• Odwyk
  • ·
  • 10
  • ·
  • 21%
  • ·
  • 3 tygodnie temu

Sebastian
Sebastian
3 tygodnie temu

Żeby zacząć w moim przypadku, musiałbym się całkowicie ''odkłamać'' z Boga. Brzmi to paradoksalnie. Ale wszczepiony program made in vatican na tyle mocno siedzi, że kiedy chciałbym się zbliżyć do Boga, narzuca mi się cały system katolicki z zasadami i nakazami i innymi ''cukiereczkami'' typu poczucie winy, poczucie grzechu i wyrzuty sumienia :)
Do tego to wszystko obarczone jest doświadczeniami, przykrymi doświadczeniami, nerwicami religijnymi itd. Naprawdę jest ciężko w takiej konfiguracji i praniu mózgu uwierzyć w Boga Chrześcijańskiego a co najważniejsze chcieć takiego kogoś poznać czy szukać. Myślę że jest to w moim przypadku niewykonalne. Sam Jezus chyba musiałby zainterweniować, ale z tego co widzę raczej nie kwapi się do tego, więc mam prze***ne :)
Fajnie było posłuchać Ciebie Martin, tak BTW.

Damian
Damian
3 tygodnie temu

Sebastian,

Często mamy różne założenia w głowie (czy to przez kościół, rodziców, szkołę), które potem bardziej lub mniej świadomie przenosimy na coś, co nie jest tym, skąd się wzięło założenia. I oczywiście Bogu też się dostaje, potem mamy o Nim jakieś wzięte zupełnie z kosmosu poglądy, uważamy je za oczywiste i nawet nie przychodzi do głowy nam ich podważać. Ja myślę, że jesteś na dobrej drodze do wyjścia z tego, bo zrobiłeś pierwszy krok - zauważyłeś, że to masz. Myślę, że dobrym drugim krokiem będzie nastawienie się na przyłapywanie się na takich myślach i powiedzenie sobie wprost "o, ja teraz właśnie odruchowo wziąłem jakieś założenie z KK i przypisałem to Bogu". I potem zrobić krok w tył, popatrzeć na to z dystansu i samemu dojść do wniosku ile w tej myśli było sensu. Na początku nie będziesz miał odruchu przyłapywania się i będzie ci wychodzić raz na 10, potem raz na 5, potem na 2. I wśród tych razy znowu najpierw raz na 10 ci to coś da, potem na 5 i w końcu możesz naprawdę być w stanie zrobić sobie w głowie remont. Na początku wiele rzeczy wygląda na niemożliwe, ale stawiając sobie po trochu małe cele możesz za rok czy dwa odkryć, że jesteś już innym człowiekiem.

Marcin Mielcarski
Marcin Mielcarski
3 tygodnie temu

@Sebastian warto myślę posłuchać tzw. świadectw ludzi którzy autentycznie wyszli z totalnej kupy. Ja w swoim otoczeniu mam najbliższą mi osobę (żonę) która była w naprawdę ciężkim położeniu i w sumie decyzja o byciu z Bogiem zmieniła naprawdę sporo i otworzyła nowy rozdział. I nie jest już tak że jak się nawrócisz to nie będziesz mieć problemów, oj nie, może być tak że problemy będą się mnożyć jak króliki! Ale już nie są tego kalibru, i da się je jakoś wytrzymać bo wiesz że Bóg jest z tobą. Przynajmniej ja to tak widzę.
U Ciebie może być podobny problem co był u mnie i z którego też się jeszcze trochę muszę leczyć pod tytułem: "nie jestem godny". Mi się wydaje że to bzdura, bo w Biblii nie takich zawodników Jezus zapraszał do siebie (choćby łotr na krzyżu - co on tam za darmo może wisiał? ;-))

Sebastian
Sebastian
3 tygodnie temu

Wiesz Damian, jest coś w tym co piszesz, by krok po kroku zmieniać ''umeblowanie'' w głowie. Ale przecież wystarczyło by doświadczenie żywego Boga i po problemie. A są podobno ludzie którzy czegoś takiego doświadczyli. Natomiast zmienianie o którym piszesz kojarzy mi się ze zmianą obrazu Boga w swojej głowie. Nawet jeśli to zmienie, to nadal będzie tylko obraz-pusty w środku :)

@Marcin Mielcarski, Być może gdzieś tam kręci się opcja ''nie jestem godny''. Z tym że jest to problem złożony, to wszystko siedzi gdzieś w zakamarkach mojego umysłu, duszy, tkankach itd :)

Dlatego wspomniałem że jeśli nawet wyrażam chęć, to narzuca mi się zaraz stary obraz Boga. A przecież wystarczy pstrykniecie palcem Bożym, by mnie z tego gówna wyciągnąć. Bo dlaczego nie?

Jeśli poczytamy NT, to tam Jezus uzdrawiał ludzi praktycznie od razu. Nie wymagał jakiejś relacji itd.

Na dzień dzisiejszy nie widzę czegoś takiego ze strony Boga.

Damian
Damian
3 tygodnie temu

Zmienianie obrazu w głowie to nie pusta kwestia - to kwestia kluczowa. Tak naprawdę stajesz się innym człowiekiem, kiedy zmienia się to co jest w głowie - bo to właśnie w swoich głowach tak naprawdę mieszkamy.
Czy mieliśmy w Ewangelii jakiś przykład tego, że Jezus uzdrawiał psychikę człowieka? Nie kojarzę czegoś takiego. A w sumie dlaczego nie, przecież na pewno i takie problemy ludzie mieli. "Zaczarować" umysł to nie to samo co nogę, tu jednak wchodzi się w sfery tego kim człowiek jest i jego istoty/woli, jak wiemy woli człowieka to Bóg ruszać nie chce. Myślę, że właśnie dlatego nie ma takich przypadków opisanych. Jezus naprawiał ludziom głowy, ale nie cudami tylko rozmową i zapraszaniem do chodzenia za Nim.
Z mojego doświadczenia wynika, że na początku Bóg daje jakiś lekki power-up ale stamtąd to już tylko inspiruje i naprowadza jak sobie dobrze przemeblować głowę, krok po kroku. I patrząc teraz na siebie sprzed lat to naprawdę niebo a ziemia. A to dlatego, że kiedyś tam poczułem autentyczną ciekawość jaki jest ten Damian w najlepszej wersji i wszystkie Damiany pomiędzy. Autentycznie chciałem (i chcę nadal) ich poznawać. I szkoda by było nie doczekać się takich Sebastianów ;)

Sebastian
Sebastian
3 tygodnie temu

@Damian

''A to dlatego, że kiedyś tam poczułem autentyczną ciekawość jaki jest ten Damian w najlepszej wersji i wszystkie Damiany pomiędzy. Autentycznie chciałem (i chcę nadal) ich poznawać.''

Możesz rozwinąć?

Damian
Damian
3 tygodnie temu

Zanim poznałem Jezusa to uważałem, że jestem jaki jestem i tak już musi być. Jak już zostałem Chrześcijaninem to czytałem jaki ten Jezus jest i jakim chce, żebyśmy my też byli i pomyślałem sobie "fajnie by było takim być", chociaż to się wydawało raczej nierealne. Gdzieś tam w końcu zacząłem zauważać, że tu coś jest ze mną nie tak, a tam do poprawy. Nadal nie widziałem specjalnych perspektyw, ale kierunek już jakiś był i nie miałem wymówki, żeby nic nie robić. Skoro obiecałem temu Bogu, że jestem teraz Jego własnością to wypada chociaż próbować. No i schemat przeważnie jest taki, że na początku Bóg w ogóle nie pomaga zanim nie zrobisz chociaż paru kroków sam. A po tych paru krokach nagle robi się nagle jakoś dużo łatwiej i zaczynają się zaskakująco szybkie postępy. I tak poznałem Damianów: umiejącego rozmawiać rozmawiać z ludźmi, zawierającego bliskie przyjaźnie (wcześniej poznając Damiana, który w ogóle chce jakieś mieć), umiejącego nie żreć się z ojcem przy każdej okazji, radzącego sobie w pracy, wytrzymującego trudne sytuacje bez rezygnowania z Boga. Po poznaniu pierwszego takiego Damiana byłem zszokowany tym, że to naprawdę jestem teraz ja. I zacząłem chcieć poznawać kolejnych.

Lukszmar
Lukszmar
3 tygodnie temu

Widzę, że nagrałeś Martinie odcinek bardziej praktyczny o chrześcijaństwie. Pewnie rozmowy z nami na Discord cię zainspirowały (i nie tylko) - fajnie :-).

Martin
Martin
2 tygodnie temu

Ja się nie znam na odkłamywaniu "krok po kroku". Ja to zrobiłem rewolucyjnie, raz a porządnie.
Cały system wierzeń w głowie podarowany przed "dobrych ludzi" był coraz bardziej irytującym gościem. I tak mi się zbierało, zbierało, aż któregoś dnia pojawiła się alternatywa. I wtedy wyrzuciłem gościa za drzwi, raz a porządnie.

Nie wiem jak się wyrzuca gościa za drzwi po kawałku. A nawet jakbym wiedział to po co sobie utrudniać życie?

Po takiej operacji, owszem, pojawia się samotność i niepewność poruszania się w zupełnie nowym świecie. Ale nie zwracałem na to uwagi. Ulga, radość i wolność były tak duże, że zapomniałem, że miałem się bać czy co tam. A przede wszystkim przesłonił wszystko realny kontakt z Bogiem. Wielu do tego tęskni, ale mało kto stawia wszystko na jedną kartę.

Jezus w większości rozmów uzdrawiał psychikę. Nie widać tego? Może kwestia tego czego człowiek się spodziewa. Jak czeka na "teraz uzdrawiam twoją psychikę, dotknę ci głowy i będziesz uzdrowiony" to się nie doczeka. Jezus wyzwania rzucał. Krótkim zdaniem zmuszał człowieka do konfrontacji i decyzji.

Źródłem choroby w psychice są przeważnie kłamstwa. Stare, dojrzałe, zagmatywane, z długimi korzeniami. Chwasty.

Damian
Damian
2 tygodnie temu

Zmiana podejścia to może być jeden moment, ale odruchy wciąż zostają. Z tym krok po kroku to chodziło mi bardziej o odzwyczajaniu się od starego jak już się wybierze nowe. Bo to z odruchami jednak tak przeważnie jest, że się uparcie trzymają nawet jak człowiek podejmie świadomie decyzje robić coś im na odwrót.

Zaloguj się, żeby komentować.

Forum

Za mało miejsca w komentarzach? Porozmawiaj o tym na forum!

Podobne odcinki

Biblia i narkotyki

Program Odwyk

Czy Jezus ćpałby herbatę? Czy tlen jest narkotykiem, który niszczy ciało będące Świątynią Bożą? Jak brzmi modlitwa przed zjedzeniem....

Wszystkie odcinki tego programu

Wyzwanie!

Mamy dla ciebie małe wyzwanie. Jedno. Albo sto.

Pokaż

Audycje

Jak sobie radzimy

Stan finansowania Odwyku wynosi dziś 224% normy!!! Szaleństwo!

Odwyk działa dzięki wsparciu słuchaczy.

Jeżeli uważasz, że to pożyteczna inicjatywa, dorzuć do pieca!

224%

Odwyk wsparli

  • Michał Cierniak

    Michał Cierniak dał 100zł

    2021-11-26
  • W34

    W34 dał 50zł

    2021-11-24
  • Adam

    Adam dał 5zł

    2021-11-23
  • Mikolaj

    Mikolaj dał 50zł

    2021-11-23
  • Krzysztof

    Krzysztof dał 200zł

    2021-11-23
  • Karol

    Karol dał 25zł

    2021-11-22
  • dkugab

    dkugab dał 200zł

    2021-11-22
  • Adrian

    Adrian dał 25zł

    2021-11-21
  • Krystian

    Krystian dał duuużo!

    2021-11-20
  • Michał

    Michał dał 10zł

    2021-11-20
Odwyk.com

Odwyk to audycje o Biblii i Bogu, w których promujemy trzeźwe podejście, ludzki język i samodzielne myślenie.

Znajdziesz tu ponad 500 godzin odcinków na każdy temat.

Na blogu




Kontakt

Liberty Media Ltd (07572785)
85 Great Portland Street
W1W 7LT London, UK
Telefon: +48 736 920 087
Phone: +44 737576 4160
Email: