Ewolucja: prawdopodobieństwo

17 lat temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
32min

W odcinku 26 znów coś o ewolucji. Tym razem z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa. Na ile prawdopodobne jest, że powstaliśmy przypadkiem? Posłuchaj i skomentuj!

Dyskusja

apoloniusz
14 lat temu

Na początku muszę wytknąć znaczący błąd 10 do 130 potęgi - 10 do 15 potęgi nie wynosi 115 (100 - 10 =/ 10) . Jednak nie w tym rzecz.

Prawdopodobieństwo że przodkiem człowieka jest materia nieożywiona istnieje a prawdopodobieństwo że świat powstał przez Boga jest równe dokładnie 0, ponieważ prawdopodobieństwo powstania Boga z niczego jest równe 0.

To że ludzie żyjący około 6tys lat temu wyglądali wszyscy bardzo podobnie to chyba nikt nie ma wątpliwości i co nie widzicie 3 ras, nie widzicie ewolucji dość szybko postępującej?

Jeżeli chodzi o prawdopodobieństwo to załóżmy zostawiamy w Polsce tylko białych ludzi zamykamy granicę i oczywiście zakładamy, że klimat się nie zmienia i w przeciągu 1000 lat nie urodziłby sie żaden czarny człowiek to oczywiście wynika z prawdopodobieństwa chociaż taka sytuacja mogłaby się zdarzyć albo poprzez nagłe zaciemnienie albo stopniowe zmiany odcienia koloru skóry obie jednak są teorytycznie możliwe.
Z drugiej strony wywozimy białych ludzi do najcieplejszego miejsca na ziemi i zamykamy granicę myślę, że już po tak krótkim okresie jak 1000lat nie byłoby tam już białego człowieka. Czemu dowodzą te 2 przykłady?
Otóż ewolucja nie wywodzi się z przypadkowych gwałtownych mutacji tylko z powolnych zmian mających na celu przystosowanie osobnika do środowiska naturalnego. Oraz że czas jest wartością drugorzędną, ponieważ jego wzrost nie zwiększy gwałtownie prawdopodobieństwa.

Co do form pośrednich znajdzie sobie na necie obrazek w którym po lewej stronie będzie małpa, po prawej człowiek i po środku z 8 form przejściowych i wybierzcie spośród tych 8 osobników (nie sugerując sie owłosieniem !, ponieważ nie można go za bardzo wykazać) wybierzcie postać która wg was jest pół-małpą-pół-człowiekiem i tu właśnie pojawi sie problem bo część będzie uważać tego osobnika za małpę a część za człowieka tak samo jest z innymi formami przejściowymi np ptaki z palcami, jaszczurki bez kończyn przykładów jest wiele. Ciekawostką genetyczną może być to że koń skrzyżowany z osłem tworzy bezpłodnego muła oraz że każde zwierze ma swojego ewolucyjnego poprzednika ! Nie ma żadnego zwierzęcia (lub grupy zwierzat) zupełnie innego od całej reszty do której nie udałoby się dobrac poprzednika. Wiekszość zwierzat ma głowe, rece, nogi brzuch w tych samych miejscach.

Powołując się na mój 1-szy przykład nawet gdyby urodził się czarny człowiek to sam nie miałby szans na podtrzymanie gatunku, musiałoby sie urodzić nagle w tym samym czasie wiele osób żeby chociaż na kilka pokoleń to podtrzymań ale w dłuższym okresie to nie miałoby szans powodzenia. Czyli to co u nas ma bardzo małe prawdopodobieństwo (podtrzymanie rasy czarnej urodzonej przez białych ludzi) jest osiągalne w Afryce bezproblemowo w wyniku powolnej ewolucji. Co więcej załóżmy, że pomiędzy małpami a ludźmi nie ma żadnego innego rodzaju. Nagle przyszedłby na świat poczęty z małpy człowiek który należałby już do innego rodzaju i taki pojedynczy osobnik nie miałby szans na pomnożenie gatunku ludzi, ponieważ po współżyciu z małpą wydałby nie płodne potomstwo lub nie byłoby ho wcale no chyba że w tym samym czasie w tym samym miejscu pojawiłaby sie duża liczba osobników takich jak on. Z pozoru wydaje sie to mało prawdopodobne ale wbrew pozorom jest wieksze prawdopodobienstwo wystąpienia wielu "mutantów" w 1 miejscu niż jednego jest to spowodowane zmianą środowiska naturalnego co widzimy po aktualne zamieszkiwałych terenach przez 3 główne rasy ludzi. Śmiem twierdzić że nagłe zmiany otoczenia były spowodowane większością ewolucji rodzajów zwierząt co by tłumaczyło fakt że jest tak form pośrednich.

Na koniec pragnę zauważyć że ewolucja nadal postępuję i to ze względu na cywilizacje dość intensywnie np człowiek płci męskiej urósł przez ostatnie 1000 lat o około 25-30cm oraz śmiem twierdzić że powiększyła się jego sprawność fizyczna(co jest niejako związane ze wzrostem) ale też "pojemność mózgu" i nadal to wszystko będzie postępować. CO do pierwszej komórki to myślę że nie było to wszystko takie losowe i że cały proces był bardziej uporządkowany niż się dzisiaj wydaje nie należy zapominać o innych warunkach niż aktualnych i innych czynnikach które ze względu na upłynięcie 4,5mld mogę być szokujące. Jednak to wszystko nie zmienia faktu, że wszechświat musiał się od czegoś zacząć...

Andżej
12 lat temu

Całe rozumowanie czy życie mogło powstać na podstawie rachunku prawdopodobieństwa czy nie nie ma sensu z matematycznego /logicznego punktu widzenia. Takie pytanie wywala bluescreena w każdym logicznym układzie a chodzi o to że gdyby to o czym mowa nie zaszło - wogóle nie rozpatrywalibyśmy tego problemu. Analogia: miałem wypadek - wjechałem w auto ford fiesta koloru żółtego. I tutaj nie ma zastanawiania się że prawdopodobieństwo że znajdę właśnie jeden z kilku egzemplarzy w mieście ,do tego szansa że dojdzie do stłuczki i wniosek: prawdopodobieństwo wyniosło 1/1000000000 a więc nie możliwe. Otóż takie rozumowanie nie ma sensu ponieważ gdyby nie zaszło - nie moglibyśmy takiego zdarzenia rozpatrywać.
CHolerna abstrakcja i zawsze mam problemy z ubraniem jej w słowa ,ale pewnym i łatwym do zrozumienia jest to że przestrzenią w której życie mogło lub nie mogło powstać nie był czas ziemski, ale mnogość światów ,z których tylko niektóre mogły zrodzić świadomego obserwatora zdolnego to rozpatrywać. Dlatego nie mamy do czynienia z ograniczonym czasem ziemskim w którym coś zaszło lub nie, ale z bodaj nieskończonością różnych wariantów światów i materii ,my z kolei możemy funkcjonować w tylko jednym z nich.

Nie ma sensu również powiedzenie że jeśli coś ma dostatecznie małe prawdopodobieństwo to nie może się zdażyć. W szczególności znane są rzeczy które są możliwe i mają prawdopodobieństwo 0 - taką rzeczą jest trafienie w konkretny punkt na tarczy : dlatego ,że wybierając jakikolwiek punkt ,będzie on oddalony o jakąś niezerową odległość od celu (zakładając ciągłość materii) ,jednocześnie JAKIŚ punkt musi zostać trafiony.

Kluczowym zdarzeniem jest tu zaistnienie świadomego obserwatora. Żeby więc udowodnić lub obalić teorię ewolucji trzebaby cały eksperyment poprowadzić z jego obecnością (to co było przed jego zaistnieniem po prostu się zdarzyło i było koniecznym warunkiem eksperymentu więc nie rozpatrujemy w sensie prawdopodobieństwa) i dopiero taki eksperyment ma jakikolwiek sens.

Co jeszcze?