Dzień Kobiet: O dyskryminacji mężczyzn - rozmawiamy z Arturem

7 miesięcy temu

56min

Rozmawiamy o dyskryminacji mężczyzn z naszym niewidomym przyjacielem Arturem. Posłuchajcie jak Artur widzi kobiety i co sądzi o podziale na role damskie i męskie. Czy faktycznie mężczyźni są dyskryminowani i czy da się coś z tym zrobić? Możecie do nas pisać na: dominika@odwyk.com karolina@odwyk.com Po więcej zapraszamy na: https://www.odwyk.com/

Dyskusja

Lukszmar
5 miesięcy temu

Hej, ja jak najbardziej widzę dookoła pełno dyskryminacji mężczyzn i w sumie kobiet też. Znaczy się problem jest główny taki, że do sporej liczby ludzi wciąż nie może dotrzeć, że czasy się zmieniają i że "tradycyjne" podziały ról w związkach nie muszą być teraz najlepszym rozmawiąząniem, dla wszystkich (przynajmniej we współczesnej Europie). I próba narzucania na kogoś siłą jakiejś roli nie jest fajna i dobra. Nie każdy mężczyzna musi być super męski i nie każda kobieta super kobieca. W tym poniżanie osób, która nie żyją tak jak my sobie to wyobraziliśmy nie jest fajne. Z drugiej strony, znowu tak jak wspomniałyście biologia jest biologą i kobiety i mężczyźni się różnią. Tak, więc nie walczył bym z tym i nie próbowałbym teraz mówić każdemu mężczyźnie, że ma być bardziej jak kobieta i kobiecie, że ma być bardziej jak mężczyzna. I że wszyscy muszą porzucić wszystkie elementy tego klasycznego podziału ról w związkach. Po prostu niech każdy ma wolny wybór jak chce podejść do swojego związku i swojej roli w nim. Oczywiście do związku potrzeba dwóch osób tak, więc trzeba się jakoś dogadać w tej kwesti ze swoim partnerem czy partnerką.

Karola
5 miesięcy temu

Ty gadałeś?;)

Lukszmar
5 miesięcy temu

Hehe, tak, znaczy się, jak się poznawaliśmy z żoną to tak. Moja żona jest bardziej tradycjonalistką, trochę domatorką i mi nie przeszkadzało to wtedy. I sam byłem wychowywany na tradycjonalnego mężczyznę, tak więc wszedłem trochę w tą rolę naturalnie i było spoko. Wszyscy zadowoleni, a przynajmniej do pewnego momentu. Gdyż z moją żoną weszliśmy dość młodo w związek. I po jakimś czasie okazało się, że żona jednak nie do końca chce być tradycjonalną żoną, a i ja nie do końca sprawdzam się w roli tradycjonalnego męża. I doszedł problem z tym, że dla mnie przyziemne sprawy przestały być tak ważne. Na pierwszym miejscu zaczęło być chrześcijaństwo, gadanie z różnymi ludźmi, nauczanie, jeżdżenie po różnych miejscach związane z tym przygody, itp. Z kolei, dla mojej żony to wciąż dzieci, dom, ogródek, spokojne życie (w tym jest katoliczką). I zaczęły się problemy. W tym z ustalaniem kto się czym zajmuje i kto ma jakie obowiązki. Obecnie chyba "realizujemy" jakiś taki częściowo tradycjonalny model z nowoczesnymi elementami - samo wyszło :-). Gadamy, poprawimy co się da i się wspieramy. I nawet dobrze idzie, a w każdym razie się nie pozabijaliśmy :-D.

Co jeszcze?