Handelek i Biblia

11 lat temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
51min

Spekulanci, handlarze, sprzedawcy. Mało kto chce nimi być. I nie kojarzą się specjalnie pozytywnie. Ciekawe dlaczego. Ale jeszcze ciekawsze co o tym mówi Biblia. A wiesz kto był pierwszym spekulantem w Biblii?

Dyskusja

Karol Selak
11 lat temu

Momentami wasze rozumowanie bardzo mnie zadziwia. Choćby ten przykład z papierem toaletowym - twierdzicie, że sprzedawanie gorszego papieru pod tą samą marką to oszustwo i że jest to nieetyczne. No brakuje jeszcze tego, aby wprowadzić państwową komisję ds. jakości papierów toaletowych!

Na wolnym rynku każda próba oszukania klienta jest w dalszej perspektywie strzałem w stopę i nie wiem, czy w takim przypadku można mówić o nieetyczności. To tak jakby nazywać nieetycznym zdejmowanie czapki w zimie "na złość mamie". Przecież jeśli firma produkuje gorszy papier pod dobrą marką, to tylko psuje sobie ową markę! Nawet gdyby gorszy towar szedł na jakieś Filipiny, z dala od lepszego, to przecież konkurencja może wysłać na te same Filipiny swój najlepszy towar. I wtedy na Filipinach pójdzie fama, że owa konkurencja ma papier dużo lepszy niż ta rzekomo nieetyczna firma, co doprowadzi do porażki owych "cwaniaków".

Z resztą nawet te fałszywe odważniki na wolnym rynku długo by nie wytrzymały. Wystarczy, by przyszło do owego oszusta kilku konkurentów, którzy udowodniliby publicznie, że jego odważniki są lżejsze niż być powinny. I nikt by u niego wówczas nie kupił.

Łukasz
11 lat temu

K.prez.S, znaczy morderstwo jest etyczne, bo w dalszej perspektywie pójdzie się za nie siedzieć?

Martin, nie przedstawiłeś gościa.

Czarnobrody
11 lat temu

@1 "Wystarczy, by przyszło do owego oszusta kilku konkurentów, którzy udowodniliby publicznie, że jego odważniki są lżejsze niż być powinny."

To się nazywa grupowy napad z pobiciem.

Peter Sweter
11 lat temu

Nie wiedziałem, że taki upał jest w Krakowie w środku zimy.

Grabix
11 lat temu

@Orish, z tego co rozumiem, to jest to dalszy ciąg rozmowy, której fragment już był w Odwyku w odcinku "Coach Jezus", i tam gość był przedstawiany.

@Martin, co do działań Józefa, jakby tak się zastanowić, ludzie sprzedawali co mieli i oddawali się w niewolę, Józef zaskarbił przyjaźń faraona, sprowadził swoją rodzinę do Egiptu, a potem... potem cała rodzina trafiła do niewoli ;)

Karol Selak
11 lat temu

No dobra, wprowadziłem trochę zamętu, bo sprowadziłem etykę tylko do tego, co powinno być ścigane prawem. A w końcu etyka chrześcijańska powinna wykraczać ponad to, dążąc do dbania o siebie nawzajem. Niemniej nadal jestem zdania, że takie sytuacje na wolnym rynku regulują się w sposób naturalny.

@3
Niekoniecznie. To nie odważniki są zasadniczym problemem w tej kwestii, ale nieprawidłowo odmierzony towar. Wystarczy, że paru klientów zważy swój świeżo kupiony towar na uczciwych wagach i zrobi to publicznie - nie trzeba gwałtem odbierać handlarzowi jego własności, aby wykazać tego rodzaju oszustwo.

Podobnie jak nie trzeba napadać na fabrykę telewizorów, aby udowodnić, że telewizory z tej fabryki nie działają.

Ella
11 lat temu

Zdaje się, że temat ma coś wspólnego z wypowiedzią Geralda w sprawie jego pracy. Podobało mi się to, co powiedział Gerald, ale nie mogę zgodzić się z tym, co mówił Martin. Handel i czerpanie zysków z handlu nie jest czymś złym. Zło widzę w tym, że sprzedawcy uczą się wykorzystywać nasze ułomności przeciwko nam i w ten sposób zwiększać swoje zyski. Granica uczciwości jest trudna do jednoznacznego uchwycenia.
Taki przykład: słodycze wykłada się w rejonie kas, gdzie klienci z dziećmi czekają w kolejkach, aby używając dzieci zmusić rodziców do zakupu drobnych słodyczy. Uczciwe? Czy nie?
Teraz łatwiej: Sprzedawca ubezpieczeń nachodzi zdziecinniałego staruszka i sprzedaje mu ubezpieczenie od szkód wynikłych ze spadających maszyn latających. Można?
I teraz moja teza. Jeżeli podejmowanie niekorzystnych decyzji jest wynikiem intelektualnych niedoborów, a sprzedawca naciska na klienta, aby wykorzystać jego niezdolność w tym zakresie, to nie jest lepszy od kogoś, kto oszukuje ślepca, bo nie widzi.
Szukanie w Biblii uzasadnień tego procederu jest postępowaniem faryzeuszy. Sprzedawca też ma kochać klienta, a kochać to pomagać i chcieć jego dobra.

Czarnobrody
11 lat temu

@ 6 No to różnica jak dzień i noc, czy to klient się wkurzy, czy konkurencja napada.

gerald1972
11 lat temu

Nie oglądnąłem, jeszcze odcinka. Nowy Rok i te sprawy, ale jutro już normalność wraca:)
Etyka i handel w parze nie idą, choć wszyscy chcieliby, aby tak było
Zysk zawsze jest najważniejszy.
Nic tego nie zmieni.
Firma zarabiać musi na ciągle rozrastająca się biurokrację stąd też plany coraz wyższe, szefowie coraz bardziej znerwicowani, pracownicy coraz bardziej upodlani.
Idea każdej firmy jest chwalebna. Służyć.A potem przychodzi bilans.
I już
Idee szlag trafia
Wynik, wynik ponad wszystko.
Najlepsi nagradzani, słabi wywalani.
A każdy chce być najlepszy bo nikt nie chce być wywalony:P
Można być średniakiem co prawda i jakoś sobie żyć. No też można
Ale właśnie przy tej konkurencji, jaką mamy, zwyczajność i średniactwo nie wystarcza
Potrzebne są dodatkowe bodźce
Formy manipulacji to jedne z nich.
Firmy ucząc tego na szkoleniach nie mówią oczywiście o manipulacji. To nieetyczne.
Mówią o skuteczności i takich tam popierdółkach
Wynik, wynik ponad wszystko.

Elu
"Sprzedawca też ma kochać klienta, a kochać to pomagać i chcieć jego dobra".
Ma i kocha, jak klient robi to co sprzedawca sobie życzy:)
Nie odwrotnie
20:80
20 najbardziej kochani i hołubieni. 80 to wypełniacze
Niestety

Grabix
11 lat temu

#6 @Krzysztof 1 - no z tego co zrozumiałem, to konkurencja "napada", ale pod postacią klienta. Bo może cię to zdziwi, ale zarówno producenci, jak i właściciele przedsiębiorstw, jak i handlowcy, sami też są klientami... i są w stanie kupować różne rzeczy w sklepach, czy gdzie tam kupują wszyscy inni.

Don Camilo
11 lat temu

Pierwsze twarde spekulanctwo w Biblii to sprzedaż przez Jakuba miski soczewicy za pierworództwo swemu bratu Ezawowi.
Odnośnie braku asertywności:
pogląd, że brak asertywności jest winą osoby nieasertywnej a nie akwizytora-hieny prowadzi do pytania, czy osoba dająca się obrabować ulicznym bandytom jest sama sobie winna (przecież mogła się nauczyć sztuk walki albo kupić broń)?
Prywatnie uważam, że akwizytor, który po drugim "nie" nadal próbuje wcisnąć nam towar powinien być ukarany - zwyczajnie kradnie nam czas.

gerald1972
11 lat temu

A i jeszcze o potrzebach.
Firmy kreują potrzeby. I tyle.
Wszyscy jesteśmy ludźmi i manipujacji ulegamy. Nawet jak jesteśmy wyszkoleni. Może więcej dostrzegamy, ale i tak ulegniemy:P
Kupuję piwo za 3 pln. Potrzebuję jednego piwa.
Ale jest promocja
4 piwa za 10 pln.
Co kupię?
Ja 4 piwa bo w sumie zaoszczędzę:P
Ale czy ja potrzebowałem 4 piw czy jednego?
No jednego.
Niby oszczędziłem, ale kupiłem więcej niż potrzebowałem
I to jest kreacja moim zdaniem i manipulacja
Bo niby zysk jest, ale ...
I tak zazwyczaj to działa przy konkurencji
Jedni dają więcej za to samo kupione piwo, inni dają mniej
My wybieramy niby
Ale tylko niby i na niby
Teraz cechą dobrego handlowca jest to, aby klient kupując więcej niż potrzebuje czuł wewnętrzne zadowolenie, że co prawda kupił więcej, ale kupił taniej
Czy tego oczekiwał? Czy tego chciał?
Niby zyskał, ale.
Uczyć handlowca uczciwości można i owszem
Ale życie życiem i to WYNIK determinuje zachowania
I sobie miło pogadać można
Tylko pogadać i tylko miło To teoria
Zapytałbym gościa Martina czy uczy sztuki merchandisingu
Czy to manipulacja czy nie?
O tym wspomniała Ella

Tylko nam się zdaje, że decydujemy
Bo zawsze liczymy na profesjonalizm sprzedawcy

Swavek
11 lat temu

odp.1 a jakobsa niemieckiego piles i tego z polskiego sklepu.
a proszek do prania niemiecki i takiej samej nazwy z po sklepu.
Bo dla mnie to w tych dwuch przypadkach jedynie opakowania są podobne, kawa jakobs na polski rynek to "co innego" a proszki tak toksyczne i dla środowiska szkodliwe że aż cud że nie ma trupiej czaszki na opakowaniu :)
i ludzie o tym wiedza od lat i .......
czy coś sie zmieniło?
W jakobsie udają " greka" a ci od proszków mają plany sprzedaży
i klijenta w d...e.

czy
może jest inaczej?


pozdrawiam ;)

Ella
11 lat temu

No proszę, to Niemcy uprawiają inną propagandę. Twierdzą, że pod markami z Aldika ukrywają się najlepsze marki na rynku, tylko to tajemnica. Jest na to wiele argumentów, ale my tu nie o tym, to tylko ciekawostka.
Zdaje się, że z Geraldem mamy bardzo zbliżone poglądy. Właśnie o to mi chodzi, że nasze słabości, to nasze ułomności, a wykorzystywanie czyjejś ułomności dla własnego zysku jest nieetyczne, nie mówiąc już o podejściu chrześcijańskim. Natomiast handel i reklama bazują na wykorzystaniu naszych ułomności.
Don Camilo, łapka dla Ciebie! Chciałam kliknąć, nie ma na co:-(

gerald1972
11 lat temu

Ale, aby nie było podejrzeń ja nie uważam, ze handel jest jest zły sam w sobie
Wszystkie te "chwity markietingowe" trafiają na podatny grunt bo bazują na naszej wrodzonej chciwości:P
Takie jesteśmy
Chciwe ludzie
Gdybyśmy raczyli kierować się tylko i wyłącznie rozsądkiem nie byłoby problemu bo ulegalibyśmy dużo rzadziej, albo i w ogóle.
Ale się nie kierujemy rozsądkiem tylko emocjami.
I na emocjach cały ten bałagan oparty jest
Z tego co zauważyłem w rozmowie Martin i gość Martina szybko doszliście do wniosku, że handel jest dobry na podstawie przykładów ze ST

Ja osobiście uważam i takie jest moje przekonanie, że NT to wielki upgrade ST:)
Dostaliśmy nieco zmodyfikowane wytyczne. Nie tyle inne co wymagające bardziej. Wymagające od nas więcej
A jak jest z handlem w NT?

Oprócz jatki w świątyni (gdzie handlarze byli skarceni nie za to co robili, ale za to, gdzie uprawiali) to jakoś nic specjalni mi się nie rzuciło w oczy.
Ale nie wiem, może przegapiłem
I jak podkreśla Ella i z tym się zgadzam i powtórzę, handel sam w sobie jak dla mnie zły nie jest
My go psujemy
Bo zawsze coś jest "ważne" i "ważniejsze" i "jeszcze bardziej najważniejsze "
A dupa.
Jedno jest ważne

Ella
11 lat temu

Teraz można by było zadać pytanie, czy uczciwie można namawiać Chrześcijanina do zawodu sprzedawcy. Dyskusja mogłaby być interesująca. Myślę, że decyzję każdy musi podjąć sam. Bo przecież można być uczciwym sprzedawcą, siedzieć na kasie i robić swoje. W wolnych chwilach wykładać towar i z uśmiechem na ustach odpowiadać na pytania klientów. Jednak na karierę z takim podejściem nie ma co liczyć.

gerald1972
11 lat temu

Otóż to, niestety. Bardzo niestety. Oj bardzo, bardzo niestety
Ale nie ma co wylewać dziecka z kąpielą
Znam, ludzi, dobrych ludzi, niekoniecznie chrześcijan, którzy jakąś tam karierę w handlu robią.
A, że więcej tych niedobrych?
Życie:P
Prawda jest taka, że jak starasz się być uczciwy wobec ludzi to ludzie to wyczuwają i o tym wiedzą.
Nie wciskasz bubli (była mowa o tym, że przekonanie do sprzedawanego produktu mieć trzeba), polecasz to co uważasz za dobre, o gniotach mówisz uczciwie to masz zaufanie.
A jak masz zaufanie to z górki jest.

Ale w sumie to tez jakaś forma manipulacji:P

Klientowi to się podoba, ale szefowi niekoniecznie bo szef chce, aby buble też wciskać:P
A ja nie chcę:P Mam to w dupie.
I zmieniać firmy muszę co dwa lata:P
No i kwestia definicji tego co bublem nazwiemy.
Ale to już inna historia

Martin
11 lat temu

A ja właśnie chciałem pokazać, że nie da się uniknąć zawodu sprzedawcy. Bo każdy kto zarabia pieniądze, ma je dlatego, że albo dostał, albo ukradł, albo sprzedał, albo ktoś sprzedał za niego. Nie ma innych możliwości.

Więc nie ma pytania "czy namawiać chrześcijanina do sprzedawania". Może być tylko pytanie czy lepiej mu używać "gojów szabatowych" czy robić samemu "brudną robotę"?

W sprzedawaniu naprawdę nie ma nic złego, w namawianiu do kupienia też nie. To była najzwyklejsza rzecz od początku świata, i tak samo jest z nią w Biblii. A mamy dziś odruch niechęci do sprzedaży, bo ciąży nam wychowanie w systemie państwa opiekuńczo-totalitarnego, gdzie wielu ludzi nie musi w ogóle myśleć o sprzedawaniu, bo działa w ramach systemu.

Sprzedaż i marketing jest tam, gdzie jest dobrowolność: kupujący decyduje czy kupić czy nie. Ale kiedy państwo zmusza do płacenia na to czy tamto, to nie trzeba się starać o kupującego.

Tego przymusu państwa było i jest tyle wokół nas, że odzwyczailiśmy się od zupełnie normalnych rzeczy dla wolnych ludzi: jak sprzedaż, targowanie się, namawianie do kupowania, zachęta, zwracanie uwagi.

Więc tak, namawiam chrześcijan do sprzedawania. Tak jak i do wolności.

Swavek
11 lat temu

odp.10
jak jeszcze bylem Security officer to doszedlem do tragicznego
wniosku.
firma-sklep ubolewala nad kradziezami,
a w tym samym czasie sprzedawcy okradali klijentow
wciskajac nieakceptowalne ubespieczenia i zbedne dodatki do podstawowych zakupow.
ot taki paradoks kalego, jak kali krasc to byc cacy
ale jak kalemu krasc to jest bee.
opcja winwin zupelnie odpadala, co siejesz to zbierasz taz obcą zostala
bo liczyly sie rubryczki z exela :(
najciekawsze byly wizyty regionalnego menagera, " pokazywal" sprzedaz
za jego osiagniecia nazywalismy go mistrzem zwrotow.
bo owszem wyciagna kase z kieszeni klijenta, tyle ze jak " magia" przestala dzialac to wracal po swoja kase :)
i tak firma tracila marke ;)
skutecznie.

ale i tak kiedy przypomne kwasne geby sprzedawcow w pl
to wole jak o mnie ktos stara sie za bardzo
i ubrany jest oficjalnie niz te "sex" bomby z cycem na wiezchu.
ee tam, bo z tematu zjechalem ;)

chandel rozumiem, ze win win jako wymagany warunek.
wtedy jest uczciwie,
po chrzescjansku.

gerald1972
11 lat temu

Zgadzam się z tym, że nie da się uniknąć handlu i sprzedawania i wymian i negocjacji
Toż całe życie to jeden wielki handel i negocjacje:)
Wszystko to negocjacje.
Z żoną się targujemy, jak już ja mamy o kazda pierdołę, z dzieckiem się targujemy z szefem, z babką z wc czemu kupa 2 zł kosztuje, a powinna złotówkę kosztować:)
Życie to świat negocjacji i handlu:P
I dobrze.
Ważne, żeby jakieś zasady mieć i nimi się kierować.
Zysk i owszem, po to handlujemy, żeby zarabiać i żeby żyć.
Ale nie zysk ponad wszystko.
Qwa, ale pompatycznie zabrzmiało:P

Robert B
11 lat temu

Handlu nie da się uniknąć.
Nawet etat jest rodzajem handlu, sprzedajesz swój czas i umiejętności za które dostajesz wynagrodzenie.

gerald1972
11 lat temu

Aaaa i tak sobie jeszcze pomarudzę bo to mój temat:P
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że są lepsi i gorsi sprzedawcy.
Bo wszyscy sprzedawcami jesteśmy
Chcemy czy nie chcemy.
Sprzedajemy swoją wiedzę, umiejętności, zaangażowanie, towar, kwalifikacje, usługi.
Wszystkim handlujemy i wszyscy handlujemy.

Aby być dobrym wystarczy wierzyć w to co się robi
I wtedy robi się to dobrze.
Chcąc nie chcąc:)
W naszej świadomości sprzedawcy to takie cwaniaczki co tylko sobie dobrze robią. I masa jest takich "niby dobrych sprzedawców"
A to zwykłe hieny są
Jak ktoś każe ci robić coś co budzi twój wewnętrzny sprzeciw.
To nie rób
Srał pies konsekwencje. Trudno jakoś damy radę.
Ja wychodzę z założenia, że Bóg wbudował w nas taki mechanizm, który świetnie działa.
Sumienie to się nazywa.
Czasami je zabijamy, czasami zagłuszamy, czasami zakrzykujemy
Ale mamy.
To sobie go odnajdźmy w sobie. Wystarczy trochę pogrzebać i PSTRYK!!!
Jest!!:)
I życie staje się prostsze
Martin zdaje się mówił kiedyś o tym.
Jak odnajdziemy to żaden burak nie zmusi nas żebyśmy robili to czego nie chcemy
Na pohybel burakom
Pracę zawsze można zmienić. To tylko praca:P
A zasady?
A zasady to AŻ zasady....

Ella
11 lat temu

Myślę Martin, że się trochę mijamy. W sprzedaży jako takiej nie ma nic złego, zwłaszcza jeżeli dwoje się dogada i obydwoje są zadowoleni. Natomiast zawód to co innego. Zawód to robienie czegoś profesjonalnie z wykorzystaniem wszelkiej możliwej wiedzy, aby być skutecznym. Tu nie ma miejsca na miłość bliźniego, humanitaryzm, prawdomówność. Profesjonalizm nie uwzględnia sumienia, a etyka zawodowa nie ma nic wspólnego z postawą wobec drugiego człowieka jaką zaleca nam Chrystus.
I jeżeli mamy niechęć do sprzedawców, to nie dlatego, że żyjemy w systemie państwa opiekuńczego, ale dlatego, że sprzedaż jest bardzo agresywna i musieliśmy w sobie wyrobić zachowania obronne, bo każdy z nas został niejednokrotnie naciągnięty, zrobił coś wbrew sobie, albo tłumaczył się przez telefon natrętowi ze swoich decyzji, bo dla niego moje nie nie znaczy nie. I jeszcze dlatego, że używają słów wbrew ich znaczeniom, wprowadzając celowo w błąd. I kiedy już mam taki nawyk obronny, to nie jest mi z tym dobrze, bo nie chcę zakładać z góry, że każdy, kto przychodzi mi coś sprzedać, to oszust. Chcę móc ludziom ufać.

Łukasz
11 lat temu

Chciałbym stanąć w opozycji do generalizowania, że liczy się tylko zysk.

Kiedyś postanowiłem założyć sobie luźnego bloga gdzie nauczam ludzi rzeczy, które mnie interesują. Tak się złożyło, że przyjaciel założył firmę, która zaczęła sprzedawać towar związany z tematyką bloga.
Postanowiłem, że pomogę mu i na jego stronach będę opisywał towary w moim luźnym stylu, dając do tego naukę.
W sumie to wszystko jest fajną zabawą. Mogę to robić kiedy chcę i jak chcę. Nikogo nie naciągam i nie manipuluję. Trafiają tam ludzie którzy się tym interesują. Tak właściwie jestem sprzedawcą, ale nie mam jakiegoś parcia na zyski i skuteczność sprzedaży. Wręcz przeciwnie, bardziej staram się nauczyć ludzi czegoś ciekawego tam. A on mi płaci tyle, ile uważa za stosowne.
Sklep ma problemy z zaspokojeniem popytu na tyle, że bardziej bym się tam przydał jako pakowacz niż opisywacz.
Wszystko traktujemy uczciwie na tyle, że mamy problemy moralne jak przychodzi fundacja finansowana przez UE. Ratuje nas to, że przeznaczone jest to na cele edukacyjne, żeby ludzie mieli dostęp do tych rzeczy za darmo w szkole. Jak ktoś chce to towar można zwrócić, a gwarancja obejmuje bez zbędnych formalności wymianę wszystkiego co nie zostało zniszczone mechanicznie.
Mój przyjaciel stara się pomagać biedniejszym i utalentowanym w rozwijaniu swojej wiedzy przez rozdawanie jakiejś grupy towaru i organizowanie hackatonów.
Wierzymy, że to co robimy jest OK i to się sprawdza.
Ja wierzę w słowa z Biblii, że skoro Bóg daje żyć roślinom i zwierzętom to też i tym obdarzonym wiarą.

Kiedyś Martin mi zaimponował i postanowiłem, że pozwolę płacić ludziom, ile sobie życzą za mają pracę. Uprawiam wolny zawód i to wydawało się inspirujące. Po za kilkoma przypadkami ucieczki po dojściu do zaawansowanego stadium pracy (bez żalu) - nie narzekam. Ludzie z własnej woli dają mi więcej niż bym chciał. Mam na to o czym marzę. Jak tu nie dziękować Panu za każdy dzień :-).

Jedyny problem jaki mam to kompletny brak umiejętności na namawianie do wiary w Jezusa. I czuję się z tym totalnie kiepsko. Mimo, że codziennie proszę o taki dar. Bo chciałbym przynosić plony. Wymyślałem już różne rzeczy, ale nie mam pojęcia. Mam w głowie tylko jakieś strasznie zaawansowany mętlik, mimo że poświęcam Ojcu i Synowi każdy dzień życia.

Pozdrawiam :-)

Martin
11 lat temu

Ja nie rozumiem dlaczego zawód to co innego.

I dlaczego duża wiedza i skuteczność oznacza, że brak miejsca na miłość bliźniego, humanitaryzm i prawdomówność? Czy w momencie jak zacząłem prowadzić Odwyk jako zawód to zniknęła mi nagle miłość bliźniego i zacząłem kłamać?

Jak sprzedaję swoje książki sam to jest miejsce na miłość bliźniego, a jak dam je komuś, kto je będzie zawodowo sprzedawał, to on będzie kłamać i nienawidzić? Absurd przecież.

Sprzedaż jest agresywna i taka ma być. Sprzedawca - zawodowy czy nie - wychodzi do nas aktywnie i tym samym zwalnia nas od tej aktywności.

Jakże można mówić, że ktoś kupił dwa piwa zamiast jednego, chociaż drugiego nie potrzebował? Znaczy co: nie wypił? Wypił. Niedobre było? Dobre. To chyba jednak potrzebował, nie?

Nie ma w tym nic nieuczciwego, że ktoś proponuje wymianę. Oczekujemy od sprzedawców, że będą ZA NAS podejmowali nasze decyzje? To sprzedawca, nie mama: on tylko proponuje wymianę, nic więcej. Przecież to nasza własna odpowiedzialność, to nasze własne decyzje.

Nie zrzucajmy tego naszego uciekania od odpowiedzialności na sprzedawców. Tak, oni wiedzą czego chcą. Ale to naprawdę nie ich wina, że my nie wiemy czego chcemy.

Czarnobrody
11 lat temu

@10 Sam jestem sprzedawcą, więc tą ironię wsadź sobie w kalosze. Nigdy nie widziałem na oczy, żeby jakaś konkurencja przychodziła z darciem mordy o to co sprzedałem komuś tam. Specjalnie dla Ciebie Grabix powiem co to jest konkurencja, ale pamiętaj, to wiedza tajemna i nie mów nikomu. By zaistniała konkurencja musi być co najmniej dwóch gości zajmujących się tym samym, żeby między sobą konkurowali. Kiedy jeden naskakuje na drugiego to zwykłe chamstwo. Przychodzi ktoś i oczernia Ciebie i Twój towar, to nie ma nic wspólnego z jakością.

Klientów z pretensjami już widziałem, czy to z czystej głupoty, czy chamstwa wiele razy widziałem jak klient rozmyślał się u sąsiada z zamówionego dywanu. Rozumiem, że muszę opisać co to dywan, na wszelki wypadek. To taka bardzo gruba wykładzina, cięta na rozmiar i ma boki obrobione na odpowiedniej maszynie do szycia. Ciągnąc temat na siłę dalej, to uciętego na miarę dywanu za cholerę nie da się sprzedać komuś innemu. Niestety nawet częściowa wpłata pieniędzy przed cięciem i obszywaniem nie pokrywa strat.

Raz mi się zdarzyło, że kobieta przyszła z płaczem i pretensjami, że w pietruszce była trawa i jej mąż powiedział, że ugotowała mu zupę z trawy.

Ella
11 lat temu

"Ale to naprawdę nie ich wina, że my nie wiemy czego chcemy". Jeżeli uznasz głupotę ludzką za cechę, którą ktoś w sobie sam kształtuje i za nią odpowiada, to masz rację, ale jeśli to jest ułomność, to to samo, co ścigać się z kaleką bez nóg, kłamać ślepemu, że pięknie mu w tej koszuli, zaprosić głuchego na koncert itd. Można, ale chyba się nie powinno.
Czy do ciebie nikt nigdy nie dzwonił mówiąc, że właśnie wygrałeś samochód? Moja córka długo po tym płaciła jeszcze prenumeratę Bravo, zanim udało jej się wycofać. Na czym bazował ten sprzedawca? Młoda dziewczyna z prawkiem i marzeniem o samochodzie, więc ją podszedł. Czy to było ok?

Swavek
11 lat temu

a to link do Chrześcijańsko-żydowskiego głosu w UK
youtu.be
naturalnie o jakby uczciwym sprzedawaniu mięsa halal,
odmiana koszernego mięsa.

Gerald, Ty ewidentnie poruszasz, żyłkę handlowca, dla mnie żyłkę uczciwości i rozsądku.
proporcje ludzi parających się zawodowo handlem nie tych powszednich życiowych handlowców,
robiących to świadomie z wyboru jest chyba podobna jak
ilości dobrych nauczycieli, czy policjantów czy ludzi parających się religią czy jakąkolwiek inną dziedziną.
Ludzi z "powołaniem" jest jak soli w jedzeniu, proporcjonalnie mało a ilość ich stanowi o jakości.
patrząc inaczej proporcje raczej zostaną zachowane, bo gdyby ludzi z powołaniem i do tego uczciwych było bo więcej to proporcje zostały by zachwiane :)
tylko nie wiem jak się statystyki mają do Królestwa Bożego.

Mariusz1
11 lat temu

dla mnie najslynniejkszy fragment o handlu w bibli ... to ten z apokalipsy.
ze kto nie bedzie mial znamienia besti 666 niebedzie mogl kupowac ani sprzedawac.

ciekawe czy w rachube bedzie wchodzil wymiana rzeczowa czyli barter ? w sumie to tez forma kupwania tylko bezgotwkowa ;)
(I will code for food!!!) :)

gerald1972
11 lat temu

Jak wspomniała Ella troszkę się chyba mijamy Martin
Ja w pełni podzielam stanowisko Elli w tej sprawie
@25
"Jakże można mówić, że ktoś kupił dwa piwa zamiast jednego, chociaż drugiego nie potrzebował? Znaczy co: nie wypił? Wypił. Niedobre było? Dobre. To chyba jednak potrzebował, nie? "
Znaczy, że w danej chwili nie potrzebował 2 tylko jednego to po pierwsze
Ja dałem przykład 4 piw zamiast jednego.
Czemu? Otóż dlatego, że moim zdaniem jedno piwo powinno kosztować tyle ile 4x1
Dlaczego jedno piwo kosztuje 3pln, a to samo piwo w czteropaku czyli szt 4 kosztuje 10pln? A nie 12 pln?
Czy wyprodukowanie jednego piwa kosztuje więcej niż wyprodukowanie 4 piw?
Czy tyle samo?
Moim zdaniem tyle samo.
To czemu ceny się różnią?
Kto gra na mojej "oszczędności", że nie wspomnę o skąpstwie?
Ja chciałem kupić jedno. Taka miałem potrzebę. Grając nieuczciwie na moich niskich emocjach sprowokowano mnie do zakupu więcej niż potrzebowałem bo nie lubię przepłacać
A nie można było wystawić uczciwej ceny? Czyli 2,5 pln za to piwo?
No oczywiście nie można było.
A czemu?
No właśnie, czemu?

Andrzej Dubiel (Ondrii)
11 lat temu

Chociażby dlatego, że na jednym piwie zarobią na Tobie 1zł, a obniżając cenę o 50gr w przypadku zakupu 4 razy większej liczby piw zarobią na Tobie 2zł. Dlatego jedno piwo nie może być w cenie takiej, żeby zarobili tylko 50gr. Bo im się nie opłaca. Bo wleziesz do sklepu z buciorami, nabrudzisz, narobisz taką samą kolejkę przy kasie, osoba przy kasie będzie musiała dokładnie tyle samo wstukać w klawiaturę kasy, dokładnie tyle samo czasu poświęcić, pracownikowi będzie trzeba zapłacić dokładnie tyle samo za wykonaną pracę, ogrzewanie (albo klimatyzacja) będzie tyle samo kosztowała, to samo lokal i wiele wiele innych.

Tak to przyszedłbyś po piwo cztery razy (np. dwa razy w tygodniu), 4 razy zrobiłbyś kolejkę, 4 razy by trzeba Cię obsłużyć i kolejka byłaby 4 razy dłuższa :P

Dobra wiem, przesadzam. Ale ta karykatura sytuacji właśnie taka miała być. Poniekąd niższa cena wynika z tego, że jest mniej pracy.

Po drugie w przypadku np. abonamentów (płacenia za rok z góry za usługę, np. hostingu). Firma dostaje pieniądze na początku, za cały rok, więc może tymi pieniędzy obracać i... ZAROBIĆ. 10, 20, może 30% w ciągu roku. Poprawia się cashflow. Dlatego za rok z góry płacisz 10-20% mniej.

gerald1972
11 lat temu

Tak.
Czysta ekonomia.
Tylko czemu ja wróżkom nie wierzę?
Sam nie wiem:P
Dziwne.
W Biblię wierzę, a w ekonomię ni cholery:P
Sam nie wiem czemu

Orthos
11 lat temu

Co do kwestii "kupiec-złodziej" to warto zauważyć, że w religiach politeistycznych dość często bóg kupiectwa był też bogiem złodziejstwa (np. Hermes). Niby nic takiego, ale jednak w podświadomości ludzi takie rzeczy zostają na wiele pokoleń (analogicznie z kastami w Indiach, które formalnie nie istnieją, ale prawie wszyscy nadal pod to żyją).

Warto też się zająć tym, jaką ideę handlową przyjmujemy. U Adama Smitha i klasycznych liberałów nie zawsze istnieje sytuacja, że ktoś zarabia kosztem kogoś. W przypadku merkantylizmu (i innych preklasycznych teorii gospodarczych) ktoś musi stracić aby zyskać mógł ktoś.

gerald1972
11 lat temu

Dzięki Orthos:)
Już wiem czemu
Ekonomia:)
Nauka jak cholera
Każdy swój pogląd głosi i przepycha i każdemu się zdaje, że ma rację
Wróżbiarze qrważ ich mać:P
Już wiem czemu im nie ufam i nie wierzę:P
W horoskopy też nie wierzę bo mają podobną wartość, jak ta cała "nauka"
A Bóg mówi.
Nie wróżyć z fusów bo i tak g...no wiecie misiaki:D

Martin
11 lat temu

Nie wierzyć w ekonomię to tak samo jak nie wierzyć w matematykę. Ja nie wiem co tu jest do wierzenia. Można zaakceptować albo odrzucić, ale tu nic do wierzenia nie ma.

Doradzam zaakceptować. Świat zbudowany na fałszywych założeniach nie doprowadzi nas do niczego dobrego. Poza tym, że nas łatwo będzie oszukać, co tylko wzmocni jeszcze nasze deluzje.

Gerald, nie ma czegoś takiego jak "uczciwa cena". Tak jak nie ma czegoś takiego jak "uczciwy skręt w prawo". Ludzie się stale na coś umawiają w życiu. Uczciwość występuje wtedy, kiedy obaj się zgadzają z własnej woli i na podstawie prawdziwej wiedzy.

Więc każda cena jest uczciwa, jeżeli zgodziłeś się za nią kupić.

A jak uważasz, że jest za wysoka, to nie kupuj.

A w tym przypadku - więcej za mniejszą cenę - to akurat sprzedawcy robią nam dobrą przysługę. Zachęcają do myślenia z wyprzedzeniem i efektywnego postępowania. Zamiast codziennie łazić po piwo, chodzisz raz na 4 dni.

Poza tym, powtarzam: to nie wina sprzedawcy, że ty nie wiesz czego chcesz, nie wiesz co robisz i nie umiesz liczyć. Weź trochę odpowiedzialności za własne zakupy. Bo naprawdę nikt cię do niczego nie zmusza.

Wystarczy powiedzieć "nie".

gerald1972
11 lat temu

Jest uczciwa cena Martin.
Nie ma ceny "zbyt wysokiej" lub ceny "zbyt niskiej", a to dla mnie różnica
Ale zawsze możemy pozostać przy swoich opiniach.
A co:D
Ja w pełni biorę odpowiedzialność za to co robię i co mówię i co kupuję.
Bo z natury odpowiedzialny jestem
Tak mam
I zupełnie nie rozumiem jak można porównywać ekonomię do matematyki.
Że jedna podbiera coś od drugiej to nie znaczy, że to to samo.
Ale to tylko taka moja opinia.
A ja oczywiście mogę się mylić.
Też tak mam:D

Orthos
11 lat temu

Na fałszywych założeniach można dojść do dobrego rozwiązania. Chociażby merkantylizm (wg współczesnych) oparty był na fałszywych założeniach, ale to on pobudził zachód do wypraw handlowych. Te doprowadziły do rozwoju kultury, sztuki wojennej i przemysłu (chociaż może lepiej pasowałoby rzemiosło, ale wiadomo o co chodzi). Zatem tutaj tak ładnie nie jest.

Nieuczciwa cena istnieje - monopolizacja i dumping są idealnymi przykładami. III Rzesza, za pomocą dumpingu właśnie, zniszczyła gospodarkę Jugosławii na ten przykład.

Hubert Ciekierap
11 lat temu

Witam

Od jakiegoś czasu zacząłem oglądać odwyk i faktycznie zainteresował mnie. Uważam że nadaję on trochę świerzości obecnej wizji chrześcijaństwa, które faktycznie w obecnych czasach ogranicza się tylko do pustych rytów.

Słuchałem też ostatnio jednego z pierwzych odcinków pt. "Jezus z zielonego wzgóra" i zaciekawiło mnie jak ty Martinie w trochę sarkastyczny sposób porównałeś Jezusa do jakiegoś dalekowschodniego guru. Postanowiłem napisać ten komentarz z propozycją tematu, odnośnie właśnie samego Jezusa. Dokładnie chodzi mi o Ewangelię Tomasza, oraz inne takie gnostyckie wizje Jezusa, które (według mojego mniemania) robią się coraz popularniejsze. Jeśli nie będzie to żaden problem i będą chęci ot taka moja propozycja tematu. Chodzi mi również o zestawienie tych gnostyckich tekstów z kanonem Pisma Świętego, z tego co się orientuje było już o Ewangelii Judasza to i o Ewangelii Tomasza też można coś wspomnieć. Temat uważam za nawet ciekawy, takie dywagację na temat wiedzy tajemnej i gnozy (tak trochę z pogranicza New Age).

gerald1972
11 lat temu

A i tak jeszcze:)
Ja Martin łaski od sprzedawcy nie potrzebuję i absolutnie nie chcę jego straty. On ma zarabiać.
Ale, jeżeli stać go na to, aby mi 4 piwa sprzedać za 10pln to niech go będzie stać na to, aby mi jedno sprzedał za 2,5pln, a nie za 3pln
Bo to jest zwykłe zdzierstwo, a nie łaskawość.
Choć może się wydawać, że to jego dobra wola.
To nie dobra wola.
Bo poszedłbym sobie na dzień następny do sklepu, przewietrzył bym się, ładną panią przy kasie zobaczył ponownie, pani miałaby zajęcie i sobie zarobiła, a ja kupię piwo konkurencji i jej też dam zarobić:P
Dla odmiany smaku.
To niestety nie jest" dobra przysługa sprzedawcy" bo to nie on obniża cenę zazwyczaj, cenę obniżają producenci dla uwalenia konkurencji.
Ci najsilniejsi, których na to stać.
Że to niby uczciwe jest?
Jakoś nie sądzę.
Ale oczywiście mogę się mylić.:)
Z uczciwą ceną jest tak jak z uczciwą i nieuczciwą konkurencją.
I nie obraź się, ale z asertywności szkoleń miałem kilka.
Wiem jak się mówi "nie".
I nigdy nie mówię "nie bo nie"
Naumieli mnie chyba:P
Tak się pocieszam:P

Jakub
11 lat temu

Ksiądz Jacques Roux twierdził,że spekulantów trzeba wybić.
Ale nie wierzyć w to co piszą Mises czy Rothbard to twierdzenie, że 2+2=4.Ekonomia nie ma nic wspólnego z etyką.Dogmat Montaigna jest nieprawdziwy.

Swavek
11 lat temu

odp.30
postwię pytanie zwyczajnie.
czy np.piwo jest potrzebne i do czego było by pomocne?
jeżeli dopowiadasz, że to jedynie zachcianka, to nie ma znaczenia ile jest w ofercie.
ale zmienię przykład, kupowałbym 40l paliwa a jest oferta na 55l i zapłacę jak za 45l i mam w zbiorniku miejsce to przecież pozwoliłbym na taką manipulację :)

co do 3 czy 2.5 pln za sztukę to przecież ceny są skalkulowane.
Znaczy, że cena ma relację do ilości zakupionych sztuk, np, 1000 tego samego produktu płatne od razu to koszt 1.27 a przy terminie płatności 1.29 za sztukę.:)
reasumuję ;)
moje zakupy = moje decyzje.

Martinie, matematyka polega jedynie na założeniach,
takich np. że dwa jest wielokrotnością podwujną jednego.
każda dobra sekretarka wie że kiedy szef się pyta ile jest 2+2
to ona odpowie " a ile ma być szefie" bo tylko czasem jest cztery a czasem nie.
o żonka podała taki przykład,
dwa małe jabłka i dwa duże nie są czterema jablkami mimo że w jakimś założeniu jest ich 4.

wiec jedynie moje win win w relacji do
Twego win win
jest winwin Jezusa.

ps. kiedyś czytałem " że czemu miałbyś płacić za coś co nie jest jedzeniem"
myślałem, że w NT ale teraz nie widzę gdzie to jest.
poZdrawia

Ella
11 lat temu

Mnie asertywności nie naumieli, naumiałam się sama, a to znaczy tyle, że umiem odmawiać, ale nie umiem radzić sobie z emocjami, jakie mnie przy tym dopadają. Robię się agresywna i niegrzeczna, lub zamknięta i odizolowana i to co ze mną robi reklama mam za złe handlowi i jego agresywności, bo sama siebie takiej nie lubię.
Natomiast wiedza z jakiejkolwiek dziedziny nie może być zła, można ją tylko w służbie zła wykorzystywać. Winna nie jest psychologia, ekonomia, czy matematyka, tylko człowiek, który z tych nauk robi zły użytek.
Wiedza jest majątkiem, z tym się chyba zgodzicie, jej zdobycie jest związane z poniesieniem kosztów, a sami wiecie jak Jezus przestrzegał przed bogactwem. Dlatego z wiedzą też trzeba właściwie się obchodzić, aby nie nie zrobić nikomu krzywdy. Za to też będziemy rozliczeni. Nie znaczy to, że brak wiedzy, albo ubóstwo robi kogokolwiek lepszym. Znaczy to tyle, że samo posiadanie stwarza niebezpieczeństwo nadużywania i skupiania się na sobie, przed którym zostaliśmy ostrzeżeni.

gerald1972
11 lat temu

Tak Swavek, kalkulacja, zależy kto na co liczy i jak kalkuluje.
Koszt produkcji jednego popularnego batonika czekoladowego?
0,35 pln
Cena sprzedaży 2 pln
Koszt produkcji 100 gr kawy premium?
4 pln
Cena sprzedaży 26 pln
Kalkulacja
Do jednej paczki batonów dokładamy 2-gą gratis ktoś mówi do sklepikarza. Trzeba tylko obniżyć cenę o ze 1,2 na 0,8 pln Jedziemy z koksem?
Ok. Wezmą paletę, a nawet dwie, mówi pan sklepikarz, ale obniżę cenę o 10% . Telefon do przyjaciel(szefa)
Wchodzimy? Jasne odpowiada przyjaciel i tak nam się to kalkuluje.
Tym panom może i tak
A czy nam się kalkuluje?
Noż oczywiście, toż kupimy taniej
A wiele taniej?
Za tyle ile trzeba czy w kosmos i tak za dużo?
Promocja! W dużej sieci handlowej. Kawa 200g za jedyne 20,99. Cena reguralna 29,99. Można kupić tylko max zgrzewkę, aby sklepikarze nie wykupili.
Kalkulacja. Tfu, na psa urok
Uczciwa cena, a nie wyjechana w kosmos cena, aby potem było z czego zjeżdżać.
A konkurencja?
A konkurencja robi to samo.
Krzywdy sobie nie zrobią. Każdy chce żyć i tłuc kiesę ile wejdzie
Póki czas.

Moje zakupy=moje decyzja.
No oczywiście

Dobra, starczy, jak dla mnie. Dość mielenia tej kawy.
O Bogu ma być, a nie pierdołach i życzeniach

Martin
11 lat temu

Widzę, Geralt, że wiesz lepiej ile kosztuje kawa od tych, co ją sprzedają.

No to super! To czekam aż zaczniesz sprzedawać swoją za pół obecnej ceny.

Oczywiście wiem, że nie będziesz, bo to niemożliwe. Niemożliwe dlatego, że nie uwzględniłeś żadnych kosztów, które z 35 groszy robią 2. Transport, opakowanie, koszty logistyki, zarządzania, promocji, podatki, praca. Za 35 groszy to możesz kupić kawę w Kolumbii, prosto z krzaka. Musisz sam znaleźć u kogo, sam się dogadać z tym co produkuje, sam sobie przywieźć, sam zapłacić podatki od tego.

Rany, to dziecinne podejście do przedsiębiorczości naprawdę jest już irytujące. Chcesz wiedzieć ile co naprawdę kosztuje? Spróbuj to zrobić samemu. A jak sądzisz, że się da dużo taniej to weź i zrób. Sam zarobisz i ludziom pomożesz. A tak to tylko opowiadanie głośno głupot.

Nie wiem ile miałeś sekretarek, Swavek, ale jak mi ktokolwiek na pytanie "2+2" odpowiada "ile ma być" to wyrzucam i więcej z nim nie współpracuję. To nie jest DOBRA sekretarka, to jest człowiek niesamodzielny i do niczego się nie nadaje. No, może da radę rowy kopać, ale i w to wątpię. Będzie pytał czym.

Widzę tu po komentarzach, że PRL wiecznie żywy. Siedzi w głowach, siedzi.

Ella
11 lat temu

W Niemczech ma wejść zakaz używania w reklamach sloganów nie mających potwierdzenia w wynikach badań naukowych. To znaczy, że nie tylko ja mam z tym problem.:-)

Robert B
11 lat temu

Koszt wytworzenia jednej płyty DVD z Windows 7 to kilkanaście groszy, przy sprzedaży elektronicznej jeszcze mniej, to dlaczego kosztuje on prawie 400 zł?

Koszt wytworzenia batonika to pewnie jest te kilkanaście groszy, ale fabryka w której się on produkuje to kosztował kilkanaście milionów i musi się zwrócić.

Bardzo mi się podobają artykuły jak dziennikarze rozbierają smartofna i wyliczają ile kosztowały materiały do jego produkcji i jak dużo firma na nim zarabia.
Oczywiście nikt nie zada sobie trudu, aby policzyć koszt wytworzenie oprogramowanie, designu, marketingu, sprzedaży itp.

Jak Martin powiedział, skoro tyle firm zarabia krocie na sprzedaży to zakładasz swoją firmę i w tydzień zdobywasz 50% udziału w rynku.

Swavek
11 lat temu

odp. 43
Specjalnie dla Ciebie.
Kalkulacja jak wiele słów w języku pl ma różna znaczenia.
Ja pisałem o kalkulacji tej co jest zaprzeczeniem wyceny, no nie każdemu psu burek na imię i nie każdy burek to pies.
A to co odpisał Ci Martin to fakt, marudzisz i marudzisz
Wprowadzisz Twoją kawę to kupię ją od Ciebie, za uczciwą cenę
tak uczciwą jak teraz o tym piszesz ;)

Martin sekretarki miałem a i sekretarz też był.
i odpowiem Tobie, że najwięcej do powiedzenia ma ten kto ma troszkę do powiedzenia.
A wprost, to jak by pracownik udowadniał, że wie lepiej to "bym się u niego zatrudnił" a skoro on u mnie pracuje to sprawa jest prosta, sponsor wie :)
To jest fajne, że obaj mamy na myśli prl a punkty widzenia mamy inne.
Dla mnie to był ciekawy czas, za dzieciaka to nie było takiej przedziałki dla mnie bo promowane było robotnicze pochodzenie
albo chłopskie.
a ja ani tu ani tam.
W domu sklep, i jeden z rodziców na "szczeblu" ;)
Pracownicy też byli, nie moi, rodziców to widziałem relacje.
Oficjalne i inne.

Bo w pl "przyniesienie" z pracy to nie kradzież.
a kraj oficjalnie jakby chrześcijański.
bo tam pracownik "wie;)"

@45 to świetne rozwiązanie na przyszłość,
mimo, że minęło dużo lat.

Zerg
11 lat temu

Lucyferański porządek świata (NWO) nadchodzi:
Lucyfer przywoływany podczas mszy w Watykanie:
www.youtube.com
W 3:40 minucie filmu:
Flammas eius lúcifer matutínus invéniat:
ille, inquam, Lúcifer, qui nescit occásum.
Christus Fílius tuus,
qui, regréssus ab ínferis, humáno géneri serénus illúxit,
et vivit et regnat in sæcula sæculórum.

Which Translates:
"May the morning star find his flames,
That Lucifer who knows no setting, your son Christ,
who, once he returned from hell, shone serenely upon the human race,
and lives and rules unto perpetuity."

And also can be translated:
You are Morning Star that never sets
find this flame still burning:
replace Christ, you Morning Star,
who came back from the hell,
and shed his new light on all mankind,
your star, who lives and reigns for ever and ever. Amen
Papieska Akademia Nauk popiera GMO
Pope New World Order Speech
www.youtube.com
POPE NWO_2
www.youtube.com

Swavek
11 lat temu

czy oni tam kogoś innego wolali?
bo to bardziej oczywite niż sensacyjne.

gerald1972
11 lat temu

Oj tam, nie wiem lepiej, tylko wiem bo po prostu ją sprzedawałem:P
Kawę znaczy, i batoniczki i cukiereczki i wafeliki i bombonierki i mleczka i kaszki i ciuszki i książki i zeszyciki i zupki i warzywka i kabiny i brodziki i lekarstwa i szlag wie co jeszcze. Wymieniać mi się nie chce
I znam mechanizmy na jakich to jest oparte.

Resztę Twojego komentarza przemilczę bo gospodarzem jesteś.

Swavek, pewnie, że marudzę:P
Trochę już mnie znasz:)

Andrzej Dubiel (Ondrii)
11 lat temu

@44 Martin, nie piekl się tak :P
Nie chodziło mu pewnie o SEKRETARKĘ, tylko o KSIĘGOWĄ.
Gdybyś znał ten test na księgową, to byś wiedział, że się pomylił.

Z tym 2+2 i ile ma być chodzi o to mniej więcej, że jak szef firmy pyta księgową ile trzeba zapłacić podatku, gdy przychód wynosi 1000zł a podatek 19%, to pyta a ile ma być? Czy zapłacić podatek bez odliczenia kosztów, czy odliczyć koszty i zapłacić mniejszy podatek, czy może ryzykować, odliczyć lewe faktury, zwiększyć koszty, zapłacić jeszcze mniej, ale podczas kontroli US mieć przesrane. I tyle :) W końcu właściciel firmy (a raczej prezes, co nie zawsze jest równoważne z właścicielem) ponosi odpowiedzialność przed US, a nie księgowa (nie ważne czy osoba, czy firma).

Co do kosztów produkcji i ceny sprzedaży to też mnie śmieszy.

Czemu nie uwzględnia się przy wycenie kosztu ziemii, budynków, maszyn, ryzyka (że się nie sprzeda), podatków?
Dlaczego jak informatyk zarabia ileś tam na godzinę, to nikt nie wlicza tego, że wpierw 5-10 lat siedział przed komputerem wiele godzin i robił za nic, uczył się.
To samo lekarz, niby na godzinę zarabia dużo. Ale wpierw studiował 6 lat a potem jeszcze kilka lat praktyki miał nim zarobił dużo.

Ella
11 lat temu

Sprzedawałam długi czas na flomarkach. Śmiesznie jest kiedy przychodzą klienci i z dużym przekonaniem twierdzą, że nie mogę tyle wołać za jakąś rzecz i wymuszają na mnie oddanie jej za ich, nieporównywalnie małą cenę. Ale na flomarkach mało jest manipulacji.:-)

gerald1972
11 lat temu

Ależ Ondrii nic się martw o producentów.
Przecież mają wszystko pięknie skalkulowane:)
Łącznie z tzw "kupowaniem sprzedaży", "kupowaniem targetów u dystrybutorów" "kupowaniem miejsc na półkach sklepowych", w aptekach, kupowaniem miejsc z dodatkową ekspozycją, kupowaniem przeterminowanego towaru konkurencji, aby konkurencję ze sklepów wywalić, kupowaniem indeksów w dużych, średnich i małych sieciach handlowych,gratisy, wycieczki, prezenciki i prezenty, wymiana przeterminowanego towaru, opłaty za miejsca magazynowe itd, itp.
Handelek jak cholera:P

Jak zaczynałem robotę to tego nie było.
Koncerny nauczyły dziadostwa, żeby sprzedawać więcej i mieć mocniejszą pozycję i dziadostwo się pięknie rozprzestrzeniło

Dadzą radę biedni producenci bo my im za to wszystko ślicznie zapłacimy.
No w końcu to ich koszty. Nie takie, jakie chcielibyśmy. No, ale jak są to płacić trzeba
A co:) Na biednych nie trafiło:P
Znaczy w sensie klientów biednych.
A zostaną najsilniejsi:P
W sensie producenci.
A jak.
Wolny rynek i konkurencja:P

A flomarki to takie jakby bazary, Ella?

Ella
11 lat temu

Tak, to taka niemiecka tradycja, że jak zrobią w domu czystkę, to niepotrzebne rzeczy sprzedają na flomarku. Był naród bogaty, to kupował bez większego namysłu, a potem stało po kątach, zabierało miejsce i zbierało kurze. Jak przyszedł czas na czystkę, żeby znów móc kupować, to trzeba było coś z tymi niepotrzebnymi zakupami zrobić. Wywalić skoda i samopoczucie kiepskie, co innego jak spakować w samochód, wywieźć na flomark i kilka setek przywieźć do domu. Znów mieli z czym ruszać na zakupy. Sprytne ludki umiały zdobyć towar z innych źródeł i też miały czym handlować, nawet co niedzielę. Teraz niby jest już trochę trudniej żyć i wydawałoby się, że na towar z drugiej ręki wzrośnie popyt, ale jest inaczej. Używane rzeczy drożeją, kupujący oglądają każde 1€, placowe zdrożało i flomark się zmienił. Więcej jest handlarzy handlujących tanim, kiepskim towarem, okazji mniej, mniej ludzi się przewija po flomarkach.

gerald1972
11 lat temu

Aaaa, fajna sprawa.
A ja myślałem, ze to takie zwykłe place targowe.
Mniej wszechogarniającego marnotrawstwa dzięki temu.
W Brukseli to się nazywa "Święto Ulicy":D
Kurcze, aż dziw czasami, jakich cudowności ludzie czasami się pozbywają za niewielkie pieniądze.
Wystarczy ulicę zamknąć na kilka godzin, a tu fruuu i się zapełnia handlarzami i kupującymi.
Może kiedyś u nas też coś takiego powstanie, jak się już trochę dorobimy i będziemy mieli się czego pozbywać:)

Dora 1
11 lat temu

A ja chciałbym powiedzieć że tęskno mi za wieczorami odwykowymi i tyle... Smutno. Jak dobry nie byłby odcinek (a bywają na prawdę dobre), bez wieczorów mam jakiś taki niedosyt... Normalnie tęsknię.

gerald1972
11 lat temu

A Martin, nie obraź się proszę, ale ja jakoś tak mam, że urazy trzymać nie umiem, ale powiedzieć swoje muszę:P

Oczyszczenie jakieś czy coś, ot taka cecha charakteru.

No więc tak nieśmiało zasugeruję, że jeśli gospodarz ma życzenie, aby goście nie sugerowali mu jakiś rzeczy, które urażają jego samego, to mógłby wziąć pod uwagę, że goście czują podobnie i też nie chcieliby słyszeć pod swoim adresem, jakiś niepokojących opinii o dzieciakach, które głupoty opowiadają.

Bo wiesz, jeśli Ciebie boli to, jak Ciebie ktoś do dzieciaków porównuje, to wiedz, że inni też podobne podejście mają. Chociaż pewnie wiesz.
Raczej.
I to byłoby na tyle.

Maruda gerald:P

Zerg
11 lat temu

@ Swavek
cyt: "czy oni tam kogoś innego wolali?
bo to bardziej oczywite niż sensacyjne. "

www.youtube.com

Samego Diabełka wołali i w sumie mnie to też nie dziwi .Znając tą instytucje, nic dziwnego.

Jacek K.
11 lat temu

Kiedyś chciałem jednorazowo napisać tutaj jakiś komentarz, więc podpisałem się nieco przypadkowo Samuel [z] Huntingdon. Tak się porobiło, że napisałem więcej niz początkowo zakładałem komentarzy, więc ten nick zaczął mnie irytować, bo fanem Samuela Huntingdona nie jestem. Ale to ciągle ja - tytułem wstępu.
Co sądzicie o lichwie, o której w Biblii jest sporo? Pożyczanie na procent jest sporą częścią dzisiejszej ekonomii. Inaczej można spojrzeć na pracownika banku udzielającego pożyczki, a inaczej na kogos do kogo przyjdzie znajomy i chce pożyczyć. Lichwa jest to sprzedaż usługi jaką jest pożyczanie pieniędzy.
Mam talent do interesów [hipotetycznie, nie w rzeczywistości:)]. Idę do znajomego pożyczyć jakąś sumę, nie na przeżycie, bo na to mi nie brakuje, tylko po to, aby po prostu zarobić, bo mi się okazja trafia. On o tym wie, że pomnożę te pieniądze. Powinien wziąć za usługę czy nie?

Swavek
11 lat temu

jaki wspulnik, yśle, ze tak.
znaczy to zdrowe rozwiązanie.

gerald1972
11 lat temu

A ja sobie myślę, że to nie on powinien sobie tym zaprzątać głowę tylko Ty Jacek.
To od Ciebie zależy czy chcesz mu zapłacić czy nie.
Jak mu sam z własnej woli zapłacisz będzie radosny i szczęśliwy, ile byś mu nie dał.
A jak mu nie zapłacisz to nieszczęśliwy będzie i zawiedziony.
Raczej
To nie on powinien.
To Ty powinieneś

oscarr
11 lat temu

Uczciwa cena istnieje.
Nie ma co do tego wątpliwości w przypadku przedmiotów materialnych dostępnych powszechnie na rynku.
Ja osobiście uważam, że tak samo jest z przedmiotami niematerialnymi lub unikatowymi.
Każdy przedmiot niematerialny lub unikalny można w jakimś stopniu ocenić subiektywnie i porównać do innych podobnych.
Oceny takiej podejmują się recenzenci, ale też odbiorcy.

Jeśli więc jakaś książka wyjątkowo nie cieszy się zainteresowaniem i nie wynika to z tego że leży w najciemniejszym miejscu w empiku, to z pewnością ustalona cena nie jest uczciwa - czyli nie jest odwzorowaniem wartości.

Shemdog
11 lat temu

A ja mam dla wszystkich cytat - Hamman A. G., Życie codzienne pierwszych chrześcijan, Warszawa 1990 -
"Spośród wielu zawodów szczególnym szacunkiem chrześcijan cieszył się zawód lekarza – z racji konieczności pewnego poświęcenia, co czyniło go bliskim idei chrześcijańskiej. Podobnie przedstawiała się sprawa wyboru przez chrześcijanina zawodu prawnika – w życiu codziennym wybór ten kwestionowany nie był a więc ceniono jego przydatność. Źródłem dochodu wielu chrześcijan był także handel, zarówno lokalny, sąsiedzki jak i z pewnością handel, który nazwalibyśmy międzynarodowym. Jednak by wyznawca chrystianizmu mógł się nim zajmować, musiał pamiętać o tym, by jego zawód nie wzmógł chciwości i tym samym nie sprowadził go na drogę grzechu. Poza tym chrześcijaństwo wymagało uczciwości, tak w życiu codziennym jak i zawodowym, co skutkowało uczciwym płaceniem przez chrześcijan podatków w przeciwieństwie do pogan. Poza handlem niebezpiecznym bywał czasem zawód bankiera, a więc obrót pieniędzmi. Jakiekolwiek operacje finansowe stanowiły ciągłą pokusę dla osób tym się zajmujących, zarówno świeckich jak i duchownych – wszystkim zagrażało oszustwo." Jestem ciekawy co wy na to?

Czarnobrody
11 lat temu

Uczciwa cena to relikt minionej epoki komunistycznej. Coś może być w mniemaniu ludzi za drogie, lub adekwatne, ale słowa "uczciwa" wolałbym unikać, bo rodzi się pytanie, czy cena może być kłamliwa? Cenowe kłamstwo w moim pojęciu polega na zatajeniu części ceny, którą i tak musisz zapłacić, np. podanie netto zamiast brutto i dopisek małymi literami, że cena jest netto, a brutto wynosi tyle i tyle - to jest nie uczciwa cena, bo próbuje wprowadzić w błąd i liczy na zwyczajne przegapienie dopisku.

Swavek
11 lat temu

m.youtube.com

tu masz odpowiedz o lichwę, relacje handlowe i wolny rynek :)

Gerald znam Cię, bo sie nie zmieniasz ;)

gerald1972
11 lat temu

Oj wiem Swavek, że nieco powinienem, ale to jeszcze nie mój czas widocznie:)

Cena może być kłamliwa.
Cenowe kłamstwo polega na tym, że Ty myślisz, że płacisz za to, za to i za tamto. Bo tak mówi ekonomia. I kalkulacja ceny produktu.
A się okazuje, ze płacisz za to, za tamto, za siamto i owamto czyli za to o czym się nie mówi, nie pisze i nie wie, a co istnieje w kosztach i co sobie producenci do ceny doliczają.
I to jest nieuczciwe po prostu.
Bo, gdyby nie te "ukryte koszty", o których pisałem wcześniej, kawa kosztowałaby 20pln a nie 26 pln.

W komuniźmie NIGDY nie było uczciwej ceny.
Ceny były umowne, ustalane przez partię, a nie uczciwe.
Dlatego ta idea zbankrutowała.
Bo coś co powinno kosztować 1 pln nie może kosztować 0,5 pln tylko dlatego, żeby lepiej wyglądało i się ludowi podobało.
Się nie da bo ktoś musi dopłacić
A jak się dopłaca to się bankrutuje.
I tyle
A to o czym mówisz to pospolite oszustwo jest, ale krótkie nóżki ma.
Jak to mówią : złodziej przez wieś przejdzie jeno raz.
Jak pisałem nie ma ceny "zbyt wysokiej" i "ceny zbyt niskiej"
Bo co dla mnie niskie dla Ciebie wysokie być może i odwrotnie.
Kwestia podejścia i głębokości kieszeni

Czarnobrody
11 lat temu

@63
Jeżeli pytasz o stosunek do pieniędzy, to jako chrześcijanin napiszę jaki ja mam do nich stosunek. Pieniądze są potrzebne, ale nie są sensem życia. Wiele można dzięki nim zrobić, ale nie wszystko. Chciwości nigdy nie zaznałem - w odróżnieniu od zbierania pieniędzy na określony cel, lub jako rezerwę finansową - jako zapas na złe czasy. Idea chciwości była mi tak obca jak język chiński.

Od paru miesięcy spotykam się z chciwością w czystej formie. Firmy takie jak: FM, Avon, Oriflame. Wielu spośród dystrybutorów chcą jak najwięcej się nachapać kupując nie tylko na własny użytek. Biegają po parkingach z perfumami, po targach z cholernie drogimi proszkami do prania i niezwykle kosztownymi mydłami, nagabują wszystkich znajomych i próbują namówić kolejne osoby do włączenia się w piramidę, koszt w FM to 136zł za przymusowy starter, można i za 30zł - ale o tym milczą. Mają w oczach wymalowane Mercedesy i dochód pasywny, po naczytaniu się Kiyosakiego. Zmarnowali mi 3h i złamałem wiele technik NLP, którymi mnie raczyli, później było wyśmiewanie, no niestety ja mam ukutą pełną zbroję na takich ludzi.

Co do lekarzy: "chory kto między wami, niech starsi się modlą o zdrowie" - jakoś tak.

Ella
11 lat temu

Marku, bardzo ciekawy cytat podałeś. Też tak na to patrzę, że te zawody mogą pogłębiać skłonności do pazerności. Natomiast w życiu pierwszych Chrześcijan nie było jeszcze służby zdrowia po reformie i oni nie wiedzieli, że lekarze zamiast leczyć ludzi mają w pierwszym rzędzie przynosić dochody, stąd wydawało im się, że takie zajęcie jest przeniesieniem do swojego życia zasad Chrystusa o miłości bliźniego. Niestety nawet najlepsza ekonomia odrzuca miłość jako wartość.:-) Miłość jest dochodowa tylko w przypadku prostytucji.:-) Tą z kolei odrzuca Biblia.:-(

Swavek
11 lat temu

68 noż Ella, to nie" miłości" to wsad finansowany.

Gerald, ogarnij się.
Jak jadę do sklepu to po
wybrany produkt, jakości jaką wybieram, w sklepie jaki lubię.
unikam mega i hiper i takich non name.
biorę pod razwage walory nie składowe ceny, bo te zawarte są w cenie końcowej, a tę płacę.
czasem dlubiesz w d...e i dziwisz się że wygląda jak nutella ale zapach taki jaki zwykle tam bywa ;)

Skoro masz tę radość i wiesz.
to wnioski i działasz.

Krzysztof mnie to omijają tacy ;) chociaż do amway sam się zapisałem, bo za darmo, a produkty mi odpowiadają, znaczy część i tańsze od sklepowych i od tych od amway pl też. acha fm u nas ma starter za free, oczywiście jest w nim nic :)
Ale marketing tam co opisałeś to faktycznie podkręcony ;)
ale to i lepiej, łatwiej są rozpoznawalni.
Ciekawostką w mlm jest nowocześniejszy ruch ksześćjanski.
czesto mlm i program zbawienia idą u nich obok lub nawet wymiennie.
fajnie,bo to opisane w Biblii jest przy okazji ostatecznych czasów.Bo przecież jak chory ma kasę na produkty z mlm to i uzdrowienia z łaski mu nie potrzeba, bo i po co.

A jak klecha ma mało do powiedzenia to wystarczy nlp made in diabeł, i też wierni zadowoleni,tylko z czego nie wiem.

Andrzej Dubiel (Ondrii)
11 lat temu

Ooo... Ellla, stanowczo zaprzeczam :)
Miłość jest jak najbardziej wartością, także w ekonomii.
To, że ludzie nie chcą tego dojrzeć i to olewają, to co innego.
Ale na dłuższą metę miłość jak najbardziej jest dochodowa :)

Czarnobrody
11 lat temu

NLP* - jak łopata, zależy do czego użyjesz. Ja osobiście staram się poznać w praktyce jak najwięcej trików NLP. Nie lubię być robionym w balona to jedno, a drugie, że lepiej sobie nogi własnym językiem nie podkładać, a trzecia sprawa, jak mam pojęcie o NLP, to z pełną odpowiedzialnością mogę przedstawić produkt, nie piorąc mózgu, że takie dobry, ani nie sugerując, że coś z nim nie tak.

*NLP - ogół technik manipulacyjnych obecnych w każdym języku i każdej kulturze, które ludzie zwykle stosują bezwiednie, zebrane, zmodyfikowane, objaśnione. Ojców ma to wielu, początek fachowej nazwy datuje się na lata 70 XX wieku. Wszystkie techniki naturalnie istniały od zarania dziejów. Prócz zwykłej manipulacji, lub jako obrona przed manipulacją NLP służy również w psychoanalizie, rozwiązywaniu problemów itd. Techniki te nie są ani złe, ani dobre, tak jak łopata, nie jest ona ani zła, ani dobra, dopiero człowiek może nią kogoś ogłuszyć. Nie da się nimi zmienić materiału mentalnego człowieka, ale można go zmodyfikować, np. poprzez zaprogramowanie mu spokoju w sytuacjach kiedy panikował, a to co on wtedy na spokojnie zrobi to już sprawa jego sumienia i NLP nic do tego.

Swavek
11 lat temu

odp.71
czyli lubisz kiedy robiony jesteś w balona:)
bo przecież nlp znasz ;)
i chyba z naleciałości zmiękczasz czasem końcówki (ć).
Dokładnie za j. Rosyjskim. :)
To tako polska przypadłość, urzywanie jakby oficjalnego języka, a w rzeczywistości jest to przesuwanie autorytetu wypowiadajacego na tak zwany " ogół".

żeby było jasne
Ty piszesz rozważnie

Odnoszę się bardziej do jezyka populacji, co to ruskich nie lubi a gada i pisze dokładnie w sposób jak Rosjanie ,zmiekczając dodatkowo bezwiednie lub z premedytacją wszystko " jak leci".
na ten przykład, kilka dni temu zapoznawałem się z materiałami egzorcystósw, te akurat przeznaczone były dla tzw " ogółu":)
Gadał hierarha kościelny.
Oczywiście jego słowa były wolne od faktów merytorycznych:)
ale za to ć,ć,ć,ć ... aż uszy więdły.
po kilku minutach przerwałem połączenie, nie czułem się adresatem takiego subkulturowego języka i braku treści
na szczęście, mówił bez "ukrytego" przekazu w co trzecim, czy co piątym słowie ;)


ps. znasz fm?
bo twierdzą oni, że mają ceny na poziomie sklepów a produkty jakoby lepsze. czy to prawda?
bo robią za dużo chałaSU;) jak na "prawdę".
no i te "rozdawane" mercedesy z lizingu też przeca kosztują

gerald1972
11 lat temu

No Swavek:)
Wziął mnie pani i zastrzelił. Chyba merytorycznością argumentów swych:P
Zatkało kakało jak to mówią
Zwłaszcza "ogarnij się" przemawia do mnie bardzo mocno bo ma wielką siłę przebicia i bije przez nie taka mądrość życiowa i niewątpliwy ogrom doświadczeń, że ech:P
Pisanie do mnie w ten sposób wzbudza u mnie nieodpartą chęć popisania się moja wątpliwą erudycją co może być powodem niejakich napięć:P

Jeśli Ty jeździsz do swoich sklepów i tylko tam kupujesz wybrane przez siebie produkty to ja od Ciebie ekonomii i oszczędzania uczył się nie będę
Ja oszczędny jestem i przepłacać nie lubię, toteż bardzo uważnie przeglądam sobie gazetki i wybrane produkty wybieram tam, gdzie są one o wiele tańsze w danej chwili.Powiem Ci, że sporo na tym oszczędzam.Bo przyzwyczajenia, przyzwyczajeniami, ale kryzys jest i trzeba sobie paska zacisnąć, a droga ta sama

Zwłaszcza jeśli jest taka możliwość żeby głupio nie przepłacać tylko i wyłącznie z racji przyzwyczajeń:P
I nie wybrzydzam czy to hiper,super,osiedlowy czy dyskont czy no name
Ja nie widzę różnicy tu czy tam
Jeżeli Heniek w realu kosztuje 4,2 a w sieci z kropkami 3,3 to co mam przepłacać?
Ale jak lubisz to Twój wybór:P
Co mi do tego

Swavek
11 lat temu

moj drogi Geraldzie.
przelicz czas potrzebny na przeanalizowanie promocji i dojazdy do wybranych tą drogą sklepów.
a zobaczysz ile tracisz na tych oszczednosciach :)
bo mimo Twej wnikliwej( przebiegłej;) kalkulacji nie liczyłes tych elementów.
Ja wedliny robie sam w domu, pieczywo czasem też.
produkty do tego mam z hurtowni, gdzie zamówienie robie do dwuch razy na mc.
co do jakości wedlin to nie podam najmniejszego porównania, bo go nie ma :) z uwagi na parszywą jakość "wedlin" w sklepach i śladowy wkład mięsa.
Technologię do wyrabiania wedlin pozbierałem sam, dla tego jest ceramiczna nie stalowa, i koszt znikomy.
w moich wiem co wkladam :) to samo dotyczy kiełbas.
teraz jestem na etapie budowy wędzarenki.

ostatnio kupilem 1/2 owieczki, wyśmienita jakość, rozsądna cena :)

Natomiast idąc dalej za jakścią, to drogi Geraldzie czy widziałeś reklamę mercedesa? (widziałem trzy)
bo kia czy daewoo czy fiata to na pewno :)

wiec to co widzą oczy, widzą bo ktoś to wydrukował, czytaj zpreparował.
a skoro, jak piszesz" oni" zarabiają na wszystkim, to na promocjach najwięcej:) bo chyba nie wierzysz że np.dronka zarabia na wszystkim tylko nie na promocjach :D

szkoda Twego czasu na siatkarstwo

gerald1972
11 lat temu

Oj tam
Przeliczyłem Swavek.
Opłaca się:P
Bardzo się opłaca.
Nieważne, że oni zarabiają.
Oni MUSZĄ i mają zarabiać. Po to mają firmy Swavek.
Toż to chyba dla wszystkich oczywiste jest. Firmy to nie instytucje charytatywne.
No chyba, że akurat nimi są:P A i te zarabiać muszą
Na promocjach zarabiają co oczywiste tez jest bo chyba nie sądzisz, że do tego dopłacają?

Chodzi o to, że ja mniej wydaję za to samo.

Nauczyli mnie liczyć też:P
Na siebie:P

Smacznej owieczki życzę.
To dopiero pochłaniacz czasu:P
Preparowanie znaczy.
Ale w sumie miłe z pożytecznym

Co do reklam Mercedesów. Wystarczy radia posłuchać.
Aż się roi. Zwłaszcza pod koniec roku. Wyprzedaż, wrzeszczą.
Mercedesy wyprzedają? No masz wyprzedają. Nawet Audi wyprzedają. No masz:)
Ale reklamy to już inna historia.
Bo reklama dźwignią handlu jest:P
I basta:)

Swavek
11 lat temu

czy Ty jakiś emeryt to czasem nie jesteś? bo jak po numerku to już możesz.bo jakoś dziwnie tanio własny czas liczysz.
ale zapytam.
jakiego rzedu masz oszczednosci?
liczac tak samo jak do tej pory.
bez dowartosciowania wlasnego czasu.
i ile tygodniowo potrzebujesz godzin za zakupy? tak uczciwie, nie dla statystyki przy spowiedzi.
ilel procent zakupów jest jadalnych a ile to weteriańskie mięso, czyli coś podpisane jako mięso, bo na wegetarianina nie wygladasz ;)
za malo praktyczny ;) i elastyczny.
a raczej amator wiepszków ;) jesteś.
pisz smialo.


potem przeczytam, bo lece do appla,
bo mnie ten tablet wqża.

pozdrawiam
Swav3k

gerald1972
11 lat temu

Na emeryturę to trzeba sobie zapracować:P
Ciężko.

Dobra, zdaję się, że zdominowaliśmy nieco dyskusję prztyczkami i nudne to się robi, choć nie ukrywam, że jak dla mnie zabawne:)
No, ale nie mój dobry humor tu jest najważniejszy:)

Wciąż się o sobie nowych rzeczy dowiaduję:P

Tak tylko powiem, że tyle ile ja oszczędzę praktycznie bez roboty(gazetki na klopie przeglądam więc w sumie czas oszczędzam, a tak w ogóle nie wiem dlaczego faceci na klopie coś czytać muszą?:P Można i co innego, ale ja lubię gazetki bo się mogę skupić na czym innym) o tyle mniej pracować muszę:P
Mam więc kupę czasu, żeby się po sklepach szlajać dla własnej przyjemności:D
Bo to lubię
Fajnie mam:)
Taaak, ja to mam fajnie:)
A , jako że raczej oprócz swego humoru nic więcej do dyskusji nie wniosę, zdaję się, to się grzecznie wyłączę póki czas:)
Bajo, jak to mówi mój kolega Staszek z tira.

Czarnobrody
11 lat temu

O czym my tu rozmawiamy, zgubiłem się na logice postu 72 przy balonie, reszta nie wiem czego dotyczy, post 73 równie oszołamia i zadaje pytanie o co chodzi i tak, aż do postu 77.


_________________
A co do psucia towarów to jest taki blog konsumencki na YT Adbuster się nazywa. Rozrywkowy koleś z niego.

Swavek
11 lat temu

wzbudzasz poczucie winy.
Nie przyszło mi do baniki że Ty czytasz.
Znaczy na klopie czytasz :D
gdzies musisz faktycznie :)
ale zobacz, poszę całkiem poważnie
przecież to twoje wyszukiwania masz zakrapiane na twardo.
i one stają się ..wniane.
ble promocja, ble.
mimo że pekunia non olet,
ale promocja to olet olet jak najbardziej :D

Klara z tira jest zdecydowanie przyjemniejsza.
3maj się na tanim jedzeniu.
i czekam na Twoją kawe w uczciwej niskiej cenie i wybornym smaq.
ups, nic nie wspominałeś o smaku! :)

postrafiam
Swav3k

Czarnobrody
11 lat temu

Swavek, uważam, że jesteś dyslektykiem, dlatego wcześniej przeprosiłem, ale nie przeciągaj struny.

Jacek K.
11 lat temu

Czasem to chyba nie ma fajniejszej rozrywki dla ateistów, niż posłuchać jak chrześcijanie - bracia w wierze - rozmawiaja.

gerald1972
11 lat temu

OOoo Swavek i to się dopiero nazywa "wzbudzanie winy" nie sądzisz?:P
Mówię o poście Jacka
A cóż to, że niby chrześcijanie to nie ludzie i się pośmiać ze swoich wad nie mogą Jacek?
A raczej ludzie aspirujący do bycia chrześcijanami?
Od "chcenia" do "bycia" droga daleka, jak dla mnie
Ty masz bliżej?

bury
11 lat temu

Bycie uczciwym to nie takie proste, sam prowadzę pewien biznes i staram się klientowi nie wciskać badziewia ale szczerze mówiąc za dobrze z tym nie wychodzę. Ludzie oszukujący klienta tylko w taki sposób że on sam o tym nie wie mają się znaczne lepiej i nawet ich "biznes" się rozwija a ja coraz częściej myślę czy by nie zwinąć swojego biznesu.

Martin
11 lat temu

A skąd wiesz, że mają lepiej, jak tego nie robiłeś?
Spróbuj, okaże się.
Ja nie sądzę, że to się na dłuższą metę opłaca, ale też nie próbowałem.

Poza tym może inaczej rozumiemy oszukiwanie. Jeżeli klient nie wie, że jest oszukany - to może po prostu nie jest? Ale to faktycznie jest śliskie, bo raz jest, raz nie jest, zależy od przypadku. Czasem - a może i często - ludzie uważają, że tylko jak zniechęcą klienta do kupienia wszystkim co się da, to tylko wtedy są uczciwi. A jak nie wspomną o słabszych stronach produktu, to oszukują.

No ale tu nie się powiedzieć czegoś uniwersalnego.

Dlatego też Biblia mówi o fałszywym świadectwie przeciw bliźniemu. To "przeciw bliźniemu" jest istotne i może być dobrą wskazówką, żeby wyznaczyć granicę między zachęcaniem do kupna, a oszukiwaniem przy sprzedawaniu.

Swavek
11 lat temu

odp.80
ach zalatany byłym, to się najpierw zapytam
jaki to jesteś specjalista?
bo zaintrygowałeś mnie, nie tym co napisałeś ale czy to rozumiesz?
nie jestem pewien tego.
Jak dla mnie Krzychu daj se na luz i miłość bo znowu szukasz po omacku tego co dawno napisalem.

odp 81
jedynak albo rodzic jednego dziecka tego nie sqma.
bat,zwracanie sie miedzy ludzmi " bracie" jest zwiazane z glebokimi relacjami, a takie powstaja przy okazji
np. tutaj.
zobacz, rodzaj relacji i powiazania,jaki sa tu,
a swiat juz zadba zebys poznal wiecej roznic i " smiesznosci" no przyczyn do drwin też.
to ty decydujesz gdzie pa3sz.

mam taka zasade, ze jadac slucham, s c levisa, teraz "chrzescjanstwo po prostu". jade sobie spokojnie, tak zupelnie na luzaku, czy po miescie czy gdzies dalej.
polecam i Tobie.

pewnie ze tu przypitalamy sie do siebie, ale prosze przemysl to co napisze.
czy np. gdyby gerald napisal np. do mnie zebym go przenocowal bo taka ma pilna potrzebe , to ja bym go zapytal za ile u mnie bedzie.
czy ci co o nich pisaleś, tez tak robia dla ich "braci" w przekonaniach, dajmy na to ewolucjonistycznych?
mysle, ze nie.

bycie chrzescjaninem to zawsze rozrywka. od setesetek lat.
tylko dla kogo?

gerald1972
11 lat temu

I vice versja z tym noclegiem Swavek;).
A durne uwagi to tylko durne uwagi

Swavek
11 lat temu

Ciekawy przykład jest w np. myjkach ultradzwiekowych.
Fala omiata cały przedmiot ale zmienia jedynie zanieczyszczenia.

Kiedy czytam coś i mi to dokucza
Rozumiem to jako, ze porusza się coś do mnie przyklejonego,
żebym ja był czysty.

Wiec czasem musi boleć, żeby okazał sie że Bóg jest czysty i doskonały
Ja jestem w trakcie budowy.

Wiec prośba,
przeszkadzaj jak
najbardziej w duchu miłości.
Bo to buduje życzliwoście.


Żeby nie było, że pisze o lukrowaniu.
Pisze o uczciwych a czasem męskich rozmowach.
Np. Tym2:23
:)

Happy Sabbath

gerald1972
11 lat temu

Hahhahahahaa.

I vice versja Swavek i vice versja

Też sobie i Tobie tego życzę

Moim zdaniem wszyscy są w budowie Swavek.

A kto myśli, że jest już zbudowany to tylko tak sobie myśli
I się mocno myli

gerald1972
11 lat temu

I powiem coś jeszcze Swavek
Nie chcę, żeby zabolało bo to tylko moje spostrzeżenie i może być chybione.
Ale jak dożyję czasu, że zaczniesz stosować się do podanych przez Ciebie cytatów to chyba będę szczęśliwy jak cholera

Bo spotkałem masę ludzi cytujących cytaty, a jakoś strasznie mało jest tych, którzy pouczając innych pamiętają, aby najsampierw pouczyć siebie.
I sami potrafią trzymać się tego co cytują
A żebyś miał jasność o czym mówię bo lubisz, jak jasno i czytelnie mówię to powiem:

W naszej rozmowie po tym odcinku Odwyku nieco się posprzeczaliśmy
Aby tej bezproduktywnej dyskusji nie ciągnąć w poście 77 grzecznie lub raczej niegrzecznie wycofałem się z dyskusji.Tak, raczej niegrzecznie.

A Ty co zrobiłeś?
Zastosowałeś się do Tym2:23 ? Odpuściłeś?
Niestety nie
Pokopałeś sobie jeszcze troszkę w poście 79, aby wyszło na to, że to jednak Ty masz rację

Nie pouczaj proszę, tylko się uczmy
I nie cytuj bo powiem "sprawdzam"

Ale porównanie do myjki wyszło Ci wyśmienicie
I mówię to z życzliwości, a nie ze złośliwości
Bo może jeszcze przez chwilę będziemy się spotykać na Odwyku i chciałbym, aby te spotkania nie były, aż tak niebudujące i chcę żebyś wiedział co mi się nie podoba

Swavek
11 lat temu

:D
Bo jak My sie z mujką cieszymy to tam
bakterie umierają i coś boli.

Ja Gerald cieszę sie kiedy piszesz wprost bo to rozumiem.
Bo kiedy piszesz wprost, czytając mam " cegiełkę" na budowę :)

Co do racji to wolę zmianę niż bycie "Zastałkiem"

w 79 oddałam Tobie pole.
Nic personalnego, to Twoja decyzja
Gdzie czytasz i podejmujesz;) decyzje.

Ja przerabiałem best price i wybieram rozsądną jakość, raczej unikam specjalnych ofert, bo ich specjalność jest jedynie dla sprzedającego.
Dam taki przykład, z osie mc temu kupiłem " tańsze" paliwo na jakiejś stacji, po tygodniu przyszedł przegląd auta, no i dupa, lista usterek przewyższała wartość samochodu.
Ceramizer usunął usterki :)
No i zobacz jako to oszczędność, bo nie podjechałem ze dwa kilometry po normalne paliwo.
Wiem że pisaliśmy o jedzeniu nie o paliwie.
Rozumiem, że czasem sytuacja była taka nie inna.
ale proszę odstaw przyzwyczajenia.
"robiąc to samo będę miał te same efekty"
Do promocji ma sie tak, że robiąc rozsądnie zakupy robię je ze względu na priorytet zywnosci realnej, nie tego co bywa napisane na opakowaniu, bo to czasem jest prawda, ale to wiesz
Bo dwa tanie kurczaki = jeden dobry ;)

63 Marek
ciekawie cytujesz :)

gerald1972
11 lat temu

No patrz Swavek
Przegadaliśmy z 12 tysiecy słów i dalej się nie rozumiemy
Ja nie mówię o tym żeby kupować „tanie” produkty
Ja mówię o tym, że kupować produkty „premium” w niższej cenie
Ja nie znoszę dziadostwa
Od tego mam życie, aby żyć dobrze
I lubię żyć dobrze i jeść i pić dobrze
Mam się obrażać na producentów, że walą mnie w tyłek?
A po co?
Też ich walnę w tyłek

Przecież, gdybym się obrażał to z głodu bym umarł:P

I o to mi chodzi
Jeśli kawa n... gold którą lubię bo nie mierzi moich kubków smakowych kosztuje normalnie 29,99, a widzę na gazetce, że może kosztować 20,99 to po jaka cholerę ja mam przepłacać?
Kupuję zgrzewkę i mam spokój na miesiąc
I już
to samo z browarkiem
Jak widzę Heńka, który kosztuje 5,20 a na gazetce 3, ileś tam to kupuje 4 zgrzewki i mam zapas na miesiąc

Mówię o manipulacji bo producent wiedząc, że jestem zachłanny obniża cenę i ja na tą obniżkę lecę jak ćma do lampy

Jakby wystawił normalną, swoją cenę to nie kupiłbym kilku zgrzewek tylko kupiłbym towar konkurencji dla zmiany smaku
I to mnie wkurza.
Ale ja jestem podatny na manipulację:D
A kto nie jest, niech pierwszy rzuci kamieniem:P

Co jeszcze?