Uzdrawiające chustki św. Pawła

ponad miesiąc temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
55min

Apostoł Paweł uzdrawiał chustkami a Piotr cieniem. Jezus z kolei ślilną i błotem. Samson miał siłę we włosach, a Mojżesz w lasce. Czy według Biblii przedmioty mogą nabrać mocy? Jak to wszystko rozumieć?

Dyskusja

Łukaszek
ponad miesiąc temu

Cień świętego Piotra! przecież to by była relikwia przy której Gral by się chował ;)

Tak generalnie koncepcja wiary jako many jakoś mi nie pasuje, odpalanie tych powiedzmy "cudów" powinno raczej zwiękrzać wiare a niż ją tracić.
Ale jednocześnie koncepcja "ładowania akumulatorów" wydaje się być jakoś uzasadniona.

Lukszmar
ponad miesiąc temu

Hehe, gdyby się tylko dało zamknąć cień świętego Piotra w pudełku to by się panie ludzie o to zabijali dzisiaj :P.

Trzeba tutaj dodać Martinie, że modlitwa to rozmowa z Bogiem i trzeba się modlić z głową, ale też wytrwale. Gdyż z jednej strony nie należy do tego podchodzić jak do szklanki z wodą (modlenie obsesyjnie i automatyczne), ale też nie na odwal (czyli byleby szybciej skończyć i wrócić do swoich spraw).

Uzdrawiają nie przedmioty same w sobie i sama w sobie wiara czy jakaś manna, ale Bóg i jego moc (Jego wola). Natomiast Bóg nam może rzeczywiście pomóc jeśli wierzymy w coś odpowiednio silnie (może nas testować) lub nie. Moim zdaniem jest to pokazane w przypowieści o uczniach i Jezusie podczas sztormu (Mateusz 14, 28-31). Gdy Jezus potem ostatecznie chodził po wodzie, a potem zaprasza Piotra do tego samego. I mu się udaje, ale tylko przez chwilę... Potem jest, że się lęka: "Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?»." (Mt 14, 31). Chociaż zaraz potem jest fragment sugerujący, że Bóg specjalnie go nastraszył (Piotra).

Tak, więc przedmioty mogą zyskać moc ale tylko przez Boga. Jeśli On na to pozwoli i udzieli swojej mocy.

Don Camilo
ponad miesiąc temu

Ciekawe, że w przekładzie Króla Jakuba (KJV) WIARA definiowana jest właśnie jako substancja:
"Now faith is the substance of things hoped for, the evidence of things not seen" (Heb. 11:1).
Oczywiście w powyższym kontekście słowo "substance" należy rozumieć raczej jako "esencja", "istota" czy "grunt" (za Biblią Gdańską). Tym niemniej słowo to stanowi pretekst dla niektórych kaznodziei z klimatów ruchu wiary (np. JGLM) do rozwijania tematu "fizyki wiary" czy "fizyki Boga".
Cytuję za JGLM Poland (na Facebooku): "Wiara jest substancją i ta substancja sprawia, że np. Rak się wycofuje. Fizyka kwantowa udowodniła, że to na co patrzymy, to też kreujemy. Zasady wiary są podobne –mamy patrzeć na rzeczy niewidzialne i wieczne a to sprawia, że one się materializują. Patrząc na prawdę ze Słowa powodujemy zmianę w elementach tymczasowych".

Łukaszek
ponad miesiąc temu

Jakieś ciężkie rozkminy mają w tym JGLM ;o

Wiary tej prawdziwej nie jest łatwo zdefiniować, wywołuje ona u ludzi różne skojarzenia.

Wiara jako "istota" bardziej do mnie przemawia. To coś jak by żywego. Może w brew pozorom łatwo zniknąć. Przypomina mi ognisko które zgaśnie jeśli nie będziemy dokładać do niego drewna. Jak chodzenie po wąskiej kładce gdzie chwila dekoncentracj może spowodować zachwianie się.

Piotr przez moment szedł po wodzie, doputy dopóki patrzył na Jezusa, jednak gdy się rozproszył wichrem i się zląkł...

Lukszmar
ponad miesiąc temu

LOL "fizyka wiary" xD. No dobra może coś w tym jest poprzez porównania, ale generalnie to na siłę wsadzają tam fizykę. To już przesada...

Łukaszek
ponad miesiąc temu

Nie wiem co oni rozumieją przez to pojęcie fiziki. Może chodzi o jakieś prawo wiary, to jak ona działa i dlaczego.
Przypomina mi to trochę książkę o potędze podświadomości albo tzw. "prawo przyciągania"

Don Camilo
ponad miesiąc temu

Wierzą, że jak masz wiarę jak ziarnko gorczycy, to przemieścisz górę do morza, a jak masz wiarę jak 1/1000 ziarnka gorczycy, to ruszysz ją o milimetr. Nie będzie tego widać ale ruch nastąpi.

Tylko, że to nie zadziała bez miłości i poddania Bogu.
Powiedzmy, że dwóch chrześcijan mieszka obok siebie, Jeden ma park wodny i niekrytą pływalnię a drugi kilkanaście ha upraw cebuli i papryki. Pierwszy, przepełniony wiarą, modli się o upały przez całe lato (full gości na aquaparku), drugi, przepełniony równie wielką wiarą, modli się o regularne deszcze.
No i czyja wiara się wtedy zmaterializuje?
(Pomijam ewentualność, że ich wiara jest wielkości jąder słonia i wymodlą, że deszcz popada wyłącznie na pola uprawne drugiego chrześcijanina ale tuż za miedzą nie spadnie już ani kropla).

Lukszmar
ponad miesiąc temu

To się zmaterializuje co Bóg będzie chciał, żeby się zmaterializowało. Może to być deszcz lub gorące lato. Zależy pewnie czy prośba była mądra, dobra i generalnie zgodna z zamysłem Boga. Myślę, że nasza wiara pełni tutaj jedynie pewien wyznacznik dla Boga, czy jesteśmy gotowi i godni na to żeby spełnić naszą prośbę czy nie. Chociaż ostatecznie Bóg ma swój plan i zrobi co będzie uważał za słuszne bez wzgledu na naszą wiarę. Tak, więc czasem nawet ktoś pełen wiary i dobrych intencji modlący się o coś słusznego może tego nie otrzymać z jakiegoś innego powodu.

Osa
ponad miesiąc temu

Wytłumaczcie mi proszę zatem ten fragment, gdy kobieta chwyciła skraj szaty Jezusa i ten "poznał, że moc od Niego wyszła".
Logicznie rzecz biorąc - nie było "woli Jezusa", zgodnie z opisem zorientował się dopiero "po fakcie", że coś się stało. I zorientował się właśnie, nie po tym, że ta kobieta zaczęła krzyczeć, że "Alleluja zostałam uzdrowiona", tylko że właśnie Moc z Jezusa wyszła. Jak to się ma do koncepcji "anty-wody"? Były też fragmenty, że uczniowie mieli za małą wiarę by kogoś uzdrowić.
Generalnie z koncepcją relacji się zgadzam, ale też tak nie do końca. Zwłaszcza te ww. fragmenty mi się nie zgadzają w pełni z tą koncepcją z odcinka.

Łukaszek
ponad miesiąc temu

Tą sytuacje z kobietą można łatwo wyjaśnić jeśli założymy że Ojciec jest odrębnym bytem i stoi nad samym Jezusem. Być może Jezus wcale nie modlił się sam do siebie?

Ale moim zdaniem trzeba znaleźć odpowiedź czy również w naszych czasach chrześcijanie mogą uzdrawiać w imieniu Jezusa ?
Ja na przykład jestem bardzo sceptyczny.
Znakiem rozpoznawczym prawdziwych chrześcijan miała być miłość, poza tym nie każde "wielkie dzieła" w imieniu Boga muszą być zgodne z jego wolą.
Po drugie: Jezus uzdrawiał zupełnie inaczej niż dzisiejsi cudotwórcy. Na przykład przywracał zdrowie całkowicie i zazwyczaj od razu. Poza tym pomagał każdemu, kto do niego w tym celu przyszedł. Nie zdarzyło się, by uleczył pojedyncze osoby z tłumu, a resztę odesłał.

KarolinaH.
ponad miesiąc temu

Jezus mówił,że nie robił nic,czego by mu nie zlecił Ojciec. Jak nad tym pomyśleć, to znajdzie się uzasadnienie dla wielu spraw tu poruszanych.

Łukaszek
ponad miesiąc temu

Co to tej góry i ziarna to chyba każdy kto zna Jezusa wie że bardzo często używał on metafor i przenośni.
Jestem przekonany że tak było i w tym przypadku.
Bo jeśli by przyjrzeć się ogólnie cudom w Bibli to nie tylko na ogół da się je wytłumaczyć jakoś naturalnymi czynnikami ale przede wszystkim mają one jakiś sens i cel, przeważnie albo ratują życie albo niosą jakąś pomoc.
Więc jaki sens by miało oderwanie góry w wrzucenie ej do morza ?
Czy nie zwykłemu popisywaniu się ?
A czemu ziarno gorczycy ?
Jest bardzo małe ale jak wspomniał wyrasta z niego wielkie drzewo które jest jednocześnie domem dla wielu istot żyjących.
Może Bóg widzi również nasz potencjał oraz to co z nas wyrośnie i takie osoby podlewa, czyli błogosławi.

KKrygier
ponad miesiąc temu

Stern w swoim komentarzu tłumaczy wiarę jako ufność. I w sumie tym jest wiara. Możemy wierzyć w to, że coś konkretnego się stanie, lub w kogoś, że on to ogarnie. Jeśli robimy coś w imię Jezusa, to są też dwie możliwości, to albo na podstawie jego dokonań my mamy jakąś moc, lub on coś nam kazał i, tak jak sąd wydaje wyrok w imieniu państwa, tak my robimy coś w imieniu Jezusa, czyli z jego polecenia.

Rafał5
ponad miesiąc temu

Nie ładnie tak zakładać i dywagować o tym, co siedzi w głowie innych. No i przez spłacanie czyiś relacji z Bogiem do proszenia sugerujesz, że nie ma między nimi miłości, również bardzo nie ładnie :P

MiśKendi
4 tygodnie temu

Ostatnio doszłam do tych samych wniosków co do wiary... Nie mogę powiedzieć że mam pewność ze Bóg istnieje bo nie mogę pokazać dowodu ale opierając się na własnych doświadczeniach mogę powiedzieć że wierzę w jego istnienie i działanie. Bóg jest bardziej logicznym wyjaśnienie zdarzeń w moim życiu niż przypadek szczególnie wtedy gdy te przypadki "przez przypadek" są spełnieniem moich próśb które kieruje do Boga.
Im ich więcej tym wiara (pewność) jest większa :)

Podobne odcinki: