496. Nic nie idzie tak jak trzeba

2019-10-01 9 941
Czy życie lepiej mieć pod kontrolą czy raczej sobie odpuścić i dać się ponieść?

A przede wszystkim: jak sobie radzić z irytacją, stresem, strachem i złością, kiedy rzeczy zaczynają się dziać inaczej niż było w planie.

Sprawa tak samo trudna dla chrześcijan co dla wszystkich innych. To zwykle duży problem w życiu. Niezależnie od tego co kto myśli o Bogu parę wskazówek z Biblii (i z doświadczenia) może się przydać każdemu.

Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:

Dyskusja

Jeżeli chcesz dodać komentarz zaloguj się albo skomentuj na YouTube
a.m.3177
2023-07-02 20:58
Dobry odcinek. Prawie znalazlem. Dzieki.
rogerpiotr6977
2020-01-29 20:31
A co ty jakis guru jestes ze moje zycie tu stresciles? Co ze nie mam dziewczyny bo kontroluje swoje zycie i co ja mam zrobic :I teraz jak sie ciebie poslucham strace kontrole nad wlasnym zyciem wiec i tak cie nie poslucham wiec po co to pisze ?
Ale ciekawie mowisz zgadzam sie z toba tak juz mowiac serio serio !
SteffiBabsiJosa
2020-01-28 21:25
Wszystkie religie to właśnie kontrola.I nie daj co, gdy w szablonie wytycznych zaczniesz kontrolować ! To oznacza ,zaczynasz wystawać poza ramy.
I jest lawina ,
nagle dowiesz się więcej o otoczeniu i o tym jak bardzo silny wpływ na twoje życie miał brak kontroli sytuacji jakiej poddają cię inni.
I nie warto tracić czasu na bieganie wokół kontrolerów...życie za krótkie!
lowcaglow-ij9ir
2020-01-28 19:50
pastor=pasterz, gdyby dzisiejsi pastorzy nazywali siebie pasterzami, nie powiedziałbyś że takie coś jest nie biblijne, nazewnictwo to tylko pikuś, choć rzeczywiście mogli by mówić na siebie pasterze, po co przekręcają.
Sebastian
2019-12-25 11:51

Dziękuję Martin, że mogłem trafić na Twoją osobę w sieci :) Lepiej późno niż wcale. Wsparcie leci do Ciebie a ja odpalam kolejny odcinek odwyku. Wielkie pozdrowienia!!

Paheu
2019-10-29 18:20

Teraz mi się przydało tego posłuchać, dziękuję.

Elżbieta
2019-10-03 20:13

Trzymać kontrolę, puścić kontrolę- w zasadzie jesteśmy w jednym i drugim. Puszczanie jest procesem. Gdy przyglądam się życiu, to widzę że na początku chciałam kontrolować wszystko na zewnątrz, szczególnie dotyczyło to relacji najbliższych, tj. męża i dzieci i nie zdawałam zupełnie sprawy że nie jestem w stanie kontrolować swego własnego życia, uzależniona od niskiej samooceny i odziedziczonych przekonań i otoczenia. Dziś postrzegam to jako życie w obłędzie. Nie umiem powiedzieć co było główną przyczyną do wychodzenia, chyba głębokie poczucie duszenia się i pragnienie uzyskania wolności. Na początku szukałam tego w ruchach religijnych w Kościele. Prawdą jest że była to jakaś droga, lecz do pewnego miejsca. działo się tak że szybko stawałam się liderem, lecz też i tak samo szybko dostrzegałam nowy rodzaj podporządkowania delikatnie mówiąc. Na dziś jestem zdystansowana wobec form religijnych, a bardziej zorientowana na relację osobistą z Bogiem. Uczę się autentyczności na co dzień. Jestem typem działacza, miałam dużo aktywności zawodowych i życiowych, obecnie na emeryturze, lecz z dużym potencjałem żeby coś robić. Inspirujesz mnie Martin do zaprojektowania sensownego działania. :)

Marcin Mielcarski
2019-10-03 10:58

Martin w tym odcinku gadasz jak mistrz Yoda- "Do. Or do not. There is no try." :D

www.youtube.com

ula
2019-10-02 18:46

No i właśnie dlatego uważam, że Włochy uratowały mnie przed mną samą.
Każdemu, kto ma zapędy perfekcjonistyczno-kontrolujące, polecam wyjazd na Południe, do krain totalnego rozpiździelu:-)

O ile puszczanie kontroli, kiedy się wszystko wali, jakoś jeszcze ludziom wychodzi - na zasadzie ,,Nie mam już sam żadnych pomysłów, puszczę, a nuż się poprawi.", o tyle jak się człowiekowi dobrze wiedzie, puszczanie kontroli to jest dramat, bo ,,Puszczę i się wszystko rozdupcy."

Czy więc puszczać kontrolę, jak ci się powodzi? Jeśli tak - po co?

PS
Problem kuriera widmo też jest mi tu wyjątkowo dobrze znany. Dlatego nigdy Wam nic nie wyślę. Oprócz jak najlepszych myśli.

Poprzedni odcinek:
Następny odcinek: