Przypadki chodzą po ludziach

8 miesięcy temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
54min

Jak rozróżnić zwykły przypadek od niezwykłego przypadku, czyli skąd ma człowiek wiedzieć, że to Bóg a nie zbieg okoliczności.
O, na przykład: czy te papugi w trakcie nagrywania odcinku to był przypadek i tyle czy Bóg zrobił zbieg okoliczności? No? Co powiesz?

Dyskusja

Andrzej
8 miesięcy temu

a te dwie dziewczyny z papugami idą do przodu czy się kręcą w kółko?

Damian
8 miesięcy temu

Ja bym więcej rzeczy wymienił, które tracisz jak wierzysz a to nie prawda, np:
-Taki gej nie będzie nigdy miał męża bo przeczyta w Biblii, że nie wolno z drugim facetem się parować.
-Jakiś chrześcijanin może odpuścić sobie miłość życia, bo ona może akurat być niewierząca a on stwierdzi, że taki związek nie ma sensu.
-Człowiek może podjąć jakieś (nawet w granicach rozsądku czyli nie poziom skakanie z okna) ryzyko i jeśli nie ma Boga to może wyjść na tym bardzo źle. Np. nie ubezpieczać mieszkania i mieć pożar.
-Można stracić całą masę czasu na szukanie Boga, którego wcale nie ma. Albo stracić na "pracę Chrześcijańską". A może ktoś ma jakieś pasje czy cele, których nie zrobi, bo się będzie zajmował tamtym.

To tak z głowy, pewnie jest tego dużo więcej jakby przysiąść i się zastanowić. Wszystkie te przykłady powyżej w jakimś sensie sprawiają, że marnujesz dużą część życia albo całe. A jeśli Boga nie ma to dla fałszu straciłeś właściwie wszystko, co miałeś, skoro drugiego życia nie ma.

Andrzej
8 miesięcy temu

wiara oparta na chłodnej kalkulacji jest chyba równie mało warta, co wiara oparta na strachu. Jest coś takiego, jak "zakład Pascala" i jest coś takiego jak "katolickie piekło". Można te zagadnienia studiować i tworzyć z nich "paliwo" do swojej lampy, ale taka lampa wymaga uzupełniania "cudzym olejem". a jak chcesz mieć "własny olej do lampy" to musisz sam go zdobyć :)

Martin
8 miesięcy temu

Trudności z życiowymi wyborami i ryzyko zawsze będą, niezależnie czy się wybierze podporządkowanie się Bogu czy opcję, żeby to całkiem odrzucić. Nikt nie wie z góry czy pożar będzie czy nie będzie, czy na ubezpieczeniu straci czy zyska, czy związek z kimś kto inaczej myśli będzie fajny czy się skończy katastrofą.

To akurat nie są rzeczy, które da się z góry wiedzieć, czy się straci czy zyska przy wyborze Boga. Czy się pójdzie w prawo czy w lewo obie opcje są jak droga we mgle i co jest dalej, nie widać.

Droga z Bogiem ma tego plusa, że nawet jeżeli trzymać się tylko zasad z Biblii (to jeszcze nie jest chrześcijaństwo, ale jest jakiś początek) to ma człowiek całkiem skuteczne wskazówki jak żyć, żeby dobrze szło i święty spokój, bo wie czego się trzymać. I na kogo zwalić, jakby coś nie poszło.

Przy obu wyborach spora część życia i tak będzie zmarnowana. To nieuniknione. Życie które nie ma celu, jest zmarnowane w całości, bo nie ma nawet definicji "niemarnowania". W przypadku większego celu tylko jakaś część się zmarnuje.

A papugowe dziewczyny sobie po prostu przyszły i poszły dalej. Jak one to zrobiły, że te papugi im nie uciekały to ja nie wiem.

Damian
8 miesięcy temu

No i ja się z tym zgadzam, właśnie o tym mówię, że wybór nie jest wcale taki oczywisty. A zasad z Biblii można się trzymać luźno i traktować Biblią jaką mądry zbiór tekstów i bez wiary w Boga. A to zwalanie to i tak bardziej w głowie niż w rzeczywistości, bo co to w sumie zmienia czy zwalisz czy nie zwalisz?

Nie ma definicji "niemarnowania", ale "marnowania" definicji też nie ma. A ktoś może sobie wybrać za cel "no mam limitowany czas, to sobie go wykorzystam jak najfajniej i tak jak ja chcę".

Co jeszcze?