Jezus Chrystus i Matka Polka, czyli chrześcijaństwo po polsku

ponad miesiąc temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
49min

Po chrześcijaństwie w Europie zostały różne ślady. Dziś ludzie wierzą we wszystko tylko nie w Boga, a kościoły się przerabia na banki, ale w głowach zostało więcej z historii biblijnych niż się wydaje. W szczególności jest jeden ważny efekt chrześcijaństwa, który mocno odróżnia mentalność mieszkańca Europy od mieszkańca Azji czy Afryki. W Polsce też widać ten efekt, ale zagłusza go efekt jeszcze silniejszy. No nie jest to szok, że Polska jest trochę dziwna.

Posłuchaj, to zaraz się wyjaśni o co mi chodzi. Ciekawy jestem czy masz podobne obserwacje - napisz w komentarzu.

Dyskusja

Don Camilo
ponad miesiąc temu

Byłem kiedyś na grupce domowej u PROTESTANTA Brytyjczyka, który przy drzwiach wejściowych umieścił karteczkę "shoes off, guys". Pytanie, czy faktycznie czcił podłogę, czy nie chciało mu się drugi raz sprzątać, więc czcił siebie?
Na zachodzie alternatywą dla Matki Polski jest Ojciec TrójSzustak.
Podejście do życia które priorytetowo traktuje istoty ludzkie, ceni rozum, krytyczne myślenie i koncentruje się na dobru ludzkości to HUNMANIZM. Można na tym daleko zajechać, szybko się wzbogacić i rozwinąć na wielu płaszczyznach ale to jeszcze nie chrześcijaństwo.

Kamilowski
ponad miesiąc temu

Podczas II wojny światowej dowództwo amerykańskich sił zbrojnych starało się zrozumieć fenomen kamikaze. Badania zlecili Ruth Benedict, amerykańskiej antropolog. Ona napisała książkę "Chryzantema i miecz". Wyjaśnia w mniej, po krótce mówiąc, że pomiędzy kulturą azjatycką a tą z basenu morza śródziemnego istnieje spora różnica - fundamentalna. Będę pisał w dużym uproszczeniu i skrócie, nie wchodząc w socjologiczne szczegóły. Sprawa wygląda tak.

Światopogląd i podejście wyrządzenia krzywd w naszej, śródziemnomorskiej, kulturze jest oparte o winę i karę. Możemy zatem aktami skruchy i zadość uczynienia, niejako, wymazać pamięć o naszych winach. Tymczasem w kulturze azjatyckiej, a szczególnie w kulturze japońskiej, podejście do wyrządzonych krzywd czy przewinień jest postrzegane niczym blizna. Co prawda pamięć o winach się zaciera, ale zawsze pozostaje właśnie niczym blizna. Oni to często porównują do blizny na drzewie, która rośnie razem z tym drzewem. Zaciera się, zmienia, ale nigdy nie znika. Stchórzenie i nie oddanie życia za ojczyznę było u nich postrzegane jako największe wino. Nie do wymazania i nie do zatarcia na wiele pokoleń. Dlatego woleli zginąć niż mieć ujmę na honorze.

Andrzej
ponad miesiąc temu

a ja kiedyś słyszałem kawał: zgwałcono sprzątaczkę... jak to się stało? (pyta sędzia), ano myłam właśnie szmatom podłoge, a ten mnie od tyłu zaszedł...i co ja krok do tyłu, to ten dalej swoje... a nie mogła Pani do przodu uciec? (pyta sędzia) - PO MYTYM ??? (aż się żachnęła kobitka :) ...
myślę, że porównywanie polskiego społeczeństwa z angielskim dobrze pokazuje różnice pomiędzy narodem mającym tradycje kolonialne z narodem powszechnie, permanentnie i wszechstronnie kolonizowanym przez ostatnie kilka wieków... naszą ulubioną pozycją stała się pozycja w skłonie i może dlatego nie zauważyliśmy, że największy kolonizator siedzi na ambonie ...

Martin
ponad miesiąc temu

To na co Kamilowski zwrócił uwagę mi przypomina, że przecież więcej jest tych skutków życia w historiach ze świata Biblii. Ja się skupiłem na jednym głównie, ale rzeczywiście siedzi w nas świadomość przestępstwa wobec prawa, czyli grzechu. A oprócz niej jest też wybaczanie, ponoszenie ofiar za innych, albo taka nienaturalna koncepcja, że najbardziej godnym podziwu postępowaniem jest, jak ktoś niewinny zapłaci z własnej woli za kogoś winnego.

I znowu: azjatycki sposób widzenia świata jest inny. Bo tam się człowiek wychowuje i rośnie z zupełnie innymi historiami. I nawet jak ludzie deklarują, że w nic ponadnaturalnego nie wierzą, to widać po skutkach praktycznych, że różnica jest i całe społeczeństwa i narody są po prostu inne.

Ciekawe to, nie?

Damian
ponad miesiąc temu

A to, co było serwowane Europejczykom przez cały ten czas to było faktycznie Chrześcijaństwo? Bo pierwsze co, to przecież wszędzie rządził KK, a oni się chyba jakoś specjalnie nie rozpędzali do mówienia chłopstwu, że oni są indywidualnymi jednostkami i są ważni...
Wspomniałeś, że Rzymianie się nie troszczyli o siebie nawzajem, ale indywidualizmu u nich też nie było? A jak to było u Greków?

Martin
ponad miesiąc temu

No, ja głównie myślałem o tych ostatnich 500 latach w Europie, odkąd kościół tak przegiął pałę, że fala reformacji w Europie się pojawiła. I ludzie zaczęli wracać do korzeni, czytać znowu Biblię, tłumaczyć na zrozumiałe języki i tak dalej. Te czasy się nie bez powodu nazywa "Odrodzenie". Chrześcijaństwo sobie przypomniało o co w tym wszystkich chodzi i ten wpływ na społeczeństwa europejskie, który dzisiaj obserwuję, to od tego czasu się zaczął.

Nawet sam Kościół Katolicki był zmuszony wrócić do fundamentów, bo raz przetłumaczona Biblia co się rozlazła po domach, nie mogła się już odtłumaczyć i zniknąć.

Wpływy chrześcijaństwa z dawniejszych czasów też są do dzisiaj, pewnie, ale te ostatnie 500 lat jest najświeższe i najmniej zatarte. Jak się przejdzie dziś człowiek przez Cambridge, to idzie po trawniku który się nazywa "Jesus Green" a dookoła uniwersytety się nazywają "All Saints", "St. John", "Jesus", "Trinity" a reszta to "King's" albo "Royal". To wszystko nie jest ślad po tym co zostało po Rzymianach czy Grekach, tylko co zostało od czasów reformacji.

Więc jeżeli indywidualizm został po chrześcijaństwie, to dobrze go poszukać najpierw w tych ostatnich 500 latach, myślę.

Andrzej
ponad miesiąc temu

a na czym polega w Kościele Katolickim "wrócenie do fundamentów"?

Martin
ponad miesiąc temu

Na tym co się wydaje: żeby robić to co Jezus w Biblii sobie życzył.
Ja wiem, że trzeźwo i realistycznie patrząc Kościół Katolicki odkąd za Konstatyna się skumał z władzą cywilną, to jest organizacja polityczno-społeczna i jak każda taka organizacja ma swoje bardzo przyziemne cele i je realizuje.

Ale mimo wszystko ziarnem na którym to wszystko wyrosło była Biblia i Jezus. I nawet jeżeli bywało, że urzędnicy Kościoła mieli to już kompletnie w dupie, to mimo wszystko kupa zwyczajniejszych ludzi o tym pamiętała. Większość protestanckich reformatorów też kiedyś była katolickimi księżmi albo zakonnikami przecież.

Kościół Katolicki przestał zakazywać czytania Biblii we własnym języku bez nadzoru w końcu, nie?

Andrzej
ponad miesiąc temu

a to nie miało być tak, że uczniowie Pana Jezusa mieli głosić ewangelię (zakładam, że w zrozumiałym dla słuchających języku) a nie zakazywać albo przestać zakazywać czytać Biblię? Łaskawie pozwolił... a mógł zabić... no prawie jak jakiś ojciec narodu...
Rzeczywiście... powrót do korzeni jak pieron...
Biblia to księgi Starego i Nowego Testamentu. Kościół Katolicki ma do którychś z tych ksiąg prawa autorskie żeby coś pozwalać?
A co z posadą kapłana? Który z Jego uczniów uważał się za kapłana? Bo kapłanów to Pan Jezus poznał osobiście... Są jeszcze potrzebni jacyś inni, poza Panem Jezusem, kapłani? Możemy bezpośrednio z Ojcem (nie mylić z papieżem) rozmawiać? A może wskazani byliby jacyś święci pośrednicy? Może przez pośredników da się coś ekstra załatwić... bo przecież kudy nam do Pana Boga... ksiendzu to co innego... ksiondz odprawia ofiarę... ma klucze, łon decyduje kiedy i gdzie... my nieee... my nie ze Stolycy Piotrowej...

Jak mówisz Kościół Katolicki, to masz na myśli kler czy laikat? I kiedy masz na myśli kler a kiedy laikat? I skąd w ogóle taki podział? Czy aby nie mieliśmy być wszyscy jedno?
Urzędnicy Kościoła... mam wrażenie, że do fundamentów jeszcze im kawałek zostało...

Martin
ponad miesiąc temu

A ty co, czujesz, że jak ktoś nie potępia przy każdej okazji kościoła, to musisz nadrobić jego braki? Niedopuszczalna jest nawet myśl, że coś w Kościele Katolickim nie było w 100% czystym złem od szatana?

Jedyne co wyżej powiedziałem, to że w czasach reformacji i Kościół Katolicki był zmuszony do cofnięcia się w degeneracji i zrobienia paru kroków w stronę Biblii. Ten fakt historyczny nie nadaje się za bardzo, żeby go użyć do totalnego potępienia. Ale czy chcesz polemizować z historią czy drażni, że wydarzyło się coś, co przeszkadza w myśleniu binarnym?

Tak czy owak, kłócisz się teraz z powietrzem. Nikt tu nie zachwalał Kościoła Katolickiego, a już na pewno nie w wersji z średniowiecza. Jeżeli masz już tak zaawansowaną obsesję na punkcie potępiania KK, że nie jesteś w stanie wytrzymać nawet prostego faktu z historii, to może lepiej przynajmniej nie pokazywać tego wszystkim.

A już na pewno nie ma powodu do mnie się dochrzaniać, że nie w każdym zdaniu muszę koniecznie kogoś potępić. To nie forum protestantów.

Andrzej
ponad miesiąc temu

Przecież ja nie potępiam kościoła. Nie potępiam też Kościoła Katolickiego. I nawet nie potępiam kleru Kościoła Katolickiego. Staram się być chrześcijaninem i staram się zrozumieć drugiego człowieka. Bez względu na to, jaką pełni funkcję w społeczeństwie. Ale to nie znaczy, że będę siedział cicho, jak się z czyjąś opinią nie zgadzam.
Kościół Katolicki to kler i laikat. Obie grupy to ludzie, ale to kler pełni rolę nauczycieli i to on ponosi większą odpowiedzialność za "ogólny kształt" i "skutki działań" tego kościoła. Bardziej od działań laikatu nie podoba mi się działanie kleru w tym kościele.
Mieszkam w Polsce i jestem Polakiem. Moja matka też była Polką. Ale to nie ona gra główną rolę w polskim chrześcijaństwie.
Główne role gra Pan Bóg i Pan Jezus Chrystus. To Pan Jezus jest Chrystusem i to on zmartwychwstał po tym, jak został ukrzyżowany. Ukrzyżowany raczej przez kapłanów niż laikat.
Pan Jezus nie chciał, żeby jego matkę mieszać do "jego spraw". A skoro tak, to myślę, że ci, którzy propagowali albo nadal propagują tzw.kult maryjny działają wbrew woli Pana Jezusa. Nie wiem, czy można nazywać ich chrześcijanami...
Ps. znam kilku protestantów... nie słyszałem, żeby kogoś potępiali

Podobne odcinki:

Chrześcijanin bez kościoła 35

ponad rok temu

62min

Czy trzeba należeć do kościoła? Czy chrześcijanin bez wspólnoty jest w porządku? Czy są przykłady w Biblii ludzi co byli poza wspólnotą a Bóg nie miał nic przeciwko temu?

Skąd się w ogóle wzięła koncepcja, że życie z Bogiem ma się odbywać w ramach kościoła?

Co jeszcze?