(+6)
Cześć ! Po obejrzeniu początku wieczorów (bo dotarłam na drugą połowę) zaczęłam się zastanawiać, czy mamy czekać aż Bóg będzie działał w naszym życiu na zasadzie GPS ("jedź tą drogą,skręć w prawo,trzymaj się lewej,to trasa optymalna" : ) ,czy po prostu ufa,że On CAŁY czas z nami jedzie. Nie tylko konsultując się na zakrętach,przeliczeniach tras,czy ostrzegając przed fotoradarem.Nieraz warto,żebyśmy decyzje podejmowali SAMI, ufając,że wiemy już,co się Bogu podoba. A nieraz On zadziała,nawet jak się Go o to nie prosi,bo wie,co dla nas najlepsze.Ja pamiętam,jak jechałam na konkurs z GPS-em w jedną stronę. Wracając,czułam się na trasie pewniej i wyłączyłam urządzenie,dodając niby-banał: "Niech Bóg prowadzi". W okolicy obwodnicy Garwolina skręciłam nie tam gdzie trzeba i jakieś 10 minut zajął mi powrót na drogę ekspresową. Okazało się,że przed chwilą był tam poważny wypadek. Normalnie karambol. Świeżutki,sprzed 10-20 minut. I co? I to nie jest najlepszy GPS? "Niech Bóg prowadzi"? :) Prowadzi cały czas,ale daje o tym znać kiedy chce i kiedy naprawdę tego potrzebujemy.
Komentowany odcinek...
|