617. Bóg kocha pięknych, silnych i retuszowanych
Era informacji się skończyła, teraz jest era: "diety i terapie".
W świecie obsesji na punkcie wyglądu trzeba w końcu zadać głośno ważne pytanie, na które odpowiedź każdy chciałby znać, ale jakoś głupio je zadać:
Czy Jezus chodziłby na siłownię?
O tym co Biblia mówi na temat wyglądu i kto był w Biblii piękny a kto taki sobie.
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Dyskusja
https://youtu.be/awik3CD_sNw?si=YNv0oUn1kqn1H-Hq
Praktyczne chrześcijaństwo też wymaga samodyscypliny, wyrzeczeń, skrupulatności. Tylko, że sedno sprawy w tym, że celem nie jest samodyscyplina, wyrzeczenia ani skrupulatność. To miały być narzędzia, środki do celu, a nie cel.
Chodzi mi o to, że jak ktoś dobrze naostrzy nóż, to ważniejsze czy tym nożem chce kroić ogórki czy zadźgać sąsiada, a mniej ważne, że jest dobrym ostrzycielem noży.
Tak właściwie, jeżeli się szykuje na sąsiada, to lepiej by było, żeby był jak najgorszym ostrzycielem.
Więc jak komuś energię i czas pochłania ambicja, żeby dobrze wyglądać, to chyba nawet gorzej, że ma samodyscyplinę i skrupulatność. No ja bym wolał, żeby na przykład taki Putin był leniwy i niezdyscyplinowany niż pracowity i skrupulatny. Ale znowuż z drugiej strony, gdyby mu się cele całkiem przestawiały, to wtedy by na dobre wyszło, że jest pracowity.
Tak że od celów życiowych wszystko inne zależy, mi się wydaje. A wygląd i próżność jako cel życiowy - no to jednak marny cel.
Co do tego że dziś społeczeństwo jest takie skoncentrowane na wyglądzie jest nie trafione.
W epoce wiktoriańskiej kobiety musiały spędzać masę czasu nad swoim wyglądem, dodatkowo te ubrania nie były wygodne (gorsety, suknie na stelażu, peruki, masa bielizny) zwłaszcza w bogatych elitach. Makijaże na potęgę, faceci w kubrakach - to wszystko kosztowało o wiele więcej.
Nawet w latach 50, 60, 70 czy 80 dużo więcej kobiety musiały kombinować ze swoimi fryzurami i kolorowymi makijażami jak Cyndi Lauper.
Dziś moda na proste włosy, szybki wyrazisty makijaż, dresik - totalny normcore.
Jak dla mnie smutny i mało wyrazisty styl, nie ma tu żadnej ekspresji - minimalizm i pójście na łatwiznę.
Co do obecnej mody na kulturystykę to ja jej nie widzę tak bardzo.
Wiem jedno. Poprawa swojego wyglądu wymaga samodyscypliny, wyrzeczeń, skrupulatności itp w czasach kiedy każdy siedzi na kanapie i je chipsy - z dwojga złego lepiej w tę stronę.
Próżność ludzi nie zna granic, wygląd i stan posiadania są najprostszymi metodami zabłyśnięcia.
Z tego samego źródła ktoś będzie pokazywał swój status intelektualny, oczytanie, kultura czy to że że sporo podróżował i dużo wie - bycie snobem po prostu.
Fajnie wiedzieć że jest się próżnym, bo ludzie nie chcą akceptacji tylko zabłyśnięcia.
To było widoczne w subkulturach szkolnych, alternatywni uczniowie słuchający metalu chcieli się odróżnić od dresiarzy i wieśniaków, tworzące własne grupy tylko że zamiast punktów za dyskoteki były koncerty a zamiast adidasów glany.
Ja to czytam tak: po dniu pracy nastał wieczór, i potem nastał poranek - i to zakończyło dzień. Czyli: dobra zakończyła się o poranku. Więc i musiała się zacząć o poranku.
Ale znowu masz taki opis święta w [Lev 23:32]: "Jest to szabat, dzień całkowitego odpoczynku. Ukórzcie się więc. Dziewiątego dnia tego miesiąca wieczorem, od wieczora do wieczora obchodzić będziecie wasz szabat."
No i wyznaj się tu, człowieku.
Mówi się, że to dodatek, bo nikt nie lubi wychodzić na próżnego materialistę. Ale ja twierdzę, że wygląd to jest najważniejsza motywacja, a wszystko inne - zdrowie, aktywna starość itd - to pretekst. Ludzie próżni chowają się za zdrowiem, bo co mają powiedzieć? Kto się przyzna i powie głośno: "lubię jak na mnie patrzą z zazdrością"? Ładniej powiedzieć: "lubię dbać o zdrowie".
Zresztą da się rozróżnić kiedy zdrowie to powód a kiedy to pretekst. Zdrowie nie wymaga robienia sobie zdjęć przy każdej okazji ani brania "suplementów".
Nie wiem co to za "nauka", co mówi rzeczy przeciwnie niż faktyczne badania, ale chyba nikt nie planuje dyskutować z tym, że w późnym wieku większym problemem jest demencja a nie chodzenie z laską. Demencja to zwiotczały umysł a nie zwiotczałe mięśnie.
W ogóle te koncepcje "w zdrowym ciele zdrowy duch" to jakiś zabytek po chłopach pańszczyźnianych, z czasów kiedy państwo promowało siłę fizyczną, bo priorytetem były dwa cele: fabryki i wojna. Mięśnie były kluczowe. Ale nawet wtedy to tak sobie działało.
W dzisiejszym świecie ci, co ćwiczyli mięśnie pracują dla tych, co ćwiczyli umysł. Jeszcze. Bo komu to dziś potrzebne? Co silniejsze: dźwig czy chłop z łopatą? Jaka podróż tańsza, w lektyce czy samochodem?
Więc zdrowie wiadomo, sprawność - oczywiście, ale nikt tu przecież nie mówi, żeby zostawać chorym inwalidą.
Ale czy trzeba się przy tym okłamywać? To nie jest w ogóle temat. Ludźmi kieruje próżność, to wygląd jest podstawą cechą dobrego samopoczucia, a nie zdrowie, sprawność a już na pewno przygotowania do starości. "Chcę się czuć dobrze ze sobą" - to jest kod społeczny, którego prawdziwe znaczenie to: "muszę się dostosować do presji społecznej, która każe mi uznać wygląd zewnętrzny za priorytet".
1) Ewangelia Jana 19:23-24: żołnierze dzielą szaty Jezusa, a więc w najgorszych łachmanach nie chodził. Mt 9:20 ktoś dotka frędzli jego płaszcza - ubranie z frędzlami to więcej niż minimum potrzebne do egzystencji.
2) Jezus nie chodził na siłownię bo był cieślą i miał siłownię na codzień. Czy na pewno by nie chodził gdyby siedział 8 godzin przed biurkiem w pracy i bolałyby go plecy?
3) Czasem dbanie o siebie to szacunek dla innych. Na przykład nie chcemy śmierdzieć, bo wiemy że innych to irytuje. Z wyglądem może być tak samo - jeśli widać po nas że skrajnie o siebie nie dbamy, że nie poświęciliśmy ani chwili uwagi ubierając się na czyjś bardzo ważny dzień, pokazujemy brak szacunku. O ile nie sądzę żeby Jezus chciał się ubierać niewiadomo jak modnie na czyjeś wesele, to raczej zrobiłby tyle aby okazać szacunek.
4) Ludzie ćwiczą na siłowni żeby być zdrowi, dobrze się czuć, a wygląd jest tylko dodatkiem. Ludziom podoba się to co zdrowe. Żyjemy prawie 100 lat, wydaje mi się że warto dbać o siebie, żeby na starość być nadal aktywnym, a nie oglądać telewizję cały dzień. A to że dbając o zdrowie podobamy się innym to dodatek. Nauka mówi że jednymi z najlepszych predyktorów sprawności na starość jest siła mięśni, a najlepsze co możemy zrobić dla sprawności umysłu to też ćwiczenia fizyczne.
Zobacz:
1 M.1:31 I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień szósty.
To Poranek kończy dzień szósty a nie wieczór.
Z szabatem chodzi o to, żeby 1/7 tygodnia była wolna, i to jest najważniejsze. A kiedy się dzień zaczyna i kończy to już generalnie wszystko jedno.
Dla nich wtedy szabat zaczynał się wieczorem, bo od stuleci mieli tak ustalone, żeby doba zaczynała się od zachodu słońca i kończyła o zachodzie słońca.
Dla nas dzisiaj miałoby by to nawet sporo plusów, bo fajniej jest cotygodniową imprezę zaczynać w piątek wieczorem niż np. w południe albo rano, nie?
Mam pytanie:
Kiedy zaczyna się szabat, rano czy wieczorem ?