609. Jezus i sakramenty
Kościół twierdzi, że to Jezus wymyślił sakramenty. Na przykład taki chrzest. Wiadomo, że jest w Biblii ale co dokładnie Jezus o nim mówił? I czy Jezus w ogóle lubił rytuały? Szanował? Tolerował? Nie cierpiał?
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Dyskusja
Poza tym gdyby chodziło o wody płodowe, to raczej nie akcentowali by tego bo wszyscy tak się rodzimy….
Jak się komuś coś burzy nie mając nic lepszego do zaoferowania w zamian, nawet mając racje - nie ma w tym nic dobrego dla tej osoby, poza satysfakcją burzyciela.
A nie, to ostatnie to akurat jasne, że chodziło o wodniste nurzania. Tutaj żadnej innej opcji nie ma.
Co do Jezusa to on lubił takie przypowieściowe porównania rzeczy prostych do rzeczy trudnych. Chleb używał, wypasanie owiec, o rodzeniu się, i notorycznie tego ludzie nie wyłapywali, że mu chodzi o porównanie, a nie że mówi wprost. Jak raz powiedział: "strzeżcie się kwasu Faryzeuszy" to uczniowie myśleli, że ich opieprza, że chleba nie kupili. Nawet wykształcony Nikodem nie zrozumiał, że Jezus mówiąc o rodzeniu się, nie mówi dosłownie. A Kościół Katolicki do dzisiaj się nie chce przyznać, że nie zupełnie nie załapał o co chodziło z jedzeniem chleba i piciem wina. No rozumiem, głupio się przyznać, że się ktoś rąbnął na początku a potem całe wieki się upierał, że sobota to niedziela, niedziela to środa a chleb to organizm.
Więc całkiem możliwe, że z zanurzaniem się też coś nie do końca zrozumiałem.
Ale podoba mi się bardzo, że Jezus mówiąc w taki sposób, zmuszał do myślenia.
Tak sobie myślę, że nie zauważamy wielu rzeczy z powodu naszych uprzedzeń, zaufania do ludzi, instytucji, wychowania, tradycji. A może po prostu strachu i lenistwa?
O, i to jest fajny pomysł na jakiś odreligijnający obóz chrześcijański - konkurs na to, kto najczęściej użyjesłów "chrzest" i "chrzcić" w trakcie rozmów na tematy przyziemne: "po obiedzie 4 osoby pójdą ochrzcić naczynia w jeziorze, bo nie ma bieżącej wody"; jak ktoś ma brudne przeposcone ciuchy, niech je ochrzci w tej misce z wodą z mydłem".
No i jeszcze to chrzczenie przez uczniów Jezusa, a nie osobiście przez Jezusa. Utożsamianie tego z chrztem w ŚMIERCI Jezusa (o której pisze Paweł w słynnym 6 rodz. listu do Rzymian) w czsie, kiedy Jezus jeszcze żył to jakiś logiczny wywijas.
W ew. Marka owszem, Jezus powiedział, "kto uwierzy i zanurzy się", ale tu znowu ta sama historia: nie powiedział o jakie zanurzenie chodzi. Może to rytualne w wodzie, a może to symboliczne określenie oddania się Bogu. Może oba? Jedno drugiemu przecież nie przeszkadza, a nierzadko pomaga.
Wiemy, że uczniowie Jezusa mieli parcie na nurzanie w wodzie większy niż sam Jezus, więc nic dziwnego, że Piotr - jako tradycyjny Żyd - też do tego przykładał wagę.
Co do poziomu dolegliwości to się zgadzam - ja się prawie utopiłem przy tej okazji, to i pamiętam całkiem nieźle. Na lojalność to u mnie nie wpłynęło, ale pokazało mi samemu, że sam siebie nie oszukuję, tylko jestem zdecydowany faktycznie. I to jest bardzo dobra rola tego zwyczaju.
Tak że ja bym go się nie pozbywał, bo to jest zwyczaj stary, prosty, czytelny i pożytyczny.
Mi tu bardziej o sam rytualizm chodzi. Kiedy rytuał przesłania prawdziwe znaczenia. No komu przyszło w ogóle do głowy, że kiedy Jezus mówił o zanurzeniu to mógł mieć na myśli coś więcej niż tylko rytuał? Już samo słowo "chrzest" zmusza nas żeby widzieć tylko rytuał. Bo możemy powiedzieć "zanurz ten garnek w wodzie" ale nigdy "ochrzcij ten garnek w wodzie".
Zwróć uwagę, że słudzy Pana mają rozdzielać żywność czyli Słowo Boże.
Pierwszy sługa Słowo Boże rozdzielał nienagannie więc wszedł do Nieba.
Drugi sługa stworzył sektę gdzie wykorzystał ludzi, więc otrzymał wyrok piekła.
Trzeci sługa znał Wolę Pana ale spełniał błędy, więc otrzymał wyrok Kary Chłosty ( czyściec ).
To właśnie ten trzeci sługa tyczy się Nauczyciela z Jakuba 3:1
W każdym razie ja tu nie widzę żadnego jasnego wskazania na temat czyśćca.
W końcówce jest napisane: czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, chrzcząc ich. Tych uczniów a nie te narody.
Gdyby to był wyrok piekła to wszyscy chrześcijanie trafiają do piekła.
A jednak Jakuba 3:1 jest precyzyjne do bólu.
Będzie wyrok.
Spójrz na Nauczycielu Słowa Bożego począwszy od Cerkwii Prawosławnej przez Staroobrzędowców, Mesjan, Adwentystów, Zielonoświątkowców.......a skończywszy na Anglikanach.
Posługujemy się tą samą Biblią a jak Wielkie różnice w Nauczaniu Nauczycieli.
Dlatego Jakuba 3:1 to wyrok czyśćca
Część o chrzecie powinien prowadzić Korwin - zamieniając pytanie " czy jest dowód, że Hitler wiedział...?" na "czy jest dowód, że Jezus kazał...?".
Bo o poszlaki łatwo:
- sam Jezus stwierdził:"Kto uwierzy i zanurzy się, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.
- działanie Boga po chrzcie eunucha (teleportacja Filipa); ciekawosta - świeżo nawrócony eunuch sam chciał zostać zanurzony w wodzie.
- nakaz Piotra, by ochrzcić pogan po tym, jak zstąpił na nich Duch Święty (Dz. Ap. 10).
Jak wobec tego traktować te wszystkie chrzty w lodowatych akwenach? Z psychologii wiemy, że poziom dolegliwości inicjacji (tu: chrztu) wpływa pozytywnie na poziom lojalności wobec grupy - szczególnie jej liderów (może tego obawiał się Paweł unikając częstego chrzeczenia) (1Kor 1). To może być ryzykownie, kiedy takiemu liderowi coś odbije i zacznie odstawiać jakieś głupoty.
Hrdcorowe oczepiny to również krok ku surowej religijności - wobec siebie i innych.
Trzecie zdanie twojej wypowiedzi, to właśnie daleko idąca i naciąga interpretacja, bo ok, Paweł nazywa ich braćmi, ale czy to jest równoznaczne z rzeczywiście byciem chrześcijaninem... Przypominam/uświadamiam, że nie ma zaklęcia na bycie chrześcijaninem. Chrześcijaństwo to tak naprawdę można powiedzieć "droga życia", którą się kroczy lub nie. I nawet dzisiaj można powiedzieć o kimś kto chodzi do kościoła (budynek/zgrupowanie), że jest bratem. Aczkolwiek, to czy naprawdę jest chrześcijaninem czy nie, to sam Jezus zdecyduje (czy go przyjmie czy może powie że go nie zna). Zatem, ja tu nie widzę, dlaczego mieliby nie iść do piekła. Z drugiej strony, Jezus generalnie zapłacił za grzechy ludzi, więc możliwe jest, że jak się opamiętają to pójdą do nieba (na "właściwą drogę" zawsze można wrócić póki się żyje). Ewentualnie jeśli to jednorazowe, błędne nauczanie czy jakieś nieszkodliwe (nie prowadzące do grzechu) to ja nie widzę powodu, żeby nie mogli pójść do nieba.
I ostatnia część twojej wypowiedzi to już w ogóle twoje własne "widzi mi się" z jakimś podziałem czyśćców, bo gdzie to niby jest w biblii napisane...
Niechaj niewielu z was zostaje nauczycielami, bracia moi, gdyż wiecie, że otrzymamy surowszy wyrok.
Kto obserwuje Nauczycieli Słowa Bożego natychmiast zauważy jak często ci Nauczyciele błądzą.
Nie dostaną oni wyroku piekła, bo Paweł nazywa ich braćmi.
Dostaną surowszy wyrok od tych,którzy idą za nimi, a wyrok ten to:
- ciężki czyściec dla Nauczycieli
- lekki czyściec dla idących za nimi
"Euzebiusz cytował ten tekst (Mat. 28 :19) wielokrotnie w swoich pismach pomiędzy
300, a 336 rokiem, np. w swoich komentarzach do Psalmów, Izajasza,
w Demonstratio Ewangelica, Teofania... w swojej słynnej historii kościoła i w dziele
o Konstantynie. Znalazłem w nich 18 cytatów Mateusza 28 :19 i zawsze
w następującej formie:
"Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody w moim imieniu, ucząc ich przestrzegać
to, co wam rozkazałem".
Euzebiusz nie tylko cytuje te wersety w tej formie, ale więcej niż dwukrotnie
komentuje je w sposób podkreślający słowa "w moim imieniu". W swojej Demonstriatio
Evangelica pisze (kol. 240, strona 136):
"Bo nie tylko nakazał im czynić uczniów z wszystkich narodów, ale z istotnym
dodatkiem "w jego imieniu". Gdyż tak wielka wartość była tego apelu, że Apostoł
mówił "Bóg nadał mu imię ponad wszystkie, tak że na imię Jezusa każde kolano się
ugnie w niebie i na ziemi i pod ziemią." Dlatego słuszne było, żeby położył nacisk na
zaletę mocy będącej w jego imieniu, ale zakrytej dla wielu i dlatego powiedział do
swoich apostołów: Idźcie, i czyńcie uczniami wszystkie narody w imię moje"
Conybeare kontynuuje w Hibbert Journal 1902:
"Jest oczywiste, że taki tekst został znaleziony przez Euzebiusza w starożytnych
manuskryptach, zgromadzonych od 50, do 150 lat przed jego narodzinami przez jego
poprzedników. O innych formach nie słyszał, aż do momentu gdy odwiedził
Konstantyna i wziął udział w Soborze w Nicei. Potem, w swoich późnych latach,
w dwóch swoich kontrowersyjnych pismach "Przeciwko Marcellusowi" i w "O teologii
Kościoła", użył powszechnego zapisu. Inne, podobne jego pismo, to list po Soborze
w Nicei napisany do swoich podopiecznych w Cezarei"
Na przykładzie Euzebiusza widzimy, jakie postępy zrobiła doktryna trójcy na przełomie
życia jednego człowieka. Euzebiusz przed soborem w Nicei cytuje Mateusza
„w moim imieniu” a po soborze „w imię ojca, Syna i Ducha Świętego”.
Co mówią manuskrypty?
Ewangelia Mateusza 28
18 Jezus przybliżył się do nich i powiedział im: ,,Dana mi jest wszelka moc na niebiosach
i na ziemi. 19 Idźcie i zachowujcie je, aby były ustanowione wszystkie słowa,
które wam przykazałem na wieki".
Pozdrawiam.