621. Wiara, nadzieja, miłość, kościół
Przyszła do mnie ostatnio odwiedzić grupa reklamująca Boga i odwiedziająca domy. I nie byli to Świadkowie Jehowy. Chociaż coś tam wspólnego z nimi mieli. Ale ważniejsze jest to, czego nie mieli, a to była ważna rzecz. Przynajmniej dla mnie. I chyba dla Jezusa też.
To mi uświadomiło, że grupy chrześcijan można by podzielić na trzy kategorie: kościoły wiary, kościoły nadziei i kościoły miłości. Ja wiem, że to uproszczone, ale przydatne. Bo daje do myślenia, a o to mi przede wszystkim w tym programie chodzi: żeby pomyśleć samemu i samemu decydować.
Poprzedni odcinek:
Poprzedni odcinek:
Dyskusja
Tam mieli taki sam problem z darami duchowymi i miłością, może tyle że tam nikt nie kwestionował ich autentyczności, dziś z tym jest trochę słabo.
W każdym bądź razie z moich obserwacji wynika że obojętność na drugiego człowieka i brak autentyczności wzrasta wraz z poziomem nakręcania się na nadprzyrodzone cuda połączonym z amerykańskim modelem marketingu religijnego.
No ciężko ich lubić, no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz.
Poza tym gdyby tak było, to czy Jezus mówiłby do swoich apostołów "miłujcie się"? Kto jak kto ale oni poddali mu swoje życie, a jednak to żeby kochać było wciąż ich wyborem, a nie czymś danym z góry raz na zawsze.
Więc ja bym tego nie romantyzował za dużo. To jest naprawdę coś, co od naszych decyzji zależy.