czymś, co jest przed nim, ale mówiąc w sposób, jakby tego nie widział i nagle to co on mówi staje się kiedyś tam prawdą. Problem polega na tym, że to co on mówi, to otacza go na co dzień.
Także takie stwierdzenia raczej nie pasują, a są dopasowaniem do własnej ideologi, żeby wytłumaczyć Boga?(istnienie). Bezsensu.
Przecież to ewidentne dopasowanie do dzisiejszej codzienności(nauki).
BA! Kiedyś mowa o różnorakich formach(czyli poniekąd zgadzjąc się w ewolucją i stworzeniem) była karą palenia na stosie. Dlatego to co ten cytat przedstawia to(można by tak powiedzieć) dopasowanie się, a raczej dopasowanie Boga do panujących zasad.
Cytat ten nie przedstawia Boga, ale Boga dopasowuje do tych stwierdzeń.
Dlatego sorry, ale nie jestem przekonany.
P.S I znowu się rozpisałem.. ehh (ale sądzę, że merytorycznej).
Pozdro!
Btw. atakowanie wyolbrzymionych poglądów oponenta to jest błąd myślowy. Więc polecam kontemplowanie trochę nad logiką zamiast polecania innym robienia tego nad kupą.
"Sofizmat rozszerzenia – błąd LOGICZNO-JEZYKOWY, w wersji podstawowej polegający na atakowaniu przesadzonej wersji argumentu czy twierdzenia drugiej strony dyskusji (atakowanie „stracha na wróble”), czyli odpowiedź na stwierdzenie, które w rzeczywistości nie zostało przez drugą stronę wypowiedziane."
:)
czemu wykluczasz ewolucję i boga,
a może bogu podobało się stworzyć człowieka za pomocą ewolucji właśnie?
Jeżeli mowa o błędach, które nadużywamy "z byt często" tzn. wypowiedzenie argumentu, który nie tyle co wyolbrzymia w sposób dla nas:
po 1. Nie przychylny.
po 2. Trącający skrajnością(ale bardziej do strony realnej/możliwej).
ALE nierealny - ten, dla którego(argumentu) tworzymy opowieść/zdarzenie/postać(nierealną), która miałaby tak zrobić(obronić argument), chociaż zrobiłaby to "tylko wtedy", kiedy przyleciałoby ufo, albo stałoby się coś na skraju realności(umownie-wszystko może się zdarzyć) bardzo, bardzo kruchej(bardziej na skraju kruchej - niemożliwej), która nigdy nie miałaby(której nam wiadomo) racji bytu, odpowiadając - nie przesadzaj.
To tak jakbyś bronił swojego argumentu tworząc siedmiu krasnoludów, ponieważ są CI w tym momencie ONE potrzebne do obrony tej ARGUMENTACJI.
Albo - "wiesz, jakby teraz walną w nas meteor to wtedy byśmy zginęli(do kontekstu obrony tezy)" - no tak, ale teraz przesadzasz. - przykład przesady.
Wcześniejsze podpunkty(po 1, po 2) są swojego rodzaju przyjętymi wszem i wobec sposobami argumentacji, które są "jedynie"(ale realne) nieprzychylne, ponieważ odbiorce razi to moralnie przez pryzmat np: wierzenia - w coś/kogoś, a co ma wartość większą dla "niego(jednego)", a niżeli logiczna otoczka w której poruszamy się po progach(skrajnościach),ale które(progi) "my sami widzieliśmy", niestety on(wierzący) to na starcie wyklucza, właśnie ze względu następstw moralnych.
Dla słuchającego(katolik) będzie ten argument logiczny abstrakcją, ponieważ to celuje w kogoś kto jest mu święty i jego nie może to dotyczyć. Podam inny dosadniejszy przykład "argumentu nieprzychylnego MORALNIE/EMOCJONALNIE"
ARGUMENT NIEPRZYCHYLNY MORALNIE/EMOCJONALNIE - EUCHARYSTIA:
"Spożywajcie ciało i krew Jezusa" - CYTAT
Oczywiście ciało to chleb, a krew to wino(nic odrażającego), lecz jeżeli "przyjrzymy się bliżej", to ciało pod postacią "opłatka" który jest "TRAKTOWANY" jak na piedestale(triumfalnie), jakby na nim było 100.000 męczenników biczujących się nawzajem i tym samym opłatek staje się świętością nad świętościami.
Lecz czy opłatek, który będzie częścią wydalniczego tworu zwanego "gównem", będzie tak samo czczone jak opłatek we wcześniejszej postaci?
Oczywiście odpowiedź będzie jedna od strony katolika - "przesadzasz".
OTÓŻ NIE. Jak najbardziej tego typu przykłady są logiczne i bynajmniej, ale w ogóle nie przesadzone i właśnie o to w tym chodzi.
Wierzący, który będzie odbierał ten cytat jako coś świętego, jako głos Boga itp. to według niego owy argument(gówna) nie jest w ogóle argumentem, dlaczego? To proste.
Jezus tak naprawdę jest odbierany jako ktoś, kto nie robi kupy, nie śmierdzi, nie sika, nie dotyka penisa, nie wyciera dupy z gówna itp.. Bo to naruszyłoby jego nieskazitelność, jego pomnik czystości.
Także polemika z wierzącym na temat eucharystii jest bezcelowa, ponieważ on nie widzi opłatka jako ciasta, które musi przejść etapy(jak inne jedzenie), który będzie częścią gówna.
Tak samo zapytanie się wierzącego - "w którym momencie opłatek traci swoją moc boskości i kiedy staje się jednością z gównem?. Dla niego będzie oczywiste, że opłatek cudownie wyparuje w Twoich ustach, albo będzie "całkowicie" częścią ciebie nie idąc w kolejne fazy i nie dochodząc do postaci gównianej.
Mówiąc później "nie przesadzaj" - wierzący mówi "to nie jest argument". - pytanie brzmi - ale dlaczego nie? - Właśnie z w/w powodów.
Chociaż argumentem jest.
Nawet idąc dalej tym tokiem myślenia, jeżeli Jezus jest Bogiem, to czy jego gówno i mocz jest święte? (nektar Bogów?)
Wierzący odpowie "bluźnisz". - Zabawne :)
I w tych przypadkach argumentem dla jednego jak najbardziej jest, ale dla drugiego już nie, zamykając oczy na zdarzenia mu nie przychylne, podając prześmiewczy ton końcowej dyskusji.
=====================
@f.lamer
Pisałem o tym. Pokaż mi w tzw. świętych księgach, który Bóg mówi, że nie stworzył człowieka? Tam w ogóle nie ma mowy o żadnej ewolucji, więc starając się zespolić te dwa aspekty tworzysz hipokryzje własnej wiary.
A, jeżeli mówisz o innym "hipotetycznym" Bogu, którego nie opisują żadne tzw. księgi, to dlaczego tworzysz krasnoludki(pasujący Bóg), których nikt nie widział(księgi), a jedynie podajesz ich przykład aby wytłumaczyć istnienie Boga(zapewne wracając do modlenia się wedle księgi jakiejś)?
Jeżeli zaś nie, to jakiś nowy ten Bóg, bo nikt nie zna..
P.S Tak, tak.. wiem, za długi komentarz.
Do łba mi nie przyszło pytanie, kiedy eucharystia przestaje być święta (czy przestaje?). Ale nie wiem, czy to nie szukanie mechanizmu tam gdzie go nie ma. W ten sposób można by szukać atomów sprawiedliwości, albo oddziaływań dziedziczenia tronu (skoro ze śmiercią króla królem staje się królewicz, to czy istnieje jakaś siła [przykłady na motywach prozy T.Pratchetta]). Ja bym powiedział, że chodzi o rytuał (brzmi satanistycznie, ale definicja sakramentu ma w sobie coś z rytuału). "Czyńcie to.." a nie "Jedzcie ten kawałek na moją pamiątkę". Tjaaa... interpretacje słowa "czyńcie". Czy już w ten sposób stworzyłem swojego boga-krasnoludka?
Moja Księga tak Go opisuje, bo ja ją tak interpretuję, ergo: każdy może mieć swojego Boga bazując na tej samej świętej księdze. Jeśli przyznamy jedną interpretację świętej księgi, to nie potrzebna nam będzie Księga, tylko ta interpretacja...
Biblia mówi prawdę o Bogu. Dosłowne jej traktowanie w innych kwestiach jest moim zdaniem pomyłką. Szukanie tam ewolucji, obcych, przepisu na racuchy, kompozycji stali nierdzewnej, rozwinięcia pi (3) - no można. Po co?
Co do świętych ksiąg - przecież nic, co skończone nie może przekazać całej prawdy o Bogu. Czego tam szukacie?
[...](czy przestaje?)." - CYTAT
AD 1 .
Jeżeli nie przestaje, to pierwsza zrobiona kupa tuż po eucharystii powinna być w "jakiś" sposób chroniona, czyli szybko wyjęta z kibla, albo od razu zrobiona na środku pokoju i tak za każdym razem w sposób kolekcjonerstwa.
Ale pytanie brzmi również, czy aby na pewno wszystko idzie do gówna?, ponieważ część ciasta może być przydzielona do spalania(potu) itd etc.
I analogicznie z siuśkami i kupą Jezusa - u niego to już w ogóle ludzie powinni a nim łazić i łapać w locie kupy, a z siuśków robić "nektar Bogów" dla innych.
Tok którym podążam jak najbardziej nie jest abstrakcją, tylko stricto naszym mechanizmem(sposób działania) organizmu.
Jeżeli zaś(to o czym wspomniałeś) opłatek(kawałek ciasta) jest "TYLKO I WYŁĄCZNIE" dodatkiem do całości otoczki zdarzenia, to będzie to jedynie "rytuał" bardziej ukazany "TRADYCJĄ" - i tylko tym.
Ale nie zapominajmy o wcześniejszym zdaniu, który robi z opłatka "ciało i krew", a będzie później suchym kawałkiem gówna. I wracamy do punktu wyjścia, który mówi, że "opłatek" nie jest jedynie częścią rytuału(punkt wyjścia).
AD.2
Jeżeli chodzi o "dziedziczenie tronu" - jest to prawo człowiecze. To nie ten sam pułap. Tu nie trzeba się zastanawiać, jest to pewnym punktem wyjścia do realizowania tego zdarzenia. Jest to tak samo ustalone jak struktura demokracja. Nikt się nad tym nie zastanawiać, jest to jedynie "pojęcie", które możemy wybrać jako ustrój polityczny.
AD.3
Jeżeli zaś chodzi o "INTERPRETACJE" to już o tym pisałem w komentarzu >>> 94 <<< . (Nie jest takie proste jak to opisujesz). Nie wybieraj sobie co możesz interpretować, bo to co interpretujesz jest ciągłością zdarzeń do tego czego już nie interpretujesz, a jest Ci potrzebne i uznajesz jako fakt(chociaż oby dwa mają tą samą otoczkę magie).
[..]Jeśli przyznamy jedną interpretację świętej księgi, to nie potrzebna nam będzie Księga, tylko ta interpretacja...[...] - CYTAT
Odpowiedz w AD.3.
Dlaczego? - ponieważ nie ma jednej księgi, są różne wierzenia wywodzące się z tego samego, ale różne, tzn. ktoś podał jako interpretacje Twojego faktu, a Ty podałeś własną interpretacje jego faktu, aby się odróżnić.
Kolejne zdania kieruje do adnotacji 3.
Biblia mówi prawdę o Bogu[...] - CYTAT
A, która interpretacja podaje prawdziwą prawdę o Bogu i tym samym nie bluźnimy względem jego "czasami prawa", które podajemy jako interpretacje i tym samym "zniekształcamy prawo/zdarzenie".
Rosyjska ruletka - kto interpretuje właściwie i czy w ogóle interpretować/rozgraniczać poniekąd otoczkę magiczną, która jakby nie było jest "ciągłością" do kolejnej otoczki magicznej, której już nie interpretujemy.
Podobnie jak logicznym błędem byłoby dyskutować co jest lepsze: zjedzenie jabłka czy gra na gitarze, to tak samo zestawienie Biblii oraz ewolucji (jako filozoficznej koncepcji) jako przeciwstawnych sobie – a nawet wykluczających się – koncepcji światopoglądowych jest absolutnie metodologicznym błędem. Te dwie koncepcje istnieją całkowicie na dwóch różnych płaszczyznach, które mogą się – owszem – uzupełniać, ale na pewno się wzajemnie nie wykluczają. Wiedząc, że jesteś człowiekiem bardzo inteligentnym, mam szczerą nadzieję, że Twoje powyższe stwierdzenie było tylko niefortunnym uproszczeniem lub przejęzyczeniem.
Krótko: dzisiejsza egzegeza biblijna (nie tylko katolicka czy ogólnie chrześcijańska, ale nawet judaistyczna) bardzo jasno stwierdza, że Biblia w swoich założeniach nigdy nie miała zamiaru jednoznacznego zaprezentowania technicznych opisów w jaki sposób dokładnie Bóg stworzył świat. Owszem, użyte zostały w księdze Rodzaju język i forma adekwatne do czasu i kultury okresu, w którym została ta księga ostatecznie zredagowana. Ale jednak już same początkowe dwa rozdziały tejże księgi, które – bazując na dwóch różnych tradycjach redakcyjnych – podają dwie całkowicie różne (a nawet wykluczające się wzajemnie w wielu punktach) historie stworzenia, wyraźnie wskazują, iż nawet wtedy nie posiadano ostatecznego „opisu stworzenia”. Przedstawione tam literackie wizje tego stworzenia (lub dokładniej dwóch opisów stworzeń), miały za zadanie odpowiedzieć na pewne egzystencjalne pytania ówczesnym ludziom językiem oraz obrazami, które byłyby dla nich zrozumiałe. A obraz ten ulegał ustawicznej przemianie (stąd dwa opisy!). Dokładnie tak samo jak nasz obraz i język rozumienia świata zmienia się (i musi się zmieniać!) wraz z naszym wiekiem. Trudno byłoby np. przedszkolakowi zrozumieć cały mechanizm genetyki i prawideł rozrodczości. Biblia miała i ma za zadanie zaprezentowanie teologicznej interpretacji pewnych konkretnych wydarzeń historycznych, w oparciu o historię Izraela. Sięgnięcie do zagadnień kosmologicznych w pierwszych dwór rozdziałach księgi Rodzaju jest tu absolutnym wyjątkiem. Literalne zatem odczytywanie tychże teologicznych obrazów jako historycznych faktów mogłoby doprowadzić do bardzo naiwnego fundamentalizmu.
Ewolucja zaś nigdy ze swej natury nie była anty-biblijna czy antyreligijna, chociaż przywłaszczona przez ateistów jako najbardziej pasującą do ich podstaw światopoglądowych, może się taką na pierwszy rzut oka wydawać.
Wspaniałym wyrazicielem opinii, że te dwie koncepcje ewolucyjna oraz chrześcijańska (biblijna) są do pogodzenia, jest na pewno Theihard de Chardin, którego opracowania szczerze Ci polecam.
pl.zbiornik.com
Albo:
A. Traktuje Boga jak zabawkę do spełniania życzeń; albo
B. taktuje Boga jak tyrana, który nie pozwala nam na wolną wolę (bo ma ratować nas z konsekwencji naszych dowolnych działań).
I wszyscy by chcieli, żeby Pan Bóg był miłosiernym dziadkiem na tronie, który nie dowidzi nie słyszy i tylko zsyła prezenty. A to jest Wszechmogący, Wszechpotężny stwórca, który dał nam wolność i róbta co chceta. Albo błogosławieństwo, albo przekleństwo!
tomgrab
Ps. @ nikt - proszę nie komentuj tego... albo nie więcej niż 5 linijek :)
znacie ten dowcip:?
"Powódź w prowincjonalnym miasteczku.
Podczas ewakuacji ludności wojsko puka do kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii.
Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść?
A tak wierzyłem w Opatrzność...
- Głupcze!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!"
zastanówcie się nad nim.
nikt napisał:" tworzysz hipokryzje własnej wiary. "
nie tobie to osądzać.
Po prostu mam dość nazywania mnie głupcem. A z poprzednich wypowiedzi Martinie wnioskuję że nie potrafisz mówić na ten temat nie obrażając ludzi mających inne zdanie. Czyżby wynikało to ze słabości Twoich argumentów ?
Nie będę pisał w tym miejscu dlaczego przyjmuję ewolucję jako jedno z praw przyrody, które w najmniejszym stopniu nie przeczy Stworzeniu i Biblii. Nie bedą analizował, które argumenty kreacjonistów wynikają z niezrozumienia o co w niej chodzi, które wynikają z nieumiejętnego wykorzystania jakże trudnej sztuki tworzenia analogii, które są argumentami nie przeciw ewolucji a wskazują na dziurawość historii naturalnej (która rzeczywiście z nauką ma często mało wspólnego) a o których można by pogadać. Jestem leniwy.
Mam tylko dwa pytania:
1) W jednym z wczesnych odcinków Podawałeś swoją metodę na weryfikację opowieści: czy autor przy tym był i czy woogóle byli jacyś świadkowie tego wydarzenia, którzy ewentualnie mogli przekazać relację. Opis w Rdz. do momentu momemtu stworzenia człowieka całkowicie a po jego stworzeniu częściowo nie spełnia tego kryterium. Dlaczego więc mam traktować go jako historyczny a nie jak np. wizję Apokalipsy ?
2) Przy okazji potopu wspominałeś o tym że Noe zabrał na Arkę po parce z każdego rodzaju zwierząt, które potem zróznicowały się na poszczególne gatunki. Mam więc rozumieć że jednak jakąś ograniczoną wersję ewolucji uznajesz ?
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na nowy odcinek.
2) To jest tzw. mikroewolucja, która nie powoduje powstania nowych gatunków i jest uznawana przez kreacjonistów (można ją zaobserwować, więc jest faktem).
Nie będę się odnosił, bo to jest bezsensu, żeby pisać po raz kolejny to samo. Pisałem ja, pisał keeveek i to wszystko wyżej jest opisane. I właśnie względem tego "wszechmocnego"(m.in rozłożenia tego sformułowania) względem Boga u konkretyzowanego(żeby nie uogólniać, dlaczego? Również OPISAŁEM).
Również pisałem pod wcześniejszym odcinkiem, jeżeli chodzi o. Naturę vs miłosierdzie(Boga ukonkretyzowanego) itd etc.. A, teraz wyskakujesz ni stąd, ni zowąd jakbyś był nowym użytkownikiem odwyk.com.
Bezsensu.. Syzyfowa praca.
To samo się tyczy teraz użytkownika @f.lamer
Przecież to nie jest napisane w sposób "bo ja tak chce". Widocznie miałem powód, gdy napisałem, że jest to hipokryzja..i oceniłem,jeżeli sie nie zgadzasz to proszę Cie bardzo "odnieś się do czegoś", a nie pisz - "nie masz prawa oceniać". Wiesz jak to brzmi? - "dlaczego nie?, BO NIE"(taki argument, czyli jego brak)
A, argument - "nie pisze tam również o fizyce kwantowej"... - widziałeś KONTEKST? Ja piszę o tym, że w Biblii jest napisane, Że życie powstało od tak "na pstryknięciem palca"(przenośnia do Boga).
(Na marginesie)Już nawet Martin o tym wie, wielokrotnie to powtarzał.
Kolejny w kolejce: @Anonim (114)
1. Bo my rozważamy czy w ogóle Bóg(miłosierny, czyli ten, który "niby" podał tablice mojżeszowi, czy w ogóle takowy jest). Pod tym odcinkiem troche i pod poprzednim.
ogólnie mówiąc (Bóg chrześcijański nie pasuje do wizji, która mówi, że to on stworzył życie na ziemi - jeżeli się przychylić do jakiegokolwiek "stworzenia" od strony nawet wszystkich potrzebnych substancji, które nas stworzyły - to bardziej pasuje do tego UFO, które nas potencjalnie stworzyło. Jedna z możliwości)
2. Bo nie mają wyjścia ewolucjoniści? Widać i to jest faktem, więc jakoś musieli to wytłumaczyć. Jest to swoiste dopisanie nowych zdolności Bogowi(konkretnemu).
Można się również zastanowić dlaczego jakiś gad mieszka na bezludnej wyspie, czy też jeszcze gdzieś indziej, już abstrahując gdzie Noe wylądował, to zwierzęta samoistnie wybrały się na spacer po kontynentach, żeby sobie wybrać gdzie będą mieszkać? No nie bądźmy śmieszni.Bardziej to kontynent ich wybrał formując ich w tym miejscu i tym samym przystosowując do zimna, a do ciepła odstraszając(niedźwiedź polarny).. Ostatnio o nim był film dokumentalny względem topnienia się lodu. Wynikło z tego, że jak będzie tak dalej się napędzało, to te miśki wymrą.
Nie rozumiesz, że zwierzęta są przystosowane do "konkretnych warunków?", a gdzie indziej nie mógłby przeżyć. Jak to nazwiesz łącząc to z arką?
ITD ETC.
P.S Przydałaby się baza takich pytań i odpowiedzi, które już tu padły(żeby się nie powtarzać), wtedy przekierowałoby się delikwenta podając link i pisząc "wejdź i zobacz podpunkt 3, tam jest dokładniej to wytłumaczone". Może niedługo skusze się aby coś takiego zrobić.
Moge być źle zrozumiany, jeżeli chodzi o przykład z miśkiem. Napisałem to przez kontekst domniemanej "arki".
1. Bóg chrześcijański akurat jak nikt inny pasuje do wizji stworzenia świata.
2. Jakich nowych zdolności? Skoro jest wszechmocny, to po co mu jakieś nowe umiejętności? A mikroewolucja jest znana od bardzo dawna, przy czym nie powoduje powstania nowych gatunków, ergo nie spełnia warunków teorii ewolucji. Poza tym biblijny potop mógł dotyczyć wyłącznie tego, co wówczas nazywano "światem", czyli znanego obszaru basenu Morza Śródziemnego. Noe wcale nie musiał transportować kangurów do Australii ;) A przystosowanie nie wyklucza Boga, bo przecież byłby śmieszny, gdyby stworzył niewłaściwe zwierzęta w niewłaściwych warunkach ;)
Prawda jest taka, że za ewolucją nie ma żadnych dowodów, za kreacjonizmem też nie ma. To tylko takie gdybanie, bo obie strony mają argumenty warte siebie. Wersja biblijna jest o tyle ciekawa, że wewnętrznie spójna i logiczna.
Przyłączam się do wniosku o bazę pytań i odpowiedzi :)
prosiłem żebyś mnie nie komentował :)
To, że na jakiś temat coś napisałeś, to nie znaczy, że temat jest zamknięty a tym bardziej że masz rację - bo z logiką u ciebie czasem słabo i wyciągasz wnioski z modeli które sam zbudowałeś, które nie zawsze mają się do rzeczywistości tak jak się mieć powinny.
Z resztą i tak nie za bardzo wiem o co ci chodzi... dużo słów mało treści.
Dobrej nocy
tomgrab
Ps. mam dzis ciezki dzien, wiec moze za mocno to napisałem, ale com napisał napisałem.
Mam 2 pytania: czy czytasz komentarze do wczesniejszych odcinkow 'Odwyku'?
Oraz: czy przeczytales moj wczesniejszy komentarz do tego odcinka.
Bede wdzieczny jesli odpowiesz :)
pozdrawiam
Tia..
Czy ja mówiłem, że zamknięty? Ja pisze i chyba wyraźnie to ująłem, że to Wy zamykanie temat nie odnosząc się do niego urywając w pół zdaniach(nagle nadając inny, bądź spłycając go "prześmiewczo" i nadając nowy odmienny temat.
Dlatego napisałem, że Ty napisałeś znowu na to samo, co już skomentowałem.
Ktoś podał linka, a Ty napisałeś co o nim myślisz, problem w tym, że to co napisałeś niezgadzało się z tym co ja wyżej napisałem(w komentarzach pod tym odcinkiem i poprzednim), a później @keeveem dołożył spore ziarnko do kopca.
Na ten kopiec nie odpowiedzieliście, dlatego odniosłeś się do linka, a na który odpowiedziałeś tak jakbyś nie czytał to, co ja sam pisze na odwyk.com bo właśnie tutaj "pod tym i poprzednim odcinkiem" są komentarze do Twojego komentarza tego linka - tego też nie rozumiesz?.
Jeżeli coś jest niejasne to zacytuj mnie, a ja Ci wytłumacze. Problem w tym, że nie robisz tego, pisząc "za długi komentarz". Zabawne jest to, że na takie komentarze moje odpowiadacie, ale do czasu, gdy nie macie już nic do powiedzenia.
@Anonim 114
1.
Przeczytaj komentarze pod pprzednim odcinkiem i pod tym odcinkiem, m.in moje i @keevee, nie chce sie powtarzać, daczego Bóg Chrześcijański ma się nijak do wizji stworzenia.
2.
I na teorię wszechmocnego Boga jest opis przezemnie i @keeveek. Natura vs miłosierdzie vs wszechmocny (relacje...RELACJE - nie ma ich). Pod poprzednim jak i tym odcinkiem jest opisane.
Nie zrozumiałeś mnie z tymi "umiejętnościami".
Biblijny potop mógł być "...nowa teoria spiskowa naginająca wyraźnie Biblie".
LUDZIE! na co wy sie powołujecie? na Boga z Biblii, czy innego? Bo jak was czytam, to odbiegacie od niego, przystosowując go do ówczesnego świata.
Chociaż @Martin nie jest tak zakłamany jak wy. Broni tego co jest w Biblii(chociaż nie zgadzam się ze wszystkim co już opisałem wcześniej),ale BRONI takiego jaki jest opisany w Biblii, a Wy przystosowujecie Boga do tego świata(interpretując).
"Poza tym biblijny potop mógł dotyczyć wyłącznie tego, co wówczas nazywano[...]" - CYTAT
"MÓGŁ" .. Wiele mogło być z Biblii wyczytane, tak naprawdę każdy wers może byc interpretacja poprzedniego łącząc kolejny w kolejną interpretacje. A i o tym pisałem(o INTERPRETACJI)
Jak stworzysz nową Biblie, bo właśnie to robisz, to napisz mi.. jak się Twój Bóg nazywa, który w niej będzie.
Nie odpowiedziałeś mi nadal - co z tymi kangurami?(z persektywy Noego). Poskakały do Australii? Co z niedzwidziami polarnymi? doszły na biegun? (W przedbiegach wszystkie by wymarły).
P.S Baza pytań być powinna.. Jak sie robi ciekawie, to nagle brak odnoszenia się do m.in mojego komentyaza, czy @keeveek i nagle pojawia się nowy wątek.. heh. W ten sposób polemika nie ma sensu, czyli jest "bezsensu".
A co do kangurów, to odpowiedziałem i nie zamierzam się powtarzać. Przeczytaj tamten post jeszcze raz.
Bóg taki jak jest opisany, taki, jak się go interpretuje, taki, jak można go zinterpretować... Ktoś poda rozsądną i obiektywną metodę wyboru, która (vel. czyja) wersja jest najlepsza? Zgadzam się z Anonimem 114 słowa mają to do siebie, że zmieniają znaczenie. Biblia została dana całej ludzkości, a nie garstce (dobra - Narodem Wybranym jest cała ludzkość) więc nie widzę sprzeczności, żeby każdy, używając zasłanego mu przez Boga rozumu, mógł na nowo odczytać Słowo Boże.
(DLACZEGO długie)
Nie da się łopatologicznie przedstawić w skróconej wersji własnego zdania na ten temat. Bo inaczej nie byłoby łopatologicznie, a po łebkach, ogólnikowo, pomijając zależności, których albo się nie widzi, albo nie chce się zobaczyć, a które tworzą relacyjne założenie między sobą. Nie da się przedstawić tego w jednym zdaniu. Inaczej prof Węcławski(teraz "Polak") nie przekierowywałby na swoje wykłady jako "odpowiedzi" na pytania "dlaczego tak postąpił". Czasami, żeby zrozumieć potrzeba postawić "DRZEWO(jedno z wielu)" w owej wypowiedzi,bo to "DRZEWO"jest "ważnym" budującym detalem całej otoczki zrozumienia tezy. To jedno drzewo, po którym czasami się reaguje :
- Aaaaa.. to dlatego..
Problem polega na tym, że zanim będzie drzewo, najpierw są korzenie, gałęzie itd etc.. (a całe drzewo to detal tej całości)
=======================================
@Anonim 114
A, gdzie ja tak napisałem? Odnosiłem się(i chyba wyraźnie to napisałem) do:
"mógł dotyczyć wyłącznie tego, co wówczas nazywano "światem" - to się nazywa interpretacja, to już nie jest synonim, ale gdybanie "a, może ON chciał nam powiedzieć to i to.. tym i tym".
P.S Kangury to dalej są w Twoim wydaniu "interpretacje".
@Witek
Wcześniej napisałem o interpretacji i od razu odpowiedziałem w odpowiedzi do @anonim 114
Jeżeli przyjmiemy Twoje założenie w kwestii interpretacji to od razu można wrócić do moich słów wcześniejszych o "autentyczności zdania, które jest tak samo magiczne, ale się je nie interpretuje, a bierze dosłownie" - dlaczego? odp. jest prosta, to zdanie jest potrzebne do rytuału, bądź zdarzenia, które czci coś/kogoś, a które uwypukla konkretną religię - także.. nie tędy droga. Jeżeli będziemy interpretowali tylko część, to od razu na myśl przychodzi "autentyczność innego" I ZAWSZE BĘDZIEMY SIĘ STYKAĆ Z AUTENTYCZNOŚCIĄ... zawsze, chyba, że będziemy albo po stronie "autentyczności każdego magicznego", albo po stronie "dosłowności każdego".
Inaczej się nie da.
Nikt, ale dlaczego musi być łopatologicznie? Myślę, że większość słuchaczy nie jest idiotami i zrozumie co masz na myśli. O ile jasno i logicznie wszystko napiszesz.
Pozdro!
Nikt, ale dlaczego musi być łopatologicznie? Myślę, że większość słuchaczy nie jest idiotami i zrozumie co masz na myśli. O ile jasno i logicznie wszystko napiszesz.
Pozdro!
@nikt - Nie rozumiesz mnie. Ja nie chcę niczego interpretować. Ja chcę poznać znaczenie słów w czasach, kiedy zostały napisane, co umożliwi mi czytanie dosłowne, ale zgodne z intencjami autora.
Ale ja doskonale Cie rozumiem. Tylko, że takowe "zgodnie z myślą autora" - jest nadużywane i poszerzane umyślnie aby uwypuklić różnice "pomiędzy religią(nakierować na swoją)". Dlatego nie można wtedy tego nazwać "dosłowne poprzez kontekst tamtych lat", lecz interpretacją dla własnych celów - religijnych.
I to poszerzanie najbardziej kole w oczy, gdyż łatwo to można wyłapać.
Nie można zapominać o tym o czym pisałem wcześniej - Jeżeli jedną magiczną rzecz interpretujemy, a inne NIE, to jest to hipokryzja, dlaczego? Ponieważ jest w Biblii tzw. ciągłość. To tak jakbyś interpretował w jednym zdaniu TO SAMO, co już w następnym przyjmujesz w dosłownym znaczeniu tą(tę) magiczna otoczkę, która była wcześniej.
P.S Piszę się "tę", czy "tą"?
www.bible.ca