Twoja przeglądarka nie używa HTML5. Bój się Boga, skąd ty wziąłeś ten staroć? Zrób sobie przysługę i zainstaluj coś nowszego: kliknij to dowiesz się więcej.

Jezus kontra Salomon

(3 dni temu)

Salomon mówił przypowieści i Jezus też mówił przypowieści. Ale zupełnie inaczej. Kto był lepszy? Odcinek bardzo wakacyjny z historyjką o takim-synu.

Ostatnie komentarze:

41. Eliszeba (godzinę temu)

@Martin (40)
Możliwe, że masz rację.
Dla mnie nie jest problemem uwierzyć, że ktoś ma niefizyczną relację z Jezusem. To jego indywidualna sprawa. Wierzę, że mnóstwo ludzi ma takie relacje i są one najwyższej jakości (że się tak wyrażę).
Problemem jest tylko, kiedy człowiek przekazuje jako pewnik coś innym ludziom, a przeżył to tylko na płaszczyźnie duchowej. Gdyby to była relacja z własnych doznań, a nie nauka o tym, jak dostąpić zbawienia, to chętnie bym posłuchała i opowiadała nawet innym, ale w sytuacji, gdy mam na tym budować swoje przyszłe życie, to jednak nie dziw się, że jestem może i przesadnie ostrożna.

Nie wiem, jak Ty i inni "przeskoczyliście" ten problem. On we mnie narasta, od czasu, gdy dowiedziałam się, że Paweł zna Jezusa z objawień, artykuł na zbawienie.com tylko podsycił moją niewiarę w Pawła.

(0)
40. Martin (3 godziny temu)

Nie rozumiem tej obsesji "znania Jezusa" w postaci fizycznej.

Znaczy: jak ktoś ze mną rozmawia przez internet i telefon i o mnie coś napisze, to znaczy, że nie można mu ufać? Za to ten, kto rozmawiał ze mną na żywo, z definicji jest bardziej wiarygodny?

W praktyce się to jakoś słabo sprawdza. Czy to człowiek, czy anioł, czy demon, czy Bóg - istotą osoby nie jest jej przecież obecność fizycznych tkanek, ale rozumny świadomy byt, który siedzi w tym ciele.

Sprowadzanie znajomości Jezusa do obecności jego ciała przeczy całej koncepcji tego kim naprawdę jest Jezus. Dochodzimy do absurdu w rozumowaniu, bo używanie takiego argumentu nakłada konieczność niewierzenia, że Jezus jest Bogiem. Bo skoro kontakt fizyczny jest aż tak kluczowy, że można ufać tylko tym, co fizycznie dotknęli jego ciała, to stawiamy ciało Jezusa nad duchem Jezusa, sprowadzając go TYLKO do człowieka.

Więc każdy kto używa argumentu "bo ten i tamten nie spotkał fizycznego Jezusa" a jednocześnie szuka właściwego rozumienia chrześcijaństwa, jest wewnętrznie niespójny w swoich poglądach. Porusza się w wewnętrznie sprzecznych poglądach i siłą rzeczy musi popełniać kolejne błędy w dalszym rozumowaniu.

Tak to widzę.

(0)
39. Eliszeba (4 godziny temu)

@Marcin (38)
Gdybym umiała z całą pewnością wskazać te kłamstwa nie miałaby żadnego problemu.

@niby1 (37)
Jan i Jakub Jezusa znali, więc łatwiej mi przyjąć, że pisali prawdę.
Paweł go nie znał, a wszystko co wiedział, wiedział z objawień - i to mnie niepokoi. Moim zdaniem to jest duża różnica w pozyskiwaniu wiedzy.
Ale dzięki za wskazówki, na pewno je przeanalizuję :)

(0)
38. Marcin (5 godzin temu)

@22. Eliszeba To napisz swoją wersję ocenzurowaną z usunięciem jak to ujęłaś "5% to kłamstwa".

(0)
37. niby1 (5 godzin temu)

@Eliszeba

Selektywny dobór pism może grozić poważną herezją. To tak jakby przyjąć, że św. Jan fałszował obraz Jezusa, bo jako jedyny Ewangelista określa Chrystusa stricte Bogiem.

Odnośnie Jakuba i Pawła, spójrz proszę na to szerzej. Jakub mówi tylko o tym, że wiara bez uczynków jest martwa, a nie, że uczynki są potrzebne do zbawienia (potwierdza zatem zdanie Pawła, że wiara zbawia, ale mówi, że bez uczynków nie wierzymy "prawdziwie"). Ma rację? No ma rację, bo jeśli głodnego nie nakarmimy, to Mistrza nie nakarmimy (Mt 25, 31-46). Paweł z kolei mówi, że to wiara zbawia, a nie uczynki (i ma rację, bo uczynki bez wiary nie mogą zbawić, ale pisze również, że w mamy być "ugruntowani i stateczni, a nie chwiejący się w wierze" Kol 1, 22-23). O czym więc mówi, jak nie o uczynkach? No ale czy ktoś, nawet czyniąc dobrze i wypełniając przykazania, może sam się zbawić? No nie może, bo przecież tylko Bóg zbawia (Mt 19, 23-26).
Do zbawienia jest potrzebna wiara w Jezusa. Ale aby trwać w wierze, musimy być "ugruntowani i stateczni".
Tak więc... Paweł polubił status Jakuba, Jakub polubił status Pawła. Tadam.

(0)

Skomentowali:

Kacper Potocki1, 7 dni temu:

Jezus mówił - idźcie na cały świat - głoście, wyganiajcie demony, uzdrawiajcie. Wydaje mi się, że ważne jest aby kościół był otwarty na ludzi i szedł raczej na zewnątrz - wychodził do ludzi, którzy potrzebują widzieć Jezusa w nas. Zakon moim zdaniem jest sprzeczny z poleceniem Jezusa - zamyka się w środku i oddziela od ludzi, którzy potrzebują pomocy. Modlić się w samotności można nie będąc w zakonie - można iść do lasu, na łąkę albo w góry. Lub zamknąć się w pokoju. Bóg jest wszędzie gdzie my jesteśmy, jest też w nas jeśli zostaliśmy ochrzczeni Duchem Świętym.

Jeśli ktoś ma potrzebę bycia w zakonie to jego sprawa, nie oceniam, bo to decyzja indywidualna i jeśli ja podjął i się z tym źle czuje, to czemu nie. Oceniam jednak całą strukturę zakonu jako niezgodną ze słowem Bożym.

Przejdź do odcinka...

Krzysztof Sikorski, 7 dni temu:

Dopiero teraz wpadłem na odwyk, zacząłem od tego odcinka, i bardzo się ciesze, że akurat od tego :). Nasuwa mi się taki delikatny wniosek, że kolejność i konstrukcja Biblii naśladują tak naprawdę rozwój duchowych człowieka, jakby wychowanie dziecka.

Gdy jeszcze nic nie rozumie, tłumaczy mu się prawa. Ono popełnia błędy, i samo za nie obrywa (uczy się na własnych błędach) dzięki temu rozumie zasadność tychże praw. Skoro wspomniałeś o pornosach - jeśli stają się one swego rodzaju złotym cielcem i są ważniejsze od ideałów, siły woli, to przegramy z większością wyzwań w życiu (podbiją nas Filistyni, czy kto tam inny, mówiąc metaforycznie).

Po tym całym okresie nauk i LOGICZNEGO w sumie tłumaczenia, czemu wolno robić tak a nie inaczej, możemy kierować się już własną intuicją i rozsądkiem, bo wykształciły się w dobry sposób.

Niestety, często popełniamy błędy, jedni większe, drugie gorsze, głównie dlatego, że nasza intuicja nie jest idealna.

Przejdź do odcinka...

"były zakonnik", 7 dni temu:

@niby1
Jezus z Nazaretu upraszczał przystęp do Ojca. Cały "dorobek zakonny" (obyczajowość zakonna, formy modlitwy, liturgii i duchowości...) tylko komplikuje całą sprawę, prowadząc człowieka do działań, które to miałyby zapewnić mu zbawienie.

W momencie śmierci Jezusa, zasłona oddzielająca w świątyni ludzi od miejsca Najświętszego rozdarła się. Dostęp do Boga stał się bezpośredni. Ale dzisiaj ludzie albo szyją nową zasłonę albo próbują zszywać na siłę tą starą.

Przejdź do odcinka...