Twoja przeglądarka nie używa HTML5. Bój się Boga, skąd ty wziąłeś ten staroć? Zrób sobie przysługę i zainstaluj coś nowszego: kliknij to dowiesz się więcej.

Rachunek sumienia

(4 dni temu)

Arytmetyka dobra i zła. Czyli: jak sobie w głowie przeliczać dobre i złe uczynki. Czyli: czy w niebie jest waga?

Ostatnie komentarze:

13. Sławka Itshak (przedwczoraj)

No-tylko nie morda. Jestem ładną babką.

(0)
12. Król stulejaż 2 (przedwczoraj)

No! Wreszcie jakaś prawilna morda!

(0)
11. Sławka Itshak (przedwczoraj)

Stulejaż!Tradycja kącika erotycznego podtrzymana.Stulejki w dłoń! :):):)hihihahaha

(0)
10. PanWar (3 dni temu)

A MY WOLIMY GRAĆ PO NOCACH W COUNTER STRIKE'A.

(0)
9. Martin (3 dni temu)

Można pisać co się chce, ale nie 30 razy na minutę. To się nazywa w fachowych internetowych kręgach: flooding.

(0)

Skomentowali:

megg, 7 dni temu:

W Światowym Dniu Poezji ....nasycona promieniami wiosennego słońca ...widokiem połaci młodych stokrotek i krokusów...wiem, ze tej wiosny już nic nie zatrzyma :)
(Seneka 18)
Uczmy się kochać ludzi...

Boimy się spot­ka­nego człowieka
bo nie widzi­my je­go duszy
w której przy­nosi on swo­je in­ten­cje…
Boimy się uczuć
bo za bar­dzo wi­dać w nich szczęście
które tak łat­wo później można stra­cić
i bólem przypłacić…
Tym­cza­sem…
i człowiek i uczu­cia są da­rem
jeśli tyl­ko po­wita­my go ser­decznie
a uczu­ciom poz­wo­limy od­po­wied­nio
ulo­kować się w naszych ser­cach…
Kiedy więc przychodzi do nas człowiek
wys­tar­czy ob­darzyć go zaufa­niem
i umiłować go… jak naj­piękniej­szy po­daru­nek
i pielęgno­wać tę miłość
dopóki nie zgasną je­go oczy
one są bo­wiem zwier­ciadłem in­ten­cji
i strażni­kiem szczęścia…

hmm ... :)

Przejdź do odcinka...

Waldek, 6 dni temu:

To jest chyba najlepsze co ostatnio przeczytałem, bo trafia w sam środek...
Jest niesamowite. Proste, ale jest też najlepszym dowodem, że szczytem wyrafinowania jest prostota.

Przypomniałaś mi Hemingway'a
Legenda głosi, że w latach 20. ubiegłego wieku, podczas jednego ze spotkań z zaprzyjaźnionymi pisarzami, Hemingway przechwalał się, iż potrafi napisać pełną historię zawartą jedynie w sześciu słowach. Zaproponował nawet zakład: każdy miał wyłożyć po 10 dolarów, a jeśli Ernest przegra, to wypłaci równowartość puli z własnej kieszeni. Przyjaciele zgodzili się, licząc na łatwy zarobek (10 dolarów w owym czasie było niemałą kwotą). Hemingway zapisał coś na serwetce i puścił ją w obieg. Na papierze widniało następujące zdanie: „Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone” – sześć słów zawierających w sobie historię, którą czytelnik mógł dopowiedzieć sobie sam.

Przejdź do odcinka...

Lukszmar, 4 dni temu:

Bardzo dobrze powiedziane Martinie :). Mnie jeszcze tylko wciąż intryguje czy każdy kto uwierzy w Jezusa będzie zabawiony. Ja myślę, że tak. Tylko jeszcze co rozumiemy pod pojęciem "uwierzyć w Jezusa". Chodzi o to, że wielu ludzi myśli, że przez całe życie będzie grzeszyć na prawo i lewo i hulać sobie, a na końcu na starość czy pod koniec życia np. w szpitalu powiedzą: "wierzę w Ciebie Jezu, wybacz mi moje zachowanie i weź moje grzechy na siebie", podetrą tyłek, umrą i będzie sprawa załatwiona :P. Takie coś to moim zdaniem naiwne myślenie. Gdyż uwierzyć w Jezusa w tym życiu na Ziemi to chyba nie tylko bycie świadomym Jego istnienia, Jego boskości i posiadanie ducha świętego, ale też taka wewnętrzna chęć postępowania jak On. W sumie duch święty powinien zapewniać tą chęć o ile się słucha Jego głosu... Mylę się, czy po prostu źle to wytłumaczyłem? Ten temat już się przewijał, ale ja nie do końca go chyba jeszcze pojmuję :P.

Przejdź do odcinka...