• Odwyk
  • ·
  • 12
  • ·
  • 45%
  • ·
  • 8 miesięcy temu

Don Camilo
Don Camilo
8 miesięcy temu

42:00 Żydzi stali się synonimem Izraelitów; mieszkańcy Judei to Judejczycy (przeciwieństwo Galilejczyków i mieszkańców regionu Dekapolis. Takie rozróżnienie występuje m.in. w Komentarzu żydowskim do Nowego Testamentu (D. Stern).

Apel o nierozgłaszanie mógł mieć na celu to, żeby ludzie nie zaczęli czcić samego Jezusa w ludzkiej postaci spychając na plan dalszy Boga Ojca. Dla Niego liczyło się tylko "uwielbienie Ojca w Synu". Dlatego też za każdym razem gdy po jakiejś "konferencji uzdrowieniowej" popularność Jezusa rosła, natychmiast userzał na pustynię żeby się "uniżyć" i czyścić w zarodku wszelkie znamiona pychy.
Jezus jako człowiek miał tolkienowski pierścień władzy i wiedział doskonale, że zbyt częste jego używanie może nie doprowadzić do pokonania Zła. W odróżnieniu od Frodowego, Jezusowy Gollum (Judasz) skrojony był pod inny rodzaj zdrady.

Dlaczego Bóg wymaga wiary? Dobry temat na inny odcinek.

Martin
Martin
8 miesięcy temu

No tak, z Żydami to wyjaśnia sprawę dobrze i wszystko się tu klei. Ale wygląda na to, że tłumacz pokpił sprawę, bo lepszym tłumaczeniem by było "Judajczycy" właśnie, w znaczeniu: mieszkańcy prowincji Judea.

To jest ciekawe wyjaśnienie tego usuwania się Jezusa na bok. Warto się zastanowić. Nie całkiem mi to pasuje, bo przecież mamy i bardzo mocne stwierdzenia, mesjaszocentryczne takie, zwłaszcza w ewangelii Jana. Na przykład: "to jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał" jako odpowiedź na pytanie "jak wykonywać dzieła Boga". Albo rozbudowane porównanie się do chleba, z poleceniem, żeby ten chleb jeść i żeby przychodzić do niego. Albo: "nikt nie przychodzi do Boga inaczej jak tylko przede mnie". Albo słowa: "ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym", gdzie w zasadzie powinno być, że Bóg wskrzesi. I wiele takich.

Więc owszem, widzę, że Jezus pokazywał przede wszystkim Boga, nie ma wątpliwości. Ale o Synu Człowieczym mówił wcale nie mało i wcale nieśmiały w tym nie był. I kiedy Tomasz po zmartwychwstaniu powiedział mu: "Pan mój i Bóg mój" to Jezus nie zaprotestował, jak powinniśmy się spodziewać. Aniołowie przecież zawsze protestowali w takich sytuacjach.

Zastanawiające.

Don Camilo
Don Camilo
8 miesięcy temu

I w tym momencie zwykle staję się bluźniercą i heretykiem.
Jezus w czasie swej ziemskiej mizji zbawienia ludzi był tylko człowiekiem. "Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu. Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi". W innym miejscu Jezus gani sztuczną kurtuazję bogatego młodzieńca słowami: "Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg".
Wiem - jak ktoś przed nim padł na kolana - nie karcił go, co po raz kolejny czyni sytuację nieszablonową.

Po zmartwychwstaniu faktycznie jawi się już jako 100% Bóg i 100% człowiek (m.in. Tomaszowi).

Sługa o sercu króla zmienił się w króla o sercu sługi. A może odwrotnie.

Marcin Mielcarski
Marcin Mielcarski
8 miesięcy temu

Mi ten fragment z trędowatym trochę zawsze przypominał Fight Club, nie wiem czy pamiętacie tam był taki moment gdzie Tyler mówił do ludzi z nowo powstałej sekty "pierwsza zasada kręgu, o kręgu się nie mówi, druga zasada kręgu itd." A potem ludzie którym powiedział żeby nie przyprowadzali nowych i tak przyprowadzali "świeżaków".
Myślę że Jezus był genialnym znawcą ludzkiej natury i umiał wykorzystać ludzką przekorę - wiedział jak ten facet zaareaguje - polezie i wszystkim rozgłosi, może jakby mu nie powiedział to by nie było takiego efektu.
Mogę się tu mylić bo patrzę na to ze swojej perspektywy, człowieka który lubi się czasem zbuntować i zrobić po swojemu ;-) No i zupełnie luźno jest to związane z tematem.

Kamilowski
Kamilowski
8 miesięcy temu

Ostatnio słuchałem pierwszych odcinków odwyku. Wybierałem głównie te o ewolucji bo były ciekawe ale inne tez mi wpadały w ucho. Miałem wówczas taką refleksję, że na początku odwyk prowadziłeś częściej cytując Biblię i nawiązując do niej a w późniejszych latach od tego odszedłeś. Jednak chyba ta refleksja była niezgodna z rzeczywistością. Bardzo dobry odcinek. Takie czyste biblijne mięcho. Mam jeszcze jedną refleksję. Tyle lat to robisz a cały czas słychać w Tobie tę pasję jak z początków odwyku. To jest dla mnie dowód, że to Boże dzieło...

Marcin Mielcarski
Marcin Mielcarski
8 miesięcy temu

Jeszcze mi się jedna rzecz przypomniała związana z tym co powiedziałeś na końcu, na jednym ze spotkań Fabian Błaszkiewicz opieprniczył dwóch ludzi którzy się kłócili bo jeden uważał że ci co przychodzą na spotkanie z Błaszkiewiczem to elita chrześcijaństwa (navy seals chrześcijaństwa) a drugi uważał że na te spotkania powinno przychodzić jak najwięcej ludzi.
Myśle se że niedobre jest popadnięcie w "elitarność" bo to może się skończyć sekciarstwem a z drugiej strony jak coś staje się powszechne - to znowu idzie to w konformizm i zasady dla samych zasad.
Szczerze - mi będąc chrześcijaninem trudno się czasem w tym odnleźć, pomiędzy dwoma światami - sekciarstwa i/lub masowej i zorganizowanej religii.

Martin
Martin
8 miesięcy temu

No ja chcę zawsze "jak najwięcej ludzi". Ale z tym "jak najwięcej" to ja nie umiem. Jestem do dupy w marketingu, w promocji i trąbieniu naokoło o swoich zaletach. I wcale nie chcę być dobry, bo mi to źle działa na psychikę. Nie wiem jakim cudem Odwyk działa. No właśnie pewnie tak: cudem.

Ludzie, ja się naprawdę do tego nie nadaję.

Co do Fabiana mam nadzieję, że to navy seals chrześcijaństwa co tam chodzi, będzie też robić coś elitarnego, a nie tylko elitarnie przychodzić na spotkania i elitarnie słuchać wykładu przez 8 godzin. I przez "robić coś" nie mam też na myśli śpiewania piosenek ani modlenia się kolejne 8 godzin dziennie.

Mam dokładnie tą samą nadzieję co do słuchaczy tego programu. Ale w tym wypadku to ja wiem, że ona się spełnia, bo ilość słuchaczy nie rośnie. Nie rośnie dlatego, bo ludzie słuchają, słuchają a jak już się nasłuchają to idą sobie dalej. I na ich miejsce przychodzą inni. I dobrze. Tak chciałem. Chociaż z punktu widzenia "satysfakcji zawodowej" jest to dla mnie trochu przygnębiające.

Martin
Martin
8 miesięcy temu

Kamilowski, refleksja była trochę zgodna z rzeczywistością, bo mniej cytuję Biblię. A trochę nie była zgodna, bo wcale nie mniej się na niej opieram. Ostatnio tematy wybieram trudniejsze i bardziej "całościowe", i wtedy trudno coś zacytować, bo w zasadzie to by trzeba całą Biblię przeczytać.

Tym odcinkom starszym o ewolucji przydałoby się trochę liftingu, bo tu i tam się dowiedziałem więcej, tu i tam różne nowe sprawy wyszły. Ale generalnie z tego co ważne, co jest istotą sprawy, nic się nie zmieniło.

Przygnębia mnie to jak potwornie trudno się rozmawia o ewolucji, i z każdym rokiem coraz trudniej. Zanika do reszty odwaga myślenia samodzielnego i w ogóle samodzielności. Ludzie wybierają sobie tylko eksperta, któremu dają bezgraniczne zaufanie, a ten uzależnia ich od siebie jak tylko może, bo w gruncie rzeczy interesuje go tylko i wyłącznie własny interes.

W związku z tym nie wiem czy mam dalej taką samą pasję, bo mam teraz dużo większą świadomość bycia Syzyfem tutaj. Ale mam na pewno takie samo przekonanie, i nawet solidniejsze, bo przetestowane uczciwie, otwarcie, racjonalnie. Próba czasu naprawdę pokazuje co ma jaką wartość.

Ale i tak ciężko mi to trochu siedzi na psychice.

Grzegorz Maj
Grzegorz Maj
8 miesięcy temu

Martin, pozostań Syzyfem, ale też pozwól innym nim być. Przecież nigdy nie wiesz na kogo trafisz i czy rzucasz perły, czy ziarno na żyzną ziemię (?) Kwestionowanie wiary kogoś o kim nic nie wiesz jest mało rozsądne. Podobnie jak jego intencji. Wypadałoby raczej poprzestać na ocenie na podstawie Biblii, czy ktoś stara się postępować zgodnie z wskazówkami Jezusa. Gdy się nie wie (bo przecież nie jest się Jezusem) niech najlepiej każdy głosi jak uważa, czyż nie ?

Kamilowski
Kamilowski
8 miesięcy temu

Martin ja Ci już to kiedyś mówiłem ale to twoje stare odcinki o ewolucji "wyprostowały" mój pogmatwany światopogląd. Ten światopogląd mógłbym zdefiniować jako mieszankę dziwnej wiary w Boga z mieszanką wiary w teorie spiskowe, szczyptę ewolucjonizmu doprawione starożytnymi kosmitami. Pomodliłem się wtedy i prosiłem o wyprostowanie bo mnie to bardzo już męczyło takie miotanie się w tej mieszance wierzeń jaką miałem. Wtedy wpadłem na Odwyk i nagle światopogląd zaczął się prostować prowadząc mnie prosto do Boga. Odrzucałem po kolei wszelkie bzdety a kolejne wątpliwości zaczęły znikać. To jest owoc. Twój owoc i nie umniejszaj sobie tego...

Mirosław
Mirosław
8 miesięcy temu

Hej, według mnie to w przypadku trędowatych Jezus mógł nakazywać im nie rozgłaszanie sprawy dlatego że dotknięcie chorego, zgodnie z Prawem oznaczało konieczność przymusowej kwarantanny na miejscu odosobnionym, poza miastem. Dlatego gdy uzdrowiony rozgłosił że Jezus go dotknął i uleczył, Jezus musiał przymusowo zostać poza miastem i to ludzie, jeśli chcieli, mogli do niego przychodzić.
Don Camilo, Jezus nie ukrywał tego że jest równy Bogu, nawet faryzeusze mówią mu że nie chcą go kamienować za żaden z uczynków ale za to że będąc człowiekiem czyni się równym Bogu (J10:30). Wydaje mi się że w rozmowie z tym młodzieńcem o której wspominasz Jezus powiedział mu między słowami że jest Bogiem tzn. Ty mówisz że jestem dobry, a dobry jest tylko Bóg, więc...
Według mnie Jezus bardziej miał interes w tym aby ludzie zawczasu nie okrzyknęli go Królem, bo w "światowym" rozumieniu znaczenia tego słowa oznaczało to że jest wrogiem Cesarstwa Rzymskiego. Taki był argument faryzeuszy gdy donosili na Niego do Piłata, i ostatecznie właśnie za zarzut bycia królem tamten dosyć szybko go skazał i tablicę z taką winą przybił na krzyżu. Gdyby się to wydarzyło wcześniej Jezus mógłby nie mieć tych 3 lat

Martin
Martin
8 miesięcy temu

Interesująca teoria z tym dotykaniem, ale nie całkiem mnie przekonuje. Bo pasuje faktycznie do paru sytuacji, ale do innych znowu nie pasuje. Przykładowo ta dziewczynka, co to umarła a Jezus powiedział, że śpi i ją obudził. Tutaj też kazał wszystkim być cicho i nie rozgłaszać. Poza tym Jezus lubił wrzucać kij w mrowisko i kontestować zasady społeczne, zwłaszcza w szabat robił daleko więcej niż normy przewidywały. I też trzeba pamiętać, że wcale nie musiał nikogo dotykać, żeby uzdrowić. Robił to tylko ze względu na przekonania ludzi, a nie z powodu skuteczności. W ew. Łukasza jest przypadek 10 trędowatych, którym Jezus po prostu kazał iść a oni jak szli to się zrobili zdrowi.

Więc zdaje mi się dalej, że ta tendencja do nierozgłaszania to była sprawa bardziej strategiczna niż techniczna.

Zaloguj się, żeby komentować.

Forum

Za mało miejsca w komentarzach? Porozmawiaj o tym na forum!

Podobne odcinki

Chrześcijanin kontra terroryzm

Program Odwyk

Jak chrześcijanin powinien podchodzić do zagrożenia terroryzmem? Jak się bronić przed Islamem? Czy istnieje jedna odpowiedź na to pytanie....

Władza chrześcijan

Program Odwyk

Władza męża, władza ojca, władza szefa i władza nauczyciela. Władza wśród chrześcijan jest na porządku dziennym. Odcinek o rządzeniu i....

Wszystkie odcinki tego programu

Wyzwanie!

Mamy dla ciebie małe wyzwanie. Jedno. Albo sto.

Pokaż

Audycje

Jak sobie radzimy

39%

Stan finansowania Odwyku wynosi dziś 39% normy.

Odwyk działa dzięki wsparciu słuchaczy.

Jeżeli uważasz, że to pożyteczna inicjatywa, dorzuć do pieca!

Odwyk wsparli

  • Adrian

    Adrian dał 25zł

    2020-10-21
  • KubaW

    KubaW dał 200zł

    2020-10-21
  • Michał

    Michał dał 10zł

    2020-10-20
  • Daniel

    Daniel dał 200zł

    2020-10-19
  • Daniel

    Daniel dał 200zł

    2020-10-19
  • Kaziq

    Kaziq dał 100zł

    2020-10-19
  • Agent

    Agent dał 5zł

    2020-10-19
  • Paweł

    Paweł dał 10zł

    2020-10-19
  • kubik zimnej wody brutto

    kubik zimnej wody brutto dał 25zł

    2020-10-19
  • Michał

    Michał dał 25zł

    2020-10-19
Odwyk.com

Odwyk to audycje o Biblii i Bogu, w których promujemy trzeźwe podejście, ludzki język i samodzielne myślenie.

Znajdziesz tu ponad 500 godzin odcinków na każdy temat.

Na blogu




Kontakt

Liberty Media Ltd (07572785)
85 Great Portland Street
W1W 7LT London, UK
Telefon: +48 736 920 087
Phone: +44 737576 4160
Email: