445. Ekologia, wegetarianizm, Biblia
Ochrona środowiska - co na to Biblia? Czy Bóg każe chronić środowisko? Czy śmiecenie jest grzechem? Co ma Bóg przeciwko jedzeniu kury?
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Dyskusja
,,A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo»'' (Ez 47, 12)
,,Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką,
po obu brzegach,
drzewo życia, rodzące dwanaście owoców -
wydające swój owoc każdego miesiąca -
a liście drzewa [służą] do leczenia narodów'' (Ap 22, 2)
Dzis naukowcy potwierdzaja ze mocarstwa opisane w Biblii faktycznie istnialy a jeszcze przed chwila tacy jak Ty mowili ze to basnie Andersena:)
Przyklad pierwszy z brzegu to piramidy. Rozumiem ze jestes zwolennikiem prawd objawionych
ktore mowia ze zostaly wykonane za pomoca miedzianego dluta?:D
Aaaa.. moze kosmici?
Na tych blokach widac slady ciecia pila diamentowa...
Dlatego nie szukaj wolnych sluchaczy glupszych od siebie.
Zalecam wiecej pokory.
PZDR:)
Miałbym jedno pytanie - jak się ma szacunek dla darów Boga, do przypowieści o talentach? Oczywistym jest, że Bóg dał nam ziemię we władanie, ale czy władanie nie wiąże się z odpowiedzialnością? Zatem, jeżeli jest odpowiedzialność, to czy nie będzie konsekwencji? Moim zdaniem będą. Druga kwestia to przykazanie miłości, czyli najważniejsze z przykazań, wprost mówiące, że mamy miłować bliźniego jak siebie samego. Wątpię by trucie kogoś, (czym innym jest zatruwanie środowiska w którym i inni ludzie żyją?) było przejawem szacunku i miłości.
A jednak - jest w Biblii trochę pre-ekologii:
- zakopywanie kupy poza obozem;
- utylizacja resztek z ofiar zwierzęcych (Księga kapłańska 4);
- odłogowanie ziemi w rok szabatowy.
Oczywiście, miało to pomóc samemu człowiekowi, jego kondycji fizycznej. Dlatego nie jest to jeszcze typowe podejście ekologiczne, gdzie promuje się również takie działania na rzecz ochrony przyrody, które w mniej oczywisty sposób wpływają na jakość życia samego człowieka.
No, to zależy co się widzi pod słowem "ziemia".
Można rozumieć i jako "planetarny ekosystem". Nawet fajnie tak rozumieć, bo wtedy całość brzmi absurdalnie i jest śmiesznie, a śmiech to zdrowie.
Bo okazałoby się, że mimo, że przez całą Biblię nie było żadnego przykazania typu "nie będziesz wylewać oleju silnikowego na trawnik", że nigdy Bóg nie poczytał nikomu uszkodzeń środowiska naturalnego za grzech, to tutaj nagle na samym końcu Biblii, ni w pięć nie w dziewięć, dowiadujemy się, że w całym tym sądzie Boga nad ludzkością chodziło o to, żeby nagrodzić tych, którzy się boją Boga i go szukają, a wytracić tych, którzy nie szanują środowiska naturalnego.
Ma to sens?
Dla mnie żadnego. Dlatego raczej tego rozumienia słowa "ziemia" nie można tutaj zastosować.
Biblia często używa słowa "ziemia" jako określenie wszystkich mieszkańców planety, życie ludzi na ziemi. To określenie podkreśla też fakt, że to Bóg stworzył ziemię i jej mieszkańców. Więc w tym kontekście "niszczyć ziemię" oznaczałoby niszczenie mieszkańców planety. Czyli krótko mówiąc: robienie ludziom z życia ruiny.
I takie rozumienie "ziemi" w tym kontekście jest spójne z całością Biblii i nie prowadzi do absurdów.
"...i aby zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię" Obj 11:18
- a co z tym? Chyba że coś źle rozumiem :|
W sprawie ekologii i wegetarianizmu popieram generalnie Martinie - to jest indywidualna decyzja każdej osoby. A przynajmniej dopóki mowa o o naszym własnym "poletku". Jeśli komuś nakazujemy jedzenie mięsa lub nie jedzenie to już może być problem, bo możemy komuś robić źle i coś niedobrego z tego może wyjść (jakiś konflikt, bójki itp). Podobnie jeśli zanieczyszczamy stawik sąsiada, to może robimy mu źle i też możemy wkurzać tym Boga. Tak, więc moim zdaniem należy myśleć w charakterze wolności jednostki tutaj i odpowiedzialności za swoje czyny. Gdyż hej, może my chcemy i lubimy mieszkać w zanieczyszczonym mieście z rakotwórczymi związkami w okolicy na lewo i prawo. Jednak może nasi sąsiedzi tego nie lubią. Tak, więc hej może nie należy przesadzać właśnie z tego powodu... Ba może też nasze dzieci nie będą chciały w takim miejscu mieszkać czy chorować z tego powodu... Podsumowując, właśnie nie róbmy syfu za bardzo, bo przyjdzie nam i kolejnym pokoleniom mieszkać na tej Planecie.
... albo nie chodzić na corridę czy polowaniu e na lisa.
I teraz mam argumenty że mogę nie jeść mięsa. I mogę jeść, ale nie chcę.
A mi się skojarzyło i są wnioski tego skojarzenia, o tak: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" zestawione z fragmentem "żony bądźcie poddane swoim mężom" też naprowadza na ukierunkowanie działań na opiekuńcze wobec tego, co komu poddane. Opieka ma być mądra, żeby "róbta, co chceta" nie było zagrożeniem . Bo jak się przesadzi, to może uniemożliwić korzystanie z owego "poddaństwa". Jak coś jest poddane pod naszą wolę, to jednak rodzi poczucie odpowiedzialności. A że dodatkowo jest frajda, dużo odkryć, niezwykłych użyć to czyni wszystko bardziej satysfakcjonującym, niż obciążającym.
O, dobrze wiedzieć! Dzięki za informację.
W kwestii zanieczyszczenia środowiska to muszę się niezgodzić z tezą, że przed rewolucją industrialną zanieczyszczenie środowiska nie istniało. Oczywiście, dzisiaj zanieczyszczenie środowiska jest wielokrotnie większe niż chociażby w XIX wieku, ale należy mieć świadomość, że problem zanieczyszczenia środowiska dotyczył także ludzi w średniowieczu. Przymysł tekstylny w średniowieczu, wszelkie garbarnie i farbiarnie doprowadzały do zanieczyszczania wód. Garbowanie skóry to proces który wymaga bardzo obrzydliwych składników, które także bardzo zanieczyszczają środowisko (szczególnie wodę). Nie bez przyczyny ludzie w tamtych czasach woleli pić piwo, a nie wodę (piwo jest oczyszczane ze szkodliwych drobnoustrojów w procesie produkcji). Rozpatrując problem zanieczyszczeń w średniowieczu należy też mieć na uwadze to, że wtedy nikt nie zdawał sobie sprawy z zagrożeń i nie robił nic by temu przeciwdziałać. Przesyłam link do pracy semestralnej studenta z Korei, na której jest więcej informacji na ten temat. Praca ma, moim zdaniem, zaufane źródła (Encyklopedia Britannica), więc wszystko jest git.
www.zum.de
Albo odwrotnie: nie miał prawa przylać, bo zjaranie kota jest dla Boga spoko, syn jest niezależny (to że starzy go utrzymują to szczegół), a pojęcie bestialstwa nie może się odnosić do postępowanie wobec nie-ludzi. Niech se każy wybierze jedną z dwóch opcji.
Słusznie.
Więc werdykt jest taki, że ojciec to przede wszystkim nie przylał tym co trzeba.
No nie. Jeśli już mówimy o doborze sprzętu to Salomon daje odpowiedź.
Prz 22:15 :"Głupota tkwi w sercu młodzieńca, lecz rózga karności wypędza ją stamtąd".
"Nie szczędź chłopcu karcenia; jeżeli go uderzysz rózgą, nie umrze.
Ty go uderzysz rózgą, a jego duszę wyrwiesz z krainy umarłych". (Przyp :23:13-14)
E, chyba niespecjalnie.
Po chrześcijańsku by było jakby zbił biczem.
Ojciec wlał pasem 13-letniemu synowi za to, że ten złapał i podpalił bezdomnego kota.
Zachował się po chrześcijańsku?