496. Nic nie idzie tak jak trzeba
Czy życie lepiej mieć pod kontrolą czy raczej sobie odpuścić i dać się ponieść?
A przede wszystkim: jak sobie radzić z irytacją, stresem, strachem i złością, kiedy rzeczy zaczynają się dziać inaczej niż było w planie.
Sprawa tak samo trudna dla chrześcijan co dla wszystkich innych. To zwykle duży problem w życiu. Niezależnie od tego co kto myśli o Bogu parę wskazówek z Biblii (i z doświadczenia) może się przydać każdemu.
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Dyskusja
Ale ciekawie mowisz zgadzam sie z toba tak juz mowiac serio serio !
I jest lawina ,
nagle dowiesz się więcej o otoczeniu i o tym jak bardzo silny wpływ na twoje życie miał brak kontroli sytuacji jakiej poddają cię inni.
I nie warto tracić czasu na bieganie wokół kontrolerów...życie za krótkie!
Dziękuję Martin, że mogłem trafić na Twoją osobę w sieci :) Lepiej późno niż wcale. Wsparcie leci do Ciebie a ja odpalam kolejny odcinek odwyku. Wielkie pozdrowienia!!
Teraz mi się przydało tego posłuchać, dziękuję.
Trzymać kontrolę, puścić kontrolę- w zasadzie jesteśmy w jednym i drugim. Puszczanie jest procesem. Gdy przyglądam się życiu, to widzę że na początku chciałam kontrolować wszystko na zewnątrz, szczególnie dotyczyło to relacji najbliższych, tj. męża i dzieci i nie zdawałam zupełnie sprawy że nie jestem w stanie kontrolować swego własnego życia, uzależniona od niskiej samooceny i odziedziczonych przekonań i otoczenia. Dziś postrzegam to jako życie w obłędzie. Nie umiem powiedzieć co było główną przyczyną do wychodzenia, chyba głębokie poczucie duszenia się i pragnienie uzyskania wolności. Na początku szukałam tego w ruchach religijnych w Kościele. Prawdą jest że była to jakaś droga, lecz do pewnego miejsca. działo się tak że szybko stawałam się liderem, lecz też i tak samo szybko dostrzegałam nowy rodzaj podporządkowania delikatnie mówiąc. Na dziś jestem zdystansowana wobec form religijnych, a bardziej zorientowana na relację osobistą z Bogiem. Uczę się autentyczności na co dzień. Jestem typem działacza, miałam dużo aktywności zawodowych i życiowych, obecnie na emeryturze, lecz z dużym potencjałem żeby coś robić. Inspirujesz mnie Martin do zaprojektowania sensownego działania. :)
Martin w tym odcinku gadasz jak mistrz Yoda- "Do. Or do not. There is no try." :D
www.youtube.com
No i właśnie dlatego uważam, że Włochy uratowały mnie przed mną samą.
Każdemu, kto ma zapędy perfekcjonistyczno-kontrolujące, polecam wyjazd na Południe, do krain totalnego rozpiździelu:-)
O ile puszczanie kontroli, kiedy się wszystko wali, jakoś jeszcze ludziom wychodzi - na zasadzie ,,Nie mam już sam żadnych pomysłów, puszczę, a nuż się poprawi.", o tyle jak się człowiekowi dobrze wiedzie, puszczanie kontroli to jest dramat, bo ,,Puszczę i się wszystko rozdupcy."
Czy więc puszczać kontrolę, jak ci się powodzi? Jeśli tak - po co?
PS
Problem kuriera widmo też jest mi tu wyjątkowo dobrze znany. Dlatego nigdy Wam nic nie wyślę. Oprócz jak najlepszych myśli.