6. Podział obowiązków domowych
Jak dzielić się obowiązkami? Czy kobiety muszą robić wszystko same? Co motywuje, a co demotywuje mężczyzn? Czy świat się skończy jeśli nie umyjesz okien na wiosnę?
Podzielcie się swoimi radami w komentarzu.
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Poprzedni odcinek:
Następny odcinek:
Dyskusja
Myślę że taki czas poświęcony na budowanie relacji, czy nawet na odpoczynek, da dużo lepsze rezultaty, niż nerwy i stres związany ze zbyt dużą ilościa obowiązków. Często takie gotowe danie może smakować dużo lepiej, niż ugotowany obiad podany ze złością lub nerwami. Wiem to z autopsji :)
Dominika
Pomimo że kocham gotować to czasami nie daje rady i wtedy najlepiej coś zamówić albo w przypadku mniejszej ilości kasy kupić gotowe danie w sklepie (może niezdrowo ale raz na jakiś czas można :))
Nie mam za duzo do dodania. Moj maz, Norweg, ugodowa istota, wiec podzial domowych obowiazkow idzie plynnie i wymiennie, jesli chodzi o standardowe sprzatanie.Dom musi byc jakos zadbany. Podobnie jak u Karoliny, ja raczej generalnie ogarniam wszystko, maz, jak juz sie bierze, to, dla mnie wrecz z paranoiczna ;) dokladnoscia.
Wieszanie prania, to wielka sztuka - zgoda z Karolina. I tez mam tendencje do poprawiania innych. :/ Z prasowaniem blizej mi do Dominiki :D
Usciski :)
No ale to nie będzie nigdy ani 50/50, ani nie ma powodu, że "każdy facet powinien umieć sprzątać i gotować", bo niby z jakiego powodu? A każdy kto pisze komentarz na YouTube powinien umieć programować sockety TCP/IP? Argument jest ten sam: żeby człowiek jadło ktoś musi gotować, a żeby ktoś napisał komentarz w internecie musi być użyty socket TCP/IP.
A jak ktoś jest dajmy na to wybitnym pisarzem, to po co ma w ogóle umieć sprzątać i gotować? Niechże pisze doskonałe książki, to sobie zatrudni sobie sprzątaczkę i kucharza.
Jeżeli chirurg umie operacje serca, ale nie umie nic ugotować i gwoździa też nie wbije, to co, żona go wtedy nie szanuje? No to niezbyt mądra żona by była.
A mąż to jeszcze głupszy, gdyby żonę lekceważył, bo jej stolarka obca i pojęcia nie ma o prądzie i elektronice.
W Polsce jest dalej to przekonanie, że każdy musi umieć wszystko. Ale czy my się zawsze musimy zachowywać, jakbyśmy żyli na wojnie? W efekcie każdy umie wszystko, ale nikt nie umie niczego dobrze.
Dom się nie różni od reszty życia, tutaj też można korzystać z pomocy fachowców. Czemu kobieta musi umieć gotować? Czemu mężczyzna musi wbijać gwoździe? Czemu koniecznie muszą robić w domu 50/50? Czemu musi im dokładnie tak samo zależeć na domu?
Ja tylko to chcę powiedzieć: ludzie są bardzo różni. To piękne choć trudne. Ale więcej szczęścia przynosi powiększanie wręcz tych różnic niż wyrównywanie ludzi.
Nikt nie jest gorszy dlatego, że czegoś nie umie. Nie wymagajmy od ludzi tego, co my umiemy i lubimy, ale przeciwnie, cieszmy się że tego nie umieją. Dzięki temu możemy się pięknie uzupełniać, być sobie wzajemnie potrzebni.
Więc ja powiem: jak mężczyzna doskonale gotuje, niech kobieta palcem garnka nie dotyka. Jak kobieta ogarnia meble z satysfakcją, to niech mężczyzna się tym nie zajmuje.
Żadne 50/50, powiadam, żadne niech mężczyzna gotuje, a kobieta baterie zmienia. Zmusi ich to do polegania na sobie nawzajem, do szukania swoich silnych stron. I oboje będą czuć się potrzebni.
A tam gdzie nierówno, to - może trochę idealistycznie powiem, ale w to wierzę - miłość to wszystko wyrówna.
Pewnie nie z każdym to działa, ale i tak zrobię tu generalną zasadę: narzekanie jest przyjemniejsze, ale pochwały są skuteczniejsze. A na dłuższą metę nagrody działają daleko lepiej niż kary.
No chyba, że jesteśmy w więzieniu. Albo w szkole. Albo w wojsku. Albo w kościele.
Po co tak?
Ani to efektywne, ani nikogo nie cieszy.
On się połowę czasu frustruje, ona się połowę czasu frustruje, robota trwa 4 razy dłużej i jest zrobiona gorzej.
Jeżeli on tylko kręci szafy to zrobi to szybciej, lepiej i go to bardziej ucieszy. Jeżeli ona tylko sprząta to zrobi to szybciej, lepiej i ją to bardziej ucieszy.
Skoro szewc nie piecze bułek a piekarz nie naprawia butów, tylko każdy robi swoje, to z jakiego powodu dwójka przyjaciół w domu ma robić rzeczy co żadnego pożytku z nich nie ma?
Jaki jest powód?